Crusoe | 00:46:57 |
Aga104 | 00:50:57 |
#
poczciwy | 01:21:48 |
JamesTon | 02:01:00 |
Julianaempat... | 06:27:03 |

Jesteśmy po ślubie 15 lat, mamy dwoje dzieci , wiem że mąż mnie zdradza i to już od jakiegoś czasu , prezerwatywy które znikają , tabletki które zażywa i to nie dla mnie .Nie sypiamy nawet w jednym łóżku bo odszedł z naszego wspólnego łóżka,idzie gdzie chce wraca kiedy chce , nasz dom traktuje jak hotel gdzie się można wyspać i zjeść . Mam dość takiego życia, wiem że nie zmuszę go do miłości i nawet już jej nie chce, ale nie pozwolę się tak traktować , nigdy nie był wsparciem dla mnie jego świat to auto lepsza komórka żadnych problemów bo od tego jestem ja . Zażądałam aby się wyprowadził zaśmiał mi się w twarz stwierdzając że ma takie samo prawo być tu jak ja , choć dom należy do mojej mamy a on nawet nie ma meldunku w nim. Nie chce do tego mieszać policji to w końcu ojciec moich dzieci pierwszy i jak dotąd jedyny facet w moim życiu,choć traktuje mnie jak gówno nie chce z jakiegoś powodu odejść tam gdzie przecież mu powinno mu być lepiej dlaczego? nie nie łudzę się że to resztki uczuć do mnie trzyma go w domu ale dlaczego nie zachowa się jak facet ?Doprowadza mnie na skraj wyczerpania psychicznego , nawet teraz gdy zachorowała moja mama dziele czas między dom a szpital a on nawet ani raz ją nie odwiedził w szpitalu choć jest tam od miesiąca, co to za człowiek? Mama przez parę lat pilnowała naszych dzieci a dziś nawet nie zapyta jak się czuje . Proszę pomóżcie ,co robić .
Kajroka7, Ty się najpierw zastanów, co jesteś w stanie dać z siebie, żeby w końcu móc żyć w godnych warunkach. Na co jesteś gotowa ?
W Twoim przypadku jedyny sposób na tego pasożyta to rozwód. A to bezszelestnie się nie stanie. Nie masz do czynienia z człowiekiem uczciwym, tylko szują która zajadle będzie bronić , żeby mięciutki i wygodny fotelik dalej mościł się pod jego d(u)pcią.
Oczywiście, możesz uciec się do fortelu, czyli naraić mu jakąś panią , która będzie lepiej dbać o wygodne życie tego wsiarza, niż Ty. I wtedy masz spore szanse, że ukontentowany zabierze swoje cztery litery i przyssie się do nowej ofiary. Także, jeśli masz jakąś wredną znajomą, która powinna dostać taki prezent za karę, to reklamuj przy niej swojego męża jako ósmy cud świata i koniecznie przy każdej okazji wspominaj , że to super wierny partner. Jest szansa, że pani łyknie haczyk i zechce go od Ciebie odbić. Jak to dobrze rozegrasz, to w pół roku będziesz miała kłopot z głowy.
Bite dwa lata pewności jego zdrad, całkowity rozpad pożycia, Ty, w wieku, który gwarantuje szansę na normalne, a nawet, szczęśliwe życie, dzieci, które Cię kochają, sytuacja materialna do ogarnięcia.
Czas się pozbyć tego goowna!
U mnie też gadzisko romansowało przy dzieciach. I, właśnie, dla nich, choć, głównie, dla siebie, postanowiłam zakończyć związek. Zresztą, nawet się nie zastanawiałam. Od razu byłam pewna, co zrobić. Najgorsze jest takie miotanie się, dawanie szansy, odwlekanie... Później jest coraz trudniej z decyzjami. I zostajesz sama ze swoją obezwładniającą frustracją i strachem.
Nagrodą za moje radykalne decyzje są słowa dzieci. Na pytanie, czy żałują, że wszystko tak się potoczyło, odpowiadają: NIE, jesteś teraz inna.
Rozumiesz? Wcale nie robisz im dobrze, umartwiając się dla nich. One chcą, byś była spokojna, szczęśliwa. INNA. Nie chcą Ciebie takiej, jak teraz. Słabej, zapłakanej, zestresowanej, nieporadnej.
Dobrze by było, gdybyś miała dowody zdrady. Wtedy rozwód z jego winy. Jesteś długo na portalu, więc wiesz, co chodzi.
Nie masz pojęcia, co to za uczucie, wyrwać się z niewoli. Głównie swoich chorych emocji.
Działaj, kajroka, działaj! Od już!
Dobrze wiesz, co robić! Musisz tylko zacząć!
Cholera, nawet nie wiesz, jak warto! Ja nie żałuję, ani przez sekundę, choć kosztowało mnie to wiele, zwłaszcza, gdy zostawił mnie z bankrutującą firmą.
Obudziłam się, przejrzałam. Często powtarzam, że jestem, jak nowo narodzone dziecko. Uczę się żyć na nowo. Na razie raczkuję, ale, przecież każdy osesek, w końcu, staje na nogi!
:tak_trzymaj
napisałaś:
"Mam dość takiego życia....
....nie pozwolę się tak traktować..."
praktycznie od początku pozwalasz na to, aby traktował Cię źle.
Mimo wcześniejszej opisanej historii, nie skorzystałaś chyba z żadnych rad tam podanych. Ile jeszcze lat chcesz naprawiać coś, co wg mnie nie istnieje.
Łudzisz się, że może on kiedyś .... taa, a świstaki zawijają w sreberka
Krótko za ryj, skoro mieszkanie mamy + on nie ma meldunku + Ty masz go dosyć = nie zasłaniaj się dziećmi, tylko wyrzuć gnoja. Może iść do rodziców, pod most, lotto Ci to
Może czas zadbać o siebie.
Czy Twoją misja zyciową jest zapewnianie trutniowi wygodnego zycia? skoro tak, to o czym Ty dziewczyno mówisz i dlaczego narzekasz, już któryś rok z rzędu?
Pamiętam, jak dałam kopa gadowi! Uczucie bezcenne. To nic, że szok, że rozpacz. Najważniejsże, że ocaliłam honor, że nie dałam się upodlić. Niesamowite, ile to mi dodało sił!
Stać Cię na to, cierpiętnico? Jak sobie chcesz. Toż to Twoje życie.
Niestety, tylko jedno.
Cytat
Świadomie lub mniej, myślisz/masz nadzieję, że on nie odchodzi, bo nie jest zdecydowany na rozstanie z Tobą, więc Ty sama nie chcesz zaprzepaścić szansy, że któregoś dnia z kwiatami pojawi się w progu z przyklejonym "przepraszam". Nie chcesz podjąć decyzji, by go wyrzucić, ponieważ to wymaga odwagi, również wtedy, gdy trzeba się będzie zmierzyć z konsekwencjami. Powiem tak...nie oszukuj się i może w końcu zaczniesz myśleć logicznie i konsekwentnie postępować.
Postraszyłaś i tyle Twojego. Wygląda na to, że nawet powieka mu nie zadrżała, że mogłabyś wprowadzić w czyn zamiary. Widzisz, on nie bierze Twoich słów na poważnie, mimo, że musi zdawać sobie sprawę, że bez prawa własności i bez meldunku, właściwie z godziny na godzinę może zostać bezdomnym...
kajroka7, przeczytaj swój pierwszy wpis tutaj sprzed chyba 2 lat. Czy sytuacja uległa zmianie? Moim zdaniem tak - na gorsze, a Ty dalej tkwisz w tym chorym układzie.
