

#
poczciwy | 00:08:42 |
JamesTon | 00:47:54 |
Aga104 | 01:14:32 |
Crusoe | 04:15:38 |
Julianaempat... | 05:13:57 |

Młodsza koleżanka w pracy. Najpierw zwierzanie się ze swoich problemów, wspólne wyjścia na lunch, wreszcie wyjazd na szkolenie i zdrada fizyczna, a potem flirt. I tak przez kilka miesięcy. Aż mąż znalazł wspólne zdjęcia i mój musiał się przyznać. Błagał abym dała szansę i nie kazała się wyprowadzać, kocham go bardzo więc dałam. Zapewnia że nigdy nie myślał o tym by mnie zostawić. Ale nie wiem jak żyć. Każda choć mała zmiana nastroju wywołuje u mnie obawy że może jednak nie do końca wie co zrobić a nie chcę ciągle drążyć tematu bo to boli. Nie mogę wtedy spać, tak jak teraz. Szczerze, to nie chce mi się żyć, ale jedyne co mnie na razie hamuje to to iż mamy dziecko i nie wiem jak ono by sobie beze mnie poradziło. Minął miesiąc, boli cholernie, a może bardziej strach przed byciem samą, bo go kocham, a w mojej głowie kłębią się myśli, że może nie jest ze mną szczęśliwy, chciałabym pewnie za wiele, żebym cały czas czuła że mu zależy. Nawet to że położy się nie przytulając się, już mnie dobija. A to przecież jest chore. Boję się że takim zachowaniem stracę go, co też jest chore . Jak żyć, nie chce mi się żyć!!!!!!
Cytat
Gwiazdeczka ale to tak w ogóle , czy w ostatnim czasie wpadłaś w taką depresję?
Cytat
No nie będzie, ale to nie znaczy, że teraz to już tylko będzie źle. Masz przecież wpływ na swoje życie.
Komentarz doklejony:
Te problemy mnie przerosły, łatwiej jest żyć na luzie bez większego zaangażowania,
Za rok, dwa sama zobaczysz jaka to paranoja. Za jakiś czas sama tytułowy "kryzys wieku średniego" wsadzisz na właściwą półkę zwykłych wymówek. Dbaj o siebie i dziecko, niewierny niech się wykazuje do bólu. Wytrzyma, może będzie wart Twojej miłości.
Wstępnie może zobacz, czy dasz radę zarejestrować się dzisiaj do lekarza. Do swojego lekarza pierwszego kontaktu. Powiedz mu ogólnie, że masz problem z bardzo obniżonym nastrojem, po trudnych wydarzeniach/nie musisz się tłumaczyć z tego jakich/ wystarczy, że były obciążające dla Twojej psychiki/
Powinien Ci wstępnie dać jakiś dobry środek. Ja już nie pamiętam nazwy tego co dostałam, ale pomagał. Niewiele, ale pomagał. Wstępnie powinno Ci trochę ulżyć i o to chodzi. Nie ma sensu abyś się męczyła. Lekarz powinien Ci wstępnie pomóc.
U Ciebie to troszkę już trwa, nie zastanawiałaś się nad wizyta u psychologa i podjęciem dla siebie jakiejś terapii?
Cytat
a z jakiego powodu, jeśli można spytać, odczuwasz ten brak szacunku?
pytam o myśli, że z obniżonego nastroju to wynika, to zrozumiałe
Pomyśl czy nie masz prawa być zawiedziona, oszukana. To egzamin ,którego nie zdał. Czy jesteś winna za to, że oblał? To też egzamin z tego czym uczucie jest. Miłość do faceta nie jest bezwarunkowa jak do dziecka i nie powinna być ważniejsza od miłości do siebie. Kochasz siebie? Dbasz o siebie? Na ile miłość, związek zmienia się, to poczucie swojej wartości, godności i szczęścia jest ponad tamte. Potrzebujesz wątpić? Masz podstawy. Nawet do bycia złą, wściekłą. To prawdziwsze od szukania siły w drugim człowieku, pewniejsze od tego co chcesz w chwili słabości usłyszeć i poczuć.
Zdrada to sprawdzian dla niego! Nie ma powodu byś musiała Ty za tę zdradę płacić. Towarzyszą Ci skrajności? Daj upust zamiast je hodować i się zadręczać.
Słyszałaś o afirmacjach? Chcesz być silna, ważna? Spróbuj afirmacji, jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. Nie mąż, bo to człowiek małego serca. Nie dziecko, bo choć kochasz je , ono pójdzie kiedyś w świat. Ty jesteś tą ważną osobą, Ty masz potrzebną Ci siłę.
Cytat
Możliwe że w Twoim przypadku do zmiany nastawienia trzeba się wspomóc farmakologią.
A następnie to szczęście wydrzeć z siebie,dla siebie choćby pazurami.
W październiku pisałaś o tym jak bardzo skupiasz się nad odczytywaniem zachowań męża.
Napisz czy pracujesz,starasz się spotykać z ludźmi czy tylko w domu gnębisz się domysłami i obserwowaniem męża.
