

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Jesteśmy małżeństwem od 5 lat w związku przed ślubem 7 lat. Jestem 30 letnią żoną i matką niespełna 2 letniego dziecka.
Mój mąż nigdy nie był w moich oczach ideałem w koło ludzie mowili kochana zasługujesz na lepszego co ty w nim widzisz.
Ja cieszyłam się ze mam mężczyznę który mnie kocha który zrobiłby dla mnie wszystko. Dawał mi poczucie bezpieczeństwa ufałam mu jak nikomu innemu. Na temat zdrad zawsze miał jedno zdanie "nie ma wybaczenia".
Ponad miesiąc temu okazało się ze mój kochany mąż spotykał się z uwaga moją bratowa. Dowiedziałam się calkiem przypadkiem czytając fragment wiadomości była bitwa o telefon. Zadzwoniłam przy nim do brata - wszystko wyciągnął od niej. ...
Mój mąż wypierał się do końca przysiegając na zdrowie naszego syna. Wróciliśmy z wakacji i po tyg dzwoni do mnie brat ze mam przyjechać dowiedziec się prawdy. Tłumacząc ze dał czas i szanse mojemu mężowi. Przed wyjazdem pytałam męża prosiłam żeby powiedział prawdę bo wolę być przygotowana on się wypierał.
Stało się...
Moja bratowa opowiedziała o spotkaniach o pocałunkach bo niby na tym tylko się skończyło (dlaczego mam w to wierzyć)
Gdy leżałam z chorym synem w szpitalu ona przyjeżdżała do mojego domu a on zamiast być z nami był z nią...
Wróciłam do domu z dziwnym uczuciem gdyby to dotyczyło nie mnie... do teraz nie potrafię tego zrozumieć. Mąż uważa że sam nie wie dlaczego tak się stało ogólnie zero tłumaczeń słyszę.tylko nie wiem i nie wiem... najlepiej jakbyśmy żyli sobie jak do tej pory.
Nie czuje do niego nienawiści gniewu tylko ogromny dystans jestem opanowana żyjemy jak hmmm dobrzy znajomi pod jednym dachem. Nie wiem co dalej nie ufam mu, nie kocham ale patrze na mojego syna i nie chce żeby moja decyzja zniszczyła mu rodzinę. Zawsze chciałam żeby moje dziecko miało pełną rodzinę której ja nie miałam. Z drugiej str jak ta rodzina będzie wyglądać święta urodziny?
Na samą myśl o stosunku z mężem mam obrzydzenie... to minie?
Staram siÄ™ udawać ze jest dobrze w momencie jak jesteÅ›my z synem np w zoo czuje duży smutek ze juz nie bÄ™dzie nigdy jak kiedyÅ› ze czas szczęścia i uczucia bezgraniczniego bezpieczeÅ„stwa minÄ…Å‚ 😦
Czuje siÄ™ jakby ktoÅ› ukradÅ‚ i zniszczyÅ‚ najwiÄ™kszy skarb jaki miaÅ‚am 😦
Jak myślicie co dalej robić? Proszę doradźcie trzymam to wszystko w sobie.
Nasze małżeństwo było bardzo udane zgodne bez kłótni ja zawsze wspierałam męża on mnie mniej. Gdy pytam czego mu brakowało on mówi niczego. Zawsze dbałam o siebie i o niego. Pytam co czuł do niej odpowiada ze nic ze zmuszał się do tego. Nie wierzę..
Dodam że trwało to ok 2tyg.
Ale odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś w stanie poświęcić siebie tylko po to żeby twoje dziecko było szczęśliwe?
Czy potrafisz być z kimś kogo jak sama mówisz nie kochasz?
Pamiętaj twój syn będzie widział że jesteś nieszczęśliwa chyba że chcesz udawać do czasu kiedy on założy swoją rodzinę i się wyprowadzi?
Jedno jest pewne nic już nie będzie jak kiedyś ale czy to znaczy że nie może być lepiej?
A mnie zastanawiają te słowa
Cytat
Wizualnie czy chodzi o coś innego? Bo niżej bardzo chwalisz wasz związek jak i męża.
Cytat
Te słowa to jest najgłupsze wytłumaczenie jakie słyszałam.
Daj sobie czas,żebyś mogła na chłodno na to spojrzeć,poobserwuj męża co będzie działo się dalej.
Jesteście rodziną więc dalszy kontakt jest nieunikniony.Współczuję rodzinnych spotkań.
Jeśli będziesz umiała z czasem przegryść to w sobie to jak najbardziej próbujcie, choć ciągoty Twojego męża są niepokojące tym bardziej w stosunku do członka rodziny.
Maluch też nie może być motywacją do utrzymywania rodziny która zdaje się odbiegać od te idealnej.
Moim zdaniem czas i Twoja obserwacja sytuacji,starań się męża powinna dać Ci odpowiedź na wszystkie Twoje pytania.Nie rób jedna nic czego nie czujesz naprawdę.
Pozdrawiam cieplutko
Nigdy nie sądziłem, że dowcip kiedyś przeze mnie stworzony ("Kochanie, ona wcale mi się nie podobała. Ja się zmuszałem by ją ryćkać"
No "Słowo ciałem się stało" i jak za Hestią powiem: bardziej durnego "wyjaśnienia" ze świecą szukać...
Co do meritum...
Obrzydzenie do byłej już żony do dziś mi nie przeszło po tym co robiła...
Prowokuje? Tak - świadomie, by odszukać czegoś w tym bałaganie jaki robi się w głowie po zdradzie czasem trzeba się samemu ubrudzić.
To jaki ten związek Wasz był? Czuł, ze nie zasługuje na Ciebie ? Jeśli tak to czemu?
Słowa o braku miłości traktuje jako zranienie, jednak jeśli jak się uspokoją i dojdziesz do takich wnioskow - to co dalej? Czy naprawdę jest sens by skazywać dziecko na egzystencje?
Jeśli chcesz dać szanse Wam (tak nie jemu Wam) to dużo zależy od jego postawy jak i Twojej.
On musi zasłużyć, zapracować - Ty nie wbić się w role ofiary i nie odreagowywać całe życie.