| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | 00:07:45 |
Anetastp | 00:36:30 |
Joanna96 | 00:48:27 |
JamesTon | 00:59:02 |
Julianaempat... | 01:05:56 |

Witajcie,
Chciałam podzielić się z Wami moją historią. Dobry pomysł z tym portalem, daje możliwość wsparcia tym osobom, których nie stać na psychoterapeutę.
Mąż zdradził mnie po raz pierwszy, o którym jestem w 100 % pewna 5 lat po ślubie. Wcześniej po raz pierwszy zapaliła mi się lampka kontrolna kiedy był zauroczony i miał słabość do naszej sąsiadki. Po ostatniej próbie przebaczenia, rok czasu od pierwszej zdrady kiedy próbowałam wszystko posklejać ze względu na dzieci i prośby męża, zapewnienia o jego miłości i chęci ratowania naszego małżeństwa dowiedziałam się o kolejnym romansie, który trwał od co najmniej 3 lat. przebaczyłam po raz kolejny mężowi ale cena jaką za to płacę jest bardzo wysoka.... codziennie toczę walkę między przebaczeniem a świadomością bólu który mi sprawił...no i jeszcze jedna ważna rzecz zaufanie, którego już chyba nigdy nie odzyskam, mam wrażenie, że prędzej czy później to wszystko się rozleci :-(
Przeniesione z innego wątku. Yorik
Aneta134 dnia styczeń 31 2019 13:43:21
"narcyzi i psychopaci bardzo zle znosza krytyke, wywyoluje to u nich zlosc i agresywne reakcje oraz odwracanie kota ogonem w czym sa mistarzami "
trafione w sedno, jakbym widziała swojego męża i poprzedniego partnera - takich niestety przyciągam, za co do dziś płacę wysoką cenę...
Męża poznałam w trudnym dla mnie momencie życia, kiedy rozstawałam się z poprzednim partnerem, obecny mąż był w trakcie rozwodu ze swoją pierwszą żoną, którą zdradził pół roku po ślubie ( nie za mną oczywiście... ) nie rozumiałam jak można tak szybko zdradzić, dopiero co po ślubie bez dzieci?!lecz widząc skruchę swojego męża, fakt jak bardzo to przeżywał pomyślałam, że nigdy w życiu na pewno już nikogo nie zdradzi, jak się okazało po 8 latach naszego małżeństwa bardzo się myliłam :-( Wydawało mi się że mamy udane życie, 2 zdrowych wspaniałych dzieci, którym obydwoje bardzo się poświęcaliśmy...Na jednym z licznych wyjazdów służbowych mojego męża przez przypadek odkryłam pierwszą zdradę ( zostawił synkowi stary telefon do gier i zapomniał skasować wszystkie ślady, czytając te wszystkie obrzydliwe rzeczy opadłam na schody, byłam w szoku - nam? mi? przecież przez te wszystkie lata nigdy nie okłamywałam swojego męża, dawałam z siebie wszystko dla niego i dzieci. Skonfrontowałam zdradę z jego kochanką, z którą do dziś mam dobre relacje. Wybrał sobie na ofiarę samotną matkę mieszkającą za granicą i sprzedawał jej o mnie nieprawdziwe i krzywdzące mnie informacje. Myślałam że zwariuję ale dzieci trzymały mnie w ryzach. Rok czasu składałam się do kupy, starając się wybaczyć, nie chciałam też fundować rozbitej rodziny dzieciom, przecież był wspaniałym ojcem. Musiałam się złamać kilka razy w obawie ze jeśli przestaniemy razem sypiać on znów pójdzie na bok - czułam się wtedy jak dziwka!!! chodziliśmy na psychoterapię za jego namową zresztą, bo miał świadomość jak bardzo mnie skrzywdził blablabla, że chce się zmienić, ze już nigdy więcej i po ponad roku kiedy zaczęłam wstawać z kolan dostałam