Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Julianaempat...08:22:05
bardzo smutny08:46:17
Pogubiony09:06:33
justynaaa09:33:25
Crusoe09:52:05

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Szkodagadac
19.03.2024 05:24:48
Ona śpi obok, ja nie mogę przestać płakać

Zraniona378
08.03.2024 16:58:28
Dlatego że takie bez uczuć jakby cioci składał życzenia imieninowe. Takie byle co

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

15 lat ukrywania prawdyDrukuj

Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansMam 41 lat, od 15 lat jestem żoną .Przed ślubem byłam w wielu związkach ,od pierwszej klasy liceum gdy straciłam cnotę, do ukończenia studiów miałam 17 partnerów. Na ostatnim roku poznałam mojego męża .Ujął mnie swoją dobrocią opiekuńczością ,wyrozumiałością. Seks może nie był porywający,ale poprawny ,liczyłam że z czasem się dopasujemy (i to był brzemienny w skutkach błąd). Ślub zbiegł się z moją nową pracą w oddziale terenowym ogólnopolskiej firmy z siedziba na Wybrzeżu.. Rok po jej rozpoczęciu awansowałam i od tego momentu musiałam brać dwa razy w roku udział w szkoleniach które zawsze odbywały się w ośrodku wypoczynkowym w miejscowości w pasie nadmorskim (przed i po sezonie wakacyjnym) .Awans był wynikiem romansu z szefem oddziału.Nie chciałam tego, ale to był 2007 rok.Początek rządów PO. Zeszyty w sklepach spożywczych,głodne dzieciaki w szkołach,Bezrobocie na poziomie 15% w kraju.W naszym mieście było 21%. Ciągle słyszałaś że jak ci się nie podoba to won,za bramą czeka 10 na twoje miejsce.Romans trwał 3 miesiące,Czułam się podle jak prostytutka.Tak było, praca za seks.To były złote czasy dla dupków wykorzystujących swoje stanowisko.Po pół roku bezrobocia człowiek jest gotów na wiele.Zebrałam dowody romansu,zdjęcia ,sms, i powiedziałam koniec. Zaczął grozić ale z kolei ja go zaszantażowałam że jak mi cokolwiek zrobi to go zniszczę w firmie,zniszczę w mieście i rozbiję jego rodzinę.Dał sobie spokój i ignorował mnie przez następne 10 lat. Miał inne ,młode i naiwne. Pojechałam na pierwsze szkolenie jako nowa pracownica ,całkiem atrakcyjna 26 latka.
Wpadłam w oko wyjątkowo przystojnemu pracownikowi centrali firmy. On mi też się podobał. Porozmawialiśmy, usiedliśmy na wykładach obok siebie. Wiele mi wyjaśnił jako starszy kolega pracował w tej firmie już od 6 lat . (był o 9 lat starszy ode mnie) na temat funkcjonowania firmy ,niepisanych zasad, przekazał trochę ploteczek. Razem zjedliśmy obiad i razem poszliśmy na popołudniowe zajęcia. Wieczorem była kolacja i sporo alkoholu, tańce. O 23 Prezes powiedział dobranoc państwu ,zapraszam jutro na drugi dzień szkolenia. Nowy kolega zaproponował jeszcze rozmowę przy kawie w swoim pokoju. Podobał mi się i mimo świadomości niewłaściwości postępowania poszłam dyskretnie do jego pokoju.Raz zdradziłam męża z szefem filii, więc następna zdrada jest łatwiejsza,Może na gotowość do zdrady wpłynęło to że moje nadzieje na lepszy seks z mężem po ślubie okazały się ułudą.Ja chciałam i dwa razy dziennie,a on wówczas dwa razy w tygodniu.Ponadto "co się dzieje na szkoleniu ,zostaje na szkoleniu"Ryzyko wpadki po jednorazowej przygodzie jest minimalne,a okazja czyni złodzieja.Tylko to się okazało czymś co wpłynęło na całe nasze dalsze życie ,a nie jednorazowy numerek. Kawa i whisky były ,po krótkim czasie wylądowaliśmy w łóżku. I tu wpadłam. To był najlepszy seks mojego życia. Nie wiem czy spaliśmy z godzinę tej nocy. Nie mogliśmy się od siebie oderwać , spotkałam mężczyznę z którym połączyło mnie coś wyjątkowego.Nie tylko seks ,który był taki o jakim marzyłam od dnia gdy zostałam kobietą.W powietrzu było wyczuwalne napięcie i feromony Następnego dnia siedziałam obok niego i liczyłam minuty pozostające do obiadu. Zamiast na posiłek pobiegliśmy do pokoju. I znów było magicznie. Potem druga część wykładów, kolacja ,zabawa z której się wcześniej wymknęliśmy. Następna niezapomniana cudowna noc. Rano śniadanie, zakończenie szkolenia i wszyscy się zaczęli rozjeżdżać do domów. Oprócz nas . Zostaliśmy jeszcze trzy godziny. On miał żonę i dwójkę małych dzieci, Ja byłam zauroczona i gotowa się rozwieść z mężem. Wyperswadował mi to, zgodziłam się zostać jego kochanką, ale ponieważ mieszkał 500 km dalej stały romans nie wchodził w grę .Także z ostrożności nie kontaktowaliśmy się drogą elektroniczną i przez media. Zabrakło doświadczenia by zorientować się co się właściwie stało,jak wyjątkowe ,zabrakło odwagi by wszystko postawić na jedną kartę i zawalczyć o nasze szczęście. Wróciłam do domu, poczytałam o wszystkich sygnałach jakie świadczą o zdradzie kobiety i zrobiłam wszystko by nic nie mogło niepokoić mojego męża. Absolutnie żadnych zdjęć z kochankiem Zero socjal-mediów .Mój telefon był zawsze dostępny, hasło do laptopa ,do poczty było znane. Z kochankiem kontaktowałam się z pracy co najwyżej kilka razy w miesiącu. Czekałam na następne szkolenie. Jechałam a właściwie leciałam na skrzydłach, Znowu trzy dni szczęścia i euforii. Znowu powrót do domu do szarej rzeczywistości . Ale po kilku miesiącach kochanek przyjechał w delegację do naszego miasta. Spędziliśmy popołudnie i całą następną noc. Okłamałam męża. Znalazłam w pracy koleżankę mężatą i dzieciatą co też miała kochanka i romans. Umówiłyśmy się że będziemy nawzajem sobie dawać alibi . Poznałyśmy naszych mężów ze sobą , spotykaliśmy się na wypadach na pikniki ,do kina, teatru, na koncerty. Stwierdzenie „będę dziś spać u Kasi „ usprawiedliwiało nieobecność w małżeńskim łożu. Aby naszym mężom wybić z głowy zbytnią dociekliwość ja się parę razy przespałam z mężem Kasi, ona z moim. (w wielkiej tajemnicy oczywiście). Poza seksem w moim małżeństwie wszystko było wręcz wzorowe. Dorabialiśmy się ,materialnie było OK,mąż był czuły i opiekuńczy ,ja miła i gospodarna ,dobra żona,ale seks dwa razy w tygodniu ,według kalendarza,wtorek i sobota,moje zabiegi o coś więcej kończyły się pocałunkiem i dobranoc,śpij dobrze.Miałam trzy wibratory ale,,,sami wiecie ... W następnym roku zaszłam w ciąże i urodziłam nasze pierwsze dziecko. Ale romans równolegle trwał nieprzerwanie . Po następnych dwóch latach znowu zaszłam w ciążę, ale tym razem biologicznym ojcem córeczki był mój kochanek. Chyba podświadomie chciałam mieć z nim dziecko. Od dnia narodzin żyłam w stresie że to się wyda (test DNA) i unieszczęśliwię męża i dzieci ,ale to kochanek jest wielką miłością mojego życia, moją połówką jabłka .Tych kilka spotkań w roku trzymało mnie przy życiu i przy mężu,bo jak by kochanek chciał ze mną zamieszkać bym się wyprowadziła od męża w kwadrans. Tak jak w historii Michaliny Wisłockiej co dopiero w połowie życia poznała idealnie dobranego partnera . Po 10 latach zmieniłam pracę, skończyły się wyjazdy na szkolenia i nasz romans ograniczył się do jego przyjazdów do mojego miasta w ramach delegacji, to jest 4-5 razy w roku.
Na nowym etapie życia i pracy w nowej firmie zaczęło mi brakować dreszczyku adrenaliny i seksu.. Nadal kochałam i kocham mojego stałego kochanka, jestem jak najlepszą matką i żoną ,staram się uszczęśliwiać męża, ale seks małżeński zaczął się ograniczać do jednego razu w tygodniu ,a ostatnio są to dwa razy w miesiącu. A ja chcę codziennie.… Po kilku miesiącach nawiązałam romans z żonatym kolegą z pracy, Znowu wrócił dobry humor, chęć do życia. Romans trwał półtora roku i się wypalił. Po kilku miesiącach znalazłam następnego kochanka. Tym razem trwało to troszkę ponad rok. Potem znowu kilka miesięcy przerwy i kolejny roczny romans.Wybieram żonatych,są bardziej odpowiedzialni,dyskretni, są realistami w swoich oczekiwaniach.Ja także oczekuję odrobiny pieszczot i mocnego seksu.Inne potrzeby załatwiam z kochankiem i mężem. Teraz jestem na etapie rozpoczynania kolejnego ,czwartego romansu, ale odezwał się mój pierwszy kochanek. Jest w trakcie rozwodu ze swoją żoną i chce się ze mną związać .Na zawsze, oficjalnie. Chce żebyśmy się pobrali. Że mnie ciągle kocha ,ja jego też ,mimo że minęło 15 lat od naszej pierwszej nocy i nasz długoletni związek na odległość był niezwykły. Do dnia dzisiejszego moje ciągłe zdrady nie zostały ujawnione ,mąż nic nie mówi ,choć może ostatnio się czegoś domyśla. Jak długo to się jeszcze będzie udawać trzymać w ukryciu? Dzieci to już nastolatki i wiele powinny zrozumieć. Oczywiście boję się zmian, wywrócenia całego życia, końca rodziny jaką jesteśmy od 16 lat, 19 lat życia z mężem, dobrym człowiekiem, ale życia bez głębszych emocji miedzy nami, bardzo przeciętnego seksu wydzielanego kroplomierzem, ale kilka razy w roku odlotów i niezapomnianych emocji z kochankiem. Podniecenia i seksu jakie są związane z romansem . Ciągłego oszukiwania z mojej strony. Z drugiej strony z moim kochankiem nie przeżyłam nigdy razem więcej niż pięciu dni ,potem następowało kilkumiesięczne rozstanie. Dziś żałuję że 15 lat temu nie postawiliśmy wszystkiego na jedną kartę ,że nie stanęliśmy na krawędzi życia i nie skoczyliśmy przed siebie. Zabrakło życiowego doświadczenia ,odwagi i determinacji.Nie doceniliśmy wyjątkowości naszych uczuć. takie coś się spotyka raz w życiu a wielu ludzi nigdy tego nie ma okazji doświadczyć. Straciliśmy te lata. Bo uczucia starczyło by dla kilku innych par też. Dzieci kochanka i jego żony to już dorośli ludzie i to zapewne zdecydowało że postanowił zamknąć swoje małżeństwo. Moje są nastolatkami i teraz kształtuje się ich światopogląd. Poproszę kochanka by przyjechał i odbędziemy decydującą rozmowę. Muszę też przeprowadzić najtrudniejszą rozmowę życia z mężem. Mam przed sobą statystycznie rzecz biorąc kilkadziesiąt lat życia, Zdecydowałam się ,chcę zaryzykować, spróbować codzienności ,trudów i radości z moim kochankiem i z moimi dziećmi (córka jest też jego).
Co roku wybieram się z przyjaciółką na świąteczne zakupy do stolicy regionu. To już nasza tradycja. Jeździmy same, bo chodzenie po sklepach, grzebanie w ciuchach i przymierzanie jest ponad wytrzymałość mężów. Ale oni nawet nie podejrzewają że zakupy od kilkunastu lat kończymy obie w klubie dla swingersów. W naszym mieście takiego nie ma ,a nawet jak by był, to za duża szansa spotkania znajomego. Tu się możemy wyszaleć. Ja zaczęłam od 3 partnerów, następnym razem przesadziłam i przez wieczór zaliczyłam 7. Nie miałam siły zejść do taksówki Na szczęście pomógł wrócić do hotelu jeden silny pan. Odwdzięczałyśmy mu się w hotelu obie do rana. Od tamtego wypadku nie przekraczam 5 partnerów jednorazowo. W sumie przez te 15 lat uprawiałam seks z ponad 100 partnerami, ( z tego ok.80 to jednorazowi partnerzy z klubu swingersów, nazbierało się przez 14 lat.) jak doliczymy tych sprzed ślubu to będzie ponad 120. Czy jestem rozwiązłą dziwką? Tak naprawdę to ważni są dla mnie kochanek i mąż. Poza kochankiem może kilku, żebym mogła porównać i docenić jak fantastyczny jest ON.
Czy można utrzymać długoletni romans w ukryciu? Zdecydowanie tak , ale trzeba zachować zdrowy rozsądek, dyscyplinę. Nie siedzieć z telefonem w ręku. Nie pisać w kółko tego samego. Kupić sobie drugi telefon wyłącznie do kontaktów z kochankiem i NIGDY nie przynosić go do domu-zostawić w pracy, w samochodzie. Wszystko można powiedzieć kochankowi na spotkaniu. Nie obłapiać się w miejscach publicznych. Nie całować się na ulicy ,nie wychodzić z hotelu za rączkę. Nie robić sobie i kochankowi zdjęć . Dać sobie spokój z fejsami ,tinderami i itp. Nagie filmiki? Co macie po 16 lat? Paragony wyrzucajcie natychmiast, bilety też. Płacić tylko gotówką .Kłamać jak najmniej i tylko w tematach związanych z romansem .Zamiast spotkać się w hotelach ,możecie wynająć kawalerkę (jak się regularnie i często spotykacie). Przychodźcie i wychodźcie osobno, w odstępie kilku minut. Unikajcie przyprowadzania kochanka do swojego mieszkania gdy mąż wyjechał.Sąsiedzi wszystko widzą.. Pamiętajcie o antykoncepcji (np. spirala + tabletki-coś zadziała), Zachowaj higienę, podmyj się po seksie bez gumki. Zmień bieliznę. Pamiętaj czego nie robić mężowi gdy ma się romans ,nie żałuj mu seksu ,bądź uśmiechniętą i czułą . Unikaj tzw. czerwonych flag. Dbajcie oboje o swoje rodziny, chrońcie je, zachowajcie szacunek dla męża,żony także gdy go,ją zdradzacie. Nie paplajcie wszystkiego przyjaciółkom. No i bądźcie przygotowane na dzień gdy wasz romans zostanie odkryty. Może zmieńcie męża na takiego ,którego nie będziecie miały ochoty zdradzać i który wam będzie wierny. (to ideał).

