

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | 00:07:46 |
#
poczciwy | 00:38:00 |
Edek_2 | 00:38:32 |
Julianaempat... | 01:02:37 |
Joanna96 | 02:03:43 |

Witam, chcę opisać zdradę mojego męża. Byliśmy ze sobą od 14 lat, nie zawsze układało nam się dobrze, klika lat temu mąż powiedział, że mnie nie kocha i że chce rozwodu. Wtedy prosiłam go, żeby został, żeby ratować rodzinę, że to przecież najważniejsze. Tak sobie myślę, że zrobiłam to na swą zgubę, bo cios przyszedł przyszedł później. O zdradzie dowiedziałam się od jego kochanki, ponieważ okazało się, że on już nie chce się z nią spotykać i to była jej zemsta. Zdradzał mnie z nią pół roku, mnie wtedy oszukiwał, że ma spotkanie poza Warszawą i nie wróci na noc do domu. Wierzyłam, bo rzeczywiście spotkań miewał dużo. Kiedy dowiedziałam się o wszystkim mąż się przyznał. Spotykał się z nią ale podobno nie czuł się z tym dobrze, więc jej powiedział że to już ostatni raz i ona się wściekła, więc próbował z nią jeszcze rozmawiać przy kawie ale potem odciął się od niej.Powiedział, że ona jest psychopatką, bo gdy z nią zerwał, zaczęła go szantażować i zasypywać mailami i telefonami. I miałam się dowiedzieć ja, czego też dopięła. Znalazła do mnie kontakt i się posypało. Tymczasem jednak na moją stanowczą prośbę, nie zablokował jej numeru telefonu. Twierdzi, że nią ma takie potrzeby a mnie to nie daje spokoju, nie chcę aby ta kobieta miała możliwość pisania do niego ani jakiegokolwiek innego kontaktu. Mąż aktualnie nie chce rozwodu, w trosce o dzieci, ale też nie wykazuje żadnych objawów skruchy, czy chęci wynagrodzenia win. Ja jestem w totalnym dole, ale moje łzy i pytania są zbywane. Twierdzi, że zachowuję się jak mała dziewczynka. Na zarzuty, chęć rozmowy odpowiada "Daj mi spokój". Chciałam z nim wyjechać, pogadać, coś ustalić- unika tego, nie mogę już od miesiąca ustalić daty. Ja w tej chwili jestem na totalnym rozstaju dróg. Czuję się tragicznie, poniżona, oszukana, zdeptana została moja godność. Kiedy ja dla mojego męża byłam kucharką, praczką sprzątaczką, tamta kobieta dostawała jego ciało, zainteresowanie i czas. Obleśne wydaje mi się, że kiedy mnie podle zdradzał, przede mną grał normalnego męża, nie mogę patrzeć na prezenty od niego i fałszywe życzenia, które mi składał na święta, nowy rok a potem natychmiast gnał do kochanki. Fałsz tej sytuacji mnie przytłacza. Oczywiście mżą teraz mówi, że on już tego nie zrobi a jednocześnie twierdzi, że nie pokocha mnie na nowo. Mam wrażenie, a może nawet pewność, że on żałuje nie tego, że zdradził, tylko tego, że to wyszło an jaw. On by chciał, żeby nasze małżeństwo było, może byle jakie, ale takie jak dawniej, żeby broń Boże nikt z rodziny się o tym nie dowiedział, bo na pewno będzie to ujma na jego wizerunku. A ja myślę, że co? odroczymy koniec naszego małżeństwa na rok, może dwa a potem on znowu mi powie, że chce odejść, jak kiedyś? A mnie się nie chce na rok czy na dwa, to za krótko, żeby podejmować wysiłek przebaczenia. Czasem mam takie dni, ze bardzo trudno mi spojrzeć mu w oczy. Są dzieci ale wiem, że na nich nie da się budować relacji. Ja jestem katoliczką mój mąż ateistą, nie ma nawet wspólnych wartości, które razem wyznajemy. Nie ma nic, to dlaczego nie chcę odpuścić i odejść?
Decydujesz dla siebie. Dzieciaki widzą swoje i nie ukryjesz ich przed waszymi problemami. Katoliczka? Są rozwody kościelne.
...i tu jest pies pogrzebany
Twoje odczucia są słuszne, on Cię nie kocha, prawdopodobnie już od dawna. Dałaś kiedyś szansę, nie wykorzystał jej. Na drugą nie zasługuje, zresztą nawet o nią nie prosi. Po tym, co Ci ponownie zrobił, ni sili sie nawet na odrobinę szacunku dla Ciebie.
Warunkiem jakiejkolwiek naprawy związku po zdradzie, jest całkowite zerwanie kontaktu z kochanką, szczery żal i zadośćuczynienie.
On nie spełnia żadnego z tych warunków.
Daj teraz szansę sobie, przede wszystkim na spokojne, godne życie. Z nim już takiego mieć nie będziesz.
Wasze małżeństwo istnieje już tylko formalnie, współczuję Ci, ale od Ciebie tylko zależy, ile czasu jeszcze z nim zmarnujesz.
Chociaż raz pomyśl o sobie.
Teraz z powodu złośliwości kochanki została uświadomiona, o ilu wyskokach nie wie?
Zdrowy facet żyjący z kobietą której nie kocha, nie mający oporów by zdradzić miał żyć w celibacie.... Skoro nie musiał?
Komentarz doklejony:
Możez się katoliczko rozstać z mężem, ważniejsze byś nie szukała kolejnego.
A to co mąż chce lub nie i ze względu na co to jego problemDecyzja należy do Ciebie i jaka by nie była jest konsekwencją jego kroków.
Małżeństwo to nie tylko wspólne wartości, ale miłość, szacunek, współpraca. Co z tego masz? Co więcej możesz stracić?