w ryj po raz kolejny! zadzwoniła do mnie jego kolejna kochanka, z którą miał stały romans od ponad trzech lat. Powiedziała ze już dluzej tak nie może bo z nas obydwu robi idiotki ale to co przeczytałam na swój temat z ich korespondencji mnie rozłożyło... dzięki Waszym wpisom teraz rozumiem, że robiłtak żeby uspokoić swoje sumienie ale tekst typu " Ze mnie kiedyś zajebie jak boga kocha"?! jak można w to wszystko jeszcze boga wciągać?!człowiek który nie czuje się odpowiedzialny za czyny i słowa kompletnie. Miałam zupełnie inne wyobrażenie o swoim mężu, myślę sobie z kim ja przez tyle lat żyłam? Kazałam mu się spakować i wyprowadzić ale widząc cierpienie moich dzieci i swoją bezradność za namową rodziny przebaczyłam mu po raz kolejny w święta- magia świąt ;-)
Minął miesiąc i mam totalnie mieszane uczucia, momentami czuję obrzydzenie do niego, a życie wbrew sobie jest konsekwencją poświęcenia dla dobra rodziny. Nie chcę jednak żyć w smutku, otaczam się ludźmi, którzy są bliscy memu sercu, w drodze do siebie bardzo pomogła mi również joga kundalini i książka Dagmary Skalskiej: " Żyj pozytywnie " staram się skupiać na tu i teraz, czas zweryfikuje czy była to słuszna decyzja...jestem przygotowana na kolejny policzek, który wiele by mi ułatwił...
Aneta134 dnia luty 01 2019 12:22:35
wiele razy wybaczałam w życiu ale cierpienie, z którym przyszło mi się zmierzyć ostatnio przeszło moje najśmielsze oczekiwania, mimo to dźwigam się po drugiej zdradzie męża, o której dowiedziałam się rok czasu po odkryciu jego pierwszej zdrady. Miał 2 kochanki jednocześnie, kazałam mu się wyprowadzić jednak widząc cierpienie moich dzieci dla których był dobrym ojcem, postanowiłam w te święta mu przebaczyć. Mieszkamy razem ale to jest tak jakbym toczyła walkę ze sobą każdego dnia. Cena jaką płacę jest bardzo słona. zrobiłam to głównie dla dzieci, miały świadomość życia w szczęśliwej rodzinie a tu nagle BUM! Ja również medytuję i bardzo mi to pomaga, znam doskonale to oczyszczające uczucie, kiedy spod zamkniętych powiek czujesz ciepłe łzy na swoich policzkach....
A on coś musiał wogole robić ?
Pytanie, które zadał dirty kluczowe - jakie podstawy miałaś do wybaczenia?
Komentarz doklejony:
jest jeszcze jeden egoistyczny powód, o którym zapomniałam napisać - strach przed samotnością! Niełatwo jest samotnej matce z dwójką małych dzieci odnaleźć odpowiedniego partnera do życia...
Presja rodziny? - czemu oni z nim nie chcą żyć, może niech się zgodzą na puszczalstwo swoich partnerów... Oni mają przeżyć za Ciebie Twoje życie...
co Ty sobie robisz? Ile masz lat, że ktoś wybiera za Ciebie i mówi Ci jak masz żyć?
Cytat
By dokonało się wybaczenie, które co podkreślę wcale nie musi oznacza wspólnego życia, muszą zostać spełnione warunki, ale z tego co piszesz:
- jeszcze niczego nie odpracował,
- pytanie czy choć wyznał winy do końca ale i w to wątpię
- nie naprawił błędów,
- nie zadośuczynił,
- nawet nie poniósł konsekwencji (trochę wstydu nie załatwia sprawy, zresztą wstydu... wybierając po raz kolejny z premedytacją czy odczuwa wstyd...)
Bez tych elementów nie ma przebaczenia - tylko Ty odgrywasz Chrystusa Narodów / Prometeusza / zwał jak zwał...