Nauczona swoim przykrym doświadczeniem powiem że nie wolno wchodzić w stałe związki jeżeli jakość i ilość seksu nie zadowala Was.Potem będzie tylko gorzej niż na początku.
Uważam że trzeba stosować zasadę trzeciej randki i na trzeciej a najdalej na czwartej (jak poprzednie randki były udane) iść do łóżka i sprawdzić jak wypada seks. Tylko róbcie to w dobrym,spokojnym otoczeniu, a nie byle jak i byle gdzie. Jak seks jest dobry,albo bardzo dobry to można znajomość kontynuować.Jak jest średnio,to potrzebna powtórka bo może partner był zestresowany .Jak się poprawiło i jest dobrze to próbujcie dalej.Ale jak jest nadal średnio albo wręcz słabo, to dajcie sobie spokój,z tego nic dobrego w dalszej perspektywie nie będzie.Najwyżej nerwy,stres,zdrada i rozwód.Albo kochankowie. Uzgodnijcie swoje oczekiwania co do seksu.Nawet te najbardziej ukryte (np. swingowanie,seks grupowy, seks homoseksualny, anal, BDSM i co tam jeszcze Wam chodzi po najciemniejszych zakamarkach mózgu). Dopytajcie też o poprzednie związki.Bo 1/3 zdrad to byli kochankowie i kochanki,niedokończone romanse ze szkolnych lat,z przeszłości.One ciągle są i wystarczy czasami jeden telefon by ożyły.1/3 to koleżanki i koledzy z pracy - tam spędzamy 25% naszego życia i to ułatwia nawiązywanie związków (szczególnie romanse z szefem)

To co napisałam to coś w rodzaju spowiedzi z fragmentu życia oszukującej i zdradzającej.Nie oczekuję żadnych rad i ocen ani zwłaszcza współczucia. Przeżyłam 15 lat życia i tylko szkoda że takich partnerów jak mój kochanek nie spotyka się w młodości ,gdy można by z nim przejść przez całe życie i spokojnie się zestarzeć. Tylko czy wtedy bym nie szukała innego by potwierdzić jego wyjątkowość? Ja mam to szczęście że go w ogóle spotkałam. Teraz muszę pomóc mężowi przejść przez rozwód i poznać prawdę o żonie która go zdradziła pół roku po ślubie i potem nigdy nie przestała.

PS Jestem po rozmowie z mężem. Usłyszał wersję minimum.Po co go stresować rozmiarem moich zdrad.Wie tylko że mam romans, chcę rozwodu, wyprowadzam się z dziećmi do kochanka. Co do spraw majątkowych spisaliśmy porozumienie. Mąż stwierdził że nie jest zaskoczony żądaniem rozwodu,że sam o tym myślał. ale bał się sprawić nam przykrość , Że coś nieokreślonego od dłuższego czasu wisiało w powietrzu w naszym małżeństwie.Że czuł nasze wypalenie.Całą prawdę o moim życiu zna tylko kochanek i ją całkowicie akceptuje. Ja też wiem o nim (chyba) wszystko.Kupujemy mieszkanie, zmieniam dzieciom szkoły ,szukam pracy i pełni miłości, nadziei i zapału ZACZYNAMY Ja 41 on 50 ale lepiej późno niż nigdy.
13728
<
#1 | poczciwy dnia 19.12.2023 21:37
Przeczytałem do połowy i dalej się po prostu nie da;
Kobieto, jak można być taka parszywym człowiekiem?
Odechciewa się wszystkiego; o ile mam wyrozumiałość do ludzi, którzy czasem popełnią błąd i wiją się o tyle w Twoim przypadku po prostu chce mi się wymiotować;
Jeśli to nie fake to współczuję nie tylko Twojemu mężowi, ale i Tobie, jesteś tak zatrutą i skrzywioną osobą, że nie ma już dla Ciebie ratunku; mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie Ci zapłacić za to cenę najwyższą;
Chciałem napisać, że potwierdzasz tylko teorię, że im więcej partnerów kobieta seksualnych ma przed ślubem tym wyższe prawdopodobieństwa, że nie będzie wierna; ale w Twoim przypadku to nie ma zastosowania; Twoje postępowanie po prostu nie mieści się w granicach człowieczeństwa;
Twój kochanek również się o tym niebawem przekona, nie mam wątpliwości;
15777
<
#2 | Eknomen dnia 19.12.2023 21:55
Sorry ale też dobrnąłem mniej więcej do połowy. To jest chore. Nie wiem o co w ogóle się zaczepić. Brak jakichkolwiek hamulców, brak kręgosłupa moralnego. Zdrada, jakieś pogubienie się w życiu no może się zdarzyć ale z Twojego posta emanuje postawa osoby dla której takie postępowanie jest normalne. Dodatkowo wyrafinowanie w postaci "zacierania śladów" i granie normalnej osoby bez żadnej refleksji typu "co ja zrobiłam". Dzięki ludziom na tym forum staram się zrozumieć psychikę osób zdradzających, jakoś kolejne trybiki wskakują na swoje miejsce ale Twoja postawa jest tak głęboko aspołeczna że chyba nawet nie chciałbym tego zrozumieć.
15793
<
#3 | zona Potifara dnia 19.12.2023 21:59
Zapewniam Cię że to nie jest fejk. Fakt należy mi się.Nie będę winy przerzucać na innych.
Od 15 lat kocham jednego człowieka i uparcie czekałam na niego godząc się na bycie dyspozycyjną kochanką do łóżka na zawołanie.. Ale ON też mnie kochał przez te lata jak się okazało.
Nie mam zamiaru już nikogo i nigdy zdradzić.
Nikogo nie zabiłam a nawet morderców się nie wiesza..
15652
<
#4 | Apostata dnia 19.12.2023 22:10
hie hie hie tania opowiastka

ale wyłuskałem

Cytat

ale to był 2007 rok.Początek rządów PO. Zeszyty w sklepach spożywczych,głodne dzieciaki w szkołach,Bezrobocie na poziomie 15% w kraju
przypomne że taki miód zostawiły poprzednie rządy piss, po już raz musiało po nich sprzątać ;].
15632
<
#5 | Sasza dnia 19.12.2023 22:44
Pachnie trochę fejkiem, ale przeczytałem całość, bo napisane dosyć poprawnie stylistycznie, gramatycznie i bez błędów orto ???? Rzuciło mi się w oczy słowo 'magicznie'. Nie będę Cię oceniać, ale przeżyłem coś podobnego, to właśnie była ta magia, więc wiem, o czym piszesz. Ktoś pewnie zakpi i skwituje to w ten sposób, że to żadna magia, tylko chuć i nic więcej. Może i tak. Zgodzę się z Tobą, że jeżeli od początku związku jest tylko poprawnie, to trzeba spieprzać, gdzie pieprz rośnie.
13728
<
#6 | poczciwy dnia 19.12.2023 23:05
Sasza,
Naprawdę nie zauważasz różnicy postawy własnej historii czy też nawet typowego zdradzającego, z którym mamy do czynienia na tym portalu a postawą autorki?

Cytat

Zgodzę się z Tobą, że jeżeli od początku związku jest tylko poprawnie, to trzeba spieprzać, gdzie pieprz rośnie.

