

| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Anetastp | 00:06:50 |
Rognar | 01:52:41 |
Julianaempat... | 02:33:38 |
Landexpzglosy | 03:58:42 |
#
poczciwy | 04:24:23 |

Witam wszystkich, jestem z Wami od prawie 3 lat (naprawde Wasze historie pomogły wrócić mi do normalności:) ale dopiero teraz zdecydowałam się podzielić z Wami moją historią. Jestem z mężem 10 lat (4 lata po ślubie). Mamy po 35 lat. Mąż zaraz po ślubie a w sumie jeszcze kilka tygodni przed zaczął się dziwnie zachowywać. Tak jakby się wahać. Mniej sexu. Dodam jeszcze, że mąż jest onanistą. Onanizuje sie raz-dwa razy dziennie. W wielkim skrócie.
Ale już na poważnie i bez uszczypliwości.
Z jednej strony takie to klasyczne:
- wierzysz w każde kłamstwo i łudzisz się, ze niby go nie ma
- racjonalizujesz, bo wiesz cos dopuszczasz do świadomości ale i może boisz się tej okrutnej prawdy nawet tej forumowej (stad piszesz zakładam, ze to była zdrada)
- działania naprawcze / raczej niestety żebrzące z Twojej strony
- kochanka zła i to ona zabiegała bo wiadomo zła, on ten dobry, a już napewno mniej zły
- klasyczne jest nawet to, ze masz poczucie bycia opcja zapasowa, ale to podpowiada podświadomość jednak chcesz ja dramatycznie zagłuszyć zrzucają problem do płaszczyzny wyłącznie seksualności, a to wyłącznie wierzchołek góry lodowej
Romans Twojego męża trwał w najlepsze od wielu lat. Nie Ty jedna - ale jednak nie postawiłaś granicy łudząc się (powody: miłość, lek, zrzucanie problemu pod dywan - ten mechanizm wykorzystujesz teraz, ?..).
Postawa Twojego męża to takie klasyczne zjesc ciastko i mieć ciastko - tylko mu się to udaje. Ma Ciebie i kochankę. Jedna i druga o niego zabiega, po co ma z czegoś/ kogoś (czegoś może pasuje symbolicznie lepiej) rezygnować?
Onanizm dwukrotnie w ciągu dnia, w wieku 35 lat? Pewnie to już nie ten z etapu dojrzewania ? Onanizm, ten przeciągający się z okresu dojrzewania i w tak częstej formie, to już nie tylko zabawa ale wypaczenie psychiki, budowanie postawy egoizmu, podmiotowego traktowania seksualności, a co za tym idzie za moment człowieka/ bliskich (mówimy o postwie uzależnienia, 35 letniego faceta żyjącego w związku z dwoma kobietami, z czego każda o niego zabiega / zabiegała; przebieranki itp..). To uzależnienie wiele obrazuje i w takiej formie nie da się go wytłumaczyć potrzeba rozładowania napięcia seksulanego, stresu itp..
Coz w tym radzić ? Spójrz trzeźwo na Wasza relacje. Co widać - w jakimś sensie obsługujecie (razem z kochanka) Waszego byczka - on nie może się zdecydować, a gdy tej obsługi brak chłopak cierpi.
Dlaczego on nie postrzega Ciebie osobowo, nie szanuje, nie dba, nie zabiega, nie troszczy - odpowiedz jasna nie musi, nie umie, nie chce mu siÄ™.
Dlaczego Ty nie szanujesz siebie, nie dbasz o siebie, nie troszczysz - rezygnujesz z siebie dla niego, starasz się uprzedmiotowic (tylko ta podświadomość i ból przeszkadza), dlaczego się na to godzisz?
Pytanie jest nie o seks w Waszej relacji ale dlaczego nie kochasz siebie, nie akceptujesz godząc się na role - tamagoczi tylko moze trzeba by było dołączyć do trzech codziennych czynności czwarta... zaskakiwanie = obsługiwanie swojego ... hm kogo?
Twój facet jest po jakiejś terapi. To co piszesz o terapii małżeńskiej - to dla jasności terapeuta to nie czarodziej, jedno czy dwa spotkania nic nie zmienia. To praca czasem nawet trwająca lata. Czemu Ty nie szukałas pomocy u terapeuty ? Nie zasługujesz ? Nie potrzebujesz? Czy to lek przed uzmysłowieniem sobie w jakiej relacji tkwisz ?
Dziś najważniejsze byś odbudowała siebie, zaczęła się szanować, kochać, dbać o siebie - wpis na forum to pierwszy krok terapia wydaje się drugim bo wydaje mi się, ze wiele pracy przed Tobą dla samej siebie i dla malucha.
