Kakua | ![]() |
Julianaempat... | 00:27:57 |
Krz 78 | 01:08:48 |
NieOddycham | 01:29:32 |
DanielInfug | 05:20:07 |
Przez cały czas Trwania małżeństwa moja żona nie pracowała. Tak było wygodniej, lepiej dla dzieci. Mam dobrze płatną pracę (architekt) ale wymagającą dużego zaangażowania umysłu oraz czasu. Mamy dwie córki w wieku 13 i 16 lat. Dwa lata temu stwierdziliśmy, że dzieci już nie wymagają ciągłej opieki dlatego niech ona poszuka sobie pracy. Jest z zawodu nauczycielką ale do szkoły nie chciała wracać. Sam jej podpowiedziałem, że może zostać kierowcą autobusu. Wtedy wydawało mi się to dobrym pomysłem. Zrobiła kurs, zdała egzamin i rozpoczęła pracę. System zmianowy powodował że była wiecznie zmęczona do tego poznawanie nowych tras i stres z tym związany poskutkował zaniknięciem pożycia seksualnego. Ten stan trwał do grudnia zeszłego roku w którym przyznała się że mnie zdradza z kolegą z pracy. To był dla mnie cios nożem w samo serce. Nie muszę opisywać emocji jakich wówczas doświadczyłem. Większość z Was tutaj tego doznała. Po szoku zdecydowałem się jej to wybaczyć pod warunkiem że zrezygnuje z tamtego związku. Początkowo przeprosiła i wszystko wskazywało na to że to przejściowy kryzys w związku. Jednak jak to zwykle bywa w takich przypadkach zrobiłem się podejrzliwi i założyłem jej gps w samochodzie. Szybko okazało się że zdrada trwa w najlepsze. Tuż przed światami znowu jej wybaczyłem i powiedziała , że z nim zerwała. Niestety płonne to były nadzieje. Pracują na tych samych zmianach , gadają przez aplikację żeby nie było śladu na billingu telefonu i dzięki temu mają mnóstwo czasu na rozmowę i umawianie schadzek. Pomyślicie teraz, że jestem nienormalny ale ja ją tak bardzo kocham że znowu jej wybaczyłem i po raz kolejny zaczęliśmy życie. Po krótkim czasie odkryłem że gada z nim dalej i najprawdopodobniej się spotyka z tym że teraz już nie korzystając z samochodu. Klika dni temu postawiłem sprawę na ostrzu noża i powiedziałam on albo ja i wybrała jego. Mamy sporo majątku wypracowanego przeze mnie, żyjemy dostatnio i wygodnie, dzieciom ani jej nigdy niczego nie brakowało. Ciężko pracuję na naszą wspólną przyszłość jak również przyszłość dzieci. Nigdy jej nie zdradziłem pomimo kliku okazji ale wiedziałem że wierność w związku to podstawa. Nigdy się też nie kłóciliśmy, nie mam nałogów. Wszyscy uznają mnie za przystojnego... a ten koleś to kawaler w moim wieku który obiektywnie mi do pięt nie dorasta. Może mi ktoś wyjaśnić jak sobie z tym wszystkim poradzić, co robić dalej . Jak sobie poradzić z tym bólem , niesprawiedliwością i brakiem jakiejkolwiek szansy uratowania tego związku. Przyznam że moja praca wymaga poświęcania dużo czasu i nierzadko zaniedbywałem obowiązki domowe bo był "termin oddania projektu" ale dlaczego spotkała mnie taka kara?. Dzieci jeszcze o niczym nie wiedzą. Ona chce się wyprowadzić w wakacje a ja nie zniosę bycia pod jednym dachem przez tyle czasu z kimś kto mnie jawnie zdradza. To tak strasznie boli że od trzech miesięcy śpię poniżej 4 godzin na dobę i nie widzę żadnego światełka w tunelu. Strasznie się martwię dziećmi i ogólnym rozpadem rodziny. Świat się zawalił i nie wiem co dalej. Nie umiem sobie wyobrazić życia bez niej choć widzę że już ją straciłem. Najprawdopodobniej po roku czy dwóch tamten związek nie przetrwa ale będzie już za późno. Po prostu nie wierzę że stary kawaler nie ma żadnych denerwujących wad które się ujawnią jak gorące uczucie opadnie. I pomimo, że jej to tłumaczę to nic do niej nie dociera. Na tą chwilę na pewno nie dam jej rozwodu chyba że podpisze ugodę majątkową na moich warunkach. Mogę ją spłacić tak że spokojnie jej starczy na zakup mieszkania i urządzenie się ale nie zamierzam oddawać żadnej z naszych nieruchomości. Proszę o radę jak sobie poradzić i co dalej robić ? Pozdrowienia dla wszystkich zdradzonych. Dziękuję z góry za konstruktywne porady.
