

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
#
poczciwy | ![]() |
Edek_2 | ![]() |
Anetastp | 00:11:23 |
Julianaempat... | 00:28:58 |
Joanna96 | 01:30:04 |

Witam,
Znamy się 10 lat. Małżeństwem jesteśmy od 5ciu. Prawie rok temu mój mąż wdał się w romans z dziewczyną, którą znam z widzenia. Odkryłam to przypadkiem przeglądając jego telefon. Od jakiegoś czasu relacje między nami uległy ochłodzeniu. Mamy dzieci, zajmowałam się domem, ale pomimo ogromu obowiązków przy dzieciach rzadko mu odmawiałam bliskości. Naszym problem był brak rozmów, nie mogłam skupić na nim swojej uwagi w 100u %, bo przeważnie moją głowę wypełniały sprawy związane z dziećmi. On należy do tych, co pracują i nie angażują się w sprawy domowe.. Owszem niekiedy bawił się z dziećmi.. ale tylko do tego ograniczał się jego udział w domu. Sprzątanie, gotowanie, pranie itd.. to wszystko było na mojej głowie. Dodatkowo twierdził, że siedząc w domu z dziećmi mam wakacje.. nigdy nie docenił tego, co robię. Tylko on miał prawo być zmęczony. W każdym razie do sedna.. To nie był jednorazowy skok w bok, to ewidentnie była zdrada fizyczna i emocjonalna. Zanim to odkrylam kupiliśmy dom, który on miał wykańczać, jak się okazało sporą część tego czasu poświęcał tej kobiecie. Nie było go od rana do późnego wieczora.. później zaczął nawet wychodzić późnymi wieczorami..na 3-4 godziny. Wynajęli sobie mieszkanie do wspólnych spotkań. Jak odkryłam jego zdradę.. to przede wszystkim najpierw przyparłam go do muru i kazałam mu przyznać sie, że ma inną. Słysząc to z jego ust..to był bolesny cios.. do teraz pamiętam jakie emocje mną targały, kiedy czytałam ich romantyczną pełną miłości wymianę zdań.. Kazałam jemu się wyprowadzić. Po zaledwie kilku dniach zarzekał się, że zerwał z nią kontakt. Nawet z nią rozmawiałam.. przyznała, że to ona jako pierwsza do niego napisała..i że faktycznie to on to zakończył. Przychodził do dzieci, kiedy chciał. Nie zabraniałam mu kontaktu z nimi. Po 5 miesiącach samotnego mieszkania z dziećmi zgodzilam się przeprowadzić do domu i dać mu szansę.. zabiegał o to..pomyślałam, że warto spróbować.. mamy dzieci..jesteśmy rodziną..każdy ma prawo zbłądzić przecież..Jesteśmy tylko ludźmi..po za tym uświadomiłam sobie, że nadal go kocham.. życie po jego zdradzie wyglądało inaczej.. Prawie codziennie trzeslam się że strachu, że on nadal utrzymuje z nią kontakt. Sprawdzałam go.. kazałam się meldować.. początkowo nie miał z tym problemu..potem zaczęło go to irytować. Dodam, że tydzień po naszej przeprowadzce odkryłam, że pisał do niej.. ale ona nie chciała mieć z nim nic do czynienia (tak napisala). Wybaczylam.... po wspólnym mieszkaniu, które trwa 2.5 miesiąca przyłapuje go jak za pomocą komunikatora wysyłają do siebie gify z serduszkami (?!) Dostałam szału.. jak on mógł!!?? Dlaczego po raz kolejny mnie zranił?? Miałam ochotę go pobić.. wyrzucić z domu w środku nocy. On tłumaczy, że to dla niego nie ma żadnego znaczenia? Że wysyła byłej kochance serdusza dla beki..ot tak.. zarzeka się, że mnie nie zdradził (?) Tylko pisze od czasu do czasu zapytać co u niej.. dodatkowo twierdzi, że nie ma nic w tym złego..że to normalne.. jest zaskoczony, że tak emocjonalnie zareagowałam na to, co odkryłam. Tydzień temu pytałam czy utrzymuje z nią kontakt...mówił, że nie.... znowu mnie okłamał.... Nie mogę w to uwierzyć.. jestem zdruzgotana. Mamy 2 dzieci..oboje jestesmy po 30. Dodam, że jestem zadbaną o atrakcyjną kobietą, gdyby komuś przyszło zrzucić winę na to, że jestem zaniedbaną mamusią i to jest ppwodem zdrafy męża...Nie wiem co robić.. jaką decyzję podjąć .. mamy przecież dzieci..