Cytat
Komentarz doklejony:
Smiac mi sie chce jak kilka tygodni wczesniej zastanawialam sie, ze napisze tutaj, ze nam sie udalo. Gdyby nie rozmowa o seksie I jego stwierdzenie, ze sexu jestza malo I chce to naprawic bo nie chce isc na boki ale jak do miesiaca nie poprawimy tej sfery zycia to onsie boi, ze zrobi jakas glupote. Pytam sie czy mysli o romansie a on, ze nie trzeba ramsu. Niby wszystko w zartach alenie to za bolalo. Nie robi nic na polepszenie tej strefy zycia poza zuceniem czasami ,,mialabys ochote,,.
To w nawiązaniu do: pamiętania o rocznicach, pomaganiu w domu, słodyczach i telefonach.
Nie twierdze, ze chłop jest zły do szpiku kości - ale zerknij na krótka opowieść o mojej znajomej - czy ta przysłowiowa kołderka stanowi o związku. Jeśli tak to w ilu procentach?
Te detale oczywiście są istotne ale tylko gdy jest fundament w związku, troska, ciepło, szacunek, miłość (to rzekomo taki stan gdy dbamy bardziej o kogoś niż o siebie ).
Wasza rozmowa o seksualności powinna iść jako przykład klasycznej manipulacji, szantażu emocjonalnego - niby nic, a jednak powiedziano tak wiele.
W płaszczyźnie budowani relacji tych głębokich, Twój mąż jest biorca i wyraźnie w tej postawie go utwierdzisz, a on tam tkwi.
Ile chodziłaś do psychologa? Samo nazwanie problemow to nie jest ich przepracowanie. Z tego co piszesz nie udało Ci się przepracować własnych postaw- może za szybko zrezygnowałaś, może psycholog był słaby - ale terapia to czas pracy nie wyłącznie diagnozowania.
Skąd to pragnienie idealnego związku? Skąd tez tak silny mechanizm zakopywanie pod dywan - jak piszesz obudziła Cię seksualność ale problem jest mocny i nie widzę tu jeszcze pracy, widzę wyłącznie nowy dywan w zagrzybionym, zasyfionym pokoju, ten dywan to dziecko...?
Pomijam fakt, że zachowanie Twojego męża to taka klasyka nie odbiegająca od schematu małpy, która nie puści gałęzi dopóki nie złapie drugiej. A hasła typu
Cytat
to zwyczajna bezczelność, buta, arogancja i w sposób dobitny pokazanie Ci jak bardzo Cię szanuje i Twoje uczucia, odczucia, emocje.
Twój mąż to egoista w czystej postaci do tego poważnie zaburzony.
Cytat
Taka klasyka gatunku, nie stawianie granic ze strachu, że nie poradzimy sobie w przypadku porzucenia a niejednokrotnie to "porzucenie" uratowałoby nam życie, tylko tego nie chcemy dostrzec bo się boimy i wolimy tkwić w tym co nawet jeśli złe to przynajmniej znane...
Cytat
Najlepiej szukać winy u wszystkich dookoła i we wszystkim tylko nie w sobie bo po co. Tak jest znacznie wygodniej. A gdybyśmy spróbowali tak zrozumiec swoje zachowanie to jeszcze dostrzeglibyśmy sami, że jesteśmy słabymi, złymi ludźmi i trzeba byłoby coś z tym zrobić. Po co zatem sobie komplikować wygodne życie.
Czy to kwestia poradników, idealizacji ? Naiwności ? W tej relacji jest naprawdę wiele do pracy. Ty - musisz zacząć zmagać się z problemami, a nie szukać prostych tłumaczeń i banalnych recept ( może to kwestia niskiego poczucia wartości a to o czym piszemy jest tylko efektem).
Twój mąż - terapia uzależnień? Ten onanizm i jego schemat traktowania Ciebie i kochanki - dość przedmiotowe. Ciąg dalszy Waszej relacji wydaje się tylko kontynuacja tego co było. Bez zmiany tego schematu z Waszej strony - faktycznie on nie ręczy za siebie, a Ty zapewne sobie wytłumaczysz ze on nie chciał, a może Tobie się należało by zdradził Cię poraz kolejny.
Jak taki mały Jasiu przy którym trzeba latać, który nie wie czego chce i gdzie są jego priorytety w życiu. Rodzinę ma to mu się głupoty kłębią w głowie i wiecznie mu mało.
Cytat
Może to nie są wielkie potrzeby tylko już choroba jakaś z którą należałoby powalczyć? Znaczy on by musiał?
Naogląda się tych pornoli, cokolwiek jest tam odgrywane, pokazywane by trafić w czyjeś tam gusta czy fetysze,zboczenia i potem wydziwia.
Która kobieta by wytrzymała coś takiego i to jeszcze będąc z kimś po ślubie ,że chłop ci musi jak wielbłąd spuścić z kija bo coś mu rozerwie.