Podejrzewam, że w Twoim nicku jest również zawarty Twój wiek więc masz jeszcze wiele lat dobrego życia przed sobą i tego się złap na początek;
a teraz do rzeczy:
Cytat
ale siebie to Ty na pewno nie kochasz; popełniłeś wszystkie możliwe błędy; wtedy kiedy można było to jeszcze uratować czyli po pierwszym razie gdybyś stanowczo wyciągnął konsekwencje, dał jej ponieść odpowiedzialność i odczuć stratę; teraz to już musztarda po obiedzie; swoją miękką postawą tylko utwierdziłeś ją w swoim wyborze;
teraz powinieneś poświęcić czas sobie; zająć się sobą; jej nie zatrzymasz na siłę; zresztą już powinieneś wiedzieć, że to i tak sprawdza się co najwyżej tylko na krótką chwilkę;
Zachłysnęła się kobitka nowym życiem po tylu latach siedzenia w domu; prawdopodobnie spadnie na ziemię za jakiś czas; jednak Ty już powinieneś wówczas mieć ją głęboko w doopie;
Nie pozwól się więcej upokarzać i zacznij grać po swojemu, narazie kartami takimi jakie masz w ręku;
Musisz udowodnić jej zdradę. Stać cię na detektywa. Niech to załatwi. W tym wypadku nie będzie to trudne. Ona wybrała jego, ale małżeństwo trwa i z punktu prawnego ona zdradza Inarusza zasady pożycia małżeńskiego.
Dlaczego udowodnienie zdrady jest takie ważne? Oprócz wielu rzeczy wymienianych niejednokrotnie na tym portalu, obecnie istnieje możliwość orzecznictwa ograniczającego równy podział majątku właśnie ze względu na zdradę. Nie pamiętam dokładnie wyroku SN, ale obiło mi się ostatnio to o uszy..
Musisz być teraz bardzo ostrożny. Pamiętaj że tamten facet ma teraz bardzo duży wpływ na jej decyzje. I nie zakładaj z góry co będzie w przyszłości.
Musisz ogarnąć notariusza - rozdzielność majątkowa.
Ogarnąć adwokata i to dobrego.
Dowody zabezpieczyć w kilku miejscach. Niczego nie ukrywaj przed bliskimi - nie Ty musisz się wstydzić.
Do niej nic teraz nie dociera.
Odcinasz ją od kasy. Zabezpieczysz wartościowe dla siebie przedmioty, dokumenty. Detektyw - Ty masz się nie angażować. Stosujesz 34 kroki - pewne punkty ciężkie ale da Ci to wytchnienie.
Nie można kochać za dwoje, dlatego pozwól jej odejść.
Tylko nie myśl o zemście - szkoda życia.
Dalej jest życie bez niej. Nowe, inne, na tą chwilę nierealne, niemożliwe myślowo, a co dopiero do wdrożenia w realu.
To zrozumiałe jest, jednak z czasem to dostrzeżesz.
Przyjdzie czas, że będziesz cieszył się że już nie jest Twoją żoną, że pozbyłeś się takiej osoby nielojalnej ze swego życia.
Wszystko jest do osiągnięcia, myśmy to osiągnęli i ty też do tego dojdziesz.
Mam 46 lat, żony nie mam od 12 lat, zakończyłem związek kolejny po prawie 9 latach, bo to nie to i miałem odwagę zrobić, bo chciałem I wiedziałem że się da.
Teraz od 8 miesięcy jestem z osobą, która jest tego naprawdę warta, niedługo się zaręczam. Po raz pierwszy w życiu sam tego chcę. Wszystko co mnie spotkało złego w życiu, w związkach spowodowało że wiem czego i jak chcę i nie boję się po to sięgać- to co teraz przeżywasz i jeszcze przeżyjesz, spowoduje że to co Ciebie czeka, będzie dobre, lepsze od tego co masz, miałeś. Będzie dobrze, ból zniknie....
Dodam,że Twoja historia to klasyka.Pani siedziała w domu i myślała o niebieskich migdałach i w momencie pójścia w "świat" zaczyna skakać na boki.Ile razy to Panowie słyszeliście?
Wykorzystaj moment jej głupoty i działaj.Jeszcze nie wiesz jakie masz szczęście.Pozbedziesz się osoby która ma za nic przysięgi,moralność i wiele innych spraw.Masz to szczęście, że poznałeś po tylu latach kim jest Twoja ex...To bardzo dobrze!
I na koniec musisz bardzo uważać, tak jak wspomniałem ,ta kobieta jest w amoku,nie wie co robi,ale gdy pójdzie do kochanka na cały etat i zobaczy ,że trawa wcale nie jest bardziej zielona ,że gach też pierdzi przez sen,że śmierdzi mu rano z buzi,że zostawia brudne skarpetki itp...Wtedy rozegra się prawdziwy dramat i Ty wtedy musisz być już w innym miejscu.