Faktycznie postawa godna pochwały; kiedy się zorientowała, że nie jest szczęśliwa to odeszła od męża żeby go czasem nie krzywdzić;
a to, że robiła to tylko 15 lat to drobny szczegół,marnując mu życie i łamiąc pewnie całkowicie jego osobowość; ot historia jak każda inna; ręce opadają;
15793
<
#7 | zona Potifara dnia 19.12.2023 23:59
@poczciwy Uważasz że 17 partnerów przez 9 lat to dużo? Gdy egzaltowana 16 latka co 3 miesiące zakochuje się do "grobowej deski"? A gdzie obowiązkowe letnie zauroczenie i "wielka miłość"?i Na studiach do ostatniego roku byłam singielką ,nie wchodziłam ze względu na naukę w żadne związki wiec mogłam z kim i kiedy chciałam. Dziś co 4 albo co 5 studentka się prostytuuje i albo sponsoring albo wręcz agencje towarzyskie (czytaj burdele)- jest lepiej i uczciwiej według Ciebie? To zapewne nie zostawia śladu w ich życiu. Dyplom do kieszeni i do pracy za 4000, gdy do tej pory potrafiły zarobić 10 razy tyle.Ile z nich kończy z poprzednim życiem i zostaje przykładnymi żonami i matkami?A ile dorabia do oficjalnej pensji? Czy mąż wie za co żona kupuje torebkę albo nowe szpilki za 2500 ?Tylko jakiś facet zaczepi na ulicy: "cześć Lola,co to za frajer z tobą?"A to mój mąż! Ha ,ha,ha.
Na roku mieszkała ze mną w akademiku koleżanka .Miała ksywkę "Prezent"Była w swoim miasteczku pod ścisłą kuratelą mamusi ,więc się cnotliwie (prawie)musiała prowadzić.Wyjazd na studia był okazją i poczuła się jak spuszczona ze smyczy. Zaczęła uczęszczać na wszystkie możliwe imprezy w akademiku, a było ich od przerażenia.W każdym tygodniu co najmniej kilka. Dziewczę miało słabą głowę i po pijanemu właziła chłopakom do łóżka, bo chciała być popularna. i mieć powodzenie .No i miała.I to jakie.Się stała popularna i znana.. Zaczęli ją przyprowadzać na imprezy i jak już wszyscy wychodzili z imprezy to ona zostawała z solenizantem do rana.Stąd "Prezent" Prezent była czysta(nikomu nie przywlokła żadnej francy) niekłopotliwa(nigdy nie zaszła w ciążę). miła,bezpretensjonalna,inteligentna. Na drugim roku ,gdy zaczęła szukać normalnego związku z chłopakiem zrozumiała w co się wkopała. Nikt nie chciał z nią wyjść poza schemat kino-kawiarnia-spacer-łóżko. Bo nikt nie chciał mieć za szwagrów połowy mieszkańców akademika i reszty chłopaków z roku.Więc dalej chodziła jako "prezent" na imprezy.Zrozumiała że tylko skończenie studiów i wyjazd jak najdalej gdzie jej nikt nie zna umożliwi jej założenie normalnej rodziny,męża,dzieci.Tak zrobiła.Z iloma facetami spała przez 4,5 roku studiów ? Mówiła coś o 250 ,ale ilu dokładnie to sama nie miała pojęcia. Mogło być o 100 więcej. Na niektórych imprezach miało ją po kilku.(Żeby było jasne,nigdy nie brała kasy za seks,miała całkiem zamożną rodzinę, a uczyła się nieźle więc dotacje z domu miała dobre) . Z moimi 9 na studiach to byłam prawie zakonnicą.(8 było w liceum)
15793
<
#8 | zona Potifara dnia 20.12.2023 00:40
Trochę poczytałam to forum i potraktowałam to jako miejsce na wyrzucenie z siebie tego co się złego nagromadziło we mnie przez lata..Nie praktykuję więc do konfesjonału nie pójdę.A może będzie lżej zacząć nowy fragment życia,mam nadzieję że już bez oszukiwania i kłamstw. Dopóki pracowałam w pierwszej firmie to poza pierwszym obleśnym szefem który rzucał tekstami "tylko od ciebie zależy czy przedłużymy umowę o pracę na kolejne 3 miesiące,a żeby dostać na stałe angaż to musisz być miła i się postarać. " Wszyscy w oddziale wiedzieli co to za typ.No i byłam miła,choć zupełnie nie miałam ochoty Czy pis ,czy po,nie ważne,był gnój w kraju.Więcej miałam znajomych z mojego miasta w Londynie niż zostało w Polsce. Potem przez kolejne 10 lat miałam właściwie jednego kochanka,byłam i jestem nadal naprawdę zakochana. Poza tym dwie czy trzy króciutkie przygody.No i raz do roku jeden wieczór jazdy bez trzymanki w klubie. (koleżanka mnie namówiła na pierwszy raz ,potem już nie musiała.Facet nie zrozumie co może przeżyć tam kobieta.Wy możecie dwa,trzy razy ,my możemy znacznie więcej.) Po zmianie pracy ...zwątpiłam czy ze stałym kochankiem będzie coś dalej, czy będzie jakakolwiek przyszłość . i ...poszłam w romansowanie .Ja potrzebuję seksu by normalnie funkcjonować,tak po prostu mam.Dostawałam w małżeństwie ochłap mimo ze się bardzo starałam..Wiem mogłam się rozwieść jako samotna matka też szukać kochanka/kochanków.By było uczciwiej ale czy dla dzieci lepiej?Wybrałam jak wybrałam ,czasu nie cofnę.
15542
<
#9 | Hagi10 dnia 20.12.2023 01:06
Powiem tak, jeśli jesteś "trollem" to współczuję Ci nudnego życia skoro chce Ci się pisać takie elaboraty...Jeśli ta historia jest prawdziwa to mogę tylko współczuć Twojej rodzinie....O jakiej miłości mówisz?Kochanka też zdradzałaś.
14691
<
#10 | Bakus dnia 20.12.2023 01:55
Potwierdza się reguła, im więcej partnerów tym granica przesunięta dalej, całkowite zerwanie wszelkich granic było z seksem za pracę, reszta z górki.
Najbardziej szkoda męża bo za twoje błędne decyzje on ma zmarnowane najlepsze lata życia a dziś wyrzucony jak stary sweter. Życzę mu by tego wątku nie odkrył, i trafił na kogoś uczciwego bo po co statystyki ma zwiększać.
Zastanawia mnie ile Ci umknęło wśród swojego wyrachowania co mogłaś przekazać jako wzorce dla dzieci i co z tego wyjdzie. Czasem jest tak że dziadek bije babcie, a po latach wnuczki kończą w kryminale.
15541
<
#11 | admiral dnia 20.12.2023 04:10
A gdzie smoki w tej bajce, bez smokow to lipa.
A opowiastke z laska o ksywce "Prezent " slyszalalem juz za czasow studenckich w kilku wersjach. Czasem byl to prezent innym razem los, wygrana ( bo goscie ciagneli losy albo grali w karty ) itp. Takze malo orginalne.
15119
<
#12 | acine dnia 20.12.2023 12:00
He he paeudonim niezly, zona Potifara. To Cie bedzie przesladowac reszte Twojego zycia - ten piekny meski opanowany i odpowiedzialny Jozef ktory Ci sie oparl i wystawil srodkowy palecUśmiech
Co do Twojej dysfunkcji to jestes klasyczna seksoholiczka gdzie Taoje sciezki neuronalne dopaminowe sa szerokosci osmiopasmowej amerykanskiej autostrady w porownaniu do niezaburzonego czlowieka gdzie tam jest droga jednopasmowa a conajwyzej dwupasmowka. Glownymi ofiarami Twojego zycia beda Twoje dzieci i to dopiero dojdzie do Ciebie po czasie jesli w ogole dojdzie bo i glowe jako seksoholiczka masz chora ( chore myslenie). Czy jest ratunek ? Zawsze jest ale czeka Cie ciezka praca . wspolczuje Ci.
15793
<
#13 | zona Potifara dnia 20.12.2023 14:25
Jak ktoś wątpi w historię Prezentu to powiem ze kiedyś rozmawiałam o tym z moim wujkiem.On się uśmiał i opowiedział o analogicznej historii z byłego NRD gdzie studiował w Karl Marx Stadt .Też była dziewczyna Das Geschenk którą dogłębnie,ze szczegółami jej anatomii , poznali wszyscy chętni.Myślę że schemat jest podobny.Młoda dziewczyna,chęć zabawy,za dużo alkoholu i po paru imprezach ma opinie skończonej dziwki. Albo ją wyrzucą poza grupę przyjaciół ,albo dalej będzie chodzić na imprezy i pijana kończyć w łóżku solenizanta. Wy teraz jesteście strasznie mądrzy, a nie pamiętacie co byliście skłonni zrobić by zdobyć akceptację grupy gdy mieliście 18 lat.Jakie głupstwa robiliście.Młodzi szybko i surowo osądzają. Oczywiście panowie są absolutnie w porządku używając sobie na dziewczynie co ledwie kontaktuje , bo ją upili .Myślę że i dziś w akademikach krąży kilka takich "prezentów" .Najczęściej szybko i smutno kończą karierę na uczelni, bo nauka i imprezowanie nie idą w parze.( zależy oczywiście od uczelni i kierunku).
Znamienne że nie padło tu ani jedno słowo krytyki pod adresem szefa oddziału wykorzystującego swoje stanowisko służbowe do uzyskiwania świadczeń seksualnych od podległych pracownic. Mi się dostało bo się zgodziłam. Oczywiście by było bardziej moralnie iść do Urzędu Pracy.po zasiłek. Wzorowa solidarność panów komentujących i obiektywizm. Dziś staram się o tym zapomnieć,było obrzydliwe.
Z kim uprawiałam seks przez następne 15 lat ? W zdecydowanej większości byli to panowie żonaci i mający dzieci.Czy zwabiałam ich podstępem? Nie ,sami byli chętni,sami bardzo chcieli. Czy poszli się pochwalić swoim żonom co zrobili?. Żaden tego nie zrobił.Ja też byłam dyskretna aż do przesady. Żaden romans nie został ujawniony.Żadne inne małżeństwo z tego powodu nie rozpadło(partnerzy też się dobrze kryli i kłamali). Czy żałuję i będę prosić o wybaczenie? NIE.
Powyżej napisałam czego wyłącznie żałuję Niczego więcej.Dawałam moim partnerom maksimum siebie i czułam ze także to samo otrzymuję .Myślę że piszący tu zdradzeni są wściekli bo ich zony nie zrobiły tego z żadnymi super aktorami porno czy jakimiś bardzo przystojnymi mężczyznami.Zdradziły z takimi samymi facetami jak oni,tyle że potrafiącymi dostrzec czego jej potrzeba i dającymi kobiecie to czego jej brakowało w małżeństwie. Ja na tyle znam psychikę mężczyzn że wiem iż sugestie i sygnały jakie my wysyłamy są często zbyt subtelne ,nie są dostrzegane przez wielu facetów.Na temat swoich potrzeb seksualnych i tego jak mało dostaję od męża rozmawiałam z nim co najmniej kilkanaście razy. Wprost. Łopatologicznie .Nie potraktował tego poważnie,a nawet zażartował" to sobie weź kochanka UśmiechUśmiech" Wykrakał. No to sobie wzięłam,nawet znacznie więcej niż sama się spodziewałam.
A on też nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczał. do czego to doprowadzi. O resztę aspektów naszego życia takich jak wspólne utrzymywanie domu,finanse,opieka nad dziećmi,wzajemne zachowanie,opieka,pomoc,funkcjonowanie rodziny,gotowanie pranie ,sprzątanie itp żadne nie ma do drugiego jakichkolwiek pretensji.Awantur przez 15 lat może było kilka,codziennych sprzeczek nie ma co wspominać,Skoro było tak dobrze ,dlaczego było źle? Jedno słowo odpowiedzi - seks.Jak bym wiedziała że się przewrócę to bym się sama położyła Po 15 latach jestem o wiele bardziej doświadczona i.wiem ze z mężem nigdy nie powinnam brać ślubu.Że to od początku nie mogło się udać ,bo gdybym zdusiła w sobie swoje potrzeby skończyło by się to w psychiatryku.Niech to będzie nauka dla innych.Po to to napisałam A opinię kilku osób tu zamieszczoną szanuję i dziękuję za poświęcony czas, zapewniam jeszcze raz że to nie fejk,a dość ekstremalna, ale prawdziwa historia.
Smoków tu nie ma i nie będzie ,bo żadnych kresek nigdy nie wciągałam.
@ Sasza Pożądanie było mi dane poczuć wiele razy. Magię (według niektórych chuć,OK niech będzie taka etykietka, to tylko słówka) poczułam raz,jedyny raz w życiu.Znam różnicę.Wielu nie poczuje tego nigdy. Współczuję że los im tego nie dał,poskąpił..
15380
<
#14 | Tomek040184 dnia 20.12.2023 17:17
Panowie i panie nie doczytałem do końca tego żenującego wpisu. Jak widać każdy lubi żyć po swojemu. Wyrzuciła to co chciała. Seks to uzależnienie jak każde inne z tego co widać po jej wpisie. Teraz kochanek dowie się czym to pachnie Uśmiech. Ale niech dodatkowy komentarz pani ex żona zostawi już dla siebie.
13728
<
#15 | poczciwy dnia 20.12.2023 19:59
Racjonalizacja wjeżdża aż miło Uśmiech
13880
<
#16 | Crusoe dnia 20.12.2023 20:58
Bo widzisz poczciwy tu naprawdę jest co racjonalizować.Przebieg zacny,to tak jak gdyby Merolem zrobić 3,4 mln km bez remontu.Mnie bardziej ciekawi dlaczego autorka weszła na Z-kę i opisała swoje ......... wpisz co chcesz.Czyżby jednak jakieś wyrzuty sumienia?Bo chwalić się naprawdę nie ma czym.
15380
<
#17 | Tomek040184 dnia 20.12.2023 22:45
Mi w oczy rzucił się system wybielanie stosowany przez narcyzów. No przecież na studiach była koleżanka która miała ok. 250 facetów więc jej podboje nie są aż takie straszne. Co gorsza koleżanki z jej podbijami nikt nie chciał. Ja jakbym wiedział autorko jakie miałaś życie nawet z dopłatą 250 tysięcy bym cię nie wziął Szeroki uśmiech. Wolałbym być singlem do końca życia i chodzić na panienki za kasę, one chociaż by mnie nie oszukiwały co do intecji i pogadać na luzie można Szeroki uśmiech.
15547
<
#18 | MarcusM dnia 20.12.2023 23:25
I CO???
Mają rację stare powiedzenia??
Np. to
,,RAZ SIĘ SKURWISZ - KURWĄ DO KOŃCA ŻYCIA BĘDZIESZ.
I to:
,,KURWA TO NIE ZAWÓD - TO CHARAKTER".
15787
<
#19 | A-dam dnia 20.12.2023 23:38

Cytat

,,KURWA TO NIE ZAWÓD - TO CHARAKTER".

