| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Rognar | 00:32:20 |
Julianaempat... | 01:13:17 |
Landexpzglosy | 02:38:21 |
#
poczciwy | 03:04:02 |
Crusoe | 03:59:42 |

Zacznę może od początku. Pobraliśmy się jeszcze w czasie studiów. Było dobrze, choć biednie. Urodziła się nam córeczka, poszedłem do pracy, żona nadal się kształciła. Pierwsza praca nie była zbyt dochodowa, zmieniłem na wyjazdową, znacznie lepiej płatną. Zaczęły się pretensje, że nie ma mnie w domu. Że jest sama z dzieckiem i w ogóle, nadmieniam, ze wyjazdy były dość częste, ale krótkie i sezonowe. Lata mijały, o pracę nie było lekko, jak tylko się pojawiła okoliczność po 2 latach wyjazdów, zmieniłem pracę na taką na miejscu. Niestety nie pomogło to specjalnie, gdyż pretensje przybierały na sile. Właściwie o wszystko. O przeszłość, o szkołę, o rodziców, o dzieci. Wybudowaliśmy dom, przeprowadziliśmy się. Dalej było źle. Z roku na rok coraz gorzej. Wydawało mi się, jakoś się w końcu dogadamy, ale nie szło. Wszystkiemu byłem winien ja. Doszło do tego, że pojawiły się awantury z przemocą fizyczną ze strony żony i zaczęła wyrzucać mnie z domu. Moja samoocena spadła wtedy wyjątkowo nisko. Czułem, że właściwie nie chcę już wracać do tego domu, bo czeka mnie w nim piekło, ale są dzieci, bo w międzyczasie urodził się nam synek, może ułoży się miedzy nami w końcu.
Wtedy to czyli jakieś 7 lat temu poznałem inną kobietę. Poznaliśmy się przez internet. Znajomość trwała kilkanaście miesięcy, w tym czasie spotkaliśmy się kilka razy w realu. Doszło do zdrady. Jednakże po tych kilku miesiącach znajomości doszedłem do wniosku, ze wcale nie odpowiada mi ani ta kobieta, ani ten ukrywany związek. Znajomość się zakończyła.
Niestety po 2 latach po mojej zdradzie żona dowiedziała się o tym. Właściwie przemocą to ze mnie wydusiła. A stało się tak, gdyż przy badaniach dowiedziała się iż zarażona jest HPV, no i oczywiście mogła to dostać tylko ode mnie. Przyznałem się i zdecydowany byłem odejść. Ale wtedy dopiero miałem się przekonać jak naprawdę źle może być. Żona nie tylko nie pozwoliła mi odejść, gdyż "jak ty to sobie wyobrażasz", ale zaczęły się od tego czasu codzienne awantury, 2-3 razy w ciągu dnia, większe w weekendy łącznie z naruszaniem nietykalności fizycznej, masakra. Dzieci niestety były często świadkami tych awantur. Po kilku razach zrobiłem sobie obdukcje, gdyż stwierdziłem, że prędzej czy później tego nie wytrzymam i po prostu ucieknę i zostawię to wszystko. Jednakże zaciskałem zęby i chyba traktowałem to jako karę za to że dopuściłem się tej niepotrzebnej zdrady.
A teraz kiedy minęło już 5 lat od kiedy żona wie o mojej zdradzie, okazało się, że przez ostatnie 4 lata, notorycznie zdradza mnie ze znajomym, również z internetu. Dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, nie wierzyłem, potem, kiedy podejrzewałem, że ona może się z tym kimś spotkać, poszedłem za nią no i oczywiście, że się spotkała. Wyszło, że kiedy ja pracowałem, ona spędzała miło czas w jego mieszkaniu, po motelach lub kotłowała się w jego samochodzie, a po moim powrocie nadal traktowała mnie jak psa. Mało tego, on bywał jak się później okazało, również naszym domu. Kiedy zapytałem jej o to, dlaczego - usłyszałem że to miała być zemsta na mnie i że gdybym ja tego nie zrobił, ona nigdy by tego nie zrobiła. Jak można się w ten sposób mścić na kimś, nie rozumiem. Jak można tak długi romans utrzymywać? Nie rozumiem. Powiedziałem jej o wszystkim, że wiem, i że ze skutkiem natychmiastowym kończymy nasz związek. Błagała, przepraszała, podobno zerwała z nim.
