

Julianaempat... | 00:07:46 |
Kakua | 00:29:18 |
Krz 78 | 00:48:37 |
NieOddycham | 01:09:21 |
DanielInfug | 04:59:56 |
Witam. Może doradzicie jak dalej to poprowadzić. 3 miesiace temu po największym kryzysie w naszym 12 letnim małżeństwie moja żona oostawiła między nami mur. Zmieniła hasła i telefon stał się jej partnerem wszędzie łacznie z toaleta. Wykryłem, że ma kontakt z facetem online. Przyznała się, że tylko pisza i nic złego nie robi. Jedyne co udało mi się zrobić przed trzema tygodniami to zdobyć część zdjęć z telefonu. Cóż wykryłem obustronne foty w stylu dobrego prywatnego porno przesyłane sobie nawzajem w liczbie naprawdę sporej. Szok, a co za tym idzie tygodnie nieprzespanych nocy, psychotropy, depresja, niechęć do czegokolwiek. A poza tym mus udawania i moje próby walki o nia, bo też podobno tego chciała, ale kontaktu tego nie chciała zakończyć. Żadała za to bym był wesoły, uśmiechnięty, bo takiego mnie chciała. Ale do dziś nie wie, że wiem o zdjęciach. Prośby o pokazanie telefonu kończyły się agresja z jej strony. Wczoraj popłakała, powiedziała, że chce zaczać od nowa, zerwie kontakty. Ale tematy, że pokaże telefon czy że będę miał jakaś kontrolę nie było z jej strony. Dziś spytała czy jej zaufam. Odpowiedziałem, że nie wiem, bo jak zaufać komuś kto cię okłamał? Ja wiem tylko o części zdjęć, a mogły być telefony, skype, cyberki. Moja wiedza może być niewielka, bo mogło być o wiele więcej. Fizycznej raczej nie było. Kocham ja, ale co robić w tej sytuacji? Mieć przewagę i sprawdzać dalej póki co. Powiedzieć o tym co wiem i stracić przewagę. Ciężko mi w tej sytuacji bo bardzo ja kocham, ale jak to odbudowywac nie mogac zaufać, a tak by musiało być bo tego co robiła mi nie pokaże. Spędza ze mna czas, telefon odłożony non stop, ale nie mogę być niczego pewny jak zabawiała się z nim gdy szedłem na siłownię, z dzieckiem do kina czy będac w pracy. Co zrobić z wiedza która zdobyłem a ona o niej nie wie. Jak to poprowadzić obecnie?
Nie uważam, że to się na pisaniu jedynie skończyło i że nie możesz jej ufać.
I nie wiem czy dobrze rozumiem - ten kryzys to to, że odkryłeś faceta, czy było coś innego co spowodowało Wasz kryzys?
Życie po zdradzie to jakiś dramat jest, człowiek składa się jak domek z kart i trudno się ogarnąć, najważniejsze teraz to zdiagnozować co było przyczyną zdrady i czy oboje chcecie być ze sobą. Nie ma tu co mówić o ratowaniu związku bo ten przestał moim zdaniem istnieć w dniu kiedy Partner/Partnerka wskakuje do wyrka innej osoby.
Teraz tak, oczyszczacie atmosferę, przepracowujecie zdradę, otwarcie, no a potem to czysta kartka i budowanie nowej relacji. Bez wracania, wypominania itp. Chociaż z doświadczenia wiem że to i tak nie zawsze się udaje, my pomimo dwóch lat i tak często o tym gadamy, teraz jednak bez emocji większych, no może Żona się rozkleja i dołuje, nadal trudno jej ogarnąć to co zrobiła i często płacze z tego powodu przepraszając mnie chyba milionowy raz.
Trudna sprawa, generalnie, forum pomaga ale nie bierz rad na swoje podwórko 1 do 1. Każdy przeżywa to inaczej, każda relacja jest inna, no i nie wszystkim się udaje. Powodzenia.
Przyjdzie Ci się zmierzyć z faktem, że nie wiesz wszystkiego co zaszło.
Psiapsiółki:rozpacz jedna ciągnie drugą za sobą. Kompletnie bezmyślnie. Skąd ja to znam? Do tej pory myśl o tamtym kółku wzajemnej adoracji ciśnienie podnosi.
