

| Alfinka26 | 22. Lipiec |
| majeczka84 | 22. Lipiec |
| Patryk1991 | 22. Lipiec |
| julian1974 | 22. Lipiec |
| smutna22 | 22. Lipiec |
heniek | 00:34:15 |
Mundi83 | 03:14:26 |
Julianaempat... | 03:27:30 |
#
poczciwy | 06:43:15 |
Quanta1670 | 08:59:56 |
Witam
W sumie zarejestrowałem się tutaj bo może będzie mi jakoś łatwiej się z moim problemem uporać
Z moją żoną jestem w sumie 4,5 roku i rok po slubie. Od samego poczatku była to miłość której życzyłbym każdemu( samego uczucia bo było i z mojej strony nadal jest prawdziwe)
Moja żona od poczatku miała problem z alkoholem, ale kilka lat temu objawiał się tylko dziwnymi akcjami po spozyciu. Rok przed ślubem moja zona zdecydowala sie na wszywke alkoholową. To był piękny rok!!! Z każdym dniem kochałem ja bardziej. po roku w lipcu wzięliśmy ślub. Od razu kupiliśmy mieszkanie i w sumie mieliśmy wszystko - tylko żyć Każdemu powtarzałem zawsze ze w momencie gdy moja zona nie pije to jestem najszcześliwszym facetem na świecie. I właśnie zaraz po ślubie zaczęła sie jazda z alko. 3-4 razy w tyg jazdy. Brak pracy i jazdy. przez prawie rok znosiłem to wszystko bo po prostu chcialem jej pomóc i bardzo ją kocham. W końcu zdecydowaliśmy sie posłac ja do ośrodka leczacego uzależnienia. Tam wyszło ze uzaleznienie jest w jej głowie i przyczyna moze byc fakt ze sama zostala zdradzona kilka lat temu przez swojego chłopaka. bardzo to przezyla .Była tam miesiąc. Po dwuch tygodniach przyjechałem w odwiedziny i jak ja przytuliłem to czułem że kochamy sie nad zycie zreszta mowilismy to sobie codziennie. I właśnie teraz się zaczeło.
Po 3 tyg pobytu tam zaczałem zauważać ze coś sie zmieniło . SMSy juz nie takie same, brak rozmów telefonicznych. Niby" skupiła się na terapi". Po powrocie z osrodka po 4 tyg w sumie zrobilem jej małą jazde o to ze zaczęła się tak zachowywać , jakby nie moja żona. Zapytałem czy czasem kogoś nie poznała , oczywiście zaprzeczyła.
Dzień póżniej upiła się i powiedziała mi że się zakochała.
Był to taki cioś ze przez pierwszych parę dni w ogóle to do mnie nie dochodziło. Wyprowadziłem się do rodziny. Po paru dniach jak sie spotkaliśmy zdecydowalem ze jej to wybacze bo zapewniala ze tylko się całowali ale czuje coś do tego gościa. Tydzien mieszkaliśmy razem. Zero sexu, czułości nic. Po tyg pojechalem do innego miasta na rozmowe o prace i napisala mi ze pojechala do kolezanki to wszystko przemyslec. Oczywiście w trakcie okazalo sie ze jest u niego. Była tam 6 dni. Przez te dni nie wiedzialem co ze soba robic, bylem maksymalnie zalamany ale i tak wiedzialem ze jak tylko wroci to wszystko jej wybacze. Jak wrócila zaczałem naciskać i okazało się z oczywiscie z kochala sie z nim. Kilka razy. Też myślałem ze to wybacze. Po 2 dniach pojechala znowu i po raz kolejny wrocila po 6 dniach. Dowiedzialem sie ze kocha go nad zycie i tylko on sie dla niej liczy. 3 tyg które zmieniły moje zycie w koszmar. PO powrocie zaczeła pic znowu i mowic ze kocha kogos innego. W koncu nie wytrzymałem i pojechalem do przyjaciela i w ten sam dzien on do niej przyjechal. Spali w naszym luzku przez 4 dni. Po 4 dniach po rozmowach moja zona doszla do siebie i stwierdzila ze musi dac nam szanse to naprawic. Bo jak sie okazalo w naszym zwiazku było judno. Tylko jak mozna cokolwiek robic jak przez rok ktos jest pijany 3-4 razy w tyg do zgonu i pije w momencie jak ja jestem w pracy.