Masz to, na co pozwalasz. I tyle.
Cytat
Jeżeli prawo do mieszkania przysługuje jednemu małżonkowi, drugi małżonek jest uprawniony do korzystania z tego mieszkania w celu zaspokojenia potrzeb rodziny. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przedmiotów urządzenia domowego.
Jeśli jedynym właścicielem jest Twoja mama, to ona ( a nie Ty ) musi wypowiedzieć umowę użyczenia, nakazać mu opuszczenie domu, oraz wystąpić o eksmisję .
Komentarz doklejony:
dlaczego on ma odejść skoro ma darmową sLużącą która tak naprawdę nie robi nic odszedł.Dla niego pewnie kobieta mówi jedno a myśli co innego.O ludziach świadczą czyny chociaż sLowa też bolą.On nue zwraca uwagi na twoje gadanie bo twoje czyny mówią że ci dobrze.Ty nie wyciągasz wniosków z jego czynów bo skupiasz się na gadaniu.I jeszcze masz nadzieję że on patrząc przez lata na ciebie jak na znoszoną parę trampek zobaczy w tobie czerwone szpilki.Taaaaak gust mu się zmieni.
Komentarz doklejony:
przepraszam za niedociągnięcia ale piszę z telef.
Istnieje nawet takie przeświadczenie, że gdy kobieta mówi 'nie", to tak naprawdę ona mysli, że "tak"- takie mniej więcej głupoty.
dla facetów bowiem sprawa jest prosta- gdy jeden ma coś do drugiego, to swoje porachunki załatwia szybko i po męsku, czasem przywali jeden drugiemu w pysk i sprawa jest jasna dla obu oraz załatwiona raz na zawsze.
Kobiety natomiast mają skłonnosć do rozwalania spraw na czynniki pierwsze, do analizowania i do przelewania z pustego w próżne, do nadawania rzeczom bez znaczenie nie wiadomo, jak wysokiej rangi. Są po prostu bardziej uczuciowe i dlatego, zamiast na faktach, skupiają się na całej tej "wyższej sferze".
Facet patrzy więc na taką kobietę i nie może pojąć jak to jest- widzi kobietę, która dowiedziała się o jego zdradach, ma pełną świadomosć tego, w jakim położeniu się znajduje, a mimo to, ona dalej ma jakieś złudzenia, wybacza niewybaczalne i wbrew wszystkiemu uparcie wierzy w szczęśliwe jutro. Dlatego taki chłop patrząc na tak postępującą kobietę uczy się coraz większego lekceważenia jej. Szczególnie dotyczy to facetów, którzy nie mają klasy, ale i ci w miarę przyzwoici też potrafią napompować się po czymś takim, jak balony.
Twój mąż widzi w Tobie biedną zdesperowaną kobitkę, która nie widzi dla siebie żadnych szans na normalne życie albo na, tym bardziej, poznanie kogoś dla siebie i ułożenie sobie z innym facetem godziwego życia. On myśli więc sobie "a cóż ona zrobi beze mnie? gdzie pójdzie?kto ją sobie weźmie z dwójką czy tam trójką dzieci?kocha mnie ta kobitka bezwarunkowo, to ja sobie poużywam, bo włos z głowy mi nie spadnie, baba pogada, pozrzędzi ale ja przecież jestem taki cudowny, że wiem, iż ona ciągle na mnie czeka i wypatruje oknem czy nie wracam do domu- takie mniej więcej on ma myśli
Sama moja droga nauczyłaś tego faceta, że mozna poczynać sobie z Tobą na bezczela. Pokazałaś mu bowiem, że on może praktycznie wszystko, że Ty taka cierpliwa i wiecznie kochająca matka Polka jesteś.
Facet przecież wie o tym, że nie ma praw do Twojego domu, że nawet nie jest zameldowany, a przecież ciągle mieszka pod Twoim dachem i bimba sobie ze wszystkiego. On jeździł autem, woził swoją doopę,a Ty zapieprzałaś obładowana siatami i przynosiłaś w zębach zakupy, na piechotę, by nakarmić bebech tego trutnia. On zobaczył w Tobie, już wiele lat temu zobaczył w Tobie, poczciwą siłaczkę, która dla dobra rodziny krew nawet sobie upuści. Nie był dla Ciebie żadnym wsparciem, bo on nie jest z gatunku tych, którzy pomagają, lecz z tych, którzy przyssiewają się dawcy i żerują niczym pasożyty. Nic nie masz z tego chłopa, bo ani to Twój wspaniały kochanek, ani głowa domu, ani przyjaciel, ani dobry ojciec dla dzieci, ani kompan do zabawy, ani nawet wsþółlokator, z którym miło się mieszka. Nie masz żadnego pożytku z tego trutnai, nie miałaś i nigdy nie będziesz miała- to taki typ faceta i nic na to nie poradzisz.
Miałas dosć czasu na, to przekonać się niezbicie co do jakości, wartości tego człowieka.
Ty oczekujesz od niego, że on zachowa się jak mężczyzna i pójdzie sobie z Twojego domu, że przynajmniej tyle on zrobi dla Ciebie,a skoro on tego nie robi, to Ty nie możesz tego pojać.
A ja powiem Ci tak- nie oczekuj, że gofniarz zachowa się jak honorowy mężczyzna, bo jest to po prostu niemożliwe, bo niby jakim cudem tak miałoby się zdarzyć. Gofniarz to gofniarz- pojmij to w końcu.
Byle do wiosny- no rzeczywiście, kpina w żywe oczy.
Zwyczajnie jest kochana- trzymasz w domu pasożyta, który pomiata Tobą i na milion sposobów pokazuje Ci, kim albo raczej czym dla nie jesteś. A po co on ma sobie utrudniać? A czy to źle mu pod Twoim dachem? Przychodzi kiedy chce, robi co tylko mu się podoba, Tobie rzuci 1200 złotych (pewnie uważa, że i tak mocno Ci przepłaca, więc morda w kubeł), nażre się, wysra, i porządnie wyśpi, rzuci brudne łachy do kosza, by służąca z pietyzmem wyprała je i wypachniła, przebierze się w czyste i wyparasowane i pójdzie gdzie giry go poniosą. Twój dom stał się wygodną metą dla trutnia i on ma to wszystko za Twoim przyzwoleniem. To co Ty się jemu dziwisz? A Ty nie brałabyś fajnych rzeczy, gdyby ktoś Ci je dawał? Uniosłabyś się honorem albo dla dobra frajera łaskawie zrezygnowałabyś z podarunku?
Tak będą traktowali Cię ludzie, jak Ty im na to pozwolisz.
Czy dla wszystkich ludzi jesteś aż taka dobra i wyrozumiała, aż do granic frajerstwa i głupoty?
No wiadomo, że nie. Jednak do tego człowieka masz ewidentną słabość i dlatego akurat jemu pozwalasz na sobiepaństwo.
Pogoń pasożyta i to najlepiej prosto w ramiona którejś z jego bocznych doop. Nie czekaj do wiosny, bo to i tak niczego między wami nie zmieni. Człowiek ten nie dość, że Ciebie nie kocha, to przecież pomiata Tobą i siedzi Ci na plecach.