Rozumiem masturbacja normalna sprawa ale bez przesady , odreagowuje w taki sposób to co go ma żona pociągać. Nawet sami ludzie czasem pisali w internecie ,że dla nich masturbacja jest nawet lepsza jak sam seks z kimś tam.
No to lansują się głowy ludziom potem od takich czynności i mają problem.
To przecież i kobiet dotyczy właśnie jak za dużo się bawią swoimi zabawkami zamiast z własnym facetem.
Komentarz doklejony:
Ustawiać sobie chce życie idealne pod siebie w stylu związki otwarte, niby żona dzieci w domu, no i jaki szczodry że możesz sobie kogoś znaleźć ale że do seksu jedynie czy i miłostek? ( takie niby małe mini romansiki przelotne? i wracać do domu potem.. ).
W sumie tak się nie da bo jak ludzie zabujają się w romansie to po co to wszystko trzymać i odgrywać , męczyć się razem - dla dzieci niby? No po co?
On już tą pracownicę lata temu nieźle młócił i skoro zostawiła partnera po czasie to też liczyła może ,że oni będą razem w jakimś tam stopniu. Za dobre serce miałaś i popełniłaś błąd ,że go nie przyszpiegowalaś z telefonem czy czymkolwiek...dyktafonem.
Na bierki do niej nie jeździł i kontaktu z nią nie utrzymywał o tak bo była fajna.
Widocznie nie jest on taki jakiego go widziałaś lub widzieć chciałaś przez te wszystkie lata.
To, że poszliście na terapie a później on poszedł na indywidualną tak naprawdę o niczym nie świadczy; ludzie, którzy mają wiele do stracenia, naprawdę są w stanie zrobić wiele; pytanie tylko o szczerość i autentyczność tych działań;
Często jedynym celem terapii ludzi, którzy mają problemy natury psychicznej nie jest autentyczna chęć przepracowania swoich ułomności a zwyczajnie poprawa swojego samopoczucia i poszukiwanie przyklasku dla tego co robią;
Pomijając to czy on faktycznie chciał szczerze ratować tę relację czy udawał Ty znów nie dałaś szansy mu się wykazać; znów to Tobie bardziej zależało, znów to Ty ciągnęłaś to za uszy; a on co robił? dlaczego nie wyciągasz wniosków?
Ratowanie relacji nie polega na jednostronnej chęci utrzymania statusu quo za wszelką cenę; trzeba to robić mądrze; dać się wykazać drugiej stronie; dać szansę aby zawalczył o Ciebie o Was; a uwierz, że człowiek kochający, szanujący i taki któremu zależy jest w stanie naprawdę zrobić wiele; a jeśli nawet nie wie jak się za to zabrać to przekopie pół świata aby znaleźć rozwiązanie; Ty mu swoją postawą od początku odebrałaś ten przywilej, tym samym odebrałaś szansę Wam; zabrakło mądrości; zabrakło dystansu; za bardzo chciałaś; Ty! związkiem rządki ten, któremu mniej zależy; dziś pozostało pozamiatać ten syf i zacząć układać sobie życie bez niego, tym razem jednak mądrze; bez iluzji, mrzonek i idealizacji.
I tak w maju 2023 bez żadnej rozprawy dostalismy rozwód przy dwojce małych dzieci. Wystarczyły pisemne zeznania, plus wizyta Pani z sądu u dzieciaków.
Czy jest lepiej? Napewno jest spokojniej. Ja mam wolne dni bez dzieci, co wcześniej prawie się nie zdarzało. Byłam w tym roku już 4 razy za granicą co prawda tylko weekondowo, ale robie to co lubię. Czasami mam oczywiscie gorsze momenty. Od maja były chyba 3 dni ze zjazdem w dół, ale cieszę się, że mam to za sobą. I za każdym razem jak czytam tutaj nowy post to współczuję tych złych emocji i tego pyrania Dlaczego ja? , ale naprawdę czas goji rany! Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do mojego przebudzenia i podjęcia decyzji o rozwodzie. Gdybym od początku czytała Wasze rady ze zrozumieniem, dziś mogłabym świętować pewnie już 5 lat po rozwodzie
Jesteś "namacalnym" przykładem tego jak człowiek, który włoży odpowiednią ilość pracy w samorozwój jest w stanie się zmienić tak aby zacząć kontrolować swoje życie i mieć poczucie własnej sprawczości na nie;
Książkowy przykład tego jak należy podejść do sprawy; zajęło Ci to trochę czasu, ale liczy się efekt końcowy; pozostaje mi pogratulować i trzymam kciuki abyś się nie zatrzymywała oraz nie zadowalała tym co już osiągnęłaś; a ludziom, którzy są na początku swojej drogi polecam Twoją historię jako świadectwo tegoż co jest mottem tego portalu, że zdrada to nie koniec świata!