| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
Aga104 | 00:28:42 |
#
poczciwy | 01:33:51 |
NieOddycham | 04:04:55 |
Crusoe | 04:36:55 |
loqs | 12:28:47 |

Jesteśmy razem 8 lat rok temu wzieliśmy ślub a w sierpniu tego roku dowiedziałam się zdradził raz ale znajomość trwała ponad rok, wiem bo przeczytałam maile moje życie straciło sens mija już ponad 5 miesięcy od tego kiedy wiem a nie umiem tego poukładać, stara się aby było lepiej, mówi, że nic go nie łączyło że zwariował ,jest bardzo przystojny i nie ma problemu z poderwaniem ale ja głupia myślałam że mogę być ta jedna już na zawsze.Bardzo go kocham ale moja psychika już sobie nie radzi ,jak jeszcze na początku rozmawialiśmy o tym tak teraz on już nie chce rozmawiać reaguje źle a ja tak potrzebuje tych rozmów o nas a nie o pracy ,dzieciach itp Chciałabym aby ktoś mi pomógł.
Zdradzacze często nie chcą rozmawiać ale o tym później.
To co piszesz o tym oddaleniu o którym mówił Twój mąż czy Ty też je zauważyłaś? Czy faktycznie się oddaliliście?
Chodzi mi byś poszukała przyczyny kryzysu - co takiego się stało między Wami, że ktoś szuka czegoś na zewnątrz. W tym poszukiwaniu przyczyn zawsze są pokusy w by iść na skróty - i albo obwiniać siebie albo wyłącznie jego. Zazwyczaj jednak dwie strony doprowadzały do jakiegoś problemu (najcześciej oddalenie, brak relacji, brak seksualności, brak zainteresowania sobą, rutyna ...).
Ludzie zdradzają z różnych powodów: chcą się poczuć przez moment lepiej i ktoś obcy daje przypływ nagłych emocji, które są przygaszone w długoletnim związku; ze zwykłej potrzeby budowania swojego ego; czy z potrzeb seksualnych (podbój on / ona kolejne trofeum); czasem z powodu powstania uczucia bo stare jednak się wygasiło.
Piszesz, że uczucia raczej nie ma między nimi. Mąż na początku się kajał i prosił, teraz pytanie jak Ty się zachowywałaś, gdy dowiedziałaś się o zdradzie i jak zachowujesz się dziś (jaką masz postawę wobec niego)?
Czy wybaczenie przyszło od razu (nie mówię o bólu, pretensjach ale o samym akcie to on przeprosił, a Ty powiedziałaś jesteśmy razem bo go kochasz) ?
Często gdy poczytasz inne historie tzw. przebaczenie na miękko nie buduje dobrej postawy (szybkie bez warunkowe przebaczenie) u osoby zdradzającej (ona nie ponosi konsekwencji, wręcz przeciwnie osoba zdradzona daje jej niejako prezent w postaci większego starania się, zabiegania ale ta osoba przeżywa dramat w środku bo czuje podświadomie odwrócenie ról. Starać powinien się zdradzacz, a nie osoba zdradzona. We wszystkim należy zachować też zdrowy umiar - bo jeśli będziesz go karać cały czas też będzie to nie ok.)
Dobra nie wszystko od razu
ps. wiem, że boli ale uwierz, że dużo pracy i może być dużo szczęśliwiej choć nie znaczy łatwiej
Komentarz doklejony:
Jesteśmy razem bo bardzo go kocham nie chcę żyć bez niego ale nie umiem z nim,pytasz jak się zachowałam jak się dowiedziałam w pierwszym momencie atak złość wrzask a potem bezradność ból płacz,płacz i jeszcze raz płacz w całym życiu nie przepłakałam tyle co przez ostatnie 5 miesięcy.
Większość związków się rozpada. Nawet na forum jest większość osób które nie zostały z ze zdradzającymi partnerami.
Można szczęśliwie tylko wtedy gdy uda się obu stronom to przepracować.
Co do świętości - nie piszesz jednoznacznie ale trochę Wasz związek rozumiem powstał na zgliszczach poprzednich - mimo wszystko to nie oznaka świętości wiec chyba wątpliwości nie ma ze zwyczajnie idealni nie jestescie. To tak naprawdę tylko może uświadomić i Tobie i nam wszystkim, ze ta idealizacje relacji z druga osoba (tym głębsza ze Wy tworzycie na zgliszczach ale wypierasz fakt, ze Tobie również może ktoś zrobić to samo). To jednak nic nie zmienia.
Jeśli mąż chce iść do przodu musi postarać zrozumieć Twoje potrzeby. To nie koncert życzeń i to ze on nie chce wracać do tego - to pytanie o kogo w tym dba?
O Ciebie czy o siebie ?
Czy o Was?
Czy gdy zdradzał pytał się czy idziecie do przodu?