Nigdy się nie odwracaj , bądź twardy i idź przed siebie...NIE WYBACZAJ!Pozwolisz jej wrócić to stracisz szacunek do samego siebie.To będzie pyrrusowe zwycięstwo.
Cytat
Niekoniecznie poszło na śmietnik;
Dziś jest w Tobie masa emocji więc i nie dostrzegasz pozytywów tego co się aktualnie w Twoim życiu dzieje, ale uwierz, że jest ich więcej niż Ci się wydaje;
Nie można wzrastać bezboleśnie; tylko dyskomfort sprawia, że jesteśmy w stanie rozwijać się ze zdwojoną siłą i przeć do przodu;
Człowiek jest sumą doświadczeń; za rok, dwa będziesz mentalnie w zupełnie innym miejscu jeśli wykorzystasz optymalnie ten czas;
Czytam podpowiedzi "kolegów", piszę tak bo nie widziałam żadnego komentarza kobiety.
Ja jestem w odwrotnej sytuacji,choć podobnej do Twojej. Ja byłam z dziećmi w domu ( jakiś czas temu wróciłam do pracy) a mój mąż do tej pory zarabiał na wszystko.
On mnie zdradził z koleżanką z pracy, a ja mimo " że poszłam do pracy" nie zdradziłam go ( choć już okazję się zdazaly).
Piszę, bo bardzo mnie dotknęło jak tu wszyscy wiedzą co inni mają zrobić, jak czuć i jak postąpić.
Ta kobieta, to matka Twoich dzieci. Do tej pory zajmowała się domem i pewnie ogarnianiem wiekszosci waszych rzeczy. Sam powiedziałeś że zajęty byłeś injestes, bo Twoja praca jest wymagającą. Mówisz, że ja kochasz...
I teraz ja pokaże Ci widok ze strony Twojej żony ( choć jej nie znam, ale chyba mogę trochę zrozumiec) czy miałeś czas aby jej powiedzieć jak ja cenisz za to że pracowała tyle czasu na rzecz Waszej Wspolnej Rodziny? Czy zabierałeś ją do teatru, kina, restauracji lub zwyczajnie na spacer? Czy kupowałeś jej kwiaty i mówiłeś że jest dla Ciebie wszystkim, albo że jest piękna dla Ciebie nadal? Czy doceniałeś jej pracę- za którą niendostawla pensji? I tak mogę jeszcze dlugo pytać, sam sobie odpowiedz w myślach.
Może ona zachlystmela się jakimś "Ćwokiem" bo on zobaczył w niej Kobietę? Nie mamę, nie żonę przy mezu.. Trafił u niej w.czuly punkt.i ja zmiękczył. Może nawet niempatrzy jaki On jest, ale jak ja traktuje. Może życiowo ten człowiek jest w gorszej sytuacji materialnej niz Ty, ale może traktuje ja jak Królowa?
Piszę o.tym, bo wszyscy mówią żebyś ja wyrzucił z serca i życia, że nie warta niczego, że brak.jej kręgosłupa moralnego...
Ja myślę że może być tak, że stęskniona przez lata atencji kobieta trafiła na kogoś kto wyczuł czego jej potrzeba. Pewnie ona zobaczy to za jakiś czas i sama zapłacze nad tym co uczyniła. Ale czy naprawdę Ty będziesz czuł się lepiej jak wszystko zagarniesz - bo TO TY PRACOWAŁEŚ NA TO?
W pewnym sensie ona oddala wam swoje zycie, abyście jako rodzina mogli osiągać swoje sukcesy.
Pozdrawiam
Motylek
Twój opis może i jest trafny, ale na pewno nie w tej konkretnej sytuacji i opisanej historii;
W swoim stanowisku sprytnie pominęłaś dość istotny fakt, mianowicie, ta kobieta nie zapomniała się na chwilkę inie prosi o wybaczenie; wręcz przeciwnie - ona w sposób bezczelny autora okłamuje i nie szanuje; przecież otrzymała dwa razy możliwość naprawy i przemodelowania małżeństwa jeśli czuła się nieszczęśliwa; i co z tym zrobiła? bezceremonialnie zdeptała;
To co napisałaś po prostu nie ma zastosowania do tej kobiety; nie ten typ, nie ten przypadek;
Natomiast odpowiadając na Twój zarzut, że wszyscy lepiej wiedzą co autor ma zrobić - owszem, myśmy tam byli, widzieliśmy to, przeżyliśmy, dotknęliśmy, znamy te schematy i mechanizmy; dlatego trzymamy się faktów a nie wyimaginowanych złudzeń;
Poczytaj i porozmawiaj z makasiala. On odpuścił orzekanie o winie bo bez tego szybciej i łatwiej się rozwieść .A żona była miła i wiele obiecywała ( a on miał dowody zdrady) . Długie lata ponosił potem on i dzieci konsekwencje miękkiego serca. Nie odpuszczaj niczego.Działaj.Mówi Ci to długoletnia niewierna.żona., tylko chyba bardziej przewidująca od Twojej.