Boisz się samotności ?- to czas się z nią zaprzyjaźnić .... wtedy ją zrozumiesz i zrozumiesz poczucie wolności...
Boisz się samotności ???
Rozejrzyj się teraz jesteś samotna - co takiego się stało, że masz nadzieję na zmianę tego stanu... bo idzie na kolejną psychoterapię? Czy może Ty dasz radę i teraz częściej będzie miał seks w domu to nie pójdzie się puszczać?
Jaką jeszcze nagrodę mu wręczysz ?
Cytat
A teraz kogo krzywdzisz ?
Co wobec Ciebie po zdradzie zrobil Twoj maz, ze postanowilas mu wybaczyc?
Jaki sposob zadoscuczynil krzywdzie, ktora Tobie wyrzadzil?
Cytat
mówią, że podobieństwa się przyciągają
a tak na poważnie, to zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, dlaczego takich osobników do siebie przyciągasz?
Dirty - masz rację teraz najbardziej krzywdzę siebie... i w dalszym ciągu nie czuję zadośćuczynienia, bo zbyt szybko wpuściłam męża ponownie do domu - nie poniósł jeszcze wystarczająco kary. Kiedy widzę że jest zadowolony i relacje z jego strony i strony jego rodziców wyglądają jak przedtem - nie czuję zadośćuczynienia. u niego w rodzinie zresztą zawsze trudne sprawy zamiatane były pod dywan, po prostu były i nikt tego nie przerabiał. Wierzę w dalszym ciągu że wszystko jest po coś i to moje niby przebaczenie również, żeby dojrzeć do emocji nieodwracalnych, które noszę w sobie po zdradzie, czasu żeby dojrzeć do pewnych decyzji. Może kiedy dzieci podrosną sam zrezygnuje z jakości naszego związku, gdyż nie jestem w stanie po tym wszystkim dać mu tego czego potrzebuje, choć sama tak bardzo potrzebuję miłości. Jedynym zadośćuczynieniem dla mnie był jego smutek i łzy, którym poczułam się w pewnym momencie osaczona, czułam się odpowiedzialna za jego emocje i reakcje :-( chyba gdzieś tam w środku cały czas chcę być dzieckiem bo tego dzieciństwa niestety prawie nie miałam i wiecie co, to niesamowite jak konfrontacja z ludźmi, którzy mają podobne przeżycia na nas wpływa. te parę zdań dało mi znacznie więcej niż wizyty u psychoterapeuty, podczas których czułam, że to on jest usprawiedliwiany, szukanie przyczyn blablabla, a z moim cierpieniem robiono niewiele. Na jednym z takich spotkań powiedziałam jasno p. psycholog iż oczekuję od niego samokontroli, odpowiedzialności za własne czyny i słowa, a p. psycholog na to: iż nie chciała żeby był teraz stawiany pod ścianą na ostrzał, no tak ja już dawno zostałam stracona. zresztą to było na jednej z wizyt po pierwszej zdradzie zanim wydał się kolejny wieloletni romans. Czujecie? on nawet psycholog okłamał, która pytała: czy to na pewno wszystkie kłamstwa, którymi karmił pan żonę bo jeśli ma pan jeszcze jakieś niezamknięte sprawy to nie mamy o czym rozmawiać i przez łzy wtedy kłamał, płakaliśmy obydwoje, a on patrząc na mnie z premedytacją kłamał dalej. Moja ufność została we mnie zabita!
Zadośuczynienie musi być procesem... musi być codziennością ... to efekt ciągły... nie wciągnięcie SZATNDARU NA MASZT... szopka nic nie zmienia... jest nadal szopką...
jak łatwo być obok ludzi na chwilę, jak łatwo dać 10 zł do puszki wosp czy innej organizacji... ale trudno być wrażliwym na codzień - widzisz różnicę..
Do zadośuczynienia nikogo nie zmusisz....
a co robisz?