To uświadomienie mu, ze teraz jest odpowiedzialny za Ciebie może poprowadzić do przodu jednak dopóty dba wyłącznie o siebie - dystans sie pogłębia.
Warto pomyśleć o terapii, a na 100% o jeszcze kolejnej poważnej rozmowie ?
Często używam porównania ale ze zdrada jest jak z grzechem i spowiedzią. By nastąpiło przebaczenie musi być świadomość grzechu, żal za niego i próba naprawienia, zadośćuczynienia ... oraz poniesienie konsekwencji - ta konsekwencja często jest nasz żal, wracanie choć nie wygodne dla zdradzających.
Bez tego trudno iść dalej.
By było jasne to nie zmazuje bólu ale powoduje ze możecie zacząć układać klocki takie jak szukanie dokładnych przyczyn, budować nowa bliskość, przyjaźń i wyciągać wnioski z błędów.
Może musisz postawić sprawę jasno ze tego oczekujesz (takiej postawy, może terapii) bo to Ty masz prawo wymagać nie on.
Zgoda na bierność - to zgoda na pochowanie tego związku wcześniej czy później lub proszenie się o powtórkę z rozrywki.
Na ogół ludzie się przeceniają i za wszelką cenę chcę wziąć na siebie to czego nie mogą udźwignąć, ale to zwykły instynkt walki o swoje korzyści czerpane z drugiej osoby.
Cytat
Czyli dowartościowanie się cudzym kosztem i to ma być niby ta wielka miłość, tak, ale do samego siebie
A on co oczekuje? padło kiedyś to pytanie ?
Piotr12,
Cytat
Co za przenikliwość
Komentarz doklejony:
dziękuje dirty że rozmawiasz.
Zranienie jest zbyt głębokie a zadawanie sobie tego pytania nic nie zmienia, pogłębia żal, rozczarowanie, gorycz.
Skup się na pytaniach, które Ci zadawałem w poprzednich postach. Skup się na tym na co możesz mieć wpływ. Jak dokonacie wspólnie tej pracy z czasem zaczną przychodzić odpowiedzi na temat uczuć, ale dopiero wtedy. Wtedy można coś kreować na nowo - to jest długi proces czasami trwa lata wiec nie oczekuj tez skoku z dnia na dzień.
Cytat
Warto,tylko daj sobie czas,daj czas czasowi i zacznij słuchać.
Cytat
Kocha to nie zdradzi? a czemu nie? można.
Jak masz mu wierzyć jak nie słuchasz? liczą się tylko twoje uczucia,a on teraz jest ten zły,zacznij się wsłuchiwać a wyczujesz czy jest z tobą szczery.
Karma wraca? o tak ta franca do mnie też wraca,chyba w poprzednim życiu kogoś zamordowałam
Ja z moja żona rozmawiamy od lat i już coraz rzadziej ale jednak przez lata nauczyłem się ze nie mogę dusić czegoś w sobie bo to natychmiast buduje barierę. Kiedyś sam zadałem pytanie mojej żonie o kogo dba nie chcąc rozmawiać, czy złoszcząc się o przebywanie na forum. Uświadamiałem jej ze nie dba w tym o mnie tylko o swój komfort zapomnienia. O ironio to m.in. Te działania pozwoliły z czasem wygasić wiele złych emocji i bólu.
Nie można sobie z czymś poradzić udając ze tego nie ma, zakopując pod dywan. To sa te etapy przebaczania, budowania w które wpisane jest ponoszenie konsekwencji.
Pamiętaj ze to Ty musisz zacząć wymagać nie godzić się wyłącznie na jego wybory. Stawiaj wymagania w tym budowaniu. Teraz trochę jest tak on dokonał zniszczenia (choć zapewne kryzys budował się latami wspólnie ale guzik pt. Zdrada wcisnął sam) i on ma decydować jak to naprawicie? Ma decydować jak masz czuć ? Jak i kiedy ma przestać bolec? To jet egoizm i konformizm.
Jednak Ty nie jesteś pozbawiona własnego zdania tylko zacznij je stanowczo wypowiadać. Tak naprawdę nie masz nic do stracenia, bierność oznacza koniec wcześniej czy później. Ta stanowczość połączona z praca wspólna - może dać Wam szanse.
Cytat
Wierzysz w to, że gdybyś nie wierzyła, nie ufała, sprawdzała, kontrolowała świat by się kręcił wokół Ciebie? Wymusiła byś uczucia od kogoś do siebie? ciekawe jakie ?
Ucieka od problemu? Zapytaj go czy chce, abyś teraz Ty się oddaliła, bo tak to się skończy. To jemu powinno zależeć, by tak się nie stało. Czy czasami nie jest Ciebie zbyt pewny? On nie miał większego powodu by zainteresować się bliżej kimś innym oprócz zaspokojenia swoich potrzeb, teraz Ty zaczynasz uświadamiać sobie swoje potrzeby i zastanawiać się czy On jest w stanie je zaspokoić, czy w ogóle jest taka możliwość? On o tym wie? zna twoje potrzeby i oczekiwania?