Każdy jest człowiekiem, może popełnić jakiś wybryk. Ty też jesteś człowiekiem i nie zapominaj o tym. Wybaczyć raz to dać szansę, wybaczyć drugi to ryzyko, trzeci to masochizm. Możesz wierzyć, że się zgubił, Twoja sprawa. Możesz wierzyć, że jest notorycznym kłamcą, co zrobisz? Możesz wierzyć, że nie odróżnia co rani bliskie osoby, czy go nauczysz?
Jeśli masz siłę, opisz charakter męża, może coś się z tego wyciągnie. No i rozmawiaj z nami. Wyżalenie przynosi ulgę.
Cytat
Każdy człowiek dąży (choć nie zawsze realizuje) do zaspokojenia własnych deficytów związku.
Twój mąż, skoro nie potrafiłaś po tylu latach poświęcać mu uwagi, bowiem był tylko de facto pracującym bankomatem, znalazł sobie kogoś, kto wypełnił mu deficyt flirtu, kogoś, kto umieścił go w swoim centrum uwagi.
Sama przyznałaś, że jako mąż został przez Ciebie zepchnięty na margines związku. Trafił więc przez przypadek na kogoś, kto umieścił go w swoim centrum uwagi - bo to jest bardzo przyjemne uczucie być w centrum uwagi. Flirt również. To, że się komuś podobamy - również. Takie przyjemności - ich doświadczanie, są dość kuszące, gdy jako mąż był w związku "przezroczysty" i niezauważany.
Stąd może - takie jego drobiazgi w sumie, jakieś emotikonki wysłane, drobne gesty... w sumie dla nas facetów bez większego znaczenia, bo to tylko gra podrywu, ale wiemy, że Wy dziewczyny bardzo je lubicie.
Męskie postrzeganie miłości do kobiety nie jest też zero-jedynkowe. Mamy pradawną zdolność angażowania się uczuciowego i wchodzenia w relacje z wieloma kobietami. To oznacza, że wcale nie jest powiedziane, że mąż Cię skreślił jako ukochaną żonę, a na Twoje miejsce wziął sobie inny obiekt westchnień, że coś Ci "ubyło", no może poza jego uwagą i czasem. On tę kochankę zwyczajnie sobie "dodał do listy".
Teraz, przed Tobą problem co z tym zrobić, "jak ją z niej wykreślić".
Sami sobie z tym nie poradzicie. Są terapie dla par, poszukaj męskiego psychologa, zapiszcie się - bo pewne sprawy trzeba poważnie poukładać w Waszym życiu, on - by przestał Cię ranić, Ty, byś potrafiła zamienić miejscami swoją uwagę dzieci-mąż, bo dzieci w związku są fajne, ale nigdy nie powinny być w nim najważniejsze. Każdy ma prawo do popełniania błędów, byle nie notorycznie.
Jako żona i matka, Twoim zadaniem było wyznaczyć mu nieprzekraczalną granicę - on musi mieć tą pewność, że jak ją przekroczy to doświadczy konsekwencji własnego wyboru flirtu czy zdrady. Tylko to jest w stanie powstrzymywać go przed sięganiem po przyjemności, które Cię ranią - a on do końca nie jest o tym przekonany, wiedząc, że dla Ciebie najważniejsze są dzieci, a nie on (to jest wielki błąd popełniany przez kobiety). Jak będzie wiedział jasno, a Ty będziesz konsekwentna, że gdy się tak bawi i flirtuje - to won, walizki za drzwi, pozew, alimenty... KONSEKWENCJE jego własnego wyboru.
A gdy on już wyczuł, że może sobie pogrywać i bawić się... to kto bogatemu zabroni? Nie ma wyznaczonych granic, nie widzi przed sobą skutków własnych działań i wyborów. Do czasu, aż nie będzie tego świadom - będzie się tak bawić, bo na to mu już przecież pozwoliłaś.