Moim zdaniem było dużo więcej niż wiesz; przy czym nie jest to koniec świata;
Dużo gorsze są takie niedopowiedzenia, bo tego nie można zamknąć i z czasem rozwalą każdy związek;
Żona Ci teraz powie to co sam już wiesz, nic ponadto i to jest naturalne; sam musisz pokombinować; głównie po to by zdeptać tajemnicę i poczucie tego, że coś się upiekło;
Udawaj że wszystko Ok i miej oczy szeroko otwarte, bo to dopiero początek;
Cytat
zaryzykowałeś, bo byłeś jej oparciem?, a jaki to ma ze sobą związek?
Możesz w przyszłości usłyszeć parę zwierzeń żony, pewnie szczerych, których wolałbyś nie usłyszeć. Jesteś w tym swoim ratowaniu związku przygotowany i na taką ewentualność?
Ty się męczysz, naturalnie będziesz ja zamęczał pytaniami, ona za jakiś czas zacznie narzekać, że ją to męczy, że jej nie ufasz, ze masz obsesje i żebyś sie ogarnął, bo ona nie chce tak żyć. Odpuścisz, bo będziesz się bał, ze odejdzie, a sam zostaniesz ze swoja traumą, która będzie Cię zżerać od środka.
Nie chcesz, żeby tak było? Odrzuć strach, to ona ma się starać, żebyś został, a nie na odwrót.
Druga sprawa, musisz przyjąć do siebie to co się stało. Były nagie foty, był możliwość spotkania...było bzykanie. Nie karm się złudzeniami, że może jednak się nie puściła...a jesli nawet to nie zrobiła mu loda...a już na pewno nie pozwoliła sobie włożyć w tyłek. A tak w ogóle to bardzo się przy tym męczyła, bo cały czas myślała jak bardzo mnie kocha.
To tak nie działa. Kobiety pragną emocji. W długoletnim związku gdzie są przede wszystkim matkami i żonami z tym wszystkim co jest do tego przypisane, raczej tego nie doświadczą. Wchodząc w romans są jak upojone narkotykiem, doświadczając tego co kilkanaście, kilkadziesiąt lat wcześniej, a nawet tego czego nie doświadczyły wtedy. Granice pryskają, jak bańki mydlane. Sex bez zabezpieczeń, szybkie numerki w kibelkach, aucie czy gdzieś pod drzewem.
Nie musisz tego usłyszeć od niej, zresztą i tak Ci tego nie powie, możesz tak z góry założyć i szanse, że przesadziłeś zmierzają gdzieś do zera.
Co naturalne, jak sobie to uświadomisz, poczujesz złość, ale masz do niej prawo.
Ona pewnie pozwoli Ci się wyzwolić ze strachu, który Cię ogranicza. Co dalej to juz zależy od Ciebie. Ważne, aby Twoja żona odczuła, że musi się strać byś dał jej szanse, że to, że jesteś z nią wcale nie jest takie oczywiste, że ten bezpieczny świat z którego wyrwała się na chwile, wcale nie musi oczekiwać na jej powrót.
Masz cholernie dużo racji w tym co piszesz. Sama prawda. To zawsze wygląa bardzo podobnie. Jak się pojawi szaman sexu to ona mu pozwoli na takie rzeczy o których nie śnisz. ( btw. Każdy z nas może być takim szamanem sexu w euforii z nową kobietą )
Kolego Bukmacher. Tak to właśnie wygląda. Ja siedzę w tej samej sytuacji po uszy.
Niby jest " dobrze" , ale to iluzja. Trzeba samego siebie kłamać i udawać. To tak boli .....
Ja jestem na lekach/psychiatrach ,,,psychologach ...ehh . Jednym słowem piekło na ziemi.
Kim jest osoba fundująca najbliższej osobie takie coś ?
Cytat
Jak to kim jest? Jest po prostu człowiekiem. Jak większość ludzi podatna na pokusy, jak większość ze słabą "silną wolą" i kierująca się tylko i wyłącznie własnym dobrem.
Stalowych i szlachetnych charakterów jest bardzo niewiele a wydaje mi się, że w zasadzie każdy pęknie przy odpowiednio silnej pokusie. To tylko kwestia "ceny" i okazji.
Marek36, czemu jesteś na lekach i psychotropach? Ty też należysz do tych wymiękających kolesi? Nie możesz tego przyjąć po prostu na klatę jak radziecki żołnierz krzyczący do ss-mana "no strjelaj swołocz!" :-)
Cytat
Dlaczego trzeba?
Cytat
Teraz jest ich sprawdzanie, i nie chcę Cię martwić ale jeśli się okaże że i fundamenty są uszkodzone to wiesz co się robi wtedy?? Rozwód to ostateczność a nie konieczność. I jak już ktoś napisał tu wcześniej w sądzie wychodzi kto jest kim.