Od tego czasu minęło już kilka tygodni. Poszliśmy na terapie dla małżeństw, ale ja nadal nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie ufam, wydaje mi się, że wystarczy mój dwudniowy wyjazd dokądkolwiek, a nadal będzie się działo. A do tego te wszystkie myśli, ze ona, ze z nim, że tak długo, itd. Fatalnie się z tym czuję.
A ja Cie nie podziwiam. Jeśli Ci wierzyć to dałeś sie długo traktować jak smieć i nic z tym nie zrobiłeś. Jedyne na co było Cie stać to zdradzic zonę, a teraz płaczesz bo ona potem tez Cie zdradziła. Wasze zdrady to jedno, a wasze relacje to drugie. W tej historii nie ma nic pozytywnego co przemawiałoby za tym zebyście zostali razem i moze nad tym sie powaznie zastanówcie. Mozna spróbować żyć dalej po zdradzie, jeśli jest w tym sens, jeżeli obie strony sie starają, jest lepiej i sa widoki, ze bedzie jeszcze lepiej, czy tak jest u was?
To nie tak, ze z tym nic nie zrobiliśmy. Była w tym czasie cała masa wzlotów i upadków. Generalnie myślę, że to brak zrozumienia z obu stron. A jeśli chodzi o: "Jedyne na co było Cie stać to zdradzic zonę, a teraz płaczesz bo ona potem tez Cie zdradziła." to nie szukałem przygód i trafiłem po prostu na niewłaściwą osobę w nie właściwym czasie. Od kilku tygodni oboje się staramy, są widoki i mam nadzieję, że będzie lepiej, co nie oznacza, że miewam poważne dołki., pozdrawiam
Jaki facet da się bić przez własną żone.Od początku do konca jakis chory związek.
Aby coś zmienić muszą Ci 4april wyrosnąć szeroko rozumiane "jaja"
Nie odbierz to jako atak albo coś w tym stylu.Zapewniam Cie ze nie mam takiego zamiaru.
Tobie jakis wstrząs jest potrzebny aby odejść od tego czegoś czyt.żony jak najdalej.
A Twojej zdrady nie bede komentiwał bo zapewne mam do niej taki stosunek jak prawie wszyscy z naszego Forum.
Trzymaj sie i pracuj nad wzrostem "jaj"To na początek.
Takie było na jaki się godziłeś.
Jednak w chwili gdy TY zdradziłeś - to co wydawało się dla Twojej żony związkiem - rozpadło się.
Wpuściłeś 3 osobę do Waszego małżeństwa.
Nie dziw się, że ona poszukała sobie kogoś innego.
Smutne ale prawdziwe.
To Ty pierwszy zrobiłeś wyłom.
Bardzo mi przykro, że tak się stało - ale jak Kali ukraść krowę było dobrze, ale jak Kalemu ukradli krowę do jest źle ????
Trzymam za Was jako rodzinę kciuki i wierzę jak zwykle, że prawdziwe relacje pomiędzy ludźmi przetrwają każdą próbę czasu.
PACE AND LOVE
Zatracony, tez masz rację, ale jeżeli ktoś dostaje furii i za żadną cenę nie można go powstrzymać nie używając siły - czego się nie robi wobec kobiet, pozostaje uciekać (nie ma jak) albo związać (nie ma czym) albo bronic się w miarę biernie, tak, żeby krzywdy nie zrobić.
kobieta123 - nic dodać nic ująć. Jedyne czego żałuję to, że zawsze miałem nadzieję, że się poprawi, a się nie poprawiało, a później stały się niepotrzebne rzeczy, i teraz jest tak jak jest.
podziwiam za cierpliwość i za chęć utrzymania rodziny...
ale... zdradzała... dlatego musi pan zrobic cos bardzo trudnego i w razie potrzeby stanąć twarzą w twarz z faktami...