:cacy
Komentarz doklejony:
Ramirez.. dziękuję za Twoją wypowiedź..dużo w tym prawdy, ale jeśli chodzi o sferę intymną nie miał prawa narzekać.. nawet zmęczona spełniała jego wszystkie zachcianki. Inni znajomi płci męskiej zawsze mu zazdrościli takiej kobiety, która zgadza się na wyjścia z kumplami na piwo..kiedy przy towarzyskich spotkaniach nie zabranialam mu pić, choć już wystarczająco był pijany. On mógł mieć wszystko.. kochałam go. Głównym problemem był brak uwagi poświęconej jemu w trakcie rozmow.. często prosiłam, żeby coś powtórzył.. to go irytowało. Ona też ma męża i dziecko.. poświęcala mu w 100% swoją uwagę..do tego stopnia, że on kilkanaście razy pisał jej, że ją kocha (???) I że ona jest jego kobietą życia..podobno dopiero ona pokazała mu co to znaczy prawdziwa miłość (?) To wszystko wyczytałam jak pierwszy raz odkryłam jego niewierniść. To boli..cholernie mocno. Potem tłumaczył, że pisał tak, bo ona to poniekąd na nim wymuszała..bo fajnie się z nią rozmawiali? Bo ona słuchała...a ja opiekowałam się naszymi dziećmi... SAMA.. i nie byłam na jego utrzymaniu.. bo też otrzymywali pieniądze..nadal zarabiam. On nigdy nie był moim bankomatem
Komentarz doklejony:
A przeprowadzając się granice mu wyznaczyłam.. on tych granic nie uszanował. Terapia dla par odpada..nie zgodził sie
Cytat
To jest dość istotny powód, byś wybrała się z nim na terapię dla par, jeśli nie chcesz się od niego uwolnić.
A potem on musi sam doświadczyć chęci swojej zmiany i zaangażowania. On powinien chcieć wybrać Ciebie i dzieci - rodzinę. Ale my faceci, jako gamonie, często mamy z tym spory problem. Jest taka metoda psychologa dla twardzielek, zajmującego się kryzysami małżeńskimi czyli, tzw. metoda 180 stopni:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń, jeśli już to tylko, gdy potrzeba.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proÅ› o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj - to cię niszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij detektywa.
11. Nie mów 'Kocham Cię'.
12. Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź na pokaz: wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na gamonia - bądź aktywna, rób coś, wyjdź z przyjaciółmi, itd.
15. Będąc w domu postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia - PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój gamoń zauważy w Tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa, czy oziębła - po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy Twój gamoń to zauważy i co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być, a nie nieszczęście.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o gamonia uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić, to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteÅ› zagubiona.
31. RozmawiajÄ…c z gamoniem, nie koncentruj siÄ™ na sobie.
32. Nie wierz w nic co słyszysz - i w mniej niż 50% tego co widzisz. Gamoń będzie wszystko negował, ponieważ jest zraniony i przestraszony.
33. Nie poddawaj się bez względu na to jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Gamoń po takim programie, przeważnie doznaje poznawczego szoku, że coś mu się odbiera, że żona mu "umyka", jest inna niż ta znana. Chciałby doświadczać żony takiej jak przed zdradą, więc... zaczyna uruchamiać myślenie. A myślenie powie mu, co ma robić, żeby ponownie czasem tego złego nie doświadczać.
Czasami zaczyna się starać, czasami to się udaje.
To, że on jest narcystyczny, to nie jest takie najgorsze. On jest tym samcem najlepszym w okolicy, ale by nim mógł być, musi być o tym sam dla siebie przekonanym - czyli narcystyczny. To dzięki temu, go wybrałaś, ma być twardy, pewny, ma być opoką - facetem. Tylko, że skoro poszedł w szkodę - to bacik , i trzeba by wrócił na normalne koleje życia. Chcesz go mieć, kochasz, to można wykonać ten wysiłek i pracę, bo to spora praca jest nad związkiem, by nauczyć się dalej po tym żyć razem. Stąd - konieczna terapia dla par. Inny facet - psycholog, musi mu powiedzieć co jest nie tak, on kobietę psycholog zwyczajnie oleje.
Zastanawia mnie dlaczego facet tak goni. On coś nadrabia. Kompleksy? Paskudne dzieciństwo? Wzór ojca?
Dla mnie to chora sytuacja. Może jeszcze tego nie widzisz, ale dzieciaki swoje do psychiki dostają.
Komentarz doklejony:
Ramirez, to już druga taka długa lista. Niezła produkcja
Drobna uwaga, z tym staniem z bacikiem. Oceń dziewczyno swoje siły. Można, ale są koszta.
Komentarz doklejony:
Ramirez..Twoja metoda twardzieli..180 stopni...gdzieś to już słyszałam.. bardzo mnie to zaintrygowalo. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi..za poświęcony czas na odpisanie, udzielenie porad. Pierwszy raz wypowiadam się na forum i jestem mile zaskoczona, że nie zmieszaliscie mnie z błotem.. że nie spotkałam się z typowym hejtem. Jeśli mogę..proszę o wsparcie.. bo w swojej rodzinie go nie mam. Odwróciła się ode kiedy zdecydowałam, że dam mężowi szanse..
"Kocham go gdy nie ma go obok" - hmh, naprawdę wiesz co to miłość?
