

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | ![]() |
JamesTon | 01:33:37 |
soighlah | 01:43:32 |
Sfinks | 02:56:48 |
Julianaempat... | 03:33:39 |

Męża poznałam mając 18 lat. Wakacyjna miłość. Ja dostałam się na wymarzone studia on poszedł do wojska. Pisaliśmy do siebie. Na 3 roku studiów zamieszkaliśmy razem. Z nim przespałam się poraz pierwszy. Na ostatnim roku świadomie zaszła w ciążę. Wzięliśmy ślub.
Myślałaś o tym, aby skorzystać z terapii wspierające dla osób doświadczających przemocy? O poszukaniu jakiejś grupy wsparcia w swoim regionie?
Cytat
wierzyć, to jedno, ale bez Twojego konkretnego działania w tym kierunku, aby poprawić swoją sytuację, to samo się nie wydarzy;
Cytat
a potrafisz nazwać to i określi?; co to jest?; co konkretnie z Tobą jest nie tak?
Cytat
jeśli od dziecka wymagasz, że poprowadzi samolot, lub od durnia, że wyłoży Ci podstawy fizyki kwantowej, to tak... to oczekiwałaś zbyt wiele;
pytanie dlaczego to robisz? dlaczego widząc wyraźnie, że facet nie jest w stanie ofiarować Ci tego czego potrzebujesz, ciągle tego od niego oczekujesz?
co Ci daje, ten ciągły brak akceptacji dla tego prostego faktu, że ktoś nie może Ci dać z siebie czegoś, czego w sobie nie ma?
masz teraz znakomita okazję, by zacząć nowe rozdanie i iść do przodu, zacząć wreszcie próbować realizować swoje marzenia i plany;
co Ci daje to zatrzymywanie się w miejscu i cofanie w tył?
Absolutnie nie namawiam do odsuwania się od nich ale szukania ludzi również (forum, psycholog, grup wsparcia ), którzy nie będą wyłącznie mili. Będą dotykać obszarów z którymi musisz również się sprostać ... pytań niezbyt wygodnych (choćby o akceptacji przemocy wobec dziecka ?? , dlaczego go tłumaczyłas ?? - to jest cały obszar w Tobie z którym warto byś teraz właśnie w tym kryzysie się zaczęła zmagać ... po co by iść dalej jak pisze Amor rozpocząć nowe rozdanie ...
Poruszanie tych obszarów będzie czasem raniło, drażniło może bolało ... stad zazwyczaj rodzina i najbliżsi nie są w stanie tego dać - bo kierują się głównie współczuciem nie widząc dalszej perspektywy ale tez zwyczajnie brakuje im doświadczenia i wiedzy psychologicznej ...
Zabrzmi to banalnie - ale może to najlepszy dar od losu jaki Cię spotkał ... wyjście ze związku toksycznego - choć dzie czujesz, ze zostałaś go pozbawiona.
Terapia to najlepsze na co możesz się zdecydować, sama tego nie ogarniesz bo to że tkwilas w tym chorym związku siedzi głęboko w tobie i sama możesz nie mieć tyle odwagi żeby zadać sobie odpowiednie pytania. Ciężka praca przed tobą ale wsparcie rodziny oraz twoja chęć uwolnienia się z tego może wiele dać.
Ja ponad rok chodziłam na terapię dla osób wspoluzaleznionych i na początku wydawało mi się to bez sensu, były momenty kiedy miałam ochotę wyjść z terapii i nigdy więcej tam nie iść. Ale po czasie wiem że było warto, że ja to ja i to ja decyduje jak wygląda moje życie.
Głowa do góry i nie zniechęcaj się. Z czasem będzie lepiej, chociaż nie zawsze ale na pewno będzie inaczej.
Niestety takim osobom bardzo ciężko jest dostrzec toksyczność i patologię w jakiej się znalazły. Dodatkowo sinusoida emocji,ich mieszanka (pozytywne i negatywne) jaką serwuje tyran powoduje, że mamy mętlik w głowie.
Niewątpliwie obraz tego jak zachowywałaś się w stosunku do jego psychopatycznych reakcji jednoznacznie wskazuje, że masz mocno zakorzenione schematy, z których bez profesjonalnej pomocy ciężko będzie wyjść.
Ból jakiego w tej chwili doświadczasz nie jest oznaką miłości do tego człowieka a właśnie najprawdopodobniej Twojego uzależnienia. To jednak wbrew pozorom dobra wiadomość dla Ciebie.
Paradoksalnie ten pan wyrządził Ci dużą przysługę, wykorzystaj ją. Nie każdy współuzależniony miał tyle szczęścia i został postawiony przed faktem dokonanym. Stojąc na rozdrożu dróg na 99% nie znalazłabyś tyle sił aby w końcu postanowić zrobić coś ze swoim życiem.
Zaczynasz powoli wychodzić z jaskini o nazwie nieświadomość.
