

Joanna96 | 00:19:05 |
Julianaempat... | 00:26:37 |
jacksparrow | 00:28:59 |
Anetastp | 00:40:37 |
#
poczciwy | 01:45:26 |

Niewiem jak zacząć ale pokolei.
Z moja zonka znamy się od dawna, poslubie 5 lat piękna córka, dom fajne życie a tu....... Pewnie się domyślacie co? Moja pani poszła sobie w tany z kolega niby przyjacielem.
Znali się też od dawna a ja głupi myślałem każdy może mieć przyjaciela, aż tu kiedyś się wydalo ze z nim spala niby raz, choć jak wszystko przeswietlilem później to by była prawda ale jej i tak nie wierze. zarzekala się później ze mnie kocha i cala reszta standardowa, ale teraz nie jesteśmy razem tzn. Mieszkamy razem rozmawiamy ale to tylko dla dobra dziecka.
I teraz co robić z tym wszystkim bo ja kocham ale nie mogę juz z nią być ale niechce się wyprowadzać bo kazda wolna chwile chce być z córka.
niby żyjemy jakoś razem śpimy osobno, a co wieczór pęka mi serce ale trzeba być twardym
Próbowaliście dać sobie jednak szansę?
Jak zachowuje się dziś żona?
Dlaczego nie możesz/nie chcesz z nią być? Co Cię stopuje? Gdzie problem?
Myśleliście o innym rozwiązaniu niż stwarzanie pozorów, które wcześniej czy później dzieciak i tak prześwietli?
W tym niebyciu razem, jak wyobrażasz sobie prawdziwe życie np potrzebę bliskości, potrzeby seksualne etc? Czy rozmawialiście o tym?
Powiem tak...To, co teraz robisz, jakkolwiek pięknie może brzmieć, bo w końcu dla dobra dziecka, będzie ze szkodą dla każdego z Was, także z dużym prawdopodobieństwem dla niego.
Czasami rzeczy których najmniej się spodziewamy nas dotykają.
U mnie było podobnie.
Viter po prostu trafiłeś na lafiryndę bez żadnych wartości.
Poszła raz pójdzie i drugi raz.
Ja radzÄ™ Ci przygotowanie siÄ™ do rozstania.
Załatw wszystkie sprawy materialne na swoją korzyść. Tylko tak żeby ona nie wiedziała.
I przygotuj się na wszystko. Będziesz od teraz żyła na bombie zegarowej pod ciągłą presją. Kontrola jest dobra ale na krótką metę. Tak nie da się żyć.
JesteÅ› dla niej tylko opcjÄ… i nic na to nie poradzisz.
Nie pociągasz jej, ona ma inne wartości. Jesteś świetnym mężem na co dzień, ale nic więcej. Miłość? a cóż to jest? Ona gadzi tobą i okłamuje Cię codziennie. Okłamuje swoim zachowaniem, okłamuje tym że nie potrafi porozmawiać o tym co się wydarzyło. To jest typ kobiety które bez względu na piękny wygląd, ładną figurę trzeba unikać!.
Chcesz wiedzieć więcej o niej?
Zaproponuj jej wykrywacz kłamstw!!!!
Może otworzy Ci to oczy. Bo wątpię że wiesz wszystko, a śmiem twierdzić, że wiesz może 5%-15% co ona wyczyniała wcześniej.
Przykre i rozumiem Cię jak nikt inny. Ale miłość to taka franca
Komentarz doklejony:
Aha
I wyłącz serce i zacznij pracować od teraz tylko ROZUMEM !!!!
Trudne ale nie niemożliwe.
Cytat
bo serce i rozum dogadujÄ… siÄ™ tylko w reklamach
zobacz żyjecie obok siebie i co ona zrobiła żeby ratować waszą rodzinę? co? nic ma w tyłku ciebie i dziecko! powinieneś ją wykopać z domu, wtedy by trochę otrzeźwiała! musisz wyłączyć uczucia bo zaprowadzą cie donikąd! jest tyle normalnych kobiet daj sobie z nią spokój....co będziesz żył tak jak teraz? będziesz żebrał o wierność i miłość?
dlaczego łajdacy nie wiążą się z lafiryndami?