Makasiala - Sygnatura akt I CSKP 1401/22 ? mężczyzna rozszerzył wspólność małżeńską na "wszelki majątek nabyty przez każdego z nich w jakimkolwiek czasie, z jakiegokolwiek tytułu” tuż przez rozwodem. W Polsce nie ma precedensów więc Sędzia może równie dobrze to wyśmiać.
Witaj Neo
Cytat
Cytat
Cytat
Co do pierwszego małżeństwa to była pomyłka. Rozwód bez orzekania o winie. Dwie rozprawy , umowny bezproblemowy podział majątku. Brak dzieci - wszystko dużo prostsze.
Cytat
Ja myślę, że nie tyle irracjonalne rzeczy bywają dla kobiet ważne co zmienność tych rzeczy w czasie;
Zauważam będąc w tematyce już ponad 7 lat zarówno tutaj na portalu jak i obserwując innych w życiu rzeczywistym taką prawidłowość, że kobiety są bardzo efemeryczne i chimeryczne jeśli chodzi o priorytety, zwłaszcza w małżeństwie;
Chcą mieć faceta, który bardzo dobrze zarabia, ma wysoki status społeczny a jednocześnie poświęcał ogrom czasu dzieciom i żonie;
Najlepiej gdy wszystkie powyższe się pokrywają; jak jednego z nich zabraknie to źle; nie potrafią zrozumieć, że zawsze będzie coś kosztem czegoś innego; nie da się być w 100% skupionym na wszystkim; to po prostu jest awykonalne fizycznie;
Kobieta zawsze tęskni za tym czego aktualnie nie posiada; zawsze!
Tyle, że jedne potrafią stłamsić w jakimś stopniu tę potrzebę i spróbować poszukać tych deficytów w swoim związku a inne płyną z prądem bez względu na koszty a te nierzadko są wysokie;
Uważaj na pieniądze,to co ona "przytuli",zostanie użyte na adwokata przeciwko Tobie.Bezwzględnie żądaj aby partycypowała w wydatkach domowych i na utrzymanie dzieci.jeżeli chce razem mieszkać Pracuje ,więc może..To ograniczy jej możliwości finansowe Prześledź ostatnie 2 lata na rachunkach bankowych.Dlaczego zależy jej na rozwodzie po tak długim romansie?Nie przewidziana ciąża?Brzuch prezentowany w sądzie to bezdyskusyjny dowód zdrady.
Jest wiele historii tutaj i na zagranicznych forach...Warto je przeczytać ,żeby nabrać dystansu.Znajdziesz tam takie bzdury typu "Nie czułam się kochana/Mąż kochał za bardzo i dusiłam się w związku" ,"za dużo pracował/za mało pracował", nie chce mi się już pisać więcej przykładów,ale oczywiście są to bzdury...Jeśli się czujesz źle w małżeństwie to bierzesz rozwód.
Cytat
Czyli nie chciała zdradzać gacha z mężem, szkoda że miałeś tak duże zaufanie.
Cytat
Czyli ona zakochana i to od dawna. Nic do niej nie dotrze,
A dzieci z kim mają być?
Pamiętaj żebyś nie pozwalał jej traktować domu jak hotelu.
Cytat
Musisz się zmuszać dla dzieci. Jak tylko możesz to zabieraj ich z domu, spędzaj z nimi każdą wolną chwile.
Bo nie mówił czułych słówek to miała prawo iść w bok.
Czy Ty też całą winę za zdradę męża wzięłaś na siebie? Czy tak Ci wmówił, że nie glaskalas ego i on miał prawo zniszczyć rodzinę.
Co do majątku to się nie dziwię, to jest typowy odruch zdradzonego.
Jakbym poszła w bok to mój mąż też by kombinował żeby mnie zostawić z niczym. Tak samo w drugą stronę, oskubałbym go jeszcze przed wyjawieniem prawdy.
Autorze musisz pogonić żonę żeby się wyprowadziła, wtedy będziesz miał spokój.
Detektyw i dowody zdrady to dobre posunięcie.
Daj jej szybko papiery w sprawie majątku do podpisania, do póki jest w amoku miłosnym. Za dużo jej nie mów o swoich planach, bo będzie rozmawiała z boczniakiem a on już ja odpowiednio pokieruje.
Cytat
Też mam dzieci w tym wieku. Właśnie się przekonuję na własnej skórze jak można zmanipulować takie dzieci jeśli się nie ma moralnych skrupułów i empatii.