To co powoli zaczniesz w sobie odkrywać będziesz bardzo szokujące dla Ciebie. Ważne jednak aby się nie zniechęcać i nie poddawać pod presją niełatwej często bolesnej pracy nad własnym ja.
Cytat
I postanowiłaś tą miłość wymusić od pierwszego lepszego gościa jaki ci się trafił?
Każdy z boku widział, że to nie możliwe, ale Ty się uparłaś jak baran.
Masz jakieś swoje potrzeby i za punkt honoru postawiłaś sobie, że ta a nie inna osoba ma Ci je zaspokoić ? Nie uważasz, że każdy sam decyduje co może i chce komu dać?
Aż się prosi zapytać na jakiej podstawie dokonałaś wyboru? Sam się trafił czy upatrzyłaś sobie ofiarę, chyba nie najlepiej wybrałaś, co?
Cytat
A na czym dokładnie ta wiara była oparta, na egoistycznym chceniu? To upór czy naiwność ?
Czemu uważasz że ktoś pod Ciebie powinien się zmieniać, dostosowywać, masz patent na życie? skąd go masz?
Ty nie kochałaś.....
Ty chciałaś, żeby Ciebie kochano i zaspokajano Twoje potrzeby;
Im większa próżność i przekonanie o swojej wyjątkowości tym większa upartość w tresowaniu innych, nawet jak uciekają, kopią i krzyczą, że czegoś nie chcą
Cytat
Cytat
Komentarz doklejony:
Czy to naiwność że wiążąc się z kimś wierzysz w miłość, partnerstwo, że chcesz czuć się bezpiecznie, że oczekujesz wierności, że wierzysz w to że będziesz z tym człowiekiem do końca życia, że będziecie mogli liczyć na siebie, że stworzycie wspaniałą rodzinę?
Komentarz doklejony:
Może gdybym była mniej uległa, potrafiła tupnąć nogą, nie zapomniała o sobie to miałby do mnie więcej szacunku. A może nie bylibyśmy w tym związku tak długo.... Próbuję zrozumieć co się stało...
Komentarz doklejony:
Może gdybym była mniej uległa, potrafiła tupnąć nogą, nie zapomniała o sobie to miałby do mnie więcej szacunku. A może nie bylibyśmy w tym związku tak długo.... Próbuję zrozumieć co się stało...
Wychodzi na to że nie, twoja bajka w która wierzyłas się skończyła. Wydaje mi się że na twoje wyobrażenie związku miał wpływ fakt że bardzo młodo się zwiazalas.
A dlaczego on wracał? Bo wiedział że może, że u ciebie zawsze znajdzie miejsce bo Tt chciałaś mieć cudowna rodzinę.
Zastanów się czy chcesz być z kimś tylko dlatego że ten ktoś jest czy jednak wolisz byc w związku w którym dwie osoby są sobie równe?
Wydaje mi się że chciałaś uratować kogoś kto nie chciał twojej pomocy
Komentarz doklejony:
A czułas się bezpiecznie? Miałaś wspaniała rodzinę?
Wychodzi na to że nie, twoja bajka w która wierzyłas się skończyła. Wydaje mi się że na twoje wyobrażenie związku miał wpływ fakt że bardzo młodo się zwiazalas.
A dlaczego on wracał? Bo wiedział że może, że u ciebie zawsze znajdzie miejsce bo Tt chciałaś mieć cudowna rodzinę.
Zastanów się czy chcesz być z kimś tylko dlatego że ten ktoś jest czy jednak wolisz byc w związku w którym dwie osoby są sobie równe?
Wydaje mi się że chciałaś uratować kogoś kto nie chciał twojej pomocy
Dla niego takie życie było wygodne i dla ciebie też bo przecież był on, nie ważne jaki ale był. Oboje popelniloscie wiele błędów, ale teraz masz szansę wyciągnąć z nich naukę.
Cytat
Mazuta, A dlaczego on wracał? Bo wiedział że może, że u ciebie zawsze znajdzie miejsce bo Tt chciałaś mieć cudowna rodzinę.
Pokazałaś potrzebę i udowadniałaś, że Twoje chcenie od niego było tak wielkie, że za "ochłapy " byłaś zdolna zapłacić każdą cenę. Lęki, upartość i karmienie się mrzonkami zasłoniły inne rozwiązania.
Cytat
a skąd się bierze ta Twoja "wiara" że ktoś akurat dla ciebie się zmieni?
Cytat
Przecież to koncercie życzeÅ„: chcÄ™, oczekujÄ™, wierzÄ™ itd.. Wiara w steÂreotyÂpy oÅ›lepia a jaÂka wiara, taÂka i miÅ‚ość.
Cytat
Jeśli nie szanujesz siebie, to nie wiesz co to szacunek dla innych i nie oczekuj że ktoś będzie Ciebie szanował. To wyznaczanie granic sobie. Na co sobie nie pozwolisz bo to jest destrukcyjne dla Ciebie? np. nie pozwolisz sobą manipulować. Niech ktoś sobie manipuluje ale nie Tobą; Masz krótką pamięć, bo nie uczysz się na swoich błędach, to może notuj.