Stało się chyba więcej niz to jedno bzyknięcie w które tak wierzysz. Ciebie już w jej główie nie ma. Ona kocha innego. Pozwoliłeś na to i dalej pozwalasz.
Cytat
Twardym to musisz być tylko na dole.
Ustal może priorytety i to, co chcesz teraz osiągnąć. Najgorszą rzecz jaką możesz sobie zrobić, to się na żonę obrazić. Jeśli oczekujesz, że przyjdzie na kolanach i będzie błagać o przebaczenie - to zapomnij o takim scenariuszu. Jeśli poszukała sobie bliskości z przyjacielem, to znaczy, że tej bliskości w pewnym stopniu nie miała w małżeństwie z Tobą. Mogła się też zapomnieć, ulec innemu - ale może nie chce rozstania.
Teraz sam musisz w sercu rozważyć, co ważne jest dla Ciebie. Albo więc wdrożysz "plan naprawczy" i zachowasz to małżeństwo, albo bardzo dziecinnie dalej będziesz "twardy" jak idiota, oczekując, że Twoje życie się nagle z tego powodu zmieni i powróci dawne.
Twoja kobieta w jakimś stopniu od Ciebie odeszła. Teraz, jak masz spodnie - Twoim zadaniem jest ją odzyskać, by to z Tobą była zadowoloną kobietą z życia (bo szczęście to zadowolenie rozłożone w dłuższym okresie czasu).
Co robisz, by ją ponownie uwieść? Nic. Jesteś głupio twardy, jest sztucznie, seks plastikowy, bez emocji.
Po czymś takim oboje albo któreś z Was stwierdzicie, że nie ma tego co było kiedyś, więc będzie lepiej się rozstać. To jest najłatwiejsza i najgłupsza opcja - zero wysiłku, potem poszukiwanie nowych partnerów, często gorszych i tragicznych - i może jakoś się poukłada. Ale czasami warto jednak być prawdziwym facetem, i jako facet musisz wtedy samemu sobie udowodnić, że potrafisz znowu być dla niej zabawny, interesujący, kochający, starający się, itd... jak przed ślubem.
Jeśli pomyślałeś sobie kiedyś, że małżeństwo to takie coś, że nie musisz się starać już zupełnie o względy małżonki - to właśnie masz tego takie skutki - że ktoś był w tym lepszy niż Ty. Teraz powinieneś to zmienić - i ratować małżeństwo.
Ale jak głupota ma ponownie zwyciężyć, żona już nie jest tak piękną jak kiedyś, już na niej Ci nie zależy, bo jej zwyczajnie już nie kochasz - to niestety - czeka Was rozwód.
Ale jak kochasz, to jesteś w sytuacji takiej jak przed ślubem - spróbuj walczyć o jej względy. Jak tego nie zrobisz - zrobi to ktoś inny i Ci ją zabierze - bo to odwieczne prawo natury - kobietę zabiera najlepszy samiec, a Ty się poddałeś innemu i już o nią nie zabiegasz, masz blokadę w psychice, że czujesz się gorszy - a tak wcale nie musi być, bo raz możesz być gorszy, a potem lepszy.
Więc, skończ ze stawianiem się, miną obrażonego, że niby musisz być twardy - ja Ci powiedziałem gdzie jedynie musisz być twardy
Gdy nie możesz się przemóc - to będzie oznaczało tylko, że tak podświadomie chcesz, by jej już nie było w Twoim życiu, że chcesz - by należała do lepszego samca od Ciebie - i robisz wszystko, by tak było.
A o diamenty i piękne kobiety zawsze się walczy i nigdy się nie poddaje - aż do końca.
Więc albo walcz o nią - albo poddaj się błogiemu lenistwu w imię jakiejś innej wyimaginowanej głupiej twardości...
Sugeruję też terapię u psychologa - faceta oczywiście.
Ramirez dobrze pisze w tej chwili ona od Ciebie odplynela i w najlepszym wypadku ubolewa nad strata kochanka ale rownie dobrze mogla zejsc do podziemia.
Gdy u mne sprawa sie rypla tez wzialem wszystko na klate, byly kwiaty, wspolne wyjscia, wyjazd w gory. Ona byla wtedy jakas taka nieobecna, pochlipywala po katach (myslalem glupi ze ubolewa nad nami...)... Efekt byl taki ze nic sie wtedy nie skonczylo...