Po pierwsze - uzytkownik Motylek calkiem fatalnie wyjasnil "sprawe" od strony kobiecego (tu tez mam mocne zastrzezenie, nie jestem przeciez seksista, a jej wywod wyplynal od tej najgorszej strony stereotypowej) punktu widzenia. Fatalnie dlatego, ze poszedl przekaz, zebys czul sie winny zdrady (choc znajac manipulantow zaraz bedzie tlumaczenie, ze tu chodzilo o pokazanie tla, srutu tu tu, majty z drutu = nie, nikt zonie pistoletu do glowy nie przystawial, to ona podjela decyzje i za nia odpowiada), a musisz wiedziec, ze NIE jestes winny zdrady. Nie obwiniaj sie, choc w pierwszym etapie tak bedziezz pewnie robil. Mieliscie zla sytuacje w zwiazku, ale za to odpowiadacie na rowni, po polowie, ze ani ty sie nie zorientowales o czasie z zaniedban, ani ona nie dazyla do dyskusji w tym kierunku, naprawy nie dokonalo zadne z was. Ale z tego w zadnym razie NIE "nalezy sie" zdrada, czy tez jej racjonalizowanie, zawaliliscie w zwiazku oboje, ale to ona zdecydowala o egzekucji emocjonalnej waszego malzenstwa ns etapie trudnym, ale na ktorym jeszcze mozna wyjsc na prosta, Ty sam pisales, ze choc tez mogles, nigdy nie skorzystales - ta roznica "robi" wlasnie caly efekt. Za zdrade nie mozesz sie obwiniac nigdy i o tym pamietaj.
Po drugie - teraz musisz pogodzic sie mentalnie ze strata zony (zaloba) i przejsc caly etap bez przeskakiwania, czy oszukiwania siebie, bo tylko zrobisz sobie samemu krzywde. Utrata najblizszej osoby to nie tylko widmo rowodu, ale co wazniejsze - to oznacza znikniecie wykreowanego we wlasnej glowie wizerunku pieknej, madrej i kochajacej zony, i wlasnie to moze byc trudne ze wzgledu na punkt 3. Niemniej jak tylko ten punkt przepracujesz, to znajdziesz odpowiedzi na pytania, ktore Cie teraz drecza.
I po trzecie wreszcie - nie jestes ani nienormalny, ani jej tak mocno nie kochasz, tylko masz na moje oko jakis deficyt z dziecinstwa w relacjach z rodzicami (rodzicem), ktory pcha Cie w pracoholizm i czy jak u DDA kaze Ci szukac na sile milosci i akceptacji w raniacej Cie partnerce, z nielimitowanym poziomem automatycznego wybaczenia. Mysle, ze dobrze byloby to zidentyfikowac dla "naprawy" siebie samego, zeby nie powtarzac bledow wynikajacych z jakichs nalecialosci.
Cytat
Podpisuję się obiema rękoma; to się nazywa fachowo kompensacja; poczucie wartości pewnie leży i praca zawodowa to jedna z gałęzi, w której sobie to rekompensujesz bo czujesz się doceniony; warto przyjrzeć się swoim relacjom w domu rodzinnym;
Cytat
Co to znaczy zniesienie ojcostwa? I Po co to zrobiłeś? To był rodzaj kary dla Ojca czy przeciwnie - próba uratowania go od długów?
Matka wychowała Cię na białego rycerza - idealną ofiarę dla narcyzek. Musisz dokształcić się na temat ciemnej triady a potem jeśli to możliwe jeszcze raz dokładnie przyjrzeć się historii swojego dorastania. Spotkać się z ojcem, matką jeśli żyją i zadać sporo pytań.
Cytat
Splot wydarzeń jest różny w każdym przypadku a jednak cykl narcystyczny wszędzie wygląda tak samo.
Nie ważne co się stanie ona nie ma wyboru jest zdeterminowana dociągnąć ten cykl do końca. Postrzega Cię raz jako zagrożenie innym razem jako kogoś kto zasłużył na kolejną karę. Zostaniesz ukarany zawsze. I to z użyciem wszystkich dostępnych środków.
Najlepszymi dla narcyza narzędziami do karania ofiary są dzieci. Użyje ich z cała bezwzględnością bo nie posiada zabezpieczeń moralnych ani emocjonalnych.
Jesteś szczęściarzem bo masz odp środki aby ją od dzieci odseparować raz a dobrze. Co nie znaczy ze system który w 90% podobnych przypadków staje po stronie kobiety pozwoli Ci na to.