Nawet Twojej matki on dzisiaj nie uszanuje, bo ma się truteń za nie wiadomo kogo. Matka jest dla Ciebie ważniejsza czy ten chłop?- oślepłaś już kobieto doszczętnie czy co?
Dlaczego pozwalasz, by pod twoim dachem i na oczach Twoich dzieci działa się taka patologia?
Czy w skrytości serca ciągle czekasz na tego faceta? Czy o to Tobie chodzi?Ja k długo jeszcze będziesz pozwalała na takie traktowanie Ciebie? Kolejne dwa lata? a może jeszcze dekadę mu poświęcisz? Weź porządną miotłę i wymieć gnój ze swojego domu, wymieć przed świętami, żeby pachniało Ci w domu.
Komentarz doklejony:
To Ty go tak rozwydrzyłaś, a ponieważ ziarno trafiło na pdatny grunt, to mocno i bujnie Ci zakiełkowało i dzisiaj doczekałaś się beznadziejnego chłopa w domu. Byłaś po prostu głupio za dobra i dlatego tak teraz masz.
Znam przypadek, że pewien chłop też rósł sobie na plecach swoje pracowitej i poczciwej żony, był jak huba przyrośnięty do swojej zywicielki. Wszyscy to widzieli i kiwali głową ze dziwienia, że atrakcyjna, porządna kobieta, niezależna pod każdym względem pozwala nic niewartemu chłopu na tego rodzaju pomiatanie nią. Ona jednak była wytrwała i cierpliwa, mijały tak sobie lata i mijały. Chłop żył pod skrzydłami żony- mamuśki całe lata.
Aż pewnego razu poznał kobietę, oczywiście znacznie młodszą i bardziej wypoczętą i niż jego zona i jak należy się domyślić, poszedł ten facet do tej drugiej. Okazało się też przy okazji, że od lat chłop ten miał różne doopy na boku, ale wcześniej żadna z tych bocznych nie objawiła mu się, jako gwiazda, do której on miałby ochotę aż odejść z ciepłego gniazdka.
Ta jednak zrobiła na nim wrażenie i w pięć minut chłop zawinął się i tyle go widzieli.
Jego stara i wysłużona zona, jak należy się domyślać, wpadła w ciężką depresją, aż sie porządnie rozchorowała także somatycznie i aż do dzisiejszego dnia nie może pojąć tego, że facet ten odszedł od niej, pewnie taka zdziwiona umrze któregoś dnia. I tyle będzie miała ze swojego uczciwego życia.
Tymczasem co dzieje się z tym chłopem? Otóż, znajomi opowiadają, że chłop ten zmienił się nie do poznania. Wcześniej nie miał sił odnieść filiżanki do zlewu, nie robił w domu nic, czekał aż służba go oporządzi, a tymczasem z nową panią jego rola bardzo się zmieniła. Facet zapieprza w domu, jak motorek, myje okna, sprząta, gotuje, chodzi obładowany siatami, i wiesz co? Podobno jest teraz bardzo szczęśliwy, wprost promienieje od niego radość i energia. Jego druga żona stroi się, używa życia, ludzie mówią że i gachów sobie ona nie odmawia, a ten chłop chodzi z uszczęśliwioną miną i za..p..ie..r..dala równo.
Dziewczyno, pozbądź się złudzeń, bo w życiu nie zrozumiesz pewnych rzeczy. Szkoda Twojej energii i czasu- cała tajemnica tkwi bowiem w tym, że jeśli ten chłop kochałby Cię i poważał, to ja zapewniam Cię- on tak by cię nie traktował. Jesteś po prostu ciężką frajerką w jego oczach, a ponieważ ten chłop nie masz za grosz zwykłej ludzkiej przyzwoitości, jako człowiek, to doi Cię bez opamiętania.
Ot, całe wyjaśnienie tej niezwykle skomplikowanej zagadki.
Komentarz doklejony:
I wiesz, tak na koniec, żebyś się mimo wszystko, troszkę jednak uśmiechnęła. Nie jesteś jedyną kobietą żyjącą na ziemi, która trzyma w domu pasozyta- nawet mnie spotkał taki zaszczyt. Bo swoego czasu, za swoje ciężko zarobione pieniądze kupiłam sobie kota, bardzo pięknego oczywiście, ale zapewniam Cię, mój kot jest wielkim domowym pasozytem. Dostaje karmę z najwyższej półki, ja dbam o niego, czaszę go, pielęgnuję, codziennie odbrylam żwirek, by mój kotek miał czysty kibelek, a wiesz co on mi daje w zamian? Otóż nic mi nie daje, bo nawet do tych kolankowych nie należy. I tak robi mi wielka łaskę i zaszczyt, gdy pozwoli się troszkę pomiziać. A jednak ja swojego kotka będę trzymała pod swoim dachem dożywotnio- taka ze mnie nawiedzona frajerka.
Dziewczyno- obudź się z letargu i pogoń chłystka z domu, bo o ile kot ma prawo być pasożytem i królem, to jednak chłop nie dorasta mu nawet do pięt.
Cytat
Mono, ja wcale nie uważam. Kajroka7 jest po prostu uczciwym i sumiennym człowiekiem. Przerzucanie na nią odpowiedzialności za to, że jakiś prostak nie umie się zachowywać jak partner, jak porządny człowiek , mąż, tata, wykorzystuje otoczenie , rodzinę i żeruje na czyjejś prawidłowości ? Jak ktoś jest kanalią , to nią jest i tyle. "Cham chamem na wieki wieków amen".
Kajroka7, nie wierz w żadne brednie o wiośnie ( której ? 2015, 2016,..., 2039 ? ) bo przecież ten szubrawiec nie wybiera się pod namiot mieszkać, więc żadna wiosna mu nie potrzebna. On Cię tak tylko próbuje nastraszyć tą wiosną, bo myśli że potulnie stulisz dzióbek ze strachu przed opuszczeniem przez tego waszmościa. Widocznie ma podstawy sądzić, że w obawie przed rozstaniem zaczniesz mu tyłek miodem smarować. I wiesz co ? Myślę, że przede wszystkim powinnaś nauczyć się , jak to jest być głuchym na tego smętnego ciula.
Mono, jak chcesz mieć zwierzaka-partnera, to przygarnij psa. Odpłaci Ci miłością i wiernością za sam fakt, że dasz mu schronienie. Nie trzeba go uwodzić , ani rozpieszczać, żeby łaskawie dał się pogłaskać. Za okruch serca będzie się do Ciebie garnąć i szaleć z radości z powodu każdego Twojego powrotu do domu, choćbyś wyszła nawet na pięć minut śmieci wyrzucić.
Cytat
Kajroka szkoda Twojego czasu na tego typu analizy. Będziesz tracić czas na rozbieranie na czynniki pierwsze jego zachowań , zamiast zadbać o siebie .
Masz swój dom, potrafisz na siebie zarobić. W zasadzie on tylko z tego korzysta.
Nie popełniaj błędu polegającego na czekaniu na coś co sie nie wydarzy- czyli cudowną jego przemianę i nagłe zrozumienie przez niego błędów i wielkie przepraszam. To nie ten typ.