Polacy nie rozróżniają kur*y od dziwki a tych dwu od prostytutki. Stąd tyle nieporozumień w naszym życiu Uśmiech Bo jak ktoś dziwkę nazwie kurwą to ją obrazi. Tak samo prostytutka może się czuć obrażona jeśli ktoś ją zwyzywa od dziwek.
Generalnie kurwa to ktoś kto sprzedaje (wymienia na korzyści materialne) podróbki miłości często biorąc zapłatę wielokrotnie za ten sam erzatz.
15593
<
#20 | mrdear dnia 21.12.2023 10:02
nie dałem rady do końca doczytać
Nie będę oceniał, każdy ma swój charakter, swoje potrzeby i kręgosłup moralny.

"Karma to suka" Z przymrużeniem oka
Jeszcze się przekonasz

P.S.
Mąż wiedział o tych 17 partnerach zanim się z Tobą związał?
Jeżeli tak, to bardzo zdesperowany musiał być.
15794
<
#21 | trzechZczech dnia 21.12.2023 10:12
ojej. nie chciałbym mieć takiej mamy, co to nie wiadomo co robiła byle komu w jakichś klubach. Współczuje dzieciom. Trochę patologią zaciąga. Mąż i kochanek to chyba jakieś ciepłe kluski. Jak dla mnie to się Pani zwyczajnie dupa starzeje, mniej chętnych do zabaw i coraz żałośniej to wszystko wygląda więc zaczyna się wielka niespełniona miłość. A to nie miłość tylko takie listki zasłaniające zwierzęcą chuć którą się Pani kierowała przez swoje życie. Kochanek, nawet największy ogier, jeśli wie co Pani robiła i dalej w to brnie to jest takim samym miękiszonem jak ten mąż. Chyba nie mają godności współcześni mężczyźni już.
15593
<
#22 | mrdear dnia 21.12.2023 14:29
a tak na marginesie sądzę, że gdyby "kochanek" dowiedział się jak się zabawiałaś szybko przestałby być Twoim kochankiem.

Ciekawy wzorzec kobiety przekazany dzieciom.
Moim zdaniem powinnaś się udać do psychologa po pomoc z zaburzeniem hiperseksualności
Może cierpisz na dwubiegunówkę?
Byłaś ze swoim problemem u specjalisty, to nie jest poprawne zachowanie.
To krzywdzi innych ludzi... Nie masz wyrzutów sumienia że krzywdzisz tym dzieci i męża?
Tak, dzieci, przekazując im taki wzorzec zachowań.
Myślisz, że nie wiedzą? Nie czują? Heh, dzieci czują więcej niż nam się wydaje, między dzieckiem a rodzicem jest taka niewidoczna więź, mogą nie wiedzieć, nie być świadome, ale na 100% czują...
15380
<
#23 | Tomek040184 dnia 21.12.2023 15:05
Panie mrdear tutaj mamy zanurzoną osobę. Ona pisze bez emocji. Jej życie to fikcja. Niezbyt dobry materiał na matkę i żonę. Jej oczekiwania były inne niż nasze komentarze. Teadycyjnie mężczyźni udzielają się, kobiety wiadomo trochę solidarności jajników jest.
15593
<
#24 | mrdear dnia 21.12.2023 15:07

Cytat

Jej życie to fikcja.

tylko dla niej i jej rodziny może być całkiem realne.
15652
<
#25 | Apostata dnia 21.12.2023 21:34
A mnie to ani ziębi ani grzeje, nie moje małpy nie mój cyrk. Autorka wspomniała że jej mąż też korzystał z uroków koleżanki. Wszyscy siebie warci. Generalnie fantazja niskich lotów.
15793
<
#26 | zona Potifara dnia 22.12.2023 12:55
Może kilka odpowiedzi szanownym forumowiczom.
Tak,mąż wiedział o mojej przeszłości i o poprzednich partnerach.Tych wówczas aktualnych 2 znał osobiście. Razem studiowaliśmy na ostatnim roku i wspólni znajomi zapoznali nas ze sobą. Znaliśmy swoich kolegów i koleżanki więc próba ukrywania czegokolwiek nie miała sensu
Chyba mu trochę imponowało że dziewczyna mająca powodzenie nim się zainteresowała na poważnie.Oczywiście zakończyłam relację z tymi 2 kolegami. Na to że mąż się zdecydował na związek ze mną, miał zapewne wpływ seks,a właściwie jego jakość.Umiałam sporo i ja zawsze daję w seksie partnerowi całą siebie.
Mój kochanek wie o całej mojej przeszłości od początku.Przez pierwszych 10 lat tak naprawdę byli mąż i on (jednio dniowego co rocznego szaleństwa nie licząc). Gdy zmieniłam pracę i siłą rzeczy spadła częstotliwość naszych spotkań zrozumiał moje potrzeby i zgodził się na drugiego kochanka na miejscu.
Zdrada mojego męża.Właściwie była to zaplanowana intryga, obliczona na obciążenie naszych mężów w razie "W". Kasia-moja przyjaciółka ,właściwie zaciągnęła męża do łóżka. Był alkohol,ja dyskretnie zniknęłam z jej mężem. Teraz okazała się przydatna.Mój mąż zaczął mówić o rozwodzie z mojej winy. Więc przypomniałam mu jego zdradę(ze szczegółami). No i rozwodzimy się bez orzekania o winie.Co do dzieci, to syn sam zdecyduje czy chce być ze mną ,czy zostaje z ojcem.Córka będzie ze mną.Ze względu n odległość spotkania z drugim z rodziców będą w święta i wakacje.Papiery rozwodowe trafiły już do sądu.
W ostatniej chwili mąż zaproponował żeby wszystko zostawić tak jak było,że on zgadza się na kochanków i obiecuje mi wolność w sprawach seksu.Całkowicie nie rozumie sytuacji.Seks i kochankowie nie są najważniejsi. Że chcę być i żyć wreszcie z jedynym człowiekiem którego kocham nieprzerwanie od 15 lat. który od bardzo dawna jest dla mnie najważniejszy. Że to sprawdzona miłość naszego życia.
Gdyby to był tylko seks,nawet najlepszy,żądza, zauroczenie to by nie miało najmniejszej szansy przetrwać próby czasu w warunkach oddalenia kochanków o 500 kilometrów i paru spotkań w czasie roku..
13880
<
#27 | Crusoe dnia 22.12.2023 13:12
W języku ludzi cywilizowanych nie ma słów dostatecznie obraźliwych aby skomentować Twój pierwszy i ostatni wpis.
15593
<
#28 | mrdear dnia 22.12.2023 13:12
W wieku ilu lat odbyłaś pierwszy stosunek?

Natomiast to Twoje w razie "W". Czysta podłość, zawiść.
W moim mniemaniu na prawdę potrzebujesz pomocy.

Cytat

Gdyby to był tylko seks,nawet najlepszy,żądza, zauroczenie to by nie miało najmniejszej szansy przetrwać próby czasu w warunkach oddalenia kochanków o 500 kilometrów i paru spotkań w czasie roku..


Tylko to Was razem trzymało, właśnie ta odległość... Ale próbuj...
15793
<
#29 | zona Potifara dnia 22.12.2023 17:04
@ mrdear -napisałam wyraźnie w pierwszym zdaniu. -pierwsza klasa liceum czyli 16 lat. Młodo? Nie za bardzo.na tle innych.Kiedyś na jakiejś imprezie zgadało się na ten temat z dwiema innymi laskami i one powiedziały że zrobiły to na obozie harcerskim miedzy 5 a 6 klasą podstawówki czyli w wieku 12 lat.
Jeden chłopak był o dwa,a drugi o trzy lata starszy.Szok,dzieci i prokurator.Jak masz córkę to zapisz ją na obóz.
15593
<
#30 | mrdear dnia 22.12.2023 20:19
Odczuwasz silną potrzebę usprawiedliwiania się?
Zakładam że tak, widzę jak piszesz, porównujesz, nawet męża wrobiłaś w zdradę, spić faceta i praktycznie siłą do łóżka zaciągnąć, niedość że masz poważne zaburzenia to jescze tak niskie poczucie własnej wartości, wieczne poszukiwanie aprobaty i usprawiedliwanie się...
Czy Ty kiedykolwiek byłaś szczęśliwa? nie mówię tu o chwilowym szczęściu podczas spotkań, bo to akurat hormony itd... mówię tutaj o takim prawdziwym szczęściu i poczuciu spełnienia?
15547
<
#31 | MarcusM dnia 22.12.2023 22:14
Samice zwierząt TEŻ NIE POTRAFIĄ ZAPANOWAĆ NAD SWOJĄ RUJĄ/CIECZKĄ.
I ty także.
ERGO: W swoim postępowaniu jesteś na poziomie ZWIERZĘCIA.
I ty to WIESZ !!!!
Dlatego ,,dorabiasz ideologię" do tego ODZWIERZĘCEGO swojego postępowania.
I tylko dlatego pojawiłaś się na tym forum.
To zaś, że ,,twój mąż" cierpi na dewiację seksualną typu kandauleizm (zespół Vadima) w niczym cię nie tłumaczy.
Jesteś po prostu q***szczem.
15787
<
#32 | A-dam dnia 23.12.2023 00:01

Cytat

Jesteś po prostu q***szczem.

Nie jest qu*wą. Nie wymienia podróbek miłości na korzyści materialne. Jest zdemoralizowaną dzi..ą której rozum nie nadąża za popędem.

Panowie, bądźmy bardziej powściągliwi w używaniu słów niecenzuralnych; poczciwy
15547
<
#33 | MarcusM dnia 23.12.2023 18:48
A-dam dnia 22.12.2023 23:01
,,Polska jezyka - bardzo trudna jezyka".
I BOGATA w słowa o podobnym, ale nie tożsamym znaczeniu.
I tak jest w tym przypadku. Bowiem nigdzie nie użyłem słowa, które suponujesz. z prostego powodu: to nie ta postawa życiowa, a dodatkowo gdybym go użył w stosunku do ,,autorki", to te ,,panie" jeszcze mogły by się poczuć urażone i obrazić.
14118
<
#34 | Rozzalona dnia 24.12.2023 22:04
Jestem pewna, że Twój związek z długoletnim kochankiem też spali na panewce, chyba, że będziecie żyli w tzw. wolnym związku czyli róbta co chceta, a dobitniej pisząc burdel na kółkach. Jak dla mnie Ty nie potrafisz kochać, wiesz co to znaczy miłość? Zero zdrady, szacunek, zaufanie.
15793
<
#35 | zona Potifara dnia 25.12.2023 00:50
Święta a więc wszystkim zdradzonym chcącym wybaczyć zdradzającym aby spokój i wybaczenie było im dane,zdradzającym pragnącym wybaczenia od swoich partnerów życzę by je otrzymali,tym którzy wybaczyć niewiernym nie potrafili aby rozwód był szybki i możliwie bezbolesny. Zdradzającym i będącym w trakcie rozwodu aby sobie życie na nowo ułożyli,Zdradzającym i nie oczekującym wybaczenia a rozpoczynającym nowy rozdział życia z dotychczasowym kochankiem, aby im się jak najlepiej ułożyło, mającym romans aby nigdy nie został odkryty, abyście jak najmniej krzywdzili swych partnerów, a wszystkim czytającym ku przestrodze abyście nie wchodzili w romanse,aby wasi małżonkowie byli uważni ,kochający ,i wierni. tego Wszystkim życzę.

@ Rozzalona Tylko że dziś po kolacji Wigilijnej mój mężczyzna mi się oświadczył.Tak tradycyjnie,na kolanach,z kwiatami i pierścionkiem.Jak sądy przemielą nasze sprawy rozwodowe weźmiemy ślub. Nie zrobił tego pod wpływem chwilowego impulsu,nacisków z mojej strony nie było, w ciąży nie jestem, ,teść z dubeltówką nie stał za plecami. Zrobił to po namyśle,po rozważeniu za i przeciw . Bo był przekonany.