Przyjmij ze ona byc moze tez pragnie zachowac status quo (opinia rodziny, dzieci, kasa itp.).
To co powinienes zrobic to sam ustalic na czym stoisz i jak sie sprawy maja.
Od niej nic sie nie dowiesz...
Wg mnie w tej chwili nie powinienes zakladac nczego co dalej z wami tylko sprawdz czy ona gra wobec ciebie fair.
Ustal co sie wydarzylo, co sie dzieje i dopiero mozesz zaczac myslec co dalej z wami.
Mysle ze to co wiesz teraz od niej mozesz pomnozyc conajmniej x7.
I wcale nie pisze tego z sarkazmem, wiem co m powiedziala moja i wiem do czego doszedlem sam.
Jesli jej kontakt trwa nadal to nic do niej nie dotrze bo jest jak w amoku.
Ona zrobi wszystko by jej wspanialy zwiazwk trwal. I choc moze wie ze zle robi to ta adrenalina i doznania beda ja pchaly do niego za wszelka cene kosztem wszystkiego co kiedys bylo waznne.
Mam nadieje ze u Ciebie jest inaczej ale bierz pod uwage rowniez i taki scenariusz...
Sorry za pisownie ale psalem z tableta.
No chyba, że to działa w dwie strony, to wtedy żałuję, że nie skoczyłem gdzieś na bok. Miałem taki okres, gdzie żona traktowała mnie jak powietrze i siłownik do bramy zimą
Cytat
Humanizm jaki nam w szkole czy w rodzinie sprzedano w bardzo wielu nas mężczyznach, uśpił czujność oraz zafałszował prawdziwe źródła naszej jakości.
W relacjach damsko-męskich niestety nadal dużą rolę odgrywają atawizmy, które w wielu przypadkach - choć nie w każdym, stają się motorem naszych działań. Wystarczy przeanalizować okiem obserwatora te pole wyboru, jakie dokonuje się już w ławach szkolnych.
Liczy się jakość - na szczęście rozmaicie pojmowana. Jako młodzieniec z trądzikiem miałem zawsze gorsze szanse niż ktoś bez. Teraz jako łysy mam gorsze pole wyboru niż ten z czupryną
Liczy się też aktywność - gdy się starasz, nie olewasz, adorujesz - masz większe szansę.
Masz zawsze te dwa czynniki, którymi posługują się kobiety zawsze i od wieków wyborze swojego życiowego partnera - ojca swojego potomstwa.
Nagle stając przed lustrem widzisz faceta z brzuszkiem, więc dziwisz się, że na żonie taki Lenny Kravitz z pięciopakiem na brzuchu robi wrażenie takie, że najchętniej weszłaby w ekran telewizora. To ta inna jakość samca
Nagle tracisz pracę, kurczą się zasoby, a od żony dowiadujesz się, że właśnie odchodzi z przyjacielem. Zapewniasz niższą gorszą jakość życia, a ktoś lepszą.
Nagle dowiadujesz się, że żona jest w ciąży, lecz po początkowej radości, dowiadujesz się, że ojcem jest ten przystojniak z pracy. Bo liczy się jakość genów i ona dokonuje wyboru.
Nagle wygrywasz w totka i dziwisz się, że mimo wieku i tuszy masz takie powodzenie u kobiet jak imć Urban. Liczy się jakość zasobów.
Jeżeli w pewnym momencie żona traktuje Cię jak powietrze i siłownik do bramy zimą - to tylko oznacza brutalną prawdę, że utraciłeś w jej oczach JAKOŚĆ.
Wśród kobiet, na szczęście nie wszystkich, pewne atawizmy działają silniej, a u innych słabiej. Ja to nazywam poziomami hienizmu.
Faceci też działają w podobnej presji, wybierając również ciuchy, a potem samochody - zresztą mówi się, że auto to przedłużenie męskiego penisa ;-)
Hienizm drugiego stopnia, to wyrafinowane metody działania, polegające już m. in. na podkładaniu sobie świń, byle tylko udało się zrealizować ustalony cel. A celem jest przystojny silny samiec, ułożony, dający szanse na silne potomstwo, i co najważniejsze - zapewniający poprzez wykształcenie i pracę dość wygodne życie.