Być może pojawi sie jakaś pani która tak mu zawróci w głowie że wreszcie sobie pójdzie sam- ale na co Ci takie czekanie- a jak nie pójdzie to będziesz go holować do końca życia?
Jesteś zaradna , dasz radę . Zobaczysz jak to jest odetchnąć pełną piersią i śmiać się beztrosko nie rozmyślając o tym co on w tym czasie robi. W zasadzie w ogóle ie rozmyślając na jego temat, bo stanie się obojętny . Czego Tobie życzę.:cacy
Cytat
Jako facet nie zamierzam gada bronić, ale poszukam motywów jego działania. Z przedstawionych faktów wynika, że miałaś 4 lata przed ślubem czas na podjęcie wyboru o zamążpójściu. Zdecydowałaś się - ślub, on traci pracę. Pojawia się dziecko, za chwilę drugie... i huk domowej roboty - jak to z maluchami.
Nie mając pracy i dochodów na właściwym poziomie, facet sam dla siebie staje się nikim.
Sięga po alkohol, by w nim topić smutki.
Jako kobieta - masz wobec niego pewne wymagania, mniejsze lub większe - my faceci nazywamy to gderaniem - ale... nie znam zbyt wielu kobiet, ale wiele z nich przejawia charakter houseGestapo. Taki facet w domu nie tylko słabo zarabia jako samiec, ale i w domu ma niewiele do powiedzenia - a jak się po pracy pojawi - to dostaje wielozadaniową listę zadań do wypełnienia, bowiem kobieta uważa, że skoro ma rodzinę i są dzieci - to jest konieczność prac domowych - i tu pojawia się często źródło męskiego dramatu - zakres tych domowych zadań chce ustalać facetowi właśnie kobieta - i ten nie ma on nic do gadania, choć często uważa za nonsensowne, jak np. obowiązek stawiania i ubierania choinki w każdym pokoju, bo są święta ;-).
Dziewczyny - nawet nie zdajecie sobie często z tego sprawy, ile musimy wykonywać bezsensownych naszym męskim okiem prac, by uniknąć kolejnej awantury ;-)
A taki samiec by sobie chętniej na ryby pojechał, poszedł z kolegami na piwo, w garażu przy aucie pogrzebał, itd...
Pojawia się więc poczucie zniewolenia, i poczucie buntu - a kolejne awantury odsuwają już małżonków od siebie.
Podsumujmy co wiemy: mąż traci pracę, potem ma, ale zarabia 1200 zł, czyli mało jak na potrzeby współczesnej rodziny - pensja współczesnego niewolnika.
Własnego domu czy mieszkania jako rodzinnego gniazda nie macie, mieszkacie u teściowej - mając poczucie, że nie na swoim, że nawet gwoździa on nie ma prawa bez podania na piśmie tam przybić.
W domu jak się pojawi - to pewnie odbiera Cię jako hauseGestapo, przynieś, wynieś, pozamiataj - lista zadań do wykonania jak stąd do samej północy - stąd kolejne awantury i ucieczka w alkohol.
Awantury są jak wzajemne wbijanie ołowianych gwoździ w drewniany płot - wzajemnie się ranicie, ale żaden drewniany płot nie utrzyma w pewnym momencie ciężaru ołowiu jaki musi udźwignąć. I się wszystko wali - mąż ucieka nawet z łóżka, dom traktuje jako obóz koncentracyjny, a swoje życie jak życie niewolnika. Więc nagle doznaje olśnienia, że należą mu się od życia drobne przyjemności - a taką jest łatwy seks i najmniejszy brak obowiązków.
Nie musi już udawać że go nie ma przed telewizorem czy komputerem, jako samiec smarują mu nie powiem co miodem, więc tam czuje się dobrze. A w domu - ma to co już dobrze zna, zero pozytywnych emocji, które zmotywowałyby go do działania na rzecz żony czy rodziny. Słabe charaktery łatwo w ten sposób tłumaczyć.
Wasz problem jest taki, że nie nauczyliście się ze sobą rozmawiać, zupełnie nie znacie własnych potrzeb i pragnień - i żyjecie już ze sobą jako wrogowie. Bez terapii dla par u dobrego psychologa będzie ciężko. Zasada jest prosta: nie realizujesz jego potrzeb i oczekiwań, to i on ich nie realizuje i ucieka z domu. On nie czuje się w obowiązku do ich realizacji - i psycholog powinien z nim popracować nad tym by stał się dorosły, a z Tobą nad formą stawiania oczekiwań dla niego. Samiec skutecznie umotywowany potrafi robić w domu wszystko, ale źle "ustawiony" ucieka w telewizor, komputer, panienki...
Dlaczego pozwala sobie na takie cuda? Po pierwsze ma twoje przyzwolenie. Nie poniósł do tej pory żadnych konsekwencji za swoje wybryki lenistwo zdrady i co tam jeszcze nawyrabiał. Po drugie może jest to typ narcystyczny. Jemu wolno wszystko innym już nie. Wg niego należy mu się wszystko. Papu opierunek koledzy kochanki pilot do telewizora. .. Inni a zwłaszcza ty macie skakać wokół niego. Tak ma być.
Co masz zrobić? To akurat wszyscy ci piszą bez zmian zmian. Od paru lat. Wyciąć chwasty. Zadbać o siebie i dzieci. Paradoksalnie w ten sposób pomożesz i sobie i twojemu pasożytowi. Jeśli coś na niego wpłynie to tylko kubeł zimnej wody i kop w 4 litery.
Jakiś czas temu padł ciekawy pomysł na forum. "Umilanie" życia takim typom. Brak papieru toaletowego, brudne ciuchy. .. Niech się sam obsłuży pan i władca. Rączki bozia dała?
Cytat
Na kryzys w związku przeważnie pracują dwie strony. Ok, z tym się zgodzę.
Ale to usprawiediwienie zdrady o który napisał Ramirez... no to tak jak by kobieta mogła zdradzac i byłaby usprawiedliwiona- bo mąż za mało zarabia, bo nie podziwia, bo nie okazuje czułości, bo wiecznie w robocie... Nie przekonuje mnie takie usprawiedliwianie zdrady.
Mąż kajroki po prostu rozsmakował się z zdradzie i pasożytniczym trybie życia..a że ma przyzwolenie Kajroki- tak to w tego typu zaburzonych związkach niestety się zdarza..
Jest taka modlitwa nazywa sie NOWENNA POMPEJANSKA modli sie ja 54 dni do MATKI BOSKIEJ.. Matka boska obiecala ze kazdy kto sie pomodli i dotrwa te 54 dni do konca da łaske o jaka prosi.. ty mozesz poprosic o to by mąż dostal nowe serce i nowe oczy by przejzal co robi bo popadl w cos co złapalo go za gardlo, zaglubil sie a kiedys bedzie tego zalowal... jak ludzie robia coraz gorzej i gorzej popadaja w szpony złego ducha.. i zatracaja to co dobre w nich bylo. Tak sie z nim stalo.. my mielismy duzo kryzys od kad sie modle za meza jest duzo zmian na lepsze i jest coraz lepiej. Modlitwa ta jest trudna modlitwa poniewaz zly duch nie bedzie pani pozwalal jej dokonczyc.. tzn bedzie pani podczas modlenia sie zamyslac, slyszec przeklenstwa, sama pani zobaczy jak to trudna modlitwa. Zly duch nie chce zeby pani ja dokonczyla i dostala laske od Matki Boskiej czyli rzecz o jaka pani prosi. Jesli pani wytrwa pani zycie sie mieni na lepsze.. zyc z wiara i nadzieja jest latwiej niz bez.