TEST NA OJCOSTWO !!!
jezeli pana nie było a ona kotłowała się z jakimś facetem... to czy da pan głowe pod ojcostwo swoich dzieci ? tak one niewątpliwie padna ofiara tego ruchu...co one sa winne, ze mamuśka to królowa czarownić a tatko okazał się być inny... najgorsza prawda jest dużo lepsza od najlpszego kłamstwa czy najlepszej iluzji... dlatego proszę się nie zasłaniac tzw. dobrem dziecka...ono tez ma prawo do prawdy... a jakie bedą wasze relacje to już inna inszość... bo może ono powie kiedyś bilogicznemu ojcu... "od udzielania rad jest mój ojciec..." wskazując na pana
robiąc te badania, dojdzie pan do prawdy...
co do pretensji, jazd, awantur... czepialstwo zatruwa duszę, powolutku, dzień w dzień... nic dziwnego, ze człowiek z zatruta duszą szuka spokoju, ulgi a często wręcz ratunku... wtedy jest różnie...nawet zdrada...
życze powodzenia i wytrwałości... co do tego wspólnego działania razem i odbudowy związku... czy przypadkiem nie robi ona tego z powodu jaki przytoczyłem ?
nie wolno niczego zamiatac pod dywan z powodów takich czy owakich...
"prawda was wyzwoli..." to powiedział niebyle kto...
przyznam sie, ze nie wiem czego bardziej panu życzyć, czy tego, ze dzieci sa pana czy tego, że nie... niestety tak juz bywa w życiu, że cokolwiek uczynisz, będziesz żałował...
Komentarz doklejony:
@zgryzlozowaty z tekstu wynika że to ON ZDRADZIŁ NIE ONA!!!!!!!!!!!!!!
Komentarz doklejony:
Usuńcie komentarz ponieważ nie doczytałem do końca.
AdrianD - jasne, że trzeba było odejść, ale to wszystko jest tak pokomplikowane. A poza tym próbowałem odejść, szczególnie w dniach kiedy miałem nocować w aucie, 200m od domu.
4april, zadam Tobie pytanie?
Czy Ty wiesz, co to znaczy mieć szacunek do siebie?
Dwa razy przeczytałem, to co napisałeś i mam wrażenie, że Twoja małżonka jest chyba wyłącznie z Tobą, bo stałeś się dla niej wyłącznie bankomatem.
Wieczne pretensje, awantury,. Tego by nawet święty nie wytrzymał.
Owszem, zdradziłeś.
Ale później to już wszystko,co robiła Twoja jż - 4 lata zdradzania to już była nie zemsta, a kolejne etapy upokarzania Ciebie.
I nie bez podstaw zadałem na wstępie pytanie o szacunek.
Bo to co ona wyprawia, 4 lata zdradzania - uwierz mi, nawet 5 min. bym się nie zastanawiał.
Kim Ty jesteś dla tej kobiety?
Bo z tego, co napisałeś wydaje mi się , że nikim.
Czy wiesz co to godność, poczucie swojej wartości?
Obudź się, przestań liczyć na cud.
Ona nie chce Ciebie wypuścić z rąk, bo jest jej tak wygodnie.
Wierzysz jej?
Po czterech latach życia w kłamstwie!
Masz jeszcze szansę na ułożenie sobie życia.
Czy akurat musi byc to ta osoba?
Wiesz, powiem Tobie.
Trzeba mieć całkowity brak szacunku do siebie i komplet zerowe poczucie swojej wartości, aby zostać w takim psedo małżeństwie....
Zastanów się czy warto marnować resztę swojego życia.
Bo ta kobieta z tego co napisałeś nie dość, że Ciebie nie kocha, to co gorsza kompletnie Ciebie nie szanuje.
Komentarz doklejony:
Ciekawe dlaczego ten boczniak przez cztery lata ciągał tę kobitę po hotelach, po samochodach i do tej pory nic nie zrobił z takim fantem, że jego kochanka mieszka z mężem? Czyżby liczył na to, że ona nie bzyka się też i z tym mężem? Wiadomo kim był ten boczniak z internetu, aż roi się tam od takich. Ta zakochała się, spotykali się, bzykali, opowiadali sobie bzdety, a czas tak sobie mijał powolutku- kobitka pewnie nawet nie zauważyła kiedy minęły te cztery lata- podobno szczęśliwi czasu nie liczą. Aż tu pewnego pięknego dnia sprawa się rypła, kobita do boczniaka, a on mina nietęga, bo po co mu puszczalska baba do szczęścia, ona w wielki bek i w te pędy do męża, który chodzi przecież do tej pory w worze pokutnym za wczesniejsze przewinienia, więc da sobie wcisnąć każdą ściemę pt." to twoja wina, że puszczałam się przez cztery lata"- tak oto 'wróciła" nadobna do męża a teraz oboje klepią tę wspólną biedę i nazywają to małżeństwem.