Zadośucznienie to nie KARA - jak wypływa z chęci kary, to jest spalone.
Z czego powinno wynikać ?
Przecież wiesz to ?
czemu nie chcesz powiedzieć ?
czego się naprawdę boisz?
Tylko w jego rodzinie były sprawy zamiatane pod dywan? A Ty co zamiatasz? Terapia w Waszym przypadku to generalna przebudowa czy ogarnięcie z wierzchu?
Co zamiatasz ? bo zamiatasz!
dzieciństwo
czego w nim brakowało ?
czego szukasz teraz ?
jakie schematy przeniosłaś ?
czymś się różni umiejscowienie w relacjach z innymi - Anety dziecka i dorosłej ?
Komentarz doklejony:
Dirty - to mocne i otwierające na siebie o czym mówisz i o co pytasz. Dziękuję. Sama nigdy sobie takich pytań nie zadawałam ale myślę, że w dzieciństwie bardzo brakowało mi ojca, a nawet kiedy jeszcze w nim istniał bardzo brakowało mi poczucia bezpieczeństwa. Ciągłe awantury, wizyty policji, nagle zaczęli pojawiać się inni mężczyźni w naszym domu i słyszenie zza ściany intymnych spotkań matki z tymi mężczyznami to było obrzydliwe, pamiętam jak zasłaniałam wtedy uszy i w pewien sposób jej nienawidziłam. później stały partner mamy, ich rozstania i powroty, awantury po raz kolejny przechodziłyśmy z siostrą przez piekło. Bardzo brakowało nam stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. W pewnym sensie widziałam to w mężu, zanim dowiedziałam się o jego kłamstwach. Zawsze był opiekuńczy, dbał o dom, o dzieci, o finanse. Nigdy nie był wylewny ale akceptowałam to, czułam się przy nim bezpieczna. Myślałam że skoro zdradził swoją pierwszą żonę pół roku po ślubie to już nigdy się tego nie dopuści, że czegoś nauczyła go ta sytuacja, bardzo się myliłam...
Cytat
Z czego powinno wynikać ?
Przecież wiesz to ?
czemu nie chcesz powiedzieć ?
czego się naprawdę boisz?
????
Komentarz doklejony:
nie szukam zemsty, pragnę szczerej miłości :-)
Człowiek jest złożony z różnych intencji swojego postępowania. Być może nie ma niczego złego, że uświadamiasz sobie, że Twoją intencją jest również chęć ukarania.
Jednak wyobraź sobie, ktoś morduje kogoś z Twoich blikskich...
czy kara więzienia jest równa zadośuczynieniu?
(innym aspektem jest fakt czy da się zadośuczynić zabójstwu / zdradzie / ... / ale czy osoba skrzywdzona potrzebuje zadośuczynienia czy proscesu próbowania zadośczynienia?)
Jeśli ofiara pragnie zadośuczynienia jako kary ... to dlaczego pomija siebie w procesie zadośuczynienia...
Sprawca
Czy odbycie przez niego kary... poniesienie jej (kary) - powoduje zmianę?
Jeśli jego zadośuczynienie to kara - wyłącznie kara dla siebie to gdzie w tym jest człowiek, którego skrzywdził. Gdzie jest refleksja? Gdzie jest nawrócenie? Gdzie jest próba pójścia dalej?
Kara - nic nie zmienia bez próby naprawienia, bez próby zadośuczynienia... bez zadośuczynienia dzień po dniu... nie jako fajerwerk na chwilę...
a teraz czas na Twoje odpowiedzi
Cytat
Z czego powinno wynikać ?
resztę pytań to inna półka poszukiwań ...
To co opisujesz o tej kawie to manipulacja Twoim poczuciem winy. Ucinaj to.
Gość zdradza żonę pół roku po ślubie, z tego powodu pada związek.
Niby rozpacza ale czemu? że się wydało?