Dokonujesz wszędzie w historiach mechanizmu przeniesienia;
Nie wszyscy to ludzie z zaburzeniami narcystycznymi mimo, że na pierwszy rzut oka można byłoby przypisać im wiele cech pasujących;
Autorze klasyczny przypadek:
- Ty wychowany przez matkę, czyli postrzegający kobietę jako coś wyjątkowego, stawiający ją za każdym razem na piedestał; tzw. nice guy (poczytaj o tym) a Twoje zachowanie potęgowane było dodatkowo tym, że nie miałeś prawdziwej rodziny i za wszelką cenę dążyłeś w dorosłości do tego aby ją mieć;
Mając powyższe na uwadze, trafiłeś na taką kobietę a nie inną; to zawsze się uzupełnia; przyciąganie ludzi do siebie nie jest przypadkowe; oboje zasypywaliście swoje deficyty wzajemnie;
- Ona z apodyktyczną matką i/lub z żadną silniejsza więzią z ojcem; wobec czego nawet nie miała wzorca jak facet powinien zachowywać się w stosunku do kobiety, nie miała wzorców, podobnie jak i Ty;
Ta mieszanka wybuchowa musiała skończyć się tak jak się skończyła; to co Was łączyło było czymś wyjątkowym, ale na pewno nie miłością; to coś na zasadzie takiego silnego przyciągania, porozumienia dusz; z nikim innym się tak fajnie nie gadało, nie spędzało czasu, z nikim nie było takiego zrozumienia itd; jednak to wszystko było bardzo intensywne, ale bardziej jako zlepek chwil niż coś trwałego, spójnego i stałego;
Jak już się uporasz z emocjami po rozstaniu warto poświęcić trochę czasu na rozprawienie się ze swoją przeszłością i od tego zacząć budowanie swojego nowego JA.
Cytat
Nie umiesz sobie wyobrazić życia bez kogoś kto Cię notorycznie zdradza praktycznie na Twoich oczach (odkąd się dowiedziałeś to żona robi to "prawie legalnie"???
Cytat
Zdaje sie w naszym ustroju to sąd w imieniu RP "daje" rozwód a konkretnie wydaje oprzecznie o rozwodzie. Twoja zgoda nie jest do niczego potrzebna.
Cytat
https://www.rp.pl/prawo-rodzinne/art...rozwodzie
Rozwód z orzeczniem o winie i puszczasz ją z torbami.
Nie śledź, nnie pytaj, działaj. Bądź dla niej przeźroczysty bo ona karmi się Twoimi emoicjami (miłością i zazdrością).
Masz obowiązek moralny wobec córek (13 i 16) i żona nie zostawiła Ci wyboru.Spójrz na to w ten sposób.Nie masz innego wyjścia. Jak byś był sam mógłbyś akceptować to że jesteś rogaczem, z dziećmi za które jesteś odpowiedzialny nie masz prawa akceptować kur###stwa żony i matki.
Akurat Zona potifara ma rację że pani miała potrzebę zdrady i zrealizowała swój plan z premedytacją. To częsty schemat. Jako facet pogoń żonę. Rozwód z orzeczeniem o winie i po sprawie.
Seks z kochankiem niekoniecznie może być lepszy. Często bywa odwrotnie.
Jesteś w błędzie, że tak powierzchownie to postrzegasz;
Oczywiście, że nie możesz brać odpowiedzialności za jej zdradę i nie zauważyłem aby ktoś Ci tutaj ją przypisywał;ale..
za to, że ją wybrałeś za żonę, że w taki a nie inny sposób się w stosunku do niej zachowywałeś i ją traktowałeś, że bezpodstawnie wybaczałeś za maślane oczka to już jest Twoja odpowiedzialność i na to czy chcesz czy nie - ogromny wpływ ma wgrany w Twoją podświadomość soft a to odbywa się w dzieciństwie;
Nikt tu nie stawia diagnozy a zwyczajnie próbuje Ci wskazać kierunek poszukiwania drogi w przepracowywaniu tematu;
Zrobisz z tym oczywiście co zechcesz, natomiast Twoja reakcja na nasze sugestie też jest bardzo wymowna
W tej sytuacji Twoja zgoda lub jej brak są bez znaczenia.Jak złoży wniosek o rozwód to żebyś udawał Rejtana ,sąd i tak rozwiąże wasze małżeństwo i dzieci się o tym dowiedzą.Wszyscy radzili Ci jak wyjść z tej sytuacji z najmniejszymi stratami. Bo szansa że ona coś zrozumie,nawróci się i zostanie Twoją dobrą żoną,są w ocenie ludzi którzy widzieli setki podobnych historii są praktycznie zerowe.Z tego co napisałeś wynika że ona wybrała kochanka,kocha go mocno od dawna, i zrobi wszystko by się z nim związać na stałe. Ale możesz żyć złudzeniami.Twoja decyzja,Twój wybór.Tylko córek szkoda.. Może jak ona z nim będzie w ciąży to wreszcie coś do Ciebie dotrze.Ale wtedy poniesiesz Ty i córki większe straty uczuciowe i materialne.Opinie? Odrzuć skrajne,zastanów się nad resztą bo są pisane przez ludzi doświadczonych własnymi porażkami.Prawda czasami boli, nikt nie ma zamiaru klepać Cię po pleckach i głaskać płacząc z Tobą "jaka ona zła."
Jak liczysz na poklask to wybrałeś zły adres.
