

Crusoe | 00:30:02 |
Aga104 | 00:34:02 |
#
poczciwy | 01:04:53 |
JamesTon | 01:44:05 |
Julianaempat... | 06:10:08 |

Dwa lata temu dowiedziałam się o tym, że Mąż się z kimś spotyka, byliśmy wtedy 3 lata po ślubie, 6 lat w związku. Mamy córkę. Mówił, że to tylko koleżanka z pracy, że nic jego z nią nie łączy. Płakałam, wariowałam, prosiłam o rozmowę, on się oddalał, zanikało nasze współżycie, wychodząc nie trzymaliśmy się za ręce, przestał nosić obrączkę, bo mówił, że spuchły mu palce i nie będzie co chwilę jej powiększał i zmniejszał u jubilera. Dostałam ich zdjęcie, nic na nim nie widać, prócz tego że stoją i rozmawiają ze sobą na parkingu, ale osoba która je zrobiła, mówiła, że ona głaskała go po ramieniu, gdzie on nigdy nie pozwalał się dotykać innym kobietom. Próbowałam z nim rozmawiać, ciągle słyszałam daj mi czas, daj mi czas, nie naciskaj. Psychicznie nie wytrzymywałam, robił mi pranie mózgu, wmawiał że to wszystko moja wina.. Złożyłam pozew, przestraszył się, powiedział że nie da mi rozwodu. Pandemia przesunęła naszą sprawę, później między nami zaczęło się coś układać, zaczęłam wierzyć że rzeczywiście nic się takiego nie wydarzyło, poszliśmy na terapię.. Nie pomogła, albo za krótko na niej byliśmy, w międzyczasie kazałam mu się wyprowadzić, ok 1,5roku nie mieszkamy razem. Wznowił pozew - chciałam zrobić to samo, ale uprzedził mnie - w styczniu b.r. jesteśmy po dwóch sprawach, po opinii biegłych, w sądzie powiedział że mnie nie zdradził. Przed rozprawą powiedział że mnie kocha. To było w czerwcu, kilka dni temu odezwała się do mnie ta dziewczyna ze zdjęcia.. Po dwóch latach szukała kontaktu ze mną przez portal społecznościowy, zaprosiła mnie, niestety usunęłam to zaproszenie, nie wiedziałam kto to, nie skojarzyłam, napisała mi wiadomość, że się nie znamy, ale musi mi coś powiedzieć. Po niespełna dobie miała usunięty profil. Zdążyłam zapisać jej zdjęcie profilowe, imię i nazwisko, przekazałam adwokatowi. Przez przyjaciół napisałam od razu do niej jak dowiedziałam się od Męża, że to ta sama dziewczyna ze zdjęcia. Nie chciał mi się przyznać, że miał romans, dopiero później.. Wydzwaniał do mnie, odrzucałam, napisał że przeprasza, że się pogubił, nie odpisałam. W pierwszej chwili czułam panikę, później ulgę, wdzięczność że ona się odezwała, że już wiem.. Nie rozumiem tylko, zawsze powtarzaliśmy, że jeśli ktoś się pojawi, to powiemy sobie o tym, jeszcze parę tygodni temu mówił, że będę pierwszą która się o tym dowie. Spędzał czas z nami i z nią, lawirował. Mi ciągle wmawiał, że wszystko wymyślam, że jestem chorobliwie zazdrosna, w sądzie to samo powiedział. W końcu mu uwierzyłam, zaczęłam brać winę na siebie.. I nagle los się do mnie uśmiechnął, pokazał że to ja byłam ofiarą, to ja byłam krzywdzona, zdradzana. On był do mnie wulgarny, nieprzyjemny, chamski, mówił że do niczego się nie nadaję, nic nie umiem. A pracuję cały czas na pełny etat, zajmowałam się domem, bo on nie pomagał, opiekował się głównie córką w wolnym czasie, kiedy jeszcze mieszkał z nami, a ja robiłam na dwa etaty i miał pretensje że zmęczona jestem, choć sam obiadu nie przygotował..
Boli mnie, boli mnie że zdradzał, choć od prawie roku nie sypiamy ze sobą. Boli że miał romans mimo tego, że wtedy mówił że jesteśmy rodziną i dlaczego ja ją psuję składając pozew..
Przchodzisz droge, ktora wielu przed Toba przeszlo. Doswiadczasz klasycznych zachowan zdrajcy: unikanie rozmowy, klamstwa, oszustwa, zrzucanie winy na osobe zdradzona...
Boli, ale jak Ci dzis napisze, ze ten bol sie kiedys "wyboli" to uwierzysz? Pewnie nie uwierzysz, ale ten bol kiedys minie.
Posc go. Niejako "uwolnij go od siebie, a tak naprawde uwolnij siebie od niego. Niech go bierze ta kobieta lub jakakolwiek inna ktora lubi miec zdrajce przy sobie. Nie ma potrzeby bys ponizala siebie, trzymajac u swojego boku zdrajce.