"Samiec Alfa" - więc nie dziw się, że zdradził, Alfa tak mają :-)
Serca ani rozumu nie musisz wyłączać. Włącz za to separację (nie sądową) to rozum i serce wrócą do stan ustalonych.
Powoli się wyłania całkiem niezły obraz waszego układu. Bo to układ, nie rodzina, w którym realizujecie swoje deficyty. Ty też masz sporo Smutna do przepracowania. Z jednej porywczość. Umiesz wyprowadzić się i odciąć na pięć miesięcy. Z drugiej kochanica w domu. No ja Cię proszę. Toż to rozdwojenie jaźni. Jak długo chcesz wytrzymać takie skrajności?
Postaram się wrzucić coś wieczorem o wpływie takich zachowań na dzieci. To poważniejsze niż Ci się zdaje.
Twój mąż może mieć charakter osoby narcystycznej lub zaburzenie osobowości narcystyczne. Jest spora różnica pomiędzy dwoma. Przy doborze partnera znaczną rolę ma Twoja osobowość. Jaka ona jest i w jaki sposób sobie ją wypracowałaś może uda się wyjaśnić. Pokaże nam, (chciałbym powiedzieć, że Tobie również, ale o tym później) dlaczego wpadłaś w współuzależnienie od zachowań męża.
Póki co poruszasz się w świecie marzeń i poczucia winy. To poczucie winy wypływa właśnie ze współuzależnienia. Tutaj usłyszysz, że za jakość związku odpowiadają obydwoje partnerzy, za zdradę tylko zdradzający. A Ty przyjmujesz na siebie ciężar poczynań męża. Nie zdziw się gdy ktoś posłuży się określeniem gad (jest fantastyczne i oddaje całość tego co określiłaś brakiem empatii). Podstawowe pytanie to dlaczego przyjęłaś na siebie rolę odpowiedzialnej za rodzinę? Za jaką cenę chcesz utrzymać pozory? Nie po matce? Rozumiem ognisko domowe, tym podobne sprawy. Ale całość na siebie?
Komentarz doklejony:
To rozdwojenie podtrzymuję. Były chyba postawione warunki powrotu niewiernego w domowe pielesze ,a on z tupetem oferuje przystanek kochanicy w Twoim domu. I jak zwykle godzisz się. No to czyja to wina? Zero kontaktu dziewczyno. Tamta ma problem na swoje życzenie. Hoteli nie ma czy jak?
Wysłanie męża na kilkumiesięczne wakacje pokazało, że potrafisz stawiać granice, że są konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć. Przy pierwszej próbie przekroczenia granic powinnaś stanowczo zareagować.
Komentarz doklejony:
Przesadna perfekcja to często forma wytresowania w domu rodzinnym.
A swoją drogą - codzienne picie alkoholu nie daje nic do myślenia?
Zastanawia mnie dlaczego facet tak goni. On coś nadrabia. Kompleksy? Paskudne dzieciństwo? Wzór ojca?
Dla mnie to chora sytuacja." Mój były nie potrafił uzewnętrznić swoich uczuć,zawsze był DZIWNY, teraz to widzę,nigdy nie odkrywał się całkiem,zawsze miał swoje sprawy i tajemnice,zero empatii,bo nie warto,zero wdzięczności ,bo mu się to należy, zero współczucia,bo po co! Myślę,że wybrał mnie taką miłą , dobrą i empatyczną,bo wiedział,że ja nie potrafię skrzywdzić muchy i będzie miał gwarancję,że tego nie zrobię jemu. Wykorzystał to,że jestem dobra lecz sam potrafił tak mi czasem dowalać samym spojrzeniem,grymasem,słówkiem ,które potrafiło sprawić,że czułam się niekomfortowo,źle,że nie wiedziałam o co mu chodzi,czułam się winna,bo jeżeli on okazuje mi jakieś swoje negatywne uczucia to pewnie to moja wina i starałam się być jeszcze lepsza,milsza,bardziej atrakcyjna,popłakałam sobie w kąciku,wytłumaczyłam sobie jego zachowanie tym,że to on ma biedulek jakies problemy,taki on biedny i nerwowy. Teraz wiem,że to było chore,że on nie potrafił inaczej , bo jest zaburzony,że ma osobowość narcystyczną i ZAWSZE będzie żył myśląc tylko o sobie! Teraz odkrywam wiele nowych rzeczy ,które potwierdzają to,że mam rację. I niestety dowiedziałam się,że tego się nie leczy!!! Trzeba uciekać z takiego związku,bo inaczej się nie da. I Tobie też to radzę.Pozdrawiam.:cacy