W początkowych latach po okresie dojrzewania - zarówno mężczyźni jak i kobiety dokonują wyborów "serca", przeżywają miłości i rozstania - by związać się z wybranym jakościowo partnerem i mieć z nim zdrowe i silne dzieci, z wygodnym życiem i zasobami.
Z uwagi na to, że często te wybory nie spełniają z czasem oczekiwań, pojawia się hienizm trzeciego stopnia - kiedy hieny podlegające temu działaniu, postanawiają zabrać innej kobiecie lepiej rokującego faceta. Wystarczy, że będzie bogaty i przystojny - a będzie się wokół niego zawsze kręciła gromadka pań obarczonych stygmatem hienizmu trzeciego stopnia, dla których śluby małżeńskie i ich złamanie to również wyzwanie, by samej sobie udowodnić wartość bycia tej lepszej, z którą zdradzi. Tym bardziej, że z każdym rokiem pole wyboru zostaje coraz bardziej zawężane, właśnie przez budowanie związków.
Takie hienki zwykle nie zostają przy jednej zdobyczy, po czasie zmieniają zawsze na nowszy i lepszy jakościowo model faceta.
Podobny mechanizm działa u mężczyzn-hieniarzy - żona się starzeje, ich narcystyczna osobowość tego nie toleruje, lubią też udowadniać sobie, że mogą mieć każdą - i zdradzają. Jakość pracy, jakość domu, jakość samochodu, jakość kobiety przy boku - jest silnym motywatorem do działania i zmian.
Wszystkie humanistyczne wartości takie jak wierność, uczciwość małżeńska, przyzwoitość - stają się co najwyżej wysublimowanym dodatkiem do dokonywanego wcześniej pola wyboru.
Dokonując wyborów partnera na życie, nie dokonujemy tego z uwagi na to że on jest, ale że dla nas reprezentuje istotną jakość, po którą warto się schylić.
Żyjąc - nie mamy innej możliwości działania - bo nie mamy wpływu na własną genetykę poza dentystą - jak tylko podnosić własną jakość jako człowieka, mężczyznę czy kobietę.
Gdy tylko nasza czujność w utrzymywaniu jakości własnej zostanie uśpiona - sami prosimy się o kłopoty, że u partnera odezwie się atawizm hienizmu w poszukiwaniu jakości, lub jakaś polująca hienka go nam odbierze, prezentując wyższą jakość od naszej.
Dlatego - o atrakcyjną dziewczynę zawsze się walczy własną jakością, zawsze pozostając czujnym. Jak facet chce spocząć na laurach licząc, że to o jego względy będzie kobieta/żona zabiegać - może się z czasem zdziwić i się dziwi - często trafiając na ten portal...
Teraz moja żona dużo straci, również pod względem finansowym. Jak tu się ma twoja zasada? Przecież jej hienizm powinien zadziałać tak, żeby mnie oskubać. A to jej się raczej nie uda. Czy tu działa mechanizm zwrotny, który jedynie uzupełnia deficyty w danym momencie? Czyli po zajściu w ciążę ze swoim kochankiem moja żona porzuci go i zacznie szukać kogoś, kto zapewni jej byt. I mogę być nim ja, gdyby nie było wyboru? Jak tu wierzyć w cokolwiek. Tak jak napisałem w innym wątku, trzeba było sobie uzupełniać braki u innych i nie oglądać się. Korzystać z życia.
Cytat
No to byłoby najlepsze
Cytat
Czytając teksty z tego portalu, widać, że naprawdę mało kto ma tą świadomość, a dowody na to widać wszędzie dookoła. Jeśli to bezpośrednio dotknie, to jest na ogół straszne zdziwienie.
Jedna wielka niezrozumiałość tłumaczona niegodziwością itd..
Są dwie sfery w zyciu człowieka, które bardzo słabo podlegają naszej świadomej woli, u tych bardziej emocjonalnych szczególnie:
walka o przetrwanie i zapewnienie ciągłości gatunku, a więc całe postepowanie prowadzące do rozmnażania razem z otoczką emocjonalną, która jest motorem do działania.
Postępowaniem w tych sferach rządzą instynkty (zwierzęce), które nie podlegają jakimś deklaracjom, wymysłom czy ustaleniom człowieka.