Przeczytałam napisany przez Klara1993 post datowany 25.01.2023 pod tytułem "Kochanka - dlaczego czasem warto nią być"
Prześledziłam dość dokładnie jej polemikę z komentującymi i uznałam że szkoda mi czasu na kopanie się z koniem i odpieranie ataków dyżurnymi pałkami "fejk"."troll""narcyz"."dziwka""złodziejka mężów""kurwa" Dlatego nie wchodziłam w polemikę,a starałam się tylko odpowiadać na pytania, a wyzwiska traktować ze stoickim spokojem.
Opisałam( może przydługo-przepraszam) fragment mojego życia i zostało to przynajmniej przez część z 1677 osób które tu weszły, przeczytane. Może ktoś uwierzy że warto konsekwentnie trwać w swojej miłości..
Mam zamiar wrócić tu za rok i dam znać jak to się toczy.
Na razie koniec.
15773
<
#36 | Julianaempatyczna dnia 25.12.2023 03:00
Dlaczego?
14118
<
#37 | Rozzalona dnia 25.12.2023 07:36
Julianaempatyczna nie wiesz dlaczego? Autorka sama do końca nie wie czy wytrwa w swoim postanowieniu, czy to co nazywa miłością faktycznie nią jest, dla większości czytających nie jest, bo logicznym jest iż to co autorka bierze za pewną monetę nią nie jest. Idzie w nieznane nie znając siebie do końca, a tym bardziej nie znając swojego kochanka. Autorka wpisu przedstawiła czysty model jednostki patologicznej pozbawionej skrupułów, litości i moralności.
15794
<
#38 | trzechZczech dnia 25.12.2023 11:38
cóż, ja mam trochę inną perspektywę niż inni - nie dotyczy mnie problem zdrady. pewnie resztę to trochę boli, no chyba to naturalne Pani ich tutaj jakby to napisać trochę depcze takimi wyznaniami. Pani tu opisuje takie trochę rzeczy fejkowe, z pogranicza pornograficznych przygód. Oczywiście że to może być prawdą. Jednak Pani tu pisze, i w związku z tym czegoś Pani oczekuje. Chce się Pani podzielić swoim życiem, swoimi doświadczeniami, a może to jakieś uczucie wstydu, utraty godności(w związku z tym co Pani na przykład robiła) i to dręczy i męczy po jakimś czasie wierci dziurę w boku. Ja sam tak mam że sobie czasem leżę w łóżku ciemno jest i mam wyrzuty sumienia bo kogoś oszukałem - ale to bez porównania skalowego z Pani zachowaniem. Z drugiej strony, istnieją ludzie którzy nie mają żadnych wyrzutów ani nie wykazują no, typowych cech ludzkich - pierwszy z brzegu przykład - Hitler. Podobno on już pod koniec kiedy miał samoóbjstwo popełniać, jedną z ostatnich refleksji którą siępodzielił z podwładnymi była mniej więcej taka : Po fakcie, człowiek tylko żałuje że był zbyt łagodny"
Jakby tak popatrzeć, to Pani wygrała na wszystkich polach, zrealizowała Pani biologiczny program który w głowie ma chyba każda kobieta - znaleźć partnera do utrzymywania, i takich do przyjemności(jeśli się nie da jednego do dwóchj). Spłodzić dzieci, nalepiej z różnymi partnerami. Z drugiej strony skoro znalazła Pani takiego człowieka którego dało się wykorzystać(a on pewnie nawet tego chciał bo z tego co jest napisane musi być mocno zaburzony) do dlaczego go nie wykorzystać? Samica wykorzystałaby. Potem z racji tego że jest Pani samicą, ale także człowiekiem, to pewnie czuje z tego powodu Pani dyskomfort, bo Pani zna wagę swoich czynów. No ale, Hitler na przykład żałował do końca tylko tego żeby jak by to napisać nie zrobił "więcej". Pani być może nie ma żadnych wyrzuztów, a nawet żałuje że nie było "bardziej".
Staram siębyć realistą. Uważam że bez problemu będzie Pani mogła osiągnąć no nie wiem jak to nazwać, szczęście w monogamicznym związku z miłością życia i całkowite spełnienie? Mój punkt widzenia jest jednak prozaiczny, Pani ma 40 lat. Dla kobiety to początek, lub już nieco dalej - końca. Pani wartość spada, i próbuje sobie pani to zrekompensować inną wartością - bajką o tej miłości i szczęśliwym życiu. Czy ma Pani szansę na to o czym Pani myśli? Uważam że tak, nawet dużą, ale to co Pani robiła, wiek, zaciąży, na pewno...
Coś miałem napisać jeszcze ale mi z głowy wyleciało...
15547
<
#39 | MarcusM dnia 25.12.2023 14:56

Cytat

Może ktoś uwierzy że warto konsekwentnie trwać w swojej miłości.

No tak. Ty ,,trwałaś" zaliczając co jakiś czas, jednej nocy 5-7 ,,ogierów".
A w między czasie jeszcze innych.
Ty chyba już nawet nie potrafisz zliczyć ilu było tych co cię rżnęli, ilu cię penetrowało. A wszystko ,,z miłości".
Przecież ty pojęcia nie masz co to jest MIŁOŚĆ i jakie postępowanie osoby kochającej jest z tym związane.
No, ale skąd ty to możesz wiedzieć, jak ty cała jesteś uzależniona od swojej vaginy, jej chuci/chcicy i całe twoje życie jest temu podporządkowane. Bo TAM jest zlokalizowany twój ,,ośrodek myślenia" (takiego ,,macicznego"Z przymrużeniem oka.
15593
<
#40 | mrdear dnia 25.12.2023 20:40
Ja wychodzę z założenia, że w życiu można robić wszystko pod warunkiem, że nie krzywdzi się innych osób.
Jeżeli np. dwoje partnerów godzi się na 120 innych kryjących po drodze, to jest ich sprawa, ich dewiacja, nie nam oceniać. To ich ciało i każdy ze swoim może robić co mu się podoba.

Jednak, oszustwa, kłamstwa, manipulacja, prowokacje, to inna kwestia. Uważam tego typu zachowania za wysoce niemoralne.
15532
<
#41 | normalnyfacet2 dnia 28.12.2023 19:43

Cytat

Apostata dnia 19.12.2023 21:10
hie hie hie tania opowiastka

ale wyłuskałem
Cytat

ale to był 2007 rok.Początek rządów PO. Zeszyty w sklepach spożywczych,głodne dzieciaki w szkołach,Bezrobocie na poziomie 15% w kraju
przypomne że taki miód zostawiły poprzednie rządy piss, po już raz musiało po nich sprzątać ;].

Dane GUS
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2023,4,1.html
Ciekawe jak teraz posprząta przy 5%.
15532
<
#42 | normalnyfacet2 dnia 28.12.2023 20:08
zona Potifara
Nie kochasz żadnego faceta, kochasz seks.
Córka wie kto jest jej ojcem?
15834
<
#43 | Leszy dnia 27.02.2024 13:26
Szanowna zona Potifara przeczytałem Twoją historię oraz Twoje wpisy. Temat odbieram jako celową prowokację, stworzenie postaci , której historia w niewielkim stopniu pokrywa się z rzeczywistością w wiadomym Ci celu.
15793
<
#44 | zona Potifara dnia 01.03.2024 20:30
Miałam się odezwać dopiero gdy zapadnie wyrok w sprawie rozwodu,ale dziś ciąg dalszy.. W trójkę ,mąż ,ja i syn, postanowiliśmy że syn zostanie do wakacji z ojcem i dokończy ósmą klasę w starym miejscu. Dopiero od jesieni przeniesie się do mnie i rozpocznie naukę w liceum.Rozmawiamy codziennie i stąd mam z pierwszej ręki informacje o tym co się dzieje w domu u (jeszcze formalnie )męża.Byłam pewna że miejscowe kobiety nie pozwolą by całkiem przystojny, wykształcony, kulturalny ,dobrze sytuowany,spokojny, mający dom, dobry samochód, misiaczek brykał sobie samopas po naszym mieście i okolicach. (one chyba nie mają pojęcia o jego wadzie ukrytej - niskiej aktywności seksualnej). Ale nie spodziewałam się że już trzy miesiące po po pierwszej rozmowie o naszym rozwodzie, do domu męża wjedzie z bambetlami nowa gospodyni i zacznie obejmować włości we władanie.To 35 letnia mężatka z dwójką kilkuletnich dzieci, właśnie też zaczynająca rozwód z dotychczasowym mężem. Wiem że mój dotychczasowy mąż to zdolny ,inteligentny i dobry organizator.Ale w cuda czyli poznanie,zakochanie i porozumienie co do wspólnego życia z nową miłością w trzy miesiące, to nawet ja nie uwierzę.Ona przeskakuje na gałąź mojego (jeszcze) męża także ze względów materialnych ,jak przypuszczam.Ale także wnioskuję z posiadanych informacji
Wywiad przeprowadzony przez przyjaciółkę i koleżanki wskazuje że to kobieta 35 pracująca w jednej firmie z moim mężem, ,10 lat w małżeństwie ,dwójka dzieci (3 i 6 ). Normalny związek,żadna patologia,brak alko ,przemocy
Pewne sygnały wskazują że mój prawie były mąż kręcił z tą panią przynajmniej od lata 2023..
.Gdybym ja nie wystąpiła o rozwód,, to za pól roku, to ja bym zapewne była tą porzuconą przez okrutnego niewiernego męża odchodzącego do kochanki i zdradzoną, godną wsparcia i współczucia na tym forum, gdybym się ograniczyła do półprawdy i umniejszyła mój romans.
Misiaczek kręcił coś na boczku od kilku miesięcy, albo i dłużej. Możliwe że tu tkwi tajemnica coraz większej oziębłości seksualnej w naszym małżeństwie.Zdradzająca i zdradzona.Zdradzający i zdradzony.Dobrana para z nas była. Dziś się mogę tylko cieszyć że mąż układa sobie tak szybko nowe życie.Co prawda rozbijając kolejną rodzinę.
Może mam większe doświadczenie w temacie ale kto tam wie.Dziś to już bez znaczenia, rozwód bez orzekania o winie. Alimenty będą tylko na syna. Córka zadziwiająco spokojnie przyjęła informację o tym kto jest jej biologicznym tatą.Zrobiliśmy wszystko by jej zaakceptowanie prawdy było jak najłatwiejsze.Mój kochanek nie mógł być autentycznym tatą,Bardzo żałował że nie może stuprocentowo zaangażować się w jej życie i rozwój.Zawsze czekał na wiadomości ,zdjęcia,filmy.Kochał momenty gdy spotykaliśmy się w trójkę,gdy mógł się choć chwilę pobawić z małą.Dziś poświęca jej mnóstwo czasu ,a ja muszę walczyć by jej całkowicie nie rozpuścił.
Wbrew oczekiwaniom kilku osób z tego forum spokojnie czekamy aż polskie sądy przemielą naszą prostą w sumie sprawę rozwodową.Ja jestem szczęśliwa,narzeczony twierdzi że też.
Przypuszczam że kilka osób spodziewa się że wilka będzie ciągnąć do lasu i zdrada to tylko kwestia czasu. Rozczaruję was, nie mam zamiaru ani potrzeby, a o wszystkich niestandardowych naszych pomysłach ,o ile się pojawią, zgodnie ustaliliśmy że będziemy najpierw otwarcie rozmawiać i w miarę możliwości wspólnie realizować, mając na pierwszym miejscu szacunek i trwałość związku oraz dopiero potem realizowanie osobistych ambicji i potrzeb.
Ponieważ na forum dzieje się niewiele nowego,poczytałam Archiwum i stwierdziłam że w niewielu piszących wraca by dodać ciąg dalszy i zakończenie historii, zawieszonej w decydującym momencie.Także niewiele jest historii opisywanych równocześnie przez obie strony - zdradzającego i zdradzonego.A jak już sie coś takiego pojawia to są one tak odlegle jak by opisywały białe i czarne.Obiektywizm i prawda to na tym forum towar bardzo deficytowy. Wiele osób manipuluje
Rozmawiałam z mężem na temat jego wiedzy o moim wieloletnim romansie. Twierdzi że nie miał pojęcia,że kilka razy próbował coś sprawdzać,tak dla świętego spokoju i nic mu nie wskazywało na moją niewierność.Fakt,kilka razy było blisko,ale miałam szczęście.i wyciągałam wnioski. Ale i ja nie dostrzegłam romansu męża.Czy tylko jednego?
13880
<
#45 | Crusoe dnia 01.03.2024 20:47
Wydaje mi się,że nie doceniłaś swojego jeszcze męża.Moze on był mało aktywny seksualnie ale tylko przy Tobie.Może go nie rajcowałaś po prostu.A może ta dwójka dzieci jest jego?.Może ta kobieta potrafiła zrobić z nim to czego Ty nie potrafiłaś?Nie każdy mężczyzna potrzebuje Messaliny czy innej cesarzowej .Widzisz im bliżej rozwiązania (rozwodu) tym więcej zagadek.I jeszcze jedno tą sytuację Cię wyraźnie zaskoczyła.Słyszałaś o psie czy raczej psicy ogrodnika.Nie pozdrawiam.
15793
<
#46 | zona Potifara dnia 01.03.2024 21:11
Crusoe Wysil bardziej intelekt.. Główny zarzut wobec mnie to na pewno nie zbytnia wstrzemięźliwość . Tak że twierdzenie że nie pociągałam męża, to może by miało uzasadnienie gdyby wolał chłopców.,albo garbate brunetki.Za to pociągałam wielu innych.Życzę mężowi i jego nowej pani dużo szczęścia (napisałam to wyraźnie wyżej )więc nie pisz o psie ogrodnika .
13880
<
#47 | Crusoe dnia 01.03.2024 21:23
Boli ?Miało boleć.Ty przez 15 lat myślałaś że mąż to frajer ,ciemniak i naiwniak.Stawiam dolary przeciw orzechów ,że doskonale wiedział z kim żyje pod jednym dachem.Moze nie zna 1853 Twoich kochanków ale 1500.Dlaczego zatem z Tobą był?Może po prostu Cię kochał,kochał mimo tego co mu robiłaś ,może został dla dzieci.Będziecie dalej w kontakcie .Może kiedyś powie Ci prawdę.I nie napinaj się tak żeby Ci żyłka nie pękła i nie zdemolowała Ci nowej drogi życia.Żegnam ozięble.
13880
<
#48 | Crusoe dnia 01.03.2024 21:29
Byłbym zapomniał.Nigdy w życiu nie podejrzewał bym Cię o wstrzemięźliwość.Twoja gościnność w kroku jest tu na Z-ce już legendarna.
13728
<
#49 | poczciwy dnia 01.03.2024 21:38

