| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
JamesTon | 00:27:14 |
Landexpzglosy | 01:47:34 |
Urzekajaca444 | 04:22:34 |
Julianaempat... | 05:06:30 |
Aga104 | 06:35:02 |

chcialam sie podzielic moja sytuacja,w jakiej teraz sie znajduje.rok temu odkrylam, ze moj maz mnie zdradzil.podejrzewalam od dawna ale ciagle szpiegostwo odkladalam na pozniej z racji tej, ze mielismy dziecko nie bylo czasu zeby dopatrzec sie wczesniej prawdy.odkrylam ze moj maz umawialm sie na sex z pannami poznanymi w necie , na roznych portalach randkowych czy typowych burdelach.kiedy bylam juz na 100procent pewna , ze cos kombinuje postanowilam napisac do niego z nowego nr gg i umowic sie z nim. to co wtedy przezylam jest straszne.umawialm sie nawet wtedy , kiedy powinien byc w pracy. ze mna tez umowil sie w dniu , w ktorym powinien pracowac.rano ,kiedy juz wszystko odkrylam , on poszedl do pracy,(jak nie na randke oczywiscie)a ja wyslalam mu sms z tym co do mnie pisal.mijalismy sie przez kilka dni ,nie moglam spojrzec mu w oczy.kiedy doszlo do pierwszej rozmowy dowiiedzialam sie czegos wiecej....zdradzana bylam takze przed slubem jak i po :(zabolalo strasznie i boli do tej pory.z placzem wyznal wszystko,pozwolil mi zadawac pytania obiecujac , ze powie cala prawde ale ja tak naprawde nie mialam zadnych pytan poza morzem lez ktore laly sie po mnie strumieniami.po calym zdarzeniu przyznal sie ze te wszystkie portale go wciagnely, ze on nawet mysli , ze jest uzalezniony...zalamalam sie ...mija rok a nasze malzenstwo przestalo istniec tamtego dnia i widnieje tylko na papierze.nie zdecydowalam sie odejsc tylko dla mojego dziecka , ktore tak bardzo kocha swojego ojca.jest mi cholernie ciezko i nie wiem co robic. zyjemy pod jednym dachem obok siebie.przestalam go kontrolowac bo nieinteresuje mnie to co on robi, domyslam sie, ze moglam zostac przez ten rok, zdradzona nie raz.chyba nic juz do niego nie czuje poza zloscia, obrzydzeniem...powiedzcie co moge zrobic w takiej sytuacji.tak bardzo nie chce skrzywdzic dziecka
Cytat
Rozwód z orzeczeniem winy ( powód zdrada ) wcale nie jest taki łatwy, szczególnie jak się nie ma żadnych dowodów. A jeżeli Alka zdrady wybaczyła i współżyje z mężem, to w zasadzie tak jakby wina uległa kasacji.
A Tobie Alka proponuję, żebyś zrobiła trochę porządków w swoim postępowaniu. Zostałaś z mężem dla dziecka ? No to trzeba będzie się nauczyć żyć osobno mieszkając pod jednym dachem, ale w całym znaczeniu. Po prostu : zajmij się sobą, budowaniem własnego szczęścia, czerpania i dawania przyjemności z tytułu bycia rodzicem. A męża traktuj jak zwykłego kolegę i nie myśl o nim przez pryzmat jego seksualnych podbojów, bo to są kłody pod Twoimi nogami na drodze , którą sama sobie wybrałaś. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że to bardzo trudne tak się zdystansować do kogoś, z kim się chciało spędzić całe życie w zgodnym i kochającym stadle małżeńskim. Ale czego się nie robi dla dziecka , prawda ? Nie chcesz dziecka skrzywdzić rozstając się z jego ojcem. No to jak się powiedziało A , to uzupełnij to B i C i D i ... Skoro już i tak razem mieszkacie ( dla dziecka , powiedzmy ) to się skupcie na byciu fajnymi, zgranymi rodzicami. A wierz mi, nieszczęśliwy człowiek, to zły rodzic, choćby nie wiem jak się starał pod względem opiekuńczym. Także ojciec dziecka niech się udziela w jego życiu, a Ty czas kiedy masz wolne od opieki poświęć na swoje potrzeby i przyjemności.
Jesteś młodą kobietą, zresztą, nie ważne, stara czy moda, ma prawo do godnego życia! Kim teraz jesteś? Powinnaś być szczęśliwą, spełnioną kobietą! Powinnaś kochać i czuć się kochaną! A Ty usychasz!
I, jeśli liczysz na to, że sytuacja się zmieni, to już Ci mówię, że nie. Masz do czynienia z zaburzonym facetem.