Komentarz doklejony:
Przy okazji, boczniak jest żonaty i dzieciaty
Moja koleżanka jest w toksycznym związku gdzie mąż ją non stop zdradza i to z wieloma osobami
I wiecie co ona cały czas myśli że wszystko to jej wina :rozpacz
A jak chciała odejść to powiedział jej że jej roz@@@@ ryj na sto kawałków a jak ona zdradzi to ja zabije.
Dla wyjaśnienia on jest starszym radnym ze Środy Śląskiej.
Jesteś zodiakalnym baranem, prawda
April
To co piszesz swiadczy o jednym...
Twoja lafirynda wciąż mentalnie, uczuciowo i fizycznie jest przy kochanku. I nie zrozumiała, że jak tak dalej będzie postępować to dostanie koopen w cztery litery i za moment zostanie wyautowana z Twojego życia.
4april- wyłącz wreszcie uczucia do niej i do cholerki uruchom to co masz między uszami.
Zacznij korzystać ze swoich szarych komórek...
Pamiętaj, po alkoholu wychodzi cała prawda o czlowieku i o tym, co naprawdę myśli.
Do niej nic nie dociera, zrozum to wreszcie!
Zwalanie winy na Ciebie to standart.
Nie pozwalaj na to.
Czy Ty chcesz do końca żyć niczym zahukany kundel?
April, to Ty swoją qrewnę wrzucileś w łapy gacha i przez cztery lata pozwalaleś aby ją posuwał?
Noż kuźwa, przestań się obchodzić z nią jak z jajkiem, nie cackaj się z nią.
Wygląda na to, że dostałeś szansę tylko po to abyś ją utrzymywał i byś został psychicznym wrakiem.
A od przyjemności, do okazywania szacunku i miłości jest kochanek.
Jeżeli masz dowody na jej czteroletnie qrestwo - zabezpiecz i migiem do prawnika.
Gacha na świadka i do dzieła...
April
To nie Ty masz walczyć o odbudowę.
Jej się cosik w głowie przestawiło, by nie użyć tutaj bardziej dosadnego określenia.
Zrozum.
Ty kompletnie juz nic nie musisz.
Ja nie rozumiem czemu Ty jeszcze z nią jesteś.
Fundujesz jej za qrestwo wyjazd zagraniczny :_szook.
WTF!
Wytlumacz mi to, bo gdyby na mnie trafiła to już by miała pozamiatane.
A ja byłbym wolnym człowiekiem.
Zacznij wreszcie się szanować,nie jesteś jakimś kundlem, na ktorym ona będzie wyladowywać swoją wściekłość za to, że jej pięknie rozwijający się romans się wydał. każ qrewnie, gdzie Pokaż qrewnie wreszcie, gdzie jest jej miejsce....
I albo zacznie walczyć albo panią pozegnasz
Tak na marginesie
Masz coś w tych spodniach czy to tylko atrapy?
Bo Twoje postępowanie jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe.
No, chyba ze jesteś typem masochisty....
Sorki, że tak ostro ale nie mogę patrzeć jak Ciebie ten zaklamany babsztyl poniża...
Komentarz doklejony:
Cytat
Ja osobiście nie znam takiego przypadku. Mi wystarczyło pół roku romasu mojej qrewny, aby jej podziękować za małżeństwo.
Nie kupiłem żadnej jej bajeczki o błędzie, o nagłym nawrocie miłości do mnie ani o pogubieniu się....
Szansa? Miała jedną, przed ołtarzem.
Mogła powiedzieć Nie...
April, przeczytaj uważnie Twój pierwszy post.
Gdybyś to nie Ty był jego autorem, to doradzalbyś komuś, aby dalej w tym goofnie trwać?
Tylko odpowiedz szczerze..