Cytat

to może by miało uzasadnienie gdyby wolał chłopców.,albo garbate brunetki

zdajesz się pisać tak jakby uroda była Twoim jedynym atutem; już nie mogę doczekać się refleksji kiedy bezpowrotnie uderzysz w ścianę;
10769
<
#50 | makasiala dnia 01.03.2024 21:38
Crusoe...
Widzę w twych słowach mnóstwo nienawiści do autorki, relatywnie nie z tego powodu że zdradzała, ale że jest kobietą i zdradzała...
Dlaczego tak to widzę?
Otóż z uwagi na to, iż wybielasz męża, ignorujesz fakt zdrady, wejścia w nowy związek I rozbijania przez niego rodziny. Nie padają tu zwroty typu: siebie jesteście warci, itp.
Więc ignorujesz te same zachowania, które tak piętnujesz u autorki...
Wniosek jaki się jawi to: nadal masz w sobie nienawiść do kobiety, która Tobą wzgardziła, nadal czujesz ból I stratę.
Nie przepracowałeś tego. Tkwi i karmisz się tym.
Zostaw to już. Przejdź do porządku dziennego i niech to się zatrze.
Bez tego nigdzie dalej nie pójdziesz i Twój los się nie odmieni.
Pozdrawiam ciepło Ciebie jak i wszystkich kolejnych komentujących.
13880
<
#51 | Crusoe dnia 01.03.2024 21:50
Makasiala.Muszę Cię rozczarować .Nikt mnie zdradził.Jestem 58 latkiem 32 lata jestem szczęśliwie żonaty.Na forum trafiłem 5-6 lat temu.Powodem była pomóc osobie z mojej rodziny.Tyle o mnie.Ja wybielam męża żony Potifara?Są siebie warci? Never.Ona zdradzała go 15 lat ,ma dziecko z gachem.A on znalazł kogoś po 3 miesiącach.Normalnie zbrodnia przeciw ludzkości.To ,że ona podejrzewa go o zdradę to tylko jej podejrzenia a swoje wyczyny opisała nam sama dobrowolnie ,nikt jej parabelki do głowy nie przystawił.
15773
<
#52 | Julianaempatyczna dnia 01.03.2024 21:51
Crusoe dużo jadu w Tobie.
Autorka może nie jest dziewicą Orleańska, ale na pewno jest człowiekiem, który też ma uczucia.
Ile jest wart mężczyzna wyzywający kobiety, ogólnie innych ludzi, stosujący przemoc słowną. ???
13880
<
#53 | Crusoe dnia 01.03.2024 21:55
Nasza bohaterka nie może pogodzić się z tym ,że jej mąż nie drze szat ,nie pada plackiem przed nią ,nie żebrze miłości.Ona niby szczęśliwa ,w siódmym niebie ale chyba coś takiego jak sumienie nieśmiało daje znać o sobie.Z czasem będzie dawać znać o sobie częściej i mocniej.
13880
<
#54 | Crusoe dnia 01.03.2024 21:56
Znikam z tego wątku.
13728
<
#55 | poczciwy dnia 01.03.2024 22:20
Zgadzam się z Crusoe co do reakcji autorki na tak szybkie urządzenie sobie życia na nowo przez męża; ta reakcja jest bardzo znamienna i schematyczna, wręcz klasyczna;
15726
<
#56 | heniek dnia 01.03.2024 23:56
Ożesz, tego jeszcze nigdzie nie grali ;-)
Fakt - otrzeźwienie przychodzi po czasie. Nie mi oceniać, czy 15 lat to dobry zapłon, czy jakiś opóźniony, chyba ironia mi się trochę ulała. Jakoś tak wpadłem w ten dziwny, wisielczy nastrój czytając o lekkomyślnie dawanych "radach" dla zdradzających (a przynajmniej opisie udającym rady), które mógłbym zgnieść jednym palcem, namierzając zdradę pani w dni kilkanaście, może dziesiąt. Tylko musiałoby mi zależeć - takie słowo-klucz, jeśli rozumiemy dwuznaczności.
Pani dzieli się swoją historią, my odpisujemy. Co mogę napisać ja ? Opisałem swoją historię tutaj ponad 10 lat temu, pod innym nickiem, doświadczenia więc mam. Nie będę się odnosił do tej tutaj historii tak, jakby mnie zdradzono. Nie ma we mnie żądzy zemsty, symetryzmu, czy triumfalizmu w sytuacji gdyby moje wieszczenia się spełniły. A nie mówiłem i tak dalej. Mam tylko w głowie dziwne przeświadczenie, że ta wielka, wspaniała miłość (nieważne, z jakiego zrodzona kwiatu) szybko by uleciała w siną dal, jeśliby przyszło zbierać brudne skarpety spod łóżka, skrobać zaschnięte talerze, czy codzień wycierać posikaną deskę w łazience po tym, jak uda swędzą po siadaniu nań. Chodzi mi o dysonans, jaki widzę w kobiecie mocno doświadczonej, ale głupio wpadającej w nastoletnie zauroczenie - tym większy nawet, że doświadczenie właśnie "w tym temacie" pcha ją paradoksalnie do czegoś tak niespodziewanego. A może tu się mylę, bo doświadczenie nie jest przyczyną, tylko skutkiem ubocznym, przecież chodzi o chronologię. To skąd we mnie ten uśmiech, niczym na widok bardzo pewnego siebie pana przekonującego o swojej elokwencji, ale używającego słowa pisanego jako "elokwęcja" ? On się poprawi i wyjdzie w końcu na elokwenta, czy dalej będzie snuł swoje pajęczyny życiowe i przekonywał o swojej elokwęcji aż mu wylew każe ssać kciuka do rychłego pochówku ? Mam skojarzenia też ze znanymi osobami - gwiazdami światowymi, choć nie tylko - które przedkładając swój rozwój i karierę ponad kilka innych rzeczy, w tym szczęście osobiste i dorastanie emocjonalne, pozostają wciąż w sferze małego dziecka, będąc dorosłymi, rozpoznawalnymi, do bólu niezależnymi (też finansowo). Bije od nich w tym kawałku bezradość, taka czasem naiwność = wszystko przez brak odpowiednich doświadczeń, przeżycia odpowiedniej ilości czasu w danych warunkach. Dlatego dziwi mnie też dygresja o tym, jakby to MUSIAŁO (w domyśle) być wspaniale, gdybym to 15 lat temu zdecydowała się zawalczyć o swoje szczęście. Nie. Wcale nie musiało się dobrze ułożyć - to tylko był prognostyk, tylko nadzieja na dobry początek. Mógł chlać ? Mógł. Mógł przegrać dom w karty ? Mógł. Mógł pukać czternaście innych na boku, by po 10 latach przyznać się do nieśłubnego dziecka ? Mógł. Ja bym tego szczęściem nie nazwał, nawet nauczony chadzaniem do swingowni z 7 partnerami co kolejkę. Życia przeżytego się nie żałuje, taka zasada. I żeby morał z tego był jakiś, to pozwolę sobie na dyletantację... delegację... dywagację Uśmiech Chciałbym, ale nie wiem czemu - pewnie dlatego, żeby świat był lepszy - żeby każda zdradzająca osoba wpadła wreszcie na genialny pomysł, że można sobie bzykać, ile się chce i z kim się chce - ale dopiero po rozwodzie ze swoim małżonkiem. Może niektórzy traktują seks jako czynność tak normalną i podstawową, jak odkurzanie, czy prowadzenie auta (w sumie "prowadzenie się" brzmi podobnie), ale dla dobra w/w świata może lepiej przyjąć tę zasadę jako pewnik. I chociaż w tym konkretnym przypadku pana męża rozwód nie zaboli, to pani sama wyczuwa wewnętrznie dos-ko-na-le, że cała prawda pana męża zabić mogła. Mogła, ale nie chciała, ot królowa życia, tylko czemu mam wciąż to podłe przekonanie, że albo krulowa, albo rzycia ?
10769
<
#57 | makasiala dnia 02.03.2024 01:39
Heniek...
Cholernie mnie ciekawi Twój wcześniejszy nick. 10 lat temu?
Tożsamy okres do mej bytności tu. Gdy ten portal jeszcze żył naprawdę.
Nie ważne. Zwykła ciekawość.
Co do Twego komentarza. Zechciałbym się do niego odnieść.
Komentarz w swym brzmieniu zupełnie odmienny od tego obecnego tu talibanu.
Szacunek.
Odniosę się do morału.
Dlaczego? Bo przez te lata mego niebycia tu, a właściwie od niecałego roku, zmieniło się moje postrzeganie w tej sprawie.
Otóż piszesz że można wszystko robić, ale dopiero po skończeniu jednego.
Oczywiście sytuację są różne, ale uogólniam: Dlaczego?
By nie skrzywdzić partnera? By nie było mu źle?
Przepraszam, zrywam z Tobą, koniec naszego małżeństwa, wyprowadzka i wtedy już można? Małżonek jest zabity odejściem, ale świetnie się czuje bo " nie ruchałem w związku", tylko dopiero teraz kogoś" pierdolę"?
Naprawdę robi mu to różnicę? Naprawdę wtedy już nikt stąd nie mógłby umoralniać? Rzuciłem ją bo chciałem sobie popierdolić...., ale tego nie robiłem jak byłem w związku bo jestem wysoce moralny...
Naprawdę!!!!!!??????
Czy dla kogoś stąd było by to usprawiedliwione?????
Bzdura.!
Kompletna hipokryzja!!!
Niczym się te dwa rozwiązania nie różnią- jedynie czasem " ruchania"...
Gdzie zaczyna, a gdzie kończy moralność i bycie właściwym?
Jestem moralny bo ja jej nie zdradziłem, byłem wierny
- to nic że ją napierdalałem po pijaku
- To nic że mi nie stawał i jej nie zaspokajałem
- To nic że jestem spasiony i obleśny
- To nic że ona jest dla mnie niewidzialna
- To nic że z siebie nic nie wnoszę do związku
- To nic że jestem toksykiem i świadomie niszczę współmałżonka
- To nic....
- To nic...
- To nic...
Ja nie zdradziłem, jestem wysoce moralny.....