On się nie zmieni i nie licz na sukcesy ewentualnej terapii. On, swoimi obietnicami, jeśli takowe w ogóle będą, będzie Cię mamił i trzymał, jak psa na łańcuchu! Bo tak mu jest dobrze! Kto by tak nie chciał?! Służąca i harem! Żyć; nie umierać! Pasuje Ci to?
A, co będzie, jak spotkasz innego mężczyznę? Wiesz, jak zareaguje Twój mąż? Może Ci narobić niezłego syfu! To, co, w takim razie? Chcesz pokutować do końca życia? W imię błędnie interpretowanej miłości do dziecka?! Wiesz, ile jest szczęśliwych dzieci z rozbitych związków? I żyją! I są normalne! Więc, nie zasłaniaj się troską o dziecko!
Jeśli tu piszesz, znaczy, że nie akceptujesz swojego życia. Więc je zmień.
Nie bój się. Dziecko skrzywdzisz, jeśli pozostawisz je w fikcyjnej rodzinie, bez miłości. Jakie wyniesie ono wzorce na przyszłość? Chłód, lód, obojętność, wrogość, smutek? I Ty piszesz, że nie chcesz skrzywdzić dziecka?! Już to robisz! Ty i Twój etatowy zdradzacz! To nie ojciec; to ostatni bydlak!
Dowody, dziewczyno. I do sądu!
Uporządkuj życie, bo to, co teraz masz, to nie życie. Za co się tak karzesz?
No, cóż. Trafiło Ci się gowno. Nie Tobie pierwszej. Ale, po wyjściu z toalety, też nie chodzisz z osraną pupą, prawda? Tak! Zmyj to z siebie! Bo, nie dość, że cała cuchniesz, to jeszcze zarażasz dziecko!
Nie daj temu gadowi satysfakcji pozornie poukładanego wygodnego życia!
Bo, jak na razie, to, za jego występki, tylko go nagradzasz! Kosztem siebie.
I dziecka.
Ładnych kilka lat temu chciałam odejść od męża, ale nie dlatego, że zdradzał. Pił i zupełnie nie interesował się domem i rodziną. Ale widziałam płacz małego dziecka na wieść, że chcę rozwieść się z jego ojcem. Myślałam, myślałam, płakałam, słuchałam obietnic męża i uległam. A po kilku latach uraczył mnie wieloma zdradami i masą rzeczy wypowiedzianych w złym czasie i bez klasy. Już nastoletnie dziecko przyglądało się temu i teraz mam wrażenie, że gardzi ojcem. Nawet kiedyś przyszło mu do głowy, że to jego wina, że zostałam z takim facetem, a nie powinnam. Teraz jesteśmy razem, jeździmy na terapię, już dosyć długo, myślę, że uczymy się od nowa, jak tworzyć rodzinę. Ale do tej pory widzę, jak dziecko patrzy na ojca, kiedy ten próbuje je pouczać. Ojciec nie jest autorytetem, a wręcz przeciwnie, kimś, kogo zachowanie wręcz drażni.
No i tak oto chciałam zrobić coś dla dziecka... Powodzenia. Teraz jakbym miała patrzeć na dziecko, to musiałabym się rozwieść.
Poczytaj sobie alka o uzależnieniu od seksu. Koszmar, jeżeli ktoś zda sobie sprawę, jak to działa...
No i czy to jest dla dobra dziecka, kiedy matka patrzy na ojca z obrzydzeniem? Będzie się uczyć, że w małżeństwie to nie żyje się razem, ale obok siebie, bez serdecznych relacji...
Alka zrelaksuj się przez chwilę na ile możesz i użyj wyobraźni. Pomyśl, jak może wyglądać WASZE życie jeśli zostaniecie razem. Nie zrobię teraz tutaj tego za Ciebie, bo to Ty wiesz czego możesz się spodziewać po mężu (khem... poniekąd), oraz po sobie. Do którego momentu udawanie przed dzieckiem przykładnej rodziny jest ok? do 12, 20 roku życia? Co potem? Potem odejdziesz ze swojej zbudowanej też Twoimi rękami patologii? Nie masz żadnych potrzeb i nigdy nie będziesz miała? A może zbudujesz sobie alternatywny związek na boku (dla dobra dziecka naturalnie). Może się zakochasz i zechcesz odejść? Pan mąż nie dostanie wtedy wściekloty i nie wniesie o rozwód tym razem jednak z Twojej winy? Nie zechce ograniczyć Ci praw do dziecka? Po prostu wyobraź sobie swoje życie za 3 lata, swoje dziecko w nim. Dużo siły życzę!