Teraz mieszkamy razem i chcemy sprzedac mieszkanie ale po paru dniach jest ze mna coraz gorzej. Nie ufam jej ze nie ma z nim kontaktu.Cały czas powtarza ze trzeba czasu by mnie znowu pokochala bo teraz po prostu " nie jestem jej obojętny i jestem jej męzem".
To wszystko mnie maksymalnie dobija bo kocham ją nad zycie i chce jej pomoc ale nie widze w jej oczach nic co by wskazywalo ze moze mnie jeszcze pokochac. Boje sie ze z kazdym dniem bede wobec niej coraz bardziej chamski. Widze ze zaczynają ją nawet wkurzac momenty kiedy placze. To wszystko jest tak absurdalne ze sie w głowie nie mieści. Nie potrafie nawet przez chwile pomyślec ze juz jej nigdy nie zobacze a z drugiej strony co chwile mam przed oczami scene jak jakis obcy facet dotyka i kocha sie z moją żona. Zapewnialem ja ze dam jej czas ale jest mi coraz trudniej.
Nie jestem jakimś słabym typem. Mam dobrą prace, jestem pewny siebie i z tego co słysze to przystojny i ona sama mowi mi dlaczego ja tak bardzo ja kocham skoro moge miec lepsza dziewczyne. ALe ja po prostu nigdy nie chcialem mieć nikogo innego. Znam ja doskonale. Jej zapach, sposób chodzenia mimike twarzy. Wszystko mi ją przypomina. NIe potrafie z tym żyć chociaz minął dopiero miesiąc. NIc mnie nie bawi. Kiedyć chodzilem na siłownie 3-4 razy w tyg a teraz od miesiaca nic. Nie chce mi sie jeść, pić ani nic. W pracy nie moge sie skupic. Zabieram sie za coś i po 5 min mam dosyc. Najchętniej to siedze na balkonie i patrze sie przed siebie.
Być moze przeczytam tu jakieś słowa które mnie podniosą na duchu lub utwierdza w jakimś przekonaniu.
Przepraszam za błędy:)
Tylko ta sprawa mnie niszczy strasznie bo po 4,5 roku po tym wszystkim co razem przeszliśmy moja zona sie odkochala i zakochala w kims innym. Mozna dostać po ryju od życia bardziej????
Twoja sytuacja będzie coraz gorsza. Ona będzie podejmowała leczenie, a jednocześnie szukała silnych bodźców, by poprawić sobie nastrój. Stąd zdrady. Ty nie dostarczasz jej pozytywnych doznań. Zawsze już będziesz jej się kojarzył z niewolą picia. A ona chce pić! I żyć! Ale żyć wg zasad alkoholika.
Alkohol atakuje najpierw mózg. Ona już nie myśli i nie czuje, jak zdrowy człowiek. To wszystko dokonuje się w wyjątkowo zawoalowany sposób. Na tym polega ta nieszczęsna magia alkoholizmu.
Zmartwię Cię. Nie bedzie lepiej. Będzie tylko gorzej. Całe lata stracisz na szarpaninie. Poświęcisz całego siebie, a i tak, na końcu poniesiesz porażkę. Będziesz wydawał na nią całą swoją kasę, ale to pal sześć. Chociaż, radzę Ci, zadbaj o swoje mienie. Ale najgorsze będzie to, że jej choroba zniszczy Ci życie. Dziwię się, że chcesz jej dać szansę po tym, co Ci zrobiła. Ona Cię nie kocha. Manipuluje Tobą i wykorzystuje. A Ty się tak pięknie dajesz. Ciesz sie, że nie macie dzieci.
Jedyna moja rada: rozwód. Z jej winy. Wiem, że i tak tego nie zrobisz. Wolisz się męczyć. Szkoda mi Ciebie, bo wiem, co Cię czeka. Bo żyłam z alkoholikiem wiele lat. Też się łudziłam, tylko nie miałam pojęcia o zdradach. A powinnam była się domyślić. Taka byłam durna. Ty już wiesz, że Twoja, to zwykła sucz. I chcesz z nią być. Jesteś durniejszy ode mnie. Na szczęście, to nie moje życie.