A cóż to za gadanie, że facet stracił pracę i nagle poczuł się,jak śmieć, a skoro tak, to miał prawo chlać i na koniec znaleźć sobie boczną doopę, a właściwie niejedną.
Od tamtej pory, gdy miesiąc po ślubie stracił pracę, minęło kilkanaście lat, to ja przepraszam- długo jeszcze będzie mściło się na Kajrokie coś, co wydarzyło się wiele lat lemu?
A to on nie widział, co się dzieje?
Jego żona, dziewięc miesięcy po ślubie urodziła dziecko, potem drugie, pracowała, zarabiała pieniądze, orała w domu i padała na pysk ze zmęczenia, dźwigała żarcie dla rodziny dwa kilometry pod górę, nosiła w rękach pełne siaty, szła na piechotę, a co robił ten żłób? Siedział w domu i pierdział w fotel i co? Taki był tępy, że nie widział, jak ciężko pracuje jego zona, że może należałoby podwinąć rękawy i wziąć się do roboty? To może jeszcze Kajrokie powinna otworzyć gabinet terapeutyczny, by pracować nad uczciwością i dojrzałością swojego męża, już nie mówiąc o odpowiedzialności? No rzeczywiście- też mi interpretacja przyczyn rokładu tego wspaniałego, od samego początku, malżeństwa.
Mnie zawsze zadziwia taka dziwna naiwność ludzka i skłonność do doszukiwania się drugiego dna w sprawach, które na milę są przecież takie proste.
Facet ten może i sprawdził się, jako adorator i zdobywca niewieściego serca przed ślubem, może był jurny w łóżku i ma dobry bajer, ale życie pokazało, że do czegoś innego, do związku przeznaczonego do ciągnięcia rodziny, budowania jej i rozwijania, on zwyczajnie się nie nadaje.
O takich ludziach mówi się potocznie, że nie nadają się do życia.
Jego umiejętności nie sięgają bowiem aż do takiego poziomu. A mało to takich wokół? Sprawdzają się jako kumple, jako kochankowie, ale do życia na co dzień zwyczajnie się nie nadają.
Kobieta wiążąc się z takim od samego początku bierze sobie nieudacznika i morduje się z nim. Kobieta zapieprza, jak dziki osioł, bo pomocy od trutnia spodziewać się przecież nie może.
Są mężczyźni, którzy rzeczywiście potrafią zatroszczyć się o rodzinę, są pracowici i przedsiębiorczy, ale są też i gnoje, których życie rodzinne i proza zwykłego życia zwyczajnie przerasta.
To męskie bluszcze, które przyklejają się do poczciwej kobiety i żerują na jej pracowitości i na najwyższych uczuciach.
A co ma z tym wspólnego komunikacja między mężem i żoną?
Kajrokie od samego początku wzięła na siebie obowiązki, calą prozę życia i ciągnęła tę swoją rodzinę na słabych kobiecych barkach- ten chłop natomiast chętnie skorzystał z takiego układu, jemu spodobało się takie wygodne życie, a ponieważ jest facetem bez honoru, to siedział w domu, jako pasożyt i siedzi tak sobie do dzisiaj, że nawet i pogrzebaczem nie wywalisz go z domu.
To śmieć a nie facet do rodziny, do obowiązków i do dbania o kobietę i rodzinę.
Na dodatek łazi on do innych bab i robi to od lat.
Tragedia a nie mężczyzna do związku.
Najbardziej odrzuciło mnie od tego gnojka, gdy Kajrokie napisała, że jej matka od miesiąca leży w szpitalu, a gnój ani razu nie polazł do szpitala, by odwiedzić chorą kobietę, która przez lata opiekowała się jego dziećmi. Zaraz pewnie napisze tu jakiś dow****s i przytoczy kawał o teściowej, ale ja na pewno nie będę się śmiała.
Dla mnie ten chłop to kawał buraka i ćwoka pozbawionego ambicji i honoru- to zwykły robal, a takich należy pozbywać się ze swojego organizmu.
Ramirez Ty jesteś specjalistą w dopisywaniu ideologii do zwykłego gofna.
Komentarz doklejony:
...Mama przez parę lat pilnowała naszych dzieci a dziś nawet nie zapyta jak się czuje ..."nie tylko opiekowała się dziećmi ale też dzięki niej ten leniwiec ma dach nad głową.
Komentarz doklejony:
Karoike, nie wiem jak ostatecznie postąpisz (obawiam się, że dalej będziesz ciągała się z tym bluszczem), ale zapamiętaj sobie jedno- człowiek, który w taki sposób traktuje Twoją matkę, dokładnie tak samo potraktuje Ciebie, gdy Ty znajdziesz się szpitalu albo gdy się zestarzejesz. Twoja matka i dzieci powinny być dla Ciebie najważniejszymi osobami na świecie- jeśli ktoś pluje na Twoje wartości nie jest wart tego, byś Ty podała mu choćby szklankę wody w potrzebie.
Ty główkujesz nad tym dlaczego ten chłop nie idzie w pi..z..du, tylko siedzi Ci na karku.
Nie zrozumiesz pasożyta jak pisze apologies -to spsób na życie który działa tylko wtedy jak znajdzie się żywiciel
Wydrukuj sobie te słowa i naucz się ich na pamięć- nawet ja już to zrobiłam i powiesiłam sobie mądry wydruk na tablicy korkowej w swoim gabinecie.
Napisz nam , nawet i za jakiś czas, co zrobiłaś, bo ja przyznam Ci się szczerze, że przy Twojej historii aż się zagotowałam, głownie z powodu Twojej mamy i chciałabym wiedzieć, jak toczą się Twoje dalsze losy.
Wszystkiego dobrego.
Był taki żart : " Za co kochanka kocha żonatego faceta ? Za to, że oddycha". No to wychodzi na to, że to nie żart jest. Skoro mężczyzna został stworzony jako totalna porażka natury, bezbronne/bezsilne/bezdennie głupie nieporadne stworzonko, to okrutnym gwałtem jest chociażby obowiązek szkolny , absolutnie powinien zostać zniesiony wobec chłopców. Toż to znęcanie się i katowanie wymaganiami dużo ponad siły intelektualne , psychiczne i fizyczne. A potem jest zdziwienie , że takiemu młodzieńcowi wyeksploatowanemu i zmaltretowanemu już na starcie życiowym , totalnie na nic sił nie wystarcza ( poza trzymaniem pilota/wędki/piwa ). I że dla niego olbrzymim osiągnięciem jest synchronizacja tępego gapienia w ekran z dłubaniem sobie w nosie. A jest przecież taki dzielny, że potrafi mimo tego nawału obowiązków kanały zmieniać !!! A nawet w tym samym czasie wlewać w siebie piwo !!! I to w otwór gębowy trafia, a nie w jakiś inny.
Ja myślę Ramirez, że Twoje otwarte i szczere wyznania na temat męskiej słabości wszelakiej zrewolucjonizują wszystkie dziedziny życia. Myślę, że skoro prawda ujrzała światło dzienne, niemożliwością jest aby w stadle małżeńskim na jedną kobietę przypadał jeden mężczyzna. Aby facet nie był przeciążany , potrzebnych jest co najmniej dziesięciu . Coś , jak przy wymianie żarówki : jeden wkręca, reszta tworzy grupę wsparcia.