Jak ma zamiar zaspokoić teraz Twoje silne pragnienie poczucia się najważniejszą i jedyną i że wciąż możesz na niego liczyć w wielu sprawach ? udając, że nic się nie stało? Jeśli Cię nie zaprosi do siebie i szczerze nie pokaże swoich słabości, nawet jeśli są niewygodne dla Ciebie, to czeka was życie obok siebie a w konsekwencji pewnie rozstanie;
Pomyślałaś, że tylko Tobie się wydawało, że było dobrze? każde z was żyło w swoim świecie, co was właściwie łączyło, na czym polegała bliskość, do jakich stref nie mieliście wstępu i zostawała gra pozorów i życzeniowe myślenie?
Yorik piszę bardzo ważne słowa. Ty poznajesz swoje pragnienia, masz swoje oczekiwania od związku.
Bliskość polega by o tych oczekiwaniach, pragnieniach rozmawiać - starać się je realizować w miarę jakiegoś wspólnego kompromisu. Jeśli do tego świata własnego wyobrażenie związku, nie wpuszczamy drugiej osoby (mając wyłącznie oczekiwania niewypowiedziane) zaczynamy żyć we własnym świecie - a do tego świata wpuścić nową/trzecią osobę wcale nie jest trudno (a co jeśli pozna te nasze oczekiwania niewypowiedziane dla współmałżonka ? wtedy wejście trzeciej osoby staję się bardzo łatwe).
Teraz nie masz żyć dla siebie nie w sensie zapomnienia o mężu. Twoje życie dla siebie to wypowiedzenie tych pragnień, określenie oczekiwań, stawianie wymagań. Ty już je stawiasz - ale obecnie wyłącznie w swojej głowie, może odrobinę na forum (ale dopóty nie określisz ich tam w relacji do męża) to właśnie Ty się oddalasz, a jednocześnie i on, a jeszcze nie wiesz do końca czemu oddaliliście się wtedy przed zdradą.
Komentarz doklejony:
ps. więc nie powstaje płaszczyzna zbliżania się do siebie. Nie ma na czym budować.
Cytat
Jeśli nie potrafisz zachowywać równowagi, to się przewracasz, tak samo jest w uczuciach; Bardzo czarno-biało widzisz świat. Te 100% dla różnych ludzi może się naprawdę bardzo różnić. Ale skoro tak myślisz, czemu się nie rozstałaś?
To, że się za bardzo oddałaś to Twój wybór, widocznie tego potrzebowałaś i ci pasowało, nie możesz mieć o to do nikogo pretensji. Czemu zakładałaś, że ktoś musi tak samo wszystko czuć i oceniać jak Ty? Jesteś centrum wszechświata a to co komuś dajesz jest aż tak wyjątkowe, że konkurencja nie istnieje?
Tak, teraz powinnaś przez jakiś czas żyć dla siebie, masz powód, a lepiej się będziesz czuła; Nie zmusisz nikogo do tego, żeby cię kochał, tylko dlatego, że wzięłaś ślub lub, bo tak chcesz, bo Ci to pasuje i jest korzystne dla Ciebie i twojego dobrego samopoczucia.
Nie wściekaj się i nie rozpaczaj, jeśli ktoś Cię nie kocha lub nie tak jak byś chciała, dziękuj jeśli pokocha.
To nie dotyczy księżniczek, które urodziły się po to, by je wszyscy kochali, odmowy nie akceptują
Poczucie żalu, upokorzenia zatrzymuje Cię w postawie oczekiwania właśnie o której pisaliśmy.
Poczytaj jeszcze raz te nasze sugestie, pytania, zadania
Trochę bawi mnie jak nowo poznani ludzie zawsze na początku związku rozmawiają o swoich oczekiwaniach od związku, o tym co im się podoba, jak chcieli by żyć, co im się nie udało (to jest prawie schemat tych rozmów - kogo nie spytam zawsze na początku to przeżywa). Wtedy raczej kreujemy, opowiadając o sobie mówimy jacy byśmy chcieli być i o czym marzymy..
ale po 3 /5 /10 latach związku już nie marzymy? nie mamy oczekiwań? czy jeszcze wtedy rozmawiamy o tym? pracujemy by to osiągnąć ?
niestety jak tylko poznamy kogoś nowego po tych 3//5/10 latach będziemy o tym rozmawiać ale z nową osobą, a ze starym partnerem często tracimy ten wątek - ale on istnieje bo nie ma w 100% idealnych związków. Zawsze są jakieś oczekiwania, pragnienia - tylko czy o tym zawsze rozmawiamy. Niestety najczęściej wcale.