Sam alkoholizm to choroba o wielu obliczach. Dla Ciebie ważne jest oblicze emocji i niezwykłe manipulowanie wszystkimi wokół tylko dla jednego celu. Dostarczania sobie emocji. Nic innego nie jest ważniejsze, ani Ty, ani żaden inny cel. Dziewczyna dostarcza sobie chorych emocji, bo tak została wychowana, takie życie zna, tak została stworzona. Nie napisałeś ani jednego słowa o jej domu rodzinnym ,ale na bank normalny dom to nie był. To jest przyczyna. Historia o byłym chłopaku być może ma jakieś ziarno prawdy, ale sposób reagowania, zapijanie, a przede wszystkim gra na swoich i innych emocjach jest wcześniejsza. Znasz swoją dziewczynę od samego początku jako nieszczęśliwą, zranioną itd, pamiętasz choć jeden pełny rok bez problemów z jej strony? Bez huśtawek nastroju?
Byłeś i jesteś dla niej wyjściem awaryjnym, nawet gdy przez moment świata poza Tobą nie widziała. To było jej zachłyśnięcie się iluzją szczęścia, to było JEJ potrzebne. Gdyby obok kręcił się inny facet, prawdopodobnie nie wybrałaby by Cię. Mało tego tacy ludzie potrzebują podobnych Tobie, oddanych, kochających, poświęcających się, aby żyć ich energią. Gdy jej brakuje, szukają na nowo. Brakło Ci sił i poszedłeś w odstawkę.
Choćbyś nie wiem jak się poświęcał i dawał jej swą miłość nie zmienisz jej. Jest możliwe życie z alkoholikiem, owszem, tylko czy wytrzymasz to? Jest możliwe, jeśli masz charakter, silną wolę, wsparcie i pogodzisz się z życiem bez niej. Dopóki uzależniasz swoje szczęście od niej przegrywasz. To właśnie dowiesz się na terapii dla wspołuzależnionych lub grupie Al-ANON, DDA. Powinieneś to wiedzieć ze spotkań w każdą ostatnią sobotę miesiąca w Toszku. Dowiedz się co to "twarda miłość" wobec alkoholika. Zajmij się swoim życiem, zadbaj o rozdzielność majątkową. To tylko na początek, bo będzie jeszcze gorzej.
Kobiety działają bardzo emocjonalnie, dlatego ich picie, szybkość wpadania w nałóg i wszelkie komplikacje są dużo bardziej poważne. Tych parę lat jej picia to jak paręnaście lub kilkadziesiąt lat picia mężczyzny. Toszek to jeden z lepszych odwyków w Polsce. Mimo to zaledwie 2-3 osoby z grupy zachowają trzeźwość dłużej niż dwa trzy lata. Są leczeni i mężczyźni i kobiety, oczywiście mieszkają w innych pokojach, a wszelkie miłostki są tępione . A jednak na każdym "turnusie" znajduje się para ,która flirtuje. Takie zachowania są wpisane w tę chorobę i pewien odsetek alkoholików ma ciągoty do zdrad. To jest obraz Twojej żony. Tak jak z alkoholizmem nie widzi powodu, by zerwać z piciem, tak nie popuści nowego (czy aby nowego? ) stylu zdobywania emocji.
Chłopie, jesteś tak współuzależniony od niej i jej gierek, że zajmie Ci całe lata by się wyrwać z tego zaklętetego kręgu. Nawet z terapiami. Przemyśl nasze słowa. Jeśli potrzebujesz kopa, pomocy pisz na PW.
Już dawno chciałam Ci napisać, że Cię podziwiam! Wylazłeś z tego goowna! I nie chodzi mi o to, że nie pijesz. Ocaliłeś głowę. I chyba serce. Szacun. A teraz odpukam w niemalowane, żeby nie zapeszyć.
Trafiasz w sedno. HRaven69 poszedł w odstawkę. Dokładnie, jak ja. Alkoholik idzie tam, gdzie go nie znają. Przy obcych czuje się kimś! Nikt nie widzi w nim piętna choroby! A, jeszcze, jak z innymi wypije?! Cały świat jest u jego stóp!
I, co, HRaven69? Odpadasz w przedbiegach!
Pakuj się, chłopie, zwiewaj i nie oglądaj za siebie. I podziękuj kochasiowi. Bo nie będziesz musiał sprzątać rzygowin, prać oszczanych kocy, szukać po barach.
Ale, najważniejsze: ocalisz psychikę!
A ona to wykorzystała. I będzie wykorzystywać - bo jej na to pozwolisz. Chyba, że zaciśniesz zęby, odejdziesz z bólem i przeświadczeniem, że umyka Ci coś najcenniejszego w życiu. I to nie będzie prawda.