Cytat
O takich ludziach mówi się potocznie, że nie nadają się do życia.
Jego umiejętności nie sięgają bowiem aż do takiego poziomu. A mało to takich wokół? Sprawdzają się jako kumple, jako kochankowie, ale do życia na co dzień zwyczajnie się nie nadają.
Kobieta wiążąc się z takim od samego początku bierze sobie nieudacznika i morduje się z nim. Kobieta zapieprza, jak dziki osioł, bo pomocy od trutnia spodziewać się przecież nie może.
A co ma z tym wspólnego komunikacja między mężem i żoną?
Najbardziej odrzuciło mnie od tego gnojka, gdy Kajrokie napisała, że jej matka od miesiąca leży w szpitalu, a gnój ani razu nie polazł do szpitala, by odwiedzić chorą kobietę, która przez lata opiekowała się jego dziećmi.
Może i kobieta wiążąc się z takim morduje się z nim, ale i on czuje, że został związany - a miało być tak pięknie ;-) Nie, nie usprawiedliwiam go - ale chcę tylko wykazać, że przyczyną takiego a nie innego zachowania drugiej strony są.... odmienne oczekiwania.
Wszelkie negocjacje w tej materii zamieniają się finalnie w awantury, irytacje - a u słabego charakteru - w ucieczkę od rzeczywistości, czyli w alkoholizm.
Kobieta popełnia często niewybaczalny błąd, że gdy godzi się na małżeństwo - to zgodnie z własnym wyobrażeniem, musi to być wszystko tak jak ona tego chce. Taki facet nie ma w domu nic do gadania - jest dostarczycielem pieniędzy i źródłem siły dla co trudniejszych robót domowych. Każdy chce być szczęśliwy, więc każdy ma jakieś wyobrażenie szczęścia - co ma się dziać i co trzeba robić, by było szczęście. Ale często dla tej drugiej strony jest to tylko harówa, a często zupełnie poza męskim poczuciem postrzegania i potrzeb - np. takie fikuśne firanki czy zasłonki na oknie, taki a nie inny dywanik w łazience czy na kiblu - co już budzi naszą męską irytację, i tak dalej, przykłady rozbieżnych potrzeb kobiecych względem męskich są tysiące. Ja słyszałem tylko w takich przypadkach: "kochanie, nie znasz się - zmieniamy to na nowe, bo teraz jest inna moda. Nie możemy przecież być niemodni" - więc haruj na to skarbie... sobie dopowiadaliśmy tylko zaciskając zęby. ;-)
Podsumowując - kobieta zaharowuje się jak wół, bowiem w jej mniemaniu taka harówka dla mężczyzny jest drogą dla szczęśliwości rodziny - i często do tej harówki chce zapędzić męża od samego początku, bez powolnego przyzwyczajania ;-).
Ten - mając swoje priorytety, często odmienne - zaczyna to olewać, co staje się źródłem początkowych awantur, a potem rozstania.
Do tego prawie zawsze (no może poza moim przypadkiem ;-) ) teściowa z reguły trzyma stronę córki, często sztorcując i stawiając gada do pionu - więc on odbiera to jako podwójny atak. Trudno więc się dziwić, że gdy "wróg i gnębiciel" trafia do szpitala - to jemu to już wisi - bo chce się z jarzma takiego małżeństwa uwolnić - uznając, że spełnianie i realizowanie celów małżonki leży w sprzeczności w jego poczuciu szczęścia i potrzeby wolności.
Są faceci, którzy w domu zaliczają od żony obóz koncentracyjny i ścieżkę zdrowia - więc gdy taki ma tego dość - ucieka z domu do innej.
Nie to że bronię - bo będą typy leniwe, co dla nich wyniesienie śmieci będzie dramatem wysiłkowym - ale mechanizm działa zawsze w ten podobny sposób.
Niech po prostu **** tam, gdzie giry go poniosą- czy ktoś mu tego zabrania? Wręcz przeciwnie- Kariokie mówi do niego "wyprowadź się chłopie", a on broni się przed ewakuacją rękami i nogami.
Ciekawe dlaczego?
przecież tam na zewnątrz nie szaleje zawierucha, żeby chłop ten bał się wystawić łeb za drzwi, bo wichura urwie mu jego niezwykle cenny łeb.
Jakoś dziwne jest, że zawsze potrafi on znaleźć drogę powrotną ze szlajania się do domu, do miejsca swojej kaźni, gdzie podobno jest mu tak źle i niefajnie.
Biedaczysko, któremu wiatr wieje w ślepięta.
A toż na zewnątrz same dobre rzeczy tylko się dzieją. Tam czekają na niego stęsknione boczne doopy, które od dawna kolanem trą o kolano, by ich kochanek uwolnił się wreszcie od wrednej żony, od jej matki i przyszedł do nich- tam cała kolejka bab juz się ustawiła do trutnia.
Ja wiem o czym Ty piszesz i oczywiście jestem w stanie przyjąć Twoje argumenty, ale kurczę są jakieś granice i nawet durnota je ma.
Zdejmij klapki z oczu i przestań filozofować, bo akurat ten wątek nie jest najlepszym miejscem do snucia teorytycznych rozważań. Ty czytasz, ale nic nie rozumiesz.
A co Ty konkretnie zrobiłbyś będąc na miejscu Kariokie? Zaraz mi pewnie odpowiesz, że nie wiesz co, bo nie jesteś na jej miejscu- dow****ny więc będziesz.
Ty sobie pogadasz, namieszasz w głowie skołowanej i udręczonej kobiecie, a potem zawiniesz doopę w troki i weźmiesz się za swoje sprawy, a o Kariokie nie będziesz już myslał- dziewczyna tymczasem zostanie ze swoimi problemami, bo nie będzie mogła, tak jak Ty, pójść sobie od swojego życia i syfu, jaki ma w domu na co dzień, jednak Twoje słowa mogą zrobić na niej jakieś wrażenie i niestety mogą przyczynić się do tego, że w jakiś sposób przedłużysz agonię tej kobiety.
Nie pomyślałeś o tym?
Rekonstrukcja ma rację w swoim ostatnim poście.
Żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie Ramirez i lubisz sobie pofilozofować od czasu do czasu- prawdziwego życia w Twoich poglądach ja nie znajduję.
Gdy ktoś sobie nie radzi z jakimś problemem to z reguły szuka pomocy. Czasem to trochę trwa. Tak postępują normalni ludzie. Płeć nie ma tutaj znaczenia. W tym przypadku mamy do czynienia ze zwykłym egoistycznym trutniem. Darmozjadem. Może są jakieś przyczyny tego postępowania. W tej chwili nie ma to żadnego znaczenia bo ww Truteń nie widzi niczego złego w tym co robi. On nie szuka pomocy. Gdy zacznie jej szukać wtedy warto się nad nim pochylić nie teraz.