Wiesz gdzie osoby zdradzające mają takiego współmałżonka?
Wiesz co znaczy dla nich czy zdradzą go mentalnie, czy fizycznie, czy to i to razem, w czasie trwania małżeństwa?
MAJĄ TO W DUPIE- tak jak w dupie miał ich współmałżonek.

Oczywiście generalizuję, oczywiście wyolbrzymiam, oczywiście upraszczam....
10769
<
#58 | makasiala dnia 02.03.2024 01:59
CRUSOE...
Więc nie zostałeś zdradzony, również nie zdradziłeś.
Jesteś szczęśliwy w małżeństwie...
Szczerze gratuluję Ci i zazdroszczę. Naprawdę.
NAPRAWDĘ!!!

Komentujesz, oceniasz, wyciągasz wnioski, dajesz rady...
Brak Ci DANYCH!
Bo...?
Nigdy nie stanęło Ci serce..., w tym jednym momencie, w tej chwili. Nie zarwał Ci się świat. Nie czułeś że za sekundę oszalejesz.
Nie straciłeś wszystkiego, całego dorobku uczuciowego i materialnego..
Nie miałeś obrazu dzieci patrzących jak odjeżdżasz, wiedząc że już nigdy nie wrócisz...

Nigdy też nie zdradziłeś partnera, nie odszedłeś tracąc wszystko, świadomie z tego rezygnując, wiedząc że będziesz wzgardzony i napiętnowany, że każdy kolejny dzień będzie walką o przetrwanie, bo był takim bydlakiem, zainteresowanym tylko swoim JA, że już nie liczyło się nic....

Możesz to wiedzieć....., ale nigdy nie poczujesz, tak naprawdę nigdy nie zrozumiesz.

Więc mój drogi Crusoe...., to co masz w sobie- to o wiele za mało byś mógł.....
Na szczęście dla Ciebie. Zazdroszczę Ci bardzo, bo też chciałbym nie móc....
10769
<
#59 | makasiala dnia 02.03.2024 02:13
Żona potifara...

Jak już wspominałem, czy to ma znaczenie?
Nie.
Każde z was poszło w swoją stronę, oby szczęśliwie.
Tylko został na placu boju ten bez pary....
Czy wzgardzony?
Może zasłużenie wzgardzony?
Nie wiemy i się nie dowiemy.
Życie pisze zadziwiające scenariusze...
Tu gdzie jesteśmy teraz, jest wynikiem tego co było kiedyś..., to co będzie- będzie następstwem teraz...
Wszystko co nam się wydarza, dzieje się po coś....
Ważne by to dostrzec...
I by to zrozumieć...
Zrozumieć dlaczego....?

Napisałaś co się dzieje, troszkę za dużo dygresji od siebie,
Dajesz zbyt wiele punktów zaczepienia dla Talibanu.
niech się wysilą, wymyślą coś sami...

jeszcze raz podważysz status portalu - wylatujesz; ostatnie ostrzeżenie!
skup się na przekazywaniu swoich mądrości życiowych, jeśli chcesz dalej uczestniczyć w tej islamskiej społeczności; poczciwy
15380
<
#60 | Tomek040184 dnia 02.03.2024 10:33
Gratulacje dla męża. Myślałaś że facet to ciemna masa. Według mnie od dłuższego czasu wiedział o twoim życiu. Skoro już pogodził się z tym jak jest i przerobił zdradę to zaczął szukać opcji zastępczej. Też bym unikał seksu z kobietą która ma tak bujne życie erotyczne. Wszak zabezpieczenia nie dają 100 %. Misiaczek w końcu okazał się mężczyzną Uśmiech.
Każdy z was wybrał własną drogę. Słuszna decyzja o rozwodzie. Zawsze mnie ciekawie dlaczego ludzie nie biorą rozwodu jak coś w związku kuleje tylko ostro idą w "tango".
Cieszy mnie niezmiernie że jednak mąż jednak nie był aż takim frajerem jak myślałaś. Dowiedział się, ukrywał ten fakt, spokojnie ogarnął opcje zastępczą. Czego teraz spodziewasz się?? Przecież to inteligentny facet więc mu obecnie nie jest potrzebna zbytnia wylewność o tym co wie. Musisz spojrzeć z boku jak to wygląda.
Oczywiście życzę tobie żeby nowy związek udał się. Każdy chce być szczęśliwy.

Co go twoich uwag o mojej ex to ona najchętniej by wróciła do mnie, ale na pewno ty wiesz swoje. Już dałaś pokaż frustracji Uśmiech. Ex podobnie jak ty prowadziła się więc teraz na jej złośliwości odpowiadam "dlatego właśnie z tobą nie jestem".

Bardzo lubię czytać twoje wpisy. Dużo wnoszą dobrego na forum. Na pewno utwierdzają wiele osób tutej że podjęły decyzję o rozwodzie. Jednak ci co wybaczyli zdradę z perspektywy czasu żałują pozostania w związku.
10769
<
#61 | makasiala dnia 02.03.2024 11:05
Tomek040184
Czy osoby wybaczające zdradę żałują po czasie?
Nie. Lub nie koniecznie.
Każda zdrada, każdy związek rządzi się swoimi prawami i jest odmienny.
Znam osoby które wybaczyły, i wiem że jest jakoś. Są i trwają że sobą. Potrafiły wrócić.
Jednak nie każdy umie wybaczyć, nie każdy zasługuje na wybaczenie, nie każdy je doceni i nie zawsze da się wybaczyć.
Co do wątku. Każde poszło w swoją stronę. Każde układa życie jak chciało i chce. Nie wiemy jak było z mężem. Czy wiedział, czy sobie wtedy przygotowywał? Może nie wiedział i przygotowywał? Nie istotne.
Wiemy jak jest teraz. To wiele obrazuje. Pokazuje.
Bo nikt tu nie kreśli losów po.
A generalnie dla nas. Dla nich. To najważniejsze. Zdrada mija. Zaciera się. My idziemy dalej...
Jak?. Gdzie?
Wracając. Bardzo rzadko tak się układa rozpad małżeństwa, gładko i bezproblemowo dla obu stron.
15575
<
#62 | NowySzustek dnia 03.03.2024 03:32
Dobra, to jeszcze i ja na koniec.
99.999 fake no ale ta jedna tyś procent to może przebarwienie ( albo umiejszenie Z przymrużeniem oka) dla niepoznaki..

Do Potifary:

Chwalisz się nam tu swoim bogatym życiem, jednak dla takich ludzi jak ja odrazu rzuca się to, co nienapisane.
Powiedz mi. Czy masz świadomość, choćby cząstkową tego, czego ty NIE przeżyłaś??
..bo ja wiem czego nie przeżyłaś i sądzę że wiele innych tutaj ludzi też wie ale czy ty wiesz?
Powiem ci tak:
- JUŻ TEGO NIGDY NIE PRZEŻYJESZ !

dziękuję i tego no..

( bo mnie zabolała twoja nachalność..)
15787
<
#63 | A-dam dnia 03.03.2024 10:23

Cytat

- JUŻ TEGO NIGDY NIE PRZEŻYJESZ !


Myślałem że dorośli faceci nie grają w tę narcystyczną grę pod tytułem "sam domyśl się" To manipulacja która niszczy zasoby energii.
Zazwyczaj za taką woalką tajemnicy kryje się tylko brak argumentów i chęć wypracowania tanim kosztem przewagi nad rozmówcą.
Po prostu napisz co Twoim zdaniem takiego cennego straciła bezpowrotnie...
15547
<
#64 | MarcusM dnia 03.03.2024 12:14
#63 | A-dam dnia 03.03.2024 09:23
Dorośli (i nie tylko faceci) DOSKONALE WIEDZĄ CO napisał ,,#62 | NowySzustek dnia 03.03.2024 02:32"
To właśnie ci ,,MAŁO DOROŚLI" mają problem z zrozumieniem tego.
15787
<
#65 | A-dam dnia 03.03.2024 14:29
Kiedy kobieta i mężczyzna łączą się w jedno ciało i jedną duszę budują krok po kroku własny wszechświat. Są wtedy jak Boska Para zasiadająca w jego centrum. Ich wzajemna miłość i zaufanie dają im moc uodparniającą na wszelkie przeszkody i pułapki. Poczucie mocy wręcz nieograniczonej i satysfakcja wypływająca z ciężkiej wspólnej systematycznej pracy dają prawdziwe szczęście.
Ja uważam że właśnie to straciła będąc nieuczciwą z mężem i tego nie dostanie od kochanka który był tej nieuczciwości świadkiem.
A wy też tak uważacie czy tylko robicie mądre miny?
15380
<
#66 | Tomek040184 dnia 03.03.2024 18:04
Panowie wiadomo że kobiety bardziej solidaryzują się razem więc one nie będą się tu udzielały.
A-dam podobnie jak ty uważam żeby inni cię szanowali musisz sam siebie szanować. Jak jest prawdziwa miłość to nawet 7 tysięcy kilometrów może dzielić parę i zdrady nie będzie.
15547
<
#67 | MarcusM dnia 03.03.2024 20:37
#65 | A-dam dnia 03.03.2024 13:29
Bardzo dobrze to ująłeś.
15575
<
#68 | NowySzustek dnia 04.03.2024 03:34
"Dorośli (i nie tylko faceci) DOSKONALE WIEDZĄ CO napisał ,,#62 | NowySzustek dnia 03.03.2024 02:32"
To właśnie ci ,,MAŁO DOROŚLI" mają problem z zrozumieniem tego."

MarcusM, dziękuję!

do A-dam'a
trafnie zauważyłeś że zastosowałem technikę narcystycznęj gry w "domyśl się" jednak nie zastanowiłeś się już dlaczego tak zrobiłem..
Jednak zadałeś mi pytanie bym konkretnie się wypowiedział co miałem na myśli pisząć ( czego ta pffani już nie zdoła nigdy przeżyć..)..do tego podprogowo próbowałeś mi sprzedać narcystyczne pobudki...
Więc konkretnie odpowiadam tobie na twoje pytanie:

"Kiedy kobieta i mężczyzna łączą się w jedno ciało i jedną duszę budują krok po kroku własny wszechświat. Są wtedy jak Boska Para zasiadająca w jego centrum. Ich wzajemna miłość i zaufanie dają im moc uodparniającą na wszelkie przeszkody i pułapki. Poczucie mocy wręcz nieograniczonej i satysfakcja wypływająca z ciężkiej wspólnej systematycznej pracy dają prawdziwe szczęście.
Ja uważam że właśnie to straciła będąc nieuczciwą z mężem i tego nie dostanie od kochanka który był tej nieuczciwości świadkiem.
A wy też tak uważacie czy tylko robicie mądre miny?"

I tutaj wisieneczka!! Sam bym lepiej tego nie ujął i DOKŁADNIE TO miałem na myśli..sam sobie odpowiedziałeś!! Jest szansa zatem, że sama zainteresowana pffani sobie odpowie!
ps, "A wy też tak uważacie czy tylko robicie mądre miny?"

-Tak, dokładnie też tak uważamy!

..dobra technika gry to strategia..

ps2,
Jak zwykle ślę pokłony dla twórców "ZETKI" z wdzięcznością!
15547
<
#69 | MarcusM dnia 04.03.2024 14:28
Myślicie, ze to jest opis ,,puttany" z tego postu???
Mylicie się, bo to opis PSYCHOPATKI:
-ignorowanie norm społecznych
-manipulowanie innymi
-brak empatii czy reakcji na uczucia innych
-trudności w utrzymywaniu relacji z innymi
-dążenie do zaspokajania wyłącznie swoich potrzeb
-okrucieństwo (na przykład w stosunku do zwierząt czy dzieci)
-ciągła potrzeba silnych wrażeń, adrenaliny
-wysokie mniemanie o sobie
-pewność siebie
-brak zasad moralnych, kierowanie się wyłącznie “własnymi” normami
-impulsywność.