Jeśli znów źle nie wybierzesz - będzie przynajmniej inaczej!
I jak pytasz, czy można od życia bardziej dostać w twarz, to wielu z nas odpowie wprost - można!!! Po stokroć!
Zachowaj ją w sercu jako swą tęsknotę, ale nie chciej z nią być, bo dopiero doświadczyłeś namiastki tego, co ona może Ci zgotować w dalszym życiu.
Namiastki tego - więc słuchaj rad!!!
Komentarz doklejony:
pisaliśmy równocześnie.Czyli ona podjęła decyzję ze odchodzi?Jeżeli tak dopilnuj by wasze sprawy według prawa przestały być wspólne.Jeżeli jesteś w stanie porozmawiaj z prawnikiem bo później by coś załatwić z kobietą której nie można namierzyć to problem.A póki jesteście małżeństwem za jej głupoty będziesz odpowiedzialny.Przy związku z hazardzistą te głupoty mogą być bardzo duze/bo czego ona nie zrobi z miłości?/
Komentarz doklejony:
Najgorsza jest chyba swiadomośc ze juz jej nigdy nie zobacze. Nie poczuje jej zapachu, dotyku. Nie zobacze uśmiechu na twarzy.
Komentarz doklejony:
My nie mamy nic wspolnego praktycznie. Mieszkanie zostalo zakupione przez darowizne ze sprzedarzy jej mieszkania w innym mieście. Jak tylko sprzedamy mieszkanie i splacimy kredyt to najprawdopodobniej sie rozejdziemy. Pozniej to juz zostanie tylko rozwod
Co do sfery materialnej. Nie ufaj jej. Nie wierz w to, co planuje, co obiecuje.
Moe Cię nie spłacić, siebie też. Drapnie kasę i spieprzy. Przerabiałam na sobie!!!
Od teraz, to Twój największy wróg!
Więc lamenty odłóż na zimowe wieczory;-). Teraz weź się w garść, myśl i działaj. Nie dawaj jej ani złotówki. Ona nie ma uczuć! Jasne, że do nas, zdrowych, to nie dociera. Wklep w google takie hasła, jak: uczucia alkoholika, fazy alkoholizmu, czy alkoholik może kochać itp. Itd. I czytaj, czytaj, czytaj. I uodparniaj się. Nie pomożesz jej. Tylko sobie. Bogu dziękuj, że to tylko cztery lata.
Niech ślad po niej zaginie, bo każda wiadomość o niej może być dla Ciebie problemem. Najprawdopodobniej, z niczym wróci do Ciebie. Wtedy, emocjonalnie, masz być lata świetlne od niej.
Też mi było ciężko. Teraz modlę się, żeby nie wrócił. Nic o nim nie wiem. I dobrze. Bo, jeśli jakoś egzystuje, to będę wściekła, że olał dzieciaki, tak kompletnie i uczuciowo, i materialnie. Jeśli gnije w rowie, będę się po ludzku przejmować. Nie jestem robotem. Więc lepiej, że nic nie wiem.
Na tÄ™ chwilÄ™, niech jak najszybciej, ona wyjedzie.
Wtedy zaczniesz zdrowieć.
Jestem dwa lata dalej, niż Ty. To decydujący czas. Po tym czasie, będziesz tak pewny, jak ja. Będziesz wolny.
:cacy
Komentarz doklejony:
Może Cię podać o alimenty, bo chora, biedna, bez pracy. Na to też uważaj.
Nie wierzysz?! Za chwilę uwierzysz! Nie masz pojęcia, jak ci ludzie się przeobrażają! A jeszcze, jak jej mełłość do duupy uderzyła?!
Na nic nie licz. Dobrze pozamiataj, żeby, ani okruszka, nie zostało!
NaprawdÄ™, robimy to z troski.
Gdybym nie miała tak rozległej wiedzy i tak smutnego doświadczenia, nie śmiałabym powiedzieć tu, ani słowa.
Jeszcze rok temu wierzylam, że on ma, choć jeden procent, odruchów ludzkich, chociaż ojcowskich. Jakże się myliłam...
Nie wiem, jak Cię przekonać. Ufam, że, w jakimś odruchu samozachowawczym, pojmiesz rozmiar problemu. I beznadziejność sytuacji. Tam, gdzie alkohol, tam piekło.