Ważniejsze jest otworzyć oczy tej kobiecie. I to mnie właśnie przeraża. Totalna bezradność .Jakieś zapatrzenie na cud. Odarta napisała jej o modlitwie. Mi osobiście ręce opadają choć jestem głęboko wierzącym. Bóg jakimkolwiek jest pomaga ludziom którzy kierują się jego wskazówkami. Te wskazówki to dekalog (dla nas ważne nie cudzołóż nie pożądaj szanuj rodziców swoich -teściową też ) i nauki Chrystusa. Nawet Chrystus opisał kiedy można się rozwieść. Większość religii kładzie nacisk na rozumne kierowanie swoim życiem. Nie należy żyć ślepą wiarą tylko postępować wg niej. Nie należy czekać na cud tylko dążyć do niego.
Kobieto zagubiona zacznij coś robić ze swoim życiem wtedy zdarzy się cud. Zaczniesz żyć prawdziwie z szacunkiem dla siebie i szacunkiem twoich dzieci za wyciągnięcie ich z bagna.
W związku rządzi ten, któremu zależy mniej- ja często to powtarzam i uważam, że mam rację.
Kariokie dalej będzie męczyła się z trutniem, aż zajedzie ją on w końcu na śmierć albo zlituje się nad nią opatrzność i ześle odpowiednią babę dla pasożyta i wtedy on sobie pójdzie do jakiejś drugiej.
Inaczej, ta kobieta nie ma szans.
Komentarz doklejony:
Dopóki ten, co zdradza i pomiata współmałżonkiem ma kaprys albo jakis interes w tym, by dalej chcieć pozostać w swoim związku, to osoba zdradzona zgodzi się na wszystko i chociaż w głębi duszy będzie cierpiała, to jednak chwyci się tej ostatniej deski ratunku i będzie oodychała z ulgą, że jak to dobrze, że on/ona jednak sobie nie poszedł/poszła. Będą takie osoby chodziły na terapie, rozwalały rzecz na czynniki pierwsze, brały na siebie 10%winy albo 50%, niektórzy nawet i 100% winy wezmą na siebie, będą przepraszać, że żyją, czuć się gorszym gatunkiem mężczyzny/kobiety- no zrobią wszystko, byle tylko zdadzająy się nie rozmyślił i pozostał. Potem przez resztę życia żyją takie osoby, jak zające pod miedzą, w strachu, w stresie, że historia powtórzy się znowu i że może jednak następnym razem nie skończzy się wszystko tak pomyślnie.
No masakra, ale naprawdę tak jest.
dopiero, gdy ten, który zdradza rzeczywiście pójdzie sobie na dobre do kogoś innego, to dopiero wtedy pozostawione osoby wygrzebują się z syfu i walczą, ale już wreszcie tylko o siebie. A ile przy tym napłaczą się, ile się nie natęsknią, to aż strach pomyśleć.
Jakby nie można było pojąć jednej brutalnej i prostej prawdy- zdradził i zdradza. bo chce, ponieważ to sprawia mu fizyczną i psychiczną przyjemność. To nie- zamiast tak myśleć, to ludzie będą dopisywać sobie różne ideologie do czyjegoś hedonistycznego łajdactwa.
Światem rządzi pieniądz i doopa- dlatego jest tyle dziadostwa naokoło.
Dobranoc.
Cytat
Cytat
Są dwa aspekty tej historii - pierwszy może być taki, jak odbierają to tutaj dziewczyny, czyli że facet jest drań, egoista - nigdy nieliczący się z niczym i z nikim. Wtedy można łatwo Karioka7 poradzić - wyrywaj szybko chwasta ze swojego życia, bo już od dawna go nie ma w życiu rodziny, a tylko pasożytuje i sprawia ból.
Drugi aspekt jest taki, czy czasem ten człowiek - nie znalazł się w swojej sytuacji na skutek braku wyobraźni i braku porozumienia małżonków, plus teściowa terrorystka (choć tu może być i złotą kobietą). Po coś mamy tu jednak taki artykuł: http://www.zdradzeni.info/readarticle.php?article_id=210
Karioka7 powinna zapytać siebie, czy jej mąż był od początku egoistą, czy stał się takim po czasie, przeobrażając się w potwora. Jeśli był od początku - to bieda, mieszkanie kątem u władczej teściowej - zabijały taki słaby charakter - i nie ma już dla tego związku przyszłości. Taki gostek kombinuje prosto: nie odwiedzę teściowej w szpitalu, bo jak tam pójdę, bo oberwę kolejną awanturą. Z otwartymi ramionami nikt go tam raczej nie przywita - to trudno się dziwić prymitywnej egoistycznej postawie - szlachetności już w nim dawno nie ma - to egoista.
Facet się z czasem buntuje wobec kobiet, stacza w alkoholizm, mało zarabia, więc niczego nie wynajmie, wie też, że alimenty totalnie załatwią go finansowo, czyniąc jeszcze większym biedakiem niż jest - bo za to co zostanie po zapłaceniu ich - za to pokoju nawet nie wynajmie. Więc zostają jedyne przyjemności do jakich ma jeszcze dostęp: alkohol i tanie panienki - i wszystko ma już w tyle, już jemu na niczym nie zależy, stacza się... i zamienia się w pasożyta na rodzinie. I tylko jakiś cud może go jeszcze zmienić w męża i przyjaciela na dalsze lata życia.
Wiele z dziewczyn tu z forum często bowiem zalicza podobną "powtórkę" w kolejnych nowych związkach - i nawet po tym drugim czy trzecim razie, usprawiedliwia tylko siebie, twierdząc, że znowu miały pecha i trafiły na kolejnego "psychopatę". Tymczasem, problemem może jest też niezdolność do kompromisów względem własnych oczekiwań i władczy charakter, nietolerujący sprzeciwów - brak porozumienia w związku. Ma być tak jak one tego chcą (lub teściowa), więc facet emigruje przed telewizor, komputer, szuka tam ucieczki od takiego świata, własnych małych samorealizacji i zabawek (telefon), wchodzi w alkohol czy narkotyki - a z czasem ucieka z domu i szuka "przygód" poza domem. Tam już nie ma porozumienia i wspólnego celu jakim jest rodzina.
Kariokie, nie wiem czy jeszcze nas czytasz, bo nic przecież nie odpowiadasz, ale jeśli czytasz, to ja powiem Ci tyle jeszcze.
Praktycznie od samego początku małżeństwa z tym człowiekiem Ty miałaś poważne z nim problemy i dylematy.
Jesteś wyjątkowo cierpliwą osobą, bo mnóstwo ludzi będąc na Twoim miejscu już dawno by nie wytrzymało.
Trzymasz pod swoim dachem zwykłego nieudacznika, który na dodatek, żeby było jeszcze bardziej dziadowsko, rzuca się i podkakuje niczym pchła na grzebieniu, który zamiast rozwijać się w dobrym kierunku, on coraz bardziej pogrąża się w bagnie. On przez 15 lat pokazał Ci na milion sposobów, że naprawdę jest beznadziejny, jako facet, a Ty też miałaś dość czasu na to, by wreszcie w to uwierzyć i przyjąc smutną prawdę do wiadomości.
Nadszedł czas najwyższy, by wreszcie coś z tym fantem zrobić, bo za rok będzie jeszcze gorzej, za dwa lata też nic się nie zmieni ani za pięc lat, ani tym bardziej za dekadę.
Ja rozumiem, że człowiek może żyć na tzw. rozdrożu rok, dwa, a w porywach nawet trzy (szczególnie, gdy sa dzieci), ale kurczę bez przesadyzmu- Ty do decyzji dojrzewasz stanowczo za wolno, aż w końcu zaskoczy Cię starość, dzieci wyfruna z gniazda, a Ty zostaniesz sama z facetem, który traktuje Cię, jak sama napisałaś, jak gofno.