Ciebie zdradził dopiero 5 lat po ślubie, twardziel, wierzysz w to?
Obrazu dopełnia zdrada kilkuletniej kochanki z inną kochanką.
Trzy kobiety jednocześnie.
Myślisz, że jest jakaś kobieta, której nie zdradził ?
Ty chcesz związku, on chyba nie wie co to jest.
Większość ludzi (nie tylko tych zdradzających) instynktownie zamiast przyjrzeć się problemowi: znaleźć głębokie i szczere powody, praprzyczynę, źródło zachowań, problemu - woli pozostać na etapie pozornego liźnięcia tematu. Najważniejszą wartością dla nich jest pozornie wyjść z twarzą, takie minimalne ubrudzenie się jako przyznanie się do swoich słabości jednak pojawia się słowo klucz ALE, które ma znaleźć wytłumaczenie lub właśnie w tym momencie spowodować, że dana osoba zamiast realnie stanąć w prawdzie przyjmuje natychmiast postawę ofiary, choć jest sprawcą. Ta postawa ma ochronić ich ego.
Każda forma poszukiwania tych intencji prawdziwych, szukania przyczyn, jest wrogiem dla ludzi, którzy od tego uciekają. Czy to jest forum, terapia, znajomi zmuszający do myślenia nie ma znaczenia.
Jasne, że czasem na forum są osoby, które chcą wyłącznie pławić się w bólu... ale wydaje mi się, że obecnie doświadczasz wyłącznie motywacji do zdjęcia dywanu z pięknego salonu... a pod tym dywanem jest wszystko co chciałaś ukryć - również przed sobą bo każdy z nas (nie wyłącznie osoby zdradzające) próbuje dotknąć w pierwszym odruchu prawdy wyłącznie pozornie po wierzchu...
dlatego ponawiam pytanie....
czego naprawdę się boisz ?
Cytat
a co się zmieni, jak znowu Cię zdradzi?
Nie można po klamstwach i zdradzie tak szybko zamiatać wszystkiego pod dywan i wracać do normalności. To się powtórzy!
Ania wysłałem Ci maila byś założyła oddzielny wątek - wtedy ten psi stad usuniemy by tu zająć się Aneta - w razie co popołudniu pomogę Ci to zrobić - Dirty
Ja jej to zrobiłem. Yorik
Nie po wierzchu, wyłącznie ...
czego naprawdę się boisz?
Myśle, ze jeszcze czegoś się boisz ? Nie wyłącznie zdrady. Draz w sobie - jak odkryjesz leki możesz z nimi coś zrobić a to droga do psychicznej wolności .
Spróbuj może przyjrzeć się też bliżej temu, co Ty sama o sobie sądzisz.
Dlaczego temu co oni mówią nadajesz takie znaczenie?
Fakt, do dzisiejszego swiata PiP czyli picu i pozoru nie pasuja, ale zloto nie przestaje byc zlotem nawet jesli lezy w szambie...
Cytat
Aneta,to na pewno twoje imię?
Anety grzeczne? chyba jak śpią
Nie martw sie ja mam 3 zdrady za sobą,da się przeżyć,głupio robimy że nie myślimy o sobie wszystkim w koło ma być dobrze tylko nie nam,i w oczach innych wyglądać perfekcyjnie, a tak naprawdę jesteśmy martwe jak zombi...do czasu.
Ucz się,słuchaj i wyciągaj wnioski.może ci się przydać kiedy powiesz mam DOŚĆ...
Ilością partnerów czy zbliżeń?
Jedna osoba to jedna zdrada?
Cytat
Tak,moja imienniczko
Cytat
Chłop może i nie , ale prawdziwy mężczyzna pewnie od czasu do czasu by się przydał
Cytat
Wyginęli rzucając kamieniami w dinozaury😂
Cytat
Widzę, że kolega na bieżąco śledzi zmiany w teorii ewolucji
Komentarz doklejony:
Aneta,
Cytat
czyli jednak to nie jej urok osobisty na niego zadziałał?
a ponieważ u niektórych po zażyciu występują zaburzenia widzenia, ciekawe czy wie kogo uszczęśliwił?