1.Odstaw Panią do kochanka.
2.Zabezpiecz swoje finanse.
3.Znajdz dobrego prawnika.
4.Odbuduj poczucie własnej wartości
a ) terapia
b ) nowe hobby,może jakiś kurs ,coś co pozwoli Ci poznać nowych ludzi ,takich którzy nie będą skażeni historią waszego małżeństwa.
Za jakiś czas będziesz dziękował Bogu ,że zabrał Ci tego zdrajcę z życia.Trochę poboli rok,może trochę dłużej, ale przejdzie.
Jesteś architektem ,masz duże możliwości, czas na pracę u podstaw i poznanie samego siebie.Zobaczysz jakie życie może być pieknę.Zawszę to mówię, w takich okolicznościach,jesteś wolnym człowiekiem, chcesz to spotykaj się z młodymi "laskami" , nie pasuję? Mogą być Panowie
Cytat
Niech się wynosi ale za swoje...
Jak kobieta jest zakochana w kochanku to klapki na oczach. Dopiero jak straci dom, wygodne życie, rodzinę, szacunek bliskich to wtedy zrozumie co zrobiła. W innym przypadku wybaczając ciągle dajemy pożywkę zdradzającemu. Bo Tu chodzi o emocje, budowanie napięcia. Kobieta straciła nudne poukładane życie na rzecz jakiegoś bawydamka.
Mozliwe, ze zycie skoryguje tez Twoja deklaracje o wybaczeniu, ktore o ile jest piekne i szlachetne, o tyle nie jest wynikiem planowania, tylko proby - mozesz zadeklarowac taka probe, ale to czas pokaze, czy jestes w stanie, bo nie wszyscy maja taka wlasciwosc i dodatkowo przeszli caly proces wlasciwie. Nie rob tez wybaczenia ze wzgledu na dzieci, tylko na siebie - Ty robisz swoje wybaczanie, dzieci robia swoje wybaczanie (a tak wlasnie), inaczej cos sobie popsujesz w srodku, zamiast naprawiac. Wazne, zeby one staly po wlasciwej stronie i mam nadzieje, ze sam rozumiesz, ze dzieciom kitu sie nie wcisnie, a ich szacunek do rodzica powstaje na podstawie jego (madrych) dzialan, ktore one widza, reaguja i takze wspieraja. Czasem funkcjonuje mit falszywej ochrony dzieci przed wszystkim, to bledne podejscie, bo dzieci widza wszystko, tylko tlumaczenia im trzeba modyfikowac adekwatnie do wieku.
Cytat
Nie lubię tego fałszywego stereotypu. Dzieciom można wcisnąć każdy kit jeszcze łatwiej niż dorosłemu.
Cytat
Cytat
Widzenie to wielka sztuka której człowiek uczy się całe lata. Dzieci dostrzegają wiele kiedy są bystre ale niewiele z tego rozumieją więc tak na prawdę nie widzą.
Dzieci najczęściej widzą interpretację faktów jaką im podsunie dorosły z autorytetem. A autorytet wynika z władzy, zasobów jakimi dysponuje i stereotypów jakie propaguje dorosły a nie z prawdy.
Ja osobiście nie buduję autorytetu na władzy i dysponowanych zasobach, jakoś mi autorytet nie interferuje z podziwem, szacunkiem, czy uznaniem, choć to blisko siebie leży i często idzie w parze.
Cytat
Też tak kiedyś myślałem
Nie musisz mieć świadomości jak się buduje Twój "autorytet" On się buduje zgodnie z pewnym schematem który się składa w połowie z elementów wrodzonych a w drugiej ze stereotypów najbardziej rozpowszechniomych w społeczeństwie
"W koncu poznalam milosc mojego zycia na ktora czekalam cale zycie...w robocie. Jakiez to romantyczne chwile w robocie przezywam ten dreszczyk emocjii, mamy tyle wspolnych tematow, tyle nas laczy, tak dobrze sie rozumiemy. Naprawde w koncu wiem co to prawdziwa milosc..w robocie"
Oczywiscie rozwód i ukladanie zycia na nowo juz bez tej perfidnej bezdusznej istoty ktora trudno nazwac czlowiekiem...
Mogla zyc w zwiazku i tez byc szczesliwa. To ze nie pracowala przez tyle lat nie oznacza ze nie mogla czerpac od zycia co najlepsze. Pujscie do pracy wsrod chlopow pokazalo tylko jak pustą i slabą jest istotą, poswiecajac dzieci i rodzine...bo w zwiazku to juz nie mozna byc szcsesliwym, jak zwykle pujscie na latwizne zeby ktos dawal szczescie skoro samemu sie nie potrafi..
Nie staraj sie tej sytuacji zrozumiec i nie zadawaj pytan, dlaczego.