Dziecko kocha /prawie/każdego rodzica , tego co przychodzi po 15 i cały czas się nim zajmuje i tego który z nim spedza godzinę przed snem i tego ktory przychodzi jak dziecko śpi a widzą się tylko w niedziele.
..,, nasze malzenstwo przestalo istniec tamtego dnia i widnieje tylko na papierze.nie zdecydowalam sie odejsc tylko dla mojego dziecka ..."-dla swojego dziecka potrafisz udawać sympatię do męża,potraficie na luzie zjeść razem posiłek,jak szczęsliwa rodzinka iść na spacer,zakupy?
No i co z reszta rodziny,rodzinnymi spotkaniami,znajomymi?Będziesz go kryć i udawać rodzinkę z reklamy?A kiedy spotkasz człowieka który się tobą zainteresuje mąż rozwiedzie się z powodu TWOJEJ zdrady.
Skoro portale ,seks to jego sposób na życie /plus praca/raczej dużo czasu dla dziecka mu nie zostaje.
Jesteś pewna ze chodzi o dziecko a nie o ciebie,strach przed zostaniem samą-chociaż tak już właściwie jest?
Małe dzieci szybko przyzwyczajają się do sytuacji.Ważne jak spędzany jest czas z dzieckiem.Czy ojcu wystarcza fakt bycia w domu czy jest to wspólna zabawa.
Niektórzy ojcowie pracują w innych miejscowościach i tam mieszkają,podobnie jest gdy ktoś pracuje za granicą.Czy dzieci wtedy przestają kochać albo ojcowie???????
Czy mieszkając kilka ulic dalej będzie gorszym ojcem?Nie,ale ty będziesz mogła rano zrobić sobie kawę z uśmiechem który zobaczy twoje dziecko,Twój mąż przychodząc by zabrać je na spacer nie będzie spięty i milczący tak jak teraz.I poświęci każdą minutę dziecku/nie komputerowi/
Jak pokażesz dziecku kochającą rodzinę,jaki dasz wzór budowania związku?
Jak w przyszłości nauczy się walczyć o swoje szczęście,szacunek do siebie?
Powiesz ,,nie warto"?
Bedziesz się mijać z jego ojcem,unikać kłótni , z czasem znienawidzicie się i zaczniecie na siebie warczeć Im dziecko będzie większe trudniej ci będzie odejść,trudniej ułożyć sobie życie,trudniej dziecko oszukiwać/TAK oszukiwać/a żal będzie rósł.
Obarczasz dziecko odpowiedzialnością za zmarnowane życie.
Twój mąż oszukał cię zawierając małżeństwo ale ty oszukujesz się teraz na własne życzenie.
Zastanów się czy nie lepiej zebrać dowody zdrady,wnieść pozew,dać mężowi wolność której tak bardzo potrzebuje.Ustalić terminy jego spotkań z dzieckiem/poza domem/ i zająć się budowaniem przyszłości dla siebie i dziecka?
Daj sobie i dziecku szansę na spokój ,pogodę ducha,uśmiech ,na mieszkanie bez lokatora ,kłótnie,nienawiści,obojętności.Daj dziecku szansę na pogodne dzieciństwo,na to by koledzy nie uświadomili mu gdzie i z kim mąż jego mamy spędza czas .Świat jest mały ,prędzej czy później ktoś ,komuś.....
Ktoś w rodzinie wie w jaki tkwisz układzie,jak bardzo mąż ma cię w nosie i zajmuje się sobą?Pierzesz mu,gotujesz,co mówisz gdy ktoś was odwiedza?
Czego naprawdę się boisz?
To że dziecko chce rodzeństwa to raczej normalne.Każde ma taki etap,mój syn przez 2 lata jęczał gdy chodził do przedszkola.Wyleczył się kiedy kilka razy widzieliśmy wrzeszczące dziecko i zapytałam czy o takim rodzeństwie marzy. Czas spędzony w przedszkolu i zajęcia dodatkowy z chłopakami nadrobiły niedobór rówieśników./chciał rodzeństwo w swoim wieku/
Masz dopiero 33 lata,nie wiesz czy będziesz mogła zaufać aż nie spotkasz człowieka,nie poznasz go,jego historii,nie dasz sobie czasu na rozwinięcie znajomości.
Trwanie w tym w czym tkwisz nie powoduje że jesteś coraz młodsza a twoje dziecko bardziej niedomyślne
Masz świadomość że już ją okłamujesz chociaż nic złego nie zrobiłaś????Będziesz mogła jej powiedzieć ,,nie kłam"?,na jakiej zasadzie,co wolno wojewodzie?