Cytat
Czyli znowu klasyka, lęk przed porzuceniem i życie w marzeniach.
A może by tak zamienić "sama" na "samodzielna"?
Niestety samodzielność wymaga odpowiedzialności za samego siebie, za swoje wybory, postawy i ich konsekwencje;
Jeśli bałaś się porzucenia a miałaś do tego bardzo realne podstawy, bo porzucana byłaś kilka razy, to czemu sama nie porzuciłaś pozbywając się życia w lęku? Nie decydujesz sama o sobie, lepiej jak to robią inni?
Trzymanie się kurczowo tylko tych dobrych momentów a wypieranie lub bagatelizowanie złych to ucieczka od problemów przez destrukcyjną afirmację, by nic z tym nie robić. Sama sobie krzywdę zrobiłaś uciekając w iluzję. Na uległą niewolnice się nadajesz. Można Cię wykorzystywać.
Cytat
Cytat
piszesz tak, jakby miłość była jakimś przymusem, który spada na człowieka znikąd;
w ten sposób miłość postrzega gro osób, które mylą ją z działaniem chemii w mózgu i wzmożonym popędem; takie własnie płytkie pojmowanie miłości pozwala ludziom zdradzać wieloletnich partnerów; bo przecież oni się zakochali, a skoro się zakochali, to znaczy, że to jest miłość, więc jak jest nowa, to starej już nie ma; i nadają chemii działającej w organizmie rangę miłości, nieświadomi jak płytko czują i widzą i od jakich zewnętrznych są zależni; tacy ludzi nigdy nie mogą ufać samym sobie, bo nawet nie wiedzą co, kiedy i skąd na nich spada; i co zrobić z tym, gdy spadnie;
nie ma czegoś takiego, jak przymus miłości; to Ty decydujesz kogo chcesz, a kogo nie chcesz ją obdarzać;
dopóki nie wiesz, dlaczego myślisz, tak jak myślisz, działasz, tak jak działasz, czy czujesz, tak jak czujesz, to nie masz świadomości, to nie rozumiesz siebie; nie możesz ufać sama sobie; tak jak i ufać sobie nie mogą zdradzający;
bo nie ma zaufania do siebie bez wiedzy, zrozumienia siebie i świadomości;
ludzie, którzy nie rozumieją siebie, tego jak działa ich psychika i tego co mówi do nich i jak działa ich nieświadomość zwyczajnie nie rozumieją skąd biorą się ich problemy; żyją w poczuciu, że te problemy są poza ich kontrolą; ich nieświadomość stanowi dla nich odrębny byt działający niezależnie od ich woli;
nie zaufasz sobie, a w dalszej kolejności nikomu innemu, z tym całym zestawem życzeniowych, bez znajomości działania własnej psychiki;
i nie pomożesz sobie, bez obdarzenia samej siebie zaufaniem; ufnością w to, że nawet te Twoje najbardziej powalone emocje, myśli i odczucia chcą Ci pomóc;
ucieczka w infantylizację i zakłamywanie rzeczywistości, będzie i jest dla Ciebie ucieczką od samej siebie; nie pomożesz sobie, dopóki będziesz nazywać papu ( za przeproszeniem) gówno zawinięte w złoty papierek;
sięgnij może do swojego dzieciństwa i spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego uzależnienie nazywasz miłością?; dlaczego w ogóle wchodzisz w tą grę w kata i ofiarę? co Ci to daje?
czemu nie dbasz o swoje potrzeby? a zrobiłaś z dorosłego faceta osobę specjalnej troski za którą musisz biegać, by skapnęło z niego coś ludzkiego, jakiś ludzki odruch? czemu zaniedbałaś potrzeby własnego dziecka, które powinnaś chronić, na rzecz biegania za dorosłym dysfunkcyjnym facetem? skąd w ogóle w Tobie poczucie, że Ty musisz wszystko naprawiać w tym jego błędy? dlaczego dla Ciebie bliskość z drugim człowiekiem oznacza ustawiczną walkę i tą walkę nazywasz miłością?
najgorsza rzecz, jaką Ci zrobiono, to obdarcie Cię z zaufania do samej siebie, do tego stopnia, że nawet po pomoc sięgasz z obawami, tak jakbyś sama nie potrafiła zweryfikować co jest dla Ciebie dobre, a co jest złe;
czytając Cię odnosi się wrażenie, że gdzieś tam w środku pod tymi skorupami lęków, zahamowań, blokad, sztucznie nałożonych powinności, jest kobieta, która zasługuje, tak jak każdy człowiek na miłość i szacunek i panicznie boi się sięgnąć po to, czego tak bardzo potrzebuje dla siebie, bo jej misją stało się uszczęśliwianie kogoś innego na siłę; i na nic więcej nie ma już czasu i miejsca;