No i coz, zajmij sie soba i swpim zdrowiem zarowno fizycznym jak i psychicznym. Zdrowe cialo i spokoj ducha sa bezcenne.
Przerzucanie winy na Ciebie miało spowodować uspokojenie jego sumienia, tak miał sobie tłumaczyć swoje zachowanie; według niego, on nic złego nie robił. Ty miałaś być tą złą. Gdy poczytasz historie ludzi zdradzonych to zobaczysz wręcz taki sam schemat działania zdradzaczy.
Twój mąż pojechał klasyką.
Cytat
Dziwne byłoby gdyby nie bolało, zaufałaś mu, oddałaś mu część swojego życia, macie dziecko, przysięgał w końcu Tobie; a on z taką łatwością zepsuł wszystko.
Nie wiem jakim byliście małżeństwem ale żaden ewentualny kryzys czy nieporozumienia nie usprawiedliwiają zdrady. Okazał się słabym, małym człowiekiem a Ty widziałaś w nim kogoś kogo chciałaś widzieć według swoich wyobrażeń i życie to skonfrontowało; stąd ten ból.
Nie zamykaj się w cierpieniu, nie warto cierpieć przez takiego słabeusza.
Potraktuj to doświadczenie do zbudowania siebie jako silnej kobiety, niemyśl życzeniowo tylko twardo stąpaj po ziemi, niestety to trzeba sobie wypracować.
Potwierdzenia słuszności swojej decyzji?
Zobacz co się dzieje; Ty cierpisz, doszukujesz się winy w sobie takiego stanu rzeczy; szukasz odpowiedzi dlaczego; doszukujesz się przyczyn i racjonalizacji działania Twojego męża; niestety nie znajdziesz; a on co robi? boli go coś? szuka czegoś? stara się Ciebie zrozumieć?cierpisz bo kochasz wyobrażenie swojego męża a nie tego człowieka; boli Cię bo obraz idealnego, faceta i męża jaki przez lata budowałaś w swojej głowie nagle runął; idealizacja powoduje, że czujemy rozczarowanie, bo przecież wszyscy tylko nie on; on nie był do tego zdolny przecież; otóż każdy jest zdolny; stereotypowe myślenie i niedopuszczanie do siebie myśli, że człowiek, którego się kochało okazał się zupełnie kimś innym; wierzymy w bajki; przecież uwielbiamy tekst "i żyli długo i szczęśliwie" niestety nie ma to nic wspólnego z realnym życiem pełnym pokus;
Im szybciej zastąpisz idealizm realizmem, tym łatwiej będzie Ci przez to przejść;
Jakie masz aktualnie plany? Co zamierzasz?
Wypieranie winy, wmawianie poszkodowanej/poszkodowanemu wspolwinny brak rozmowy, manipulacja etc.
Niestety tak jest ze nawet jak już wiemy do czego doszło nadal niedowierzamy ciągle widzimy Ideał tej osoby wierzymy w moc złożonej przysięgi kiedy w zasadzie jest juz po wszystkim.
Wielu z nas to przechodziło 1,5 miesięca temu 'umierałem' grupa mówiła co mam robić zarazem mnie opieprzali czego nie robić by stanąć szybciej na nogi. To boli nie da się tego ukryć. Zdrady nic nie Usprawiedliwia, poprostu siada się do stołu i się rozstaje wtedy robisz co chcesz. Ja tego szczęścia nie miałem ufałem do tego stopnia że znałem osobnika piłem z nim kawę a żona moja sądziła ze się nie połapie.
..
Relacje naprawia wylacznie ciezka, wspolna praca.
Komentarz doklejony:
#Romanos.. Tak, wiem.. Cuda się nie zdarzają, przeczytałam Twoją historię, kilka komentarzy pod nią.. Jest dzisiaj trzeci dzień odkąd ona napisała, a u mnie nie ma płaczu. Nie chce mi się płakać, dlaczego? Czy przepracowałam to dwa lata temu, kiedy pierwszy raz się o niej dowiedziałam? Histeryzowałam wtedy, bo czułam, bo wiedziałam, kiedy wracał w nocy.. Kiedy sypiać ze mną nie chciał.. Wielokrotnie oboje obiecywaliśmy sobie, że powiemy jeśli ktoś się pojawi, dla mnie zdrada jest najgorszą rzeczą jaką można zrobić drugiej osobie.. Czytałam 34 kroki.. Wiele z nich już za mną, od wielu miesięcy dbam o siebie ubieram się w sukienki, a nie w dresy, schudłam sporo.. Nie raz on to zauważył, pisał że jak z nim byłam, wychodziłam gdzieś, to kiecek nie zakładałam, tylko w spodniach. Wtedy nie miałam na to siły, stroić się dla kogo? Dla zdrajcy? Kogoś, kto mnie ciągle upokarzał, niszczył.