Po co Ci taki mąż? Ani to podpora dla Ciebie, ani dobry przykład dla Twoich dzieci- no pisałam juz o tym wcześniej- ten facet nie nadaje się po prostu do rodziny, do życia z nim na co dzień- to bluszcz. On nadaje się tylko na uwodziciela dla naiwnych kobiet, ale i to wreszcie się w jego życiu skończy, bo on już teraz musi wspierać się prochami na potencję.
Myśl przyszłościowo- czy rzeczywiście kalkuluje Ci się trzymać trutnia pod swoim dachem? Jak długo jeszcze będziesz tolerowała takiego człowieka pod swoim dachem?
Twój syn założy kiedyś rodzinę i kto wie czy nie będzie powielał wzorców faceta, jakie wyniósł z domu- kobieta z która Twój syn się zwiąże też będzie miała wiecznie pod górkę, na koniec rozwiedzie się z Twoim synem, bo on będzie nieudaczny i historia powtórzy się znowu, a zauważ, że historie mają to do siebie, że lubią się powtarzać.
Twoja córka natomiast podświadomie też będzie wybierała niudaczników i też zanim zmądrzeje, wyprostuje swoją psychikę, sporo się dziewczyna umorduje.
Rozpraw się z tą biedą i nędzą, która rozpanoszyła się z Twoim domu.
Lepiej z mądrym zgubić, niż znaleźć z głupcem- Twój mąż jest takim domowym skrzatem, który wpędza Twoją rodzinę w coraz większą bidę- są tacy ludzie, minimaliści, którzy przyssiewają się do silniejszych i żerują na nich, czasem przez wiele lat, czasem i całe życie. Jednak osoba, która trzyma na swoim karku takiego przyrośniętewgo grzyba nigdy nie dorobi się w życiu niczego. Takie bluszcze to wory bez dna. Ile byś w takiego nie ładowała, to wiecznie będzie mało- on będzie wyglądał zza Twoich pleców i będzie darł mordę "mało, mało, daj mi więcej i więcej"- Ty z takim typem się dziewczyno związałaś. Zajedziesz się na śmierć, a i tak w życiu nie odbijesz się od tej grzędy, na której siedzisz już od kilkunastu lat.
Na dodatek on łazi do innych bab- dla mnie, gdybym była na Twoim miejscu, to przyznam ci się szczerze, byłby to chyba njamniejszy problem, może nawet chciałabym, by w końcu znalazł sobie taką, która by sobie przygarnęła, bo niechby i jakaś druga zaznała tych rozkoszy życia na co dzień z nieudaczniekiem, ładowania w niego i znoszenia dziadostwa.
Ja patrzyłabym na tego faceta przez pryzmat bardziej ogólny i oceniałabym go za całokształt- baby byłyby dla mnie najmniejszym problemem.
Życzę Ci, byś nabrała w końcu sił i wreszcie zrobiła coś z tym małżeństwem.
Bardzo źle bowiem wyszłaś za mąż. Nie wybaczaj mu też swojej matki, bo z jego strony, to co on teraz robi, to jest po prostu szczyt chamstwa. On rozpanoszył się w Twoim domu do granic możliwości- to dno, a nie facet do życia.
Rozpraw się tym, bo szkoda Twojego życia.
Co Ty chcesz pokazać? Że jest Ci tak dobrze, czy tak źle?
Bo zgłupiałam.
Zresztą, to Twoje życie; rób, co chcesz.
Chcę, tylko, napisać o Twoim synu.
Jeśli nie zrobisz nic, jeśli będziesz dla syna taka, jak jesteś dla męża, jeśli powtórzysz te same zachowania, błędy, to prawdopodobne, że chłopak będzie taki, jak ojciec.
Musisz pokazać mu swoją siłę. I to, co cenisz w życiu. Tylko, co jest dla Ciebie wartością?:niemoc
Gdybym miała iść Twoim tokiem myślenia, to mój syn powinien być alkoholikiem, ****rzem i bankrutem. Nie wiem, co przed nim.
Ale widział moją walkę, determinację, porażki, ale i zwycięstwa. I, wiesz, stał się cud! Z biernego chłopaka, który miał wszystko w nosie, dopóki tatuś dawał kasę, w obliczu problemów, braku dopływu gotówki, dzieciak się przebudził! Ja mam w domu innego syna! A niedawno wygrał casting do "Must be the music"i przeszedł do następnego etapu! ( sorki, ale musiałam się pochwalić!
Zrób coś kobieto ze sobą. Ty, jak Ty, a nawet powiem brzydko, srał to pies. Ale jesteś odpowiedzialna za dzieci!!! Zrób coś, zanim Cię zeżrą wyrzuty sumienia.
Komentarz doklejony:
Jest osioł.
Widzisz...W końcu trzeba sobie postawić granicę, nawet gdyby konsekwencja była niewiele mniej trudna niż życie z takim gamoniem.
Nie zmienisz przeszłości.
Nie zmienisz gamonia, jeśli tego sam nie chce. A nie chce, jak widać.
Ale jutro możesz...
Przeczytaj ten temat z linku poniżej i wtedy sobie możesz odpowiedzieć, czy to czasem nie ten typ:
http://www.zdradzeni.info/forum/viewthread.php?forum_id=4&thread_id=1491&pid=35824#post_35824
Chodzi tylko o to, żebyś nie trwoniła swoich sił psychicznych, bo tu niestety przewagę ( póki co ) ma Twój mąż i w obecnym stanie rzeczy niestety masz marne szanse , żeby działając w pojedynkę dała sobie z nim radę. Inna rzecz, przecież nie chodzi o to, żeby się rozwieźć i wyciągnąć kopyta, bo za długotrwały stres organizm "wynagrodzi" wylewem, zawałem, albo nowotworem. Przecież nie rozwodzisz się dla sztuki, tylko po to żeby w końcu móc żyć w godnych warunkach . Nie musisz pokutować przez całe, swoją pańszczyznę już odrobiłaś, czas na to, żeby codzienność cieszyła i pozwalała czerpać siły na kolejne dni.
Także nie wzbraniaj się przed pomocą, wsparcie braci jest czymś bezcennym w takiej sytuacji jak Twoja, bo Twój mąż doskonale wie jak z Tobą pogrywać i boi się Ciebie jak dziad dychy. Natomiast taki gieroj w obliczu męskiej perswazji ( wcale go lać nie muszą, wręcz przeciwnie , wystarczy męska rozmowa ) z reguły bierze ogon pod siebie i w końcu idzie w ...no wiadomo gdzie
Kajroka7, ja wiem że jesteś dobrym i uczciwym człowiekiem. Chciałabyś, żeby sprawa z mężem się rozwiązała w cywilizowany sposób. No i właśnie ze względu na to nie możesz działać jak ktoś kogo on na wylot zna, bo nigdy się go nie pozbędziesz , a na dodatek pokaże Ci przez najbliższe lata , co to znaczy piekło za życia. Żeby rozstanie odbyło się bez huków i skandali , mąż musi się dobitnie przekonać, że nie ma szans i musi się z Tobą liczyć. A póki co, to go tylko rozśmieszasz i zdeczka irytujesz.