A dzieci to widzą i (do)OCENIĄ w pewnym momencie.
I tylko ich bardzo wielki żal.
15834
<
#70 | Leszy dnia 04.03.2024 22:58
Adamie pięknie napisane. Niestety to tylko słowa. Wyobrażenie takie, trochę naiwne, miały nastolatki z moich młodzieńczych lat, obecnie chyba są mniej naiwne.

Cytat

Ich wzajemna miłość i zaufanie dają im moc uodparniającą na wszelkie przeszkody i pułapki.
Cóż bowiem dzieje się w trakcie napotkania pułapki? - w Twoim przypadku druga żona zabrała Ci dzieci, majątek, zostawiła bez środków do życia, kazała wynieść się z domu. Czy zatem uważasz że przeżyłeś to o czym piszesz czy to było tylko złudzenie i gdy nadarzyła się okazja żona wyprowadziła Cię z błędu.

Cytat

i tego nie dostanie od kochanka który był tej nieuczciwości świadkiem.
Chętnie przeczytam jakieś uzasadnienie.

Cytat

czego ty NIE przeżyłaś?

Cytat

Powiem ci tak:
- JUŻ TEGO NIGDY NIE PRZEŻYJESZ !

Zapewne autorka może zadać to samo pytanie.

Może dla Was

Cytat

satysfakcja wypływająca z ciężkiej wspólnej systematycznej pracy daje prawdziwe szczęście.
, dla innych nie koniecznie. Ludzie robią się coraz bardziej wygodni i "wspólna ciężka praca" nie brzmi jak afrodyzjak. Czym jest prawdziwe szczęście? Dla jednych :
"Najważniejsze w życiu jest stanąć twarzą w twarz ze swym największym wrogiem, ujrzeć jego krew wsiąkającą w ziemię i usłyszeć lament jego kobiety". Dla innych "satysfakcja wypływająca z ciężkiej wspólnej systematycznej pracy"

Zostałeś Adamie poklepany po plecach za piękny obraz związku przez innych zdradzonych a doświadczenie uczy że nie do końca wiecie czy tego doświadczyliście.
15787
<
#71 | A-dam dnia 06.03.2024 21:22
#70 | Leszy

Cytat


Zostałeś Adamie poklepany po plecach za piękny obraz związku przez innych zdradzonych a doświadczenie uczy że nie do końca wiecie czy tego doświadczyliście.


Nigdy tego nie doświadczyłem i chyba już nie doświadczę.
Głównie dlatego że dopiero teraz, po wszystkich bolesnych doświadczeniach o tym wiem. Wiem o tym że tylko o to warto walczyć w życiu. Wiązać się tylko z kimś takim z kim jest to możliwe.

Cytat

i" tego nie dostanie od kochanka który był tej nieuczciwości świadkiem."
Chętnie przeczytam jakieś uzasadnienie.


Uzasadnienie? Próbowałeś kiedykolwiek zaufać kłamcy albo złodziejowi? Sam sobie uzasadnij dlaczego nie próbowałeś.
15872
<
#72 | BartekP dnia 16.03.2024 06:47
Nie mam zamiaru Cie oceniac, masz takie a nie inne potrzeby i jestem w stanie to zrozumiec. Nurtuje mnie jedno pytanie - czy skoro spotkania z kochankiem byly sporadyczne, nie przezyliscie wiecej niz 5 dni z rzedu razem to czy nie dopuszczasz do mysli, ze zaczynajac prawdziwy zwiazek z codziennymi problemami moze sie to wszystko diametralnie zmienic? Czy uwazasz, ze mozesz sie z nim kochac 3 kilka razy w tygodniu przez kolejne kilka lat i bedzie tak samo jak co te kilka tygodni? Te pytania sa z czystej ciekawosci.
10294
<
#73 | GruppenWolf dnia 16.03.2024 15:26

Cytat

#8 | zona Potifara dnia 19.12.2023 23:40
...Ja potrzebuję seksu by normalnie funkcjonować,tak po prostu mam.Dostawałam w małżeństwie ochłap mimo ze się bardzo starałam..Wiem mogłam się rozwieść jako samotna matka też szukać kochanka/kochanków.By było uczciwiej ale czy dla dzieci lepiej

Postanowiłem i ja coś napisać .Nie zamierzam po raz n-ty pisać jak to źle zrobiłaś i jak okrutną jesteś kobietą.Zresztą ...w konkurencji rzutu kamieniem w niewierną każdy przegra z
Tomek040184.
Jest taka zasada - nie ważne co robisz w życiu ważne by robić to dobrze , a Ty w zdradzaniu jesteś prawdziwą profesjonalistką.Wręcz niewiarygodnie to brzmi że prowadząc tak intensywny romans i będąc tak zaangażowaną emocjonalnie potrafiłaś to ukrywać przed mężem przez 15 lat .Z tego co piszesz wynika ze nie mieszkasz w jakiejś metropolii a raczej w niewielkiej miejscowości gdzie trudno o anonimowość.Jesteś świetna aktorka skoro będąc myślami kilkaset kilometrów dalej przy kochanku potrafiłaś być świetną matką i grać przykładną zonę.Może nawet wierzyłaś w to ze skoro mąż Ci nie daje tyle sexu ile potrzebujesz a można go brać " z przyrody" to niczego nieświadomy małżonek po prostu nie cierpi.Jak to mawiają starożytni rosjanie: ' wsio można tolka astarożna '
Siląc się na odrobinę humoru napiszę wręcz że co prawda skrzywdziłaś jednego faceta ale uszczęśliwiłaś 120 - tu ( w tym niektórych wielokrotnieUśmiech)Z punktu widzenia męskiej populacji rachunek wychodzi zdecydowanie na +.
Taki trochę paradoks jak z wypadkami samochodowymi - zdecydowanie więcej ludzi z wypadków żyje niż w nich ginie.
No dobra zdradziłaś - nie wydało się - zostawmy to.

Nie do śmiechu mi jednak gdy czytam jak bezrefleksyjnie podchodzisz do swojej pozamałżeńskiej ciąży.Z przerażeniem czytałem jak gładko przeskoczyłaś w swojej historii do kolejnego kochanka zupełnie nie zauważając ze właśnie wtedy zrobiłaś swojemu mężowi największe możliwe świństwo.Wrobiłaś go w cudze dziecko.Wiedziałaś od początku że to dziecko kochanka a jednak go okłamałaś i skazałaś na wychowywanie nie swojej córki ze wszystkimi tego konsekwencjami.Tu niema dla Ciebie wytłumaczenia.Twoje zdrady jestem w stanie zrozumieć - tego świństwa jakim jest wrabianie męża w wychowywanie potomstwa swojego rywala nigdy bym nie wybaczył.
Mało eleganckie z Twojej strony jest też żądanie alimentów na syna ( z alimentów na córkę wspaniałomyślnie zrezygnowałaś)
Odchodząc zabrałaś mu córkę.Masz pełną świadomość że dzieląca ich odległość i świadomość wczesnej nastolatki że on nie jest 'prawdziwym tatą" z czasem zupełnie rozluźni ich więzi - biologiczny a teraz już pełnoprawny tata przejmie jego
rolę.Syna tez mu zabierzesz tylko z półrocznym opóźnieniem.Jeśli masz odrobinę przyzwoitości to zrezygnuj z tych alimentów - przynajmniej w tradycyjnej formie.Skoro żądasz kasy na utrzymanie jego syna w domu kochanka to pomyśl ile on włożył pieniędzy i zaangażowania w wychowanie dziecka które mu przyniosłaś od kochanka niczym kukułcze jajo. Czy planujesz płacić alimenty mężowi za te pół roku gdy wychowuje syna sam ? Ojciec zawsze powinien wspierać syna, w tym finansowo, ale na swoich warunkach. W tej konkretnej sytuacji płacenie alimentów którymi Ty będziesz dysponować jest dla niego dodatkowo upokarzające i zwyczajnie niesprawiedliwe.
Przepraszam zona Potifara ale dla mnie romans , zdrada ,sex,emocje ,120 -tu kochanków ,nawet krzyżowe zdrady z mężem Kasi jakoś można postarać się zrozumieć - wrobienie męża w wychowanie cudzego dziecka to skurwysyństwo połączone z góralską muzyką.
15793
<
#74 | zona Potifara dnia 16.03.2024 20:31
#72 | BartekP Co będzie juto, nie mam pojęcia czy dożyję,ale jesteśmy ciągle razem od trzech miesięcy i jest bardzo dobrze ,aby tylko nie zapeszyć.
#73 | GruppenWolf W polskiej praktyce rozwodowej dzieci z reguły zostają z matką.(o ile ona nie jest skrajną patologią). Nie mam zamiaru ograniczać w jakikolwiek sposób kontaktów dzieci z tatą.Wakacje i ferie są jego,tyle ile będzie chciał. Są nastolatkami.Nie zapomną z tygodnia na tydzień jak trzylatki.Sprawy finansowe w naszym rozwodzie zajmują bardzo dalekie,może ostatnie miejsce,Porozumieliśmy się bez żadnego problemu.
Córka-pragnęłam tego dziecka z kochankiem,mimo że zdawałam sobie sprawę z ryzyka ,badania DNA są proste ,dostępne ,bezproblemowe i tanie. Jedno badanie i koniec romansu. Mimo to podjęłam ryzyko.Ale facet tego nie zrozumie Zapytaj swojej kobiety ,może ona coś Ci wyjaśni z uczuć jakie mamy.Wiem ze nie było to w porządku .Bardzo przepraszałam męża.On zrozumiał,może wybaczy. Ilu ojców wychowuje nie swoje dzieci.Badania socjologów mówią o 5-20%.dzieci. To żadne usprawiedliwienie, ale coś wyjaśnia..
Gdy romans dzieje się na miejscu ,regularnie, a zwłaszcza gdy kochankowie korzystają bez umiaru z mediów elektronicznych i społecznościowych,to prawdopodobieństwo wykrycia jest wysokie.Gdy ja się spotykałam raz na +/- dwa miesiące i kontakt między nami był ograniczony do absolutnego minimum, to miało to szanse i w rezultacie zostało ukryte.
I nie jestem aktorką (nawet amatorsko) ,tylko techniczna i ścisła jestem.
15380
<
#75 | Tomek040184 dnia 18.03.2024 05:57
Ale denerwujesz się pani. Skąd tyle stresu? Na twoim przykładzie dobrze widać co robi tryb życia uzależnionego od seksu z człowiekiem.
Wiadomo ty wiesz że żona mi dała kopa w zad. Oczywiście to ja wyprowadziłem się, wziąłem rozwód, zachowałem się tak jak mężczyzna powinien w takiej sytuacji. Teraz ex ma ból dupy do standard życia mi wzrósł. Mocno postawiłem na siebie :hobby, zainteresowania, alkohol minimum, kondycja, poznawanie ludzi - kobiet też Z przymrużeniem oka. Z resztą nie narzekam na brak zainteresowania kobiet. Oczywiście unikam relacji z osobami z dużym "przebiegiem" - nie wierzę w nagłą zmianę charakteru.
Swoją drogą gratulacje dla Misia za to że poukładał sobie życie. Jednak zachował się jak mężczyzna.
15793
<
#76 | zona Potifara dnia 18.03.2024 13:41
Nie baw się w domorosłego,podwórkowego psychologa bo żaden profesjonalista nie będzie się takim czymś kompromitował
Cieszę się z Tobą ,że uważasz że .masz lepsze życie niż przed rozwodem.
Co do jeszcze męża to tak delikatnie zwracam uwagę na to że jego wybranka jest aktualnie nadal formalnie mężatką ,mającą dwójkę dzieci.Mój jeszcze mąż rozbił rodzinę (oczywiście we współpracy ze swoją kochanką),która oczywiście zdradziła swojego ślubnego partnera,zabrała dzieci i porzuciła dom rodzinny dla kochanka. Także nie czekała ze swoimi amorami do momentu rozwodu.Tak, że jeżeli brawa dla Misiaczka, to i brawa dla podwójnej ,zakłamanej moralności.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?