Sam piszesz ze byles wierny, dbales o dom i rodzine, nie obwiiniaj sie czasem ze cos zle zrobiles. A czy mozna bylo temu zapobiedz? Nie sadze.
W tej sytuacji widze tylko jeden pozytyw, ze sie przyznala i ze nie robila z Ciebie wariata...
A tak po za tym to jedna wielka żenada.
Co to znaczy" spuszczona "ze smyczy? Kto ja wiezil? Kto mial na smyczy?
Jednym z powodow rozpadu malzenstwa jest wlasnie jej nieciekawe zycie z obowiazkami domowymi przez kilkanascie lat jako szczyt jej mozliwosci.
Twoja zona jest swietnie wyksztalcona kobieta, z wieloma perspektywami i mozliwosciami znalezienia spelniajacej pracy a Ty zaproponowales/podszepnales jej w tym juz nie mlody wieku, po ciezkich studiach, po wiecznym geganiu dzieci, sprzataniu domu, gotowaniu - prace na zmiany, jako kierowca autobusu??? Wyksztalcona kobieta w Polsce, bo za granica potrafie zrozumiec, byla nauczycielka???
Jak niskie jej poczucie wartosci musialo byc. Ty mogles robic kariere, miec po sprzatanie, ugotowane, wyprane
a ona, po studiach, kilkanascie lat od garow.
Tu byl m.in. blad. Nawet jak nie chciala do szkoly, to mogla cos innego kreatywnego w zyciu robic.
Ostatnia szansa - niech kobieta popracuje nad swoim poczuciem wartosci i wroci na swoje podium, po tym jak lata ciezkiej ale bezplatnej pracy ja zrzucily na dol.
Tu troche mam wspolczucie dla niej. Mozna bylo zatrudnic sprzataczke i opiekunke a ona mogla i miala pewne prawo robic swoja kariere. Teraz by byla inna kobieta, tryskajaca energia, wypoczeta, zadowolona, z wieloma kontaktami socjalnymi. Pod tym wzgledem jest mi jej szkoda, bo sie zmarnowala albo zmarnuje. Co to za zycie jako kura domowa a potem robic cos, co nie ma zwiazku ze studiami.
Zdrada, wiadomo, nie jest do zapomnienia. Szkoda dla niej, ze sie nie opamietala, jak miala szanse.
Moze jeszcze uratujecie to? Jak bedzie mogla na rowni z Toba robic kariere? A nie sie rozbijac autobusem na trzy zmiany po miescie w deszczu, sniegu i upale, uzerac sie z chamskimi pasazerami podczas Ty w biurze cieplutko i przytulnie i klienci na poziomie. Sprawiedliwe to nie jest. Ja bym sie na taka propozycje popukala w czolo. Taka praca to juz dla faceta a nie kobiety.
Zycze Wam mimo wszystko mozliwosci naprawy zwiazku i przede wszystkim traktowania jej na rowni z soba.
Pozdrawiam.
Niestety tak jest że osoby " świeże" po zdradzie nie bardzo nadają się do doradzania.
Brak wam perspektywy, chłodnego spojrzenia na zdradę, niewłaściwości ect. .
Nie odmawiam Ci prawa głosu, co to to nie.
Jednak wiem jaki jestem teraz po 12 latach i jaki byłem 12 lat temu.
Po prostu trzeba czasu by wszystko dostrzec, a wy go jeszcze nie mieliście.
Stawiasz tezę że była zmuszana do prac, umniejszających jej ego....
Po pierwsze to nie średniowiecze, po drugie do tego trzeba dwóch osób.
Skoro to robiła, to się na to godziła. Może chciała kiedyś tego, może zbyt ulegle się zgidziła na coś- nie wiemy.
Wiem jednak że sama kuła swój los. Odpowiedzialności nie może zrzucić na autora.
Każdy ma to, do czego doprowadził.
DO TEJ PRAWDY NIEWIELU DOCHODZI, ale tak jest.
My kreujemy swój los, czasami coś przed nami stawia, pojawia się wyzwanie, decyzja, ale to my reagujemy i działamy, decydujemy.
Czy to że Twój mąż nie docenił nigdy Twych starań jest tylko jego winą? On jest słaby i nijaki- wygodny- więc jak miałby docenić Ciebie, skoro nic nie potrafi osiągnąć w swym życiu istotnego.
Ty pozwoliłaś mu nie doceniać tego co robisz dla was. Mimo wszystko byłaś z kimś takim, nijakim, akceptując jego byt.
Tak naprawdę znamy schematy, przyczyny, kolejne etapy zdrady. Jednak nie wiemy jak było wewnątrz. W małżeństwie, w życiu. Znamy relację jednej strony- czy tej niewinnej, białej?
Śmiem wątpić.
Jednak nie to jest istotą w tym momencie.
Mamy pomoc przejść możliwie lekko autorowi przez ten etap- a nie jego żonie w podniesieniu samooceny.