

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
#
poczciwy | 00:26:50 |
Edek_2 | 00:27:22 |
Julianaempat... | 00:51:27 |
Joanna96 | 01:52:33 |

Witam. Może zacznę od samego początku. Jestem 16 lat po ślubie. Mamy córkę i synka. Córka w wieku szkola średnia syn w wieku przedszkolnym.
Mam wrażenie czytając Twoją historię, że ta zdrada to tak naprawdę Twój najmniejszy problem;
Naprawdę odpowiada Ci życie w więzieniu? Co z takiego życia masz? Zabronił się malować? Zakazał rozmawiać z kimkolwiek? Przecież to przemoc psychiczna w czystej postaci!
Kim Ty dla niego jesteś? Jesteś traktowana przedmiotowo; to nie jest normalne; ta zdrada paradoksalnie może otworzyć Ci oczy na to, że można żyć inaczej a to czego aktualnie doświadczasz to próba pozbawienia Cię własnej tożsamości, sprawczości i autonomii;
Dlaczego na to pozwalasz? Dlaczego pozwalasz się traktować jak sprzęt AGD? Do czego Ty mu jesteś potrzebna? Do czego on jest Tobie potrzebny? Żyjesz w jakimś Matrixie a co gorsza nie dostrzegasz tego w ogóle i nie stanowi to dla Ciebie problemu bo gdyby nie zdrada prawdopodobnie w dalszym ciągu żyłabyś w tej bańce i uważała, że tak trzeba;
Nie! nie tylko nie trzeba, ale i nie można!
Albo gruntownie przebudujecie swoją relację, albo to i tak się wcześniej czy później posypie; zdrada to pikuś; ona jest tylko wierzchołkiem góry lodowej i nie ona jest Twoim największym problemem;
Cytat
Cytat
Biedaczek uznał że jesteś za mało uległa i chciał się dowartościować ruchając na boku, nie wyszło, teraz się kala, jakie to żałosne.
Cytat
Trochę za mało napisałaś. Był jakiś kryzys, jakiś nowy kolega u Ciebie? Przemoc domu?
Mąż wychowywał się bez ojca. Z tego co słyszałam miał podobne zachowanie. Był zazdrosny o teściową a sam robił co chciał,ale do tego doszła przemoc fizyczna i w końcu go zostawiła. Nie ma z nim żadnego kontaktu praktycznie 2 lata po narodzinach męża odszedł.
U nas przemocy fizycznej nie ma. Mąż pracuje w służbie mundurowej i wie czym to grozi.
Czy był kryzys? Często się kłóciliśmy z racji tego że on ciągle mial o wszystko pretensje. Tak jak piszecie że to nie jest normalne zachowanie ja się próbowałam bronić. Więc jak coś zrobiłam nie po jego myśli to albo była kłótnia albo ciche dni. Doszło do tego że nie robiliśmy nic że sobą. Bo ja nie godziłam się na takie traktowanie ale to było kosztem tego że nigdzie nie wychodzilismy. Nie rozmawialiśmy. Nie sypialiśmy że sobą. Chciałam nawet zabrać nas na terapie ale Mąż stwierdził że wie jakie popełnia błędy.
Jeśli chodzi o mnie, prócz tego że chodziłam do pracy nic więcej nie mogło mu dać powodów do zazdrosci bo nigdzie więcej nie wychodziłam. Moja praca bardzo go irytowała bo był strasznie zazdrosny o kolegów. A ja naprawdę kontakt z nimi mam ograniczony do minimum. I to też nie dlatego że Mąż tak chce. Po prostu mam oddzielne miejsce pracy i mało kto przychodzi żeby posiedzieć czy pogadać. Niewiedza co się dzieje u mnie w pracy posunęła mojego męża do takiego zachowania. Nawet jak mu opowiedziałam dzień pracy tak jak on chial to i tak było źle. Twierdził że nie mowie wszystkiego . Bo jeśli pracuje że mną kilkudziesięciu mężczyzn to jest niemożliwe że nikt że mną nie rozmawiał.
A po pracy? Nikt do mnie z pracy po pracy nie pisze. Myślę że być może niektórzy xie domyślają że mam takiego męża bo niejednokrotnie były organizowane spotkania a ja musiałam odmówić i potem to już nie kryłam tego że nie idę bo my z mężem nie wychodzimy bez siebie. ( ile można kłamać że dziecko chore, albo nie ma kto z nim zostać w domu)
Ja to wszystko wiem, ciężko mi podjąć decyzję i zrobić pierwszy krok żeby odejść....
Wyjścia są dwa:
1. Albo on zacznie dostrzegać swoje toksyczne zachowania i zacznie pracę nad sobą (bardzo mało prawdopodobne)
2. Aby cieszyć się normalnym życiem będziesz zmuszona od niego odejść;
Jest jeszcze trzecia opcja, której mam nadzieję, już teraz nie bierzesz pod uwagę - tkwisz dalej w tym chorym układzie, godzisz się na traktowanie Cię jak podnóżka;
Musisz mieć jednak świadomość, że z Twoim mentalem będzie co raz gorzej; prędzej czy później pękniesz; tylko czy nie będzie Ci wówczas żal straconych kolejnych lat...
Twoje odejście jest jedyną formą "zmuszenia" go do dostrzeżenia własnej ułomności i podjęcia kroków jej eliminacji;
Owszem pierwszy krok jest najtrudniejszy, ale każdy kolejny jest już łatwiejszy a na końcu tej drogi uwierz świeci słońce;
Jak będziesz potrzebować wsparcia to pisz na priv