Ciekawe jest to, że usilnie od wielków fakty przez humanistów są olewane. Od wieków. Nowe pokolenia wychowywane są w ideologii pobożnych życzeń za wszelką cenę odcinających się od związku z naturą. To chyba jakaś pycha dla lepszego samopoczucia każe stawiać człowieka we wszelkich przejawach życia jako istotę wyjątkową, nadrzędną w każdym calu i różną od świata zwierzęcego.
Różne religie oczywiście w tym pomagają.
Właśnie w tych sferach życia targają nami największe emocje, które przejmują nad nami władzę i postępowanie jest instynktowne. Zarówno w obliczu śmierci, jak i możliwości przekazania genów w połaczeniu z innym odpowiednim naszym zdaniem partnerem działają mechanizmy słabo podlegające logicznej świadomości. Włącza się postępowanie dążące do konkretnego celu bez wzgledu na jakieś tam humanitarne przesłanki co wypada a co nie.
W przypadku sfery rozmnażania humaniści wzmacniają jeszcze odruchy wynosząc na piedestał tzw. miłość romantyczną, którą kazdy chce przeżyć. Im większa cena jaką się za to zapłaci, tym większa wartość takiego przeżycia świadcząca o prawdziwości uczuć, które są niezmienne nawet w obliczu wymiernych strat.
Dzej,
Cytat
Jasne, że tak.
Tyle, że to było by profilaktycznie i podważało sens wieloletniego związku w ogólnie pojętym postrzeganiu czy normach.
Zamiast Ciebie była by tu Twoja żonaka, zszokowana niegodziwością męża i zastanawiająca się co można zrobić, warto czy nie warto i co dalej?
Wychodzi na to, że ulegamy populizmowi wchodząc w związki, który jest nieprzemyślany, utwierdza i zakłada, że dzieją się jakieś dziwne rzeczy, ale nas to nigdy nie spotka, bo jesteśmy tak wyjątkowi i wspaniali;
Dopiero jak coś nie pójdzie z ogólnie przyjętymi schematami, które miały być ponadczasowe i uniwersalne, budzą się refleksje.
Dopiero, gdy spojrzymy na statystyki dociera do nas, że wzorzec w który tak wielu chce wierzyć zupełnie nie jest uniwersalny;
Gdy wejdzie się w temat, jak dobrać sobie odpowiedniego partnera i jak utrzymać związek, dopiero okazuje się, że człowiek musiałby nic innego nie robić, tylko spełniac jakieś oczekiwania, które legną się w głowie partnera. To przecież fizycznie nie możliwe.
I okazuje się w końcu, że związek jest sztuką, wręcz mistrzowską wirtuozerią, doskonaleniem kompromisów i wyrzeczeń
A i tak, przed instynktownymi zmianami swoich emocji (uczuć) nie jesteśmy w stanie się uchronić, chyba, że stara sprawdzona metoda- lobotomia
Jak dla mnie zdradzacz dokonuje wyboru nie jest bezwolnym cielakiem, nie chodzi tylko o prokreacje zapisana w genach. Czasami w genezie mamy zwykłą nude. Obserwujac zdradywidze wspolny mianownik. Pewnosc pozycji wzwiazku, partner poswiecajacy sie dla rodziny. Kobiety pedzace z siatami do domu najzwyczajniej w swiecie niemaja czasu na pararomantyczne bzdury.
Jak napisalem tlumaczenie wszystkiego genami,instynktem - nadinterpretacja.
Komentarz doklejony:
Sorry za literówki piszę z tableta
Patrzac w koncu na statystyki (nie wspominajac o tabloidach) to co nas spotyka nie jest niczym oryginalnym a ze tak bardzo boli i paralizuje to moze wynika z naszego zbyt racjonalnego podejscia do zycia wlasnie w duchu wychowania, kultury religii i zasad ktore wynieslismy.
Uwazam (i za to cyba jeszcze cuje zal) ze najbardziej swiadomym momentem bylo przejscie mojej pani na ciema strone mocy, ten pierwszy raz gdy w swojej glowie ulegla namowom gaha i w imie ''wyzszych uczuc'' dala sie poniesc emocjom. Pozniej przybiera to postac kuli snieznej i nie sposob tego zatrzymac mimo powaracajcych czasami resztek swiadomosci i chyba od tego momentu mamy doczynienia z dzialaniami podyktowaymi instynktem.