Ile lat ma dziecko?
Jest ktoś z kim możesz porozmawiać/niekoniecznie o mężu/spędzić trochę czasu poza domem?
Pisz,nie znikaj.
Wiem że gorsze tragedie spotykają ludzi. Czuję się samotna, a brak mi szacunku dla siebie, bo nie powinnam zachować się tak jak się zachowałam, ale nie tak łatwo wszystko przekreślić, zapomnieć, zacząć od nowa, kiedy się tak bardzo kocha
Samotność Twoją może wypełnić wyłącznie mąż?
Co zrobiłaś, jak się zachowałaś że tak bardzo Cię to gnębi i pozbawia /według ciebie/ szacunku?
usunięty podwójny wpis Ap
Pytania, emocje będą się nieproszone gnieździć, nie bój się ich uwolnić. To jak czajnikiem, gwiżdże na gazie dopóki gwizdka nie wywali.
Jak Twoim zdaniem reagują inni na zdradę?czytasz portalowe historie?widzisz przepaść między tym co piszą inni a tym co czujesz?
[quote]Zawsze miałam zbyt niską samoocenę, [/quoteno i na tym się skup bo zawaliłaś kilka ładnych lat.
Samoocena wynika z naszego wnętrza /jak sam nazwa wskazuje/i jeżeli jest wypracowana to nie trzeba jej wzmacniać ani nie runie tylko dlatego że ktoś/nie Ty/zachował się jak ..bubek.
To jemu samoocena powinna spaść ,razem z gaciami.
Tobie jest potrzebna praca nad sobÄ…,a nie wiara w zapewnienie partnera.
Swój czas,swój kawałek podłogi,swoje hobby,psychiczne dopieszczanie siebie.
Komentarz doklejony:
nie wiemy co będzie,co się wydarzy.
Już wiesz że mąż nie jest bez skazy czyli że może się znowu potknąć w ten czy inny sposób.
Nie chcesz czekać aż znowu coś się podobnego wydarzy to nie czekaj,zastanawianie się co myśli mąż coś da?Myślisz nad tym bo masz czas to robić,bo to cię dręczy.
Twoje myśli są ważne,czego pragniesz dla siebie ,jaka chcesz być,co chcesz zrobić,jak chcesz spędzić najbliższą sobotę TY,TY TY.
A czy mąż będzie miał ugotowany obiad i wyprasowaną koszulę i czy będzie się nudził ?to jego problem i o tym niech myśli sam.
Jak wzmocnisz się,zaopiekujesz sobą będziesz mogła myśleć i rozmawiać o was.
Nie na zasadzie ,,zgadzam się" ale wymagam ,bo jestem partnerem do rozmowy,do związku,jestem ważna ,JA.
Przeczytaj co napisała NOX o samoocenie. Nad tym w pierwszej kolejności powinnaś popracować. Myślałaś o jakiejś terapii? Uczepiłaś się męża jak bluszcz i pomału zaczyna brakować tlenu i Tobie i jemu...
Aby kogoś kochać NAJPIERW trzeba pokochać siebie. Banalne, ale prawdziwe!
"Ale dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina". Tego nikt tutaj nie dyskredytuje.
Żyjesz życzeniowo (przez co wiele rzeczy pomijasz i nie nadajesz znaczenia), a życie nie zawsze układa się według misternie skonstruowanego scenariusza. Jeśli nie zaczniesz od siebie to umęczysz się życiem w ciągłym lęku. A z tego tytułu żaden ekwiwalent Tobie nie przysługuje:-)
Ciężko jest zmienić siebie
Przy tych naszych zdradach , drodze do nich i ich przeżywaniu w większości rządzą schematy. I tak to niestety bywa, że w pogoni za szczęściem rodzinnym ,realizując podstawową potrzebę bycia potrzebnym i kochanym pakujemy się w prawie identyczne bagno jak nasi rodzice. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, sam z nieciekawego domu to wiem. Mało kto potrafi podjąć mądrą i ostateczną decyzję bez pomocy z zewnątrz. Przynajmniej ja nie poradziłbym sobie bez pomocy psychologów, przyjaciół, grupy wsparcia i wreszcie tego forum. Musiałem też wrócić do przeszłości, aby połapać co mną tak naprawdę rządzi. Do podobnego kroku zachęcam i Ciebie. Na ile możesz opowiedz coś o swoim domu rodzinnym, może uda się coś doradzić, podpowiedzieć dlaczego się tak zadziało w Twoim życiu. Na tyle ważne, byś więcej nie pozwalała w podobny sposób krzywdzić siebie i dzieciaków.
Cytat
jasne że to nic złego,szczególnie dla rodziny.
Przychodzi taki moment ze dzieci chcą żyć swoim życiem a ...rodzicowi trudno się z tym pogodzić bo ...nie ma się czym zająć,syndrom,,pustego gniazda"doskwiera,gonitwa myśli,samotność.
Mąż wcześniej cały czas spędzał w domu ?