Twoja rodzina wie co się u was dzieje?
doskanale zdaje sobie sprawe z tego ze za jakis czas bedzie gorzej, ciezko bedzie udawac ...ja juz nawet tego nie chce ...strach przed tym wszystkim mnie przerasta...przed odejsciem,tlumaczeniami dziecku, znajomym..tak zwyczajnie jest mi wstyd za niego
widze, ze on probuje cos tam naprawiac ale ja jestem obojetna,nie umiem, nie potrafie mu zaufac...pytacie o terapie-chodzil kilka tygodni,potem zrezygnowal.wiem ze musze podjac decyzje ale uwierzcie mi ,ze jest mi cholernie ciezko
Komentarz doklejony:
dodam jeszcze ze rzadko spedzamy czas w domu ,ze tak powiem razem poniewaz kiedy on idzie do pracy ja jestem w domu ,on przychodzi ja wychodze do pracy...
Czy teraz czy kiedyś nie musisz nic znajomym tłumaczyć.Tak małemu dziecku zresztą też z wyjątkiem tego ze tato ją kocha,np zmienił pracę i będzie przyjeżdżał wtedy i wtedy.
Co niby mąż próbuje naprawiać chce się dogadać by nie było fochów?Terapia odpadła,to są lata oszustw,szuka dla was pomocy,mówi że zrozumiał,że baby go już nie kręcą?Jak chce to naprawić,konkretnie?
A ty dziewczyno nie chowaj głowy w piasek przed jego rodziną.
Facet biorąc ślub cię oszukał,miał ciągoty ,jeżeli mieszkał z rodzicami to pewnie o tym wiedzieli.Nie kryj go przed nimi bo w przyszłości mogą na tobie wieszać psy za /ewentualny/rozwód,szczególnie jeżeli nie udowodnisz że to z jego winy.
Zdecydował się na małżeństwo/dlaczego?/ale jedna to dla niego za mało.
To co zrobił to nie twoja wina.Może jego, ze lubi/ł baby na pęczki też nie.Ale wiedząc o tym nie powinien ci zawracać głowy.
jestem tu nowa. Dużo mnie kosztowało by się odważyć.
Ale dziś mam chyba słabszy dzień i nie daję rady. Chciałabym się zamknąć gdzieś i by ten koszmar się skończył.....
Byłam 20 lat z kimś (10 lat po ślubie) Znałam go od 15 roku życia. Była dla mnie wszystkim. Razem z nim przeżyłam 2/3 swojego życia. Mam dwójkę małych dzieci. W marcu mnie zostawił...początkowo nie wierzyłam (pewnie jak każda)że dla kogoś, ale teraz już wiem. Wiem, że dziewczyna 12 lat młodsza od niego. Razem pracowali więc musiało to dłużej trwać. Ma tak samo 2 małych dzieci i jest 4 lata po ślubie. Skąd się biorą takie panny......Jak on może patrzeć mi w oczy i kłamać że nikogo nie ma. Jak on może usypiać tamte dzieci, bawić się z nimi - kiedy nasze córki płaczą po nocach za nim...Dziewczyny pomóżcie mi Nie mam sił Czuję że nadchodzą ciężkie dni dla mnie. Mam dni że jestem silna ale mam dni że boję się, że nie dam rady...pewnie jak każda...Przed chwilą się dowiedziałam, że kolejny weekend dzieci nie zabierze.....
Komentarz doklejony:
ps..mam dziecko ktore kocham nad zycie..i wiem , ze moj mąz tez je kocha..i zal mi napewno bedzie..ze nie bedzie tak jak dawniej...tzn...wspolne wyjazdy rodzinne itp...dzieci sa bardzo mądre i duzo widza slysza i mysla....napewno tez przezywaja na swoj sposob...ale jesli kobieta bedzie schodzic wdol po takej traumie...nie ulatwi to dziecku....daltego musi byc silna...co ma byc to bedzie..ale nie poddawac sie
Komentarz doklejony:
nowiutka,...
otworzyc oczy....przemyslec na spokojnie..i dawac po sobie poznac mezowi...ze jestes w tym wszystkim slaba..bo on to wykorzysta i bedzie czul sie zwyciezca...spokojnie do tego podejsc....to bardzo ciezkie sprawy i dreczace..tyle dylematow..co robic czego nie?....czy Twój mąż wie, zę ty masz świadomosc o zdradzie jego?
Czas się wyzwolić, zamknąć tamten rozdział i ustalić widzenia z dziećmi sądownie, żeby taki nagly sms nie rozbijał Ci duszy i głowy na długie dni. Pisz na PW!