Cytat
Rzucali w dinozaury kamieniami bo te strasznie śmierdziały naftaliną.<lol2>
Dlatego ważny jest czas i trwanie procesu. Nie ma co się podniecać jednymi łzami, czy traumatycznymi historiami i zrywami namiętności - to jest stosunkowo proste, trudne jest przepracowanie wejście w sedno problemów własnych i związku, szczera praca.
Seksualność - masz prawo, ze nie czujesz tego. Jak poczujesz będzie jak nie to niestety tez taki test wytrwałości (choć jestem przeciwnikiem manipulacja w takim stylu), jednak siła rzeczy jest to jedna z sfer dystansowania się ale tez weryfikator (byle nie zapętlił się w tym).
Nie ma idealnych ludzi- nasze idealizacje powodują cierpienie właśnie takie. Fajnie opisała to Amor do Upadłego w wątku ten Trzeci.
Nie ma ideałów - ale mamy wybór możemy pracować, podejmować wyzwania i zmienić nasze życie. Zawsze masz wybór - nawet Maria Magdalena mogła zmienić życie - ale stanęła w prawdzie i pracowała nad tym.
Cytat
Ja myślę, że intuicyjnie bardzo dobrze czujesz, jak daleko on jest od prawdziwej skruchy i dlatego nie jesteś w stanie się przekonać jednoznacznie do tego nastroju, który stwarza i roli jaką odgrywa.
Jeśli on widzi, że to jest "jego wina", to on w sumie nic nie widzi.
Przybiera pozę, jaką wie, że wypadałoby przyjąć w takim wypadku, by utrzymać ten status quo na którym mu zależy.
A wchodzenie w poczucie winy przez zdradzającego, to jest nic więcej, jak tylko mydlenie oczu osobie zdradzonej i samemu sobie.
Bo daleko mu jeszcze do uzmysłowienia sobie tego, jak wszystko wokół jest ze sobą połączone, a tym samym uzmysłowienia sobie jego rzeczywistego udziału w wydarzeniach (jeśli będzie brał na siebie również to co jest Twoje i nie postawi jasnych granic, to przerzucanie odpowiedzialności z jednej strony na drugą, obrzucanie się winą, a co za tym idzie brak wzięcia odpowiedzialności za swoje i zadośćuczynienie, może trwać przez kolejne lata).
Przy przybieraniu takiej pozy, bez wyraźnego rozdzielenia granic, kto za co jest odpowiedzialny i zobaczenia jak co zadziałało, jak zadziały mechanizmy i schematy, to daleko mu do tego, by uzmysłowił sobie rolę jaką odegrał w danych wydarzeniach,i krzywdy jaką wyrządził, sobie, komuś, opatrzności.
Nawet jeśli zrobił to przez brak świadomego i uważnego życia.
Bo wchodzenie w poczucie winy właśnie o nieświadomym działaniu i braku uważności świadczy.
A więc w jego wypadku dokładnie o tym, że nic się nie zmieniło, że niewiele do niego dotarło, że oszukuje sam siebie, że gra, że manipuluje i na dodatek robi to bardzo sprytnie.
To znaczy, że bardzo daleko mu jeszcze do tego, aby wybaczyć samemu sobie i tym samym by być wdzięcznym opatrzności za lekcje jakie mu przyniosła.
I tym dalej mu do tego , aby odwrócić się w kierunku miłości.
bo nie da jej Tobie, jeśli nie będzie miał jej w pierwszej kolejności dla samego siebie i w sobie.
Komentarz doklejony:
To, że on przyjmie teraz pozę i będzie budował romantyczny nastrój, będzie pakował się w poczucie winy, to nic więcej jak sabotowanie powtórki z rozrywki.