| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
Edek_2 | 00:06:58 |
Julianaempat... | 00:22:24 |
Joanna96 | 01:23:30 |
JamesTon | 01:34:05 |

moja zdrada już jest dodana natomiast "pochwalę" się moim życiem po.....jestem 1.5 roku po zdradzie odejściu męża itp. przez ten czas miałam już 2 partnerów pierwszy to zbyt szybkie odreagowanie po mężu czyli szybka klapa potem zwykłe randki po prostu wychodziłam z domu i poznawałam facetów-żadnych związków do kwietnia tego roku- w końcu poznałam fajnego faceta był po rozwodzie, podobno chciał normalnego życia rodzinnego,po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem, planowaliśmy przyszłość itp.znalazłam pracę,mam etat on strasznie chciał/chce dziecko,ale Ja dąże do macierzyńskiego czyli jeszcze pół roku. Nie było między nami jakiś strasznych kłótni.Miesiąc temu zachorował na wirus bostoński,a potem wysypała Go łuszczyca bardzo mocno na całym ciele-bardzo mu to przeszkadzało,wstydził się,twierdził,że nie czuje się przy mnie męsko itp.odsuwał się stopniowo więc związek zaczął się psuć,był zazdrosny o ojca biologicznego mojego syna i o każdego wujka (dziecko leciało do tego kto miał atrakcyjniejsze argumenty) on uważał,że mały woli każdego od niego itp.,poza tym kiedy przychodzili moi rodzice to bez pytania brali dziecko i on uważał,że nie miał nic do powiedzenie w tej kwestii- tłumaczyłam,żeby olewał,bo zawsze tak było,że oni "wypożyczali" dziecko żeby można było odpocząć itp.w końcu podjął decyzje,że się wyprowadza podał kilka głupich powodów w między czasie rzucił pytanie czy będzie mógł wrócić, że nie wie kogo/co kocha,żebym dała mu czas przemyśleć,że niby jest mu ciężko,bo kocha moje dziecko itp.,a Ja od środy znowu rozpaczam...zaufałam jak mówił,że mnie kocha i nie zostawi mnie nigdy i znowu rozczarowanie,a już byłam szczęśliwa-praca,rodzina wszystko w miarę ułożone,nie wiem co robić-spróbować walczyć?
kolejne dziecko nie połączy Was na zawsze ,,,,
Daj sobie czas,
Przechodzisz z jednego związku w kolejny w ciągu bardzo krótkiego czasu
Może pobądź sama ze sobą i sprawdź czego Ty chcesz ?
I kwestia Twojego dziecka , nie wiem jak masz to poukładane ale to Ty jestes głownym opiekunem dziecka i Ty wypracowujesz w nim kto i ile jest wart ...
Jeżeli Twoje dziecko widzi jako atrakcyjne rzeczy , rzeczy materialne to coś jest nie tak ...
Przepraszam jeżeli te słowa Cię obrażą
Jednak wiem z doświadczenia że żadne cuda świata nie przekonają dziecka jeżeli nie ma za nimi żywego , kochającego człowieka
Wydaje mi się że Twój partner nie wie jeszcze sam czego chce ... brak mu pewności i naciskanie na dziecko które chciałby z Tobą mieć może być takim jego zabezpieczeniem , że nie odejdziesz
Tak naprawdę poznajemy sie dopiero właśnie w tych kryzysowych sytuacjach , nie jak lataja motylki i jak poświata w okół ukochanej osoby przesłania prawdziwy obraz "ukochanego"
teraz macie kryzys i on pokaże czy wyjdziecie z tego obronną ręką
Jeżeli Go kochasz to powiedz mu o tym , ale pewności siebie w żaden sposób mu nie dodasz jeżeli ona sam siebie nie doceni ..
Ja czekałabym co dalej , jak on się w tym odnajdzie , ale też nie za długo
Pamiętaj tez o dziecku , Twoje decyzje maja wpływ na jego życie , więc jezeli Twój partner tak się będzie wprowadzał i wyprowadzał , to Twoje dziecko również będzie się czuć z tym niekomfortowo
Mietla czy dążysz do tego aby kogokolwiek mieć?
Znasz faceta od kwietnia więc wnioskuję że w ogóle go nie znasz.
Nie możesz wierzyć facetom w to co mówią, obserwuj to jak się zachowują, co robią.(odnośnie Pań jest tak samo) Nie podążaj jedynie za emocjami, uczuciami, rozsądek jest ważniejszy.
Komentarz doklejony:
Fenix Twoje słowa mnie nie obrażają, mój syn jest jeszcze mały i jak wujek przyniesie gre na telefonie to nikt się dla niego nie liczy. Jestem pedagogiem i nauczycielem więc wiem jak działają bodźce na dzieci oczywiście więzi wygrają,ale rzeczy materialne pojawiające się jako atrakcja od "codziennych" zabawek mają dużą siłę u tak małego dziecka. Pamiętam o dziecku,dlatego też nie wprowadzałam Go w moje "układanie życia" do czasu zaangażowania się w ten związek. "nowe" dziecko nie jest rozwiązaniem niczego to również wiem,bo jeśli ludzie się nie kochają to dziecko tego problemu nie rozwiąże więc tu akurat były plany,ale nic pod presją nie zrobię,moje jedno dziecko już i tak ma rozbitą rodzinę i więcej takich "atrakcji" nie potrzebuje
Komentarz doklejony:
sprostowanie- w marcu minął 2 lata
Współczuję Ci bo w momencie kiedy poczułaś stabilizację Twojemu facetowi jakby "znudziło się". To mi wygląda na typ: mam problem sam ze sobą.
Ja bym go zostawiła na jakiś czas w spokoju, skoro sam zadeklarował że chce pomyśleć to może uszanować jego wolę.
Bałabym się na Twoim miejscu że za każdym razem kiedy coś mu bedzie nie pasowało będzie się wyprowadzał.
Cytat
Są dwie kwestie, na które trzeba zwrócić uwagę.
Pierwsza:
Nie było strasznych kłótni - ale może dlatego, że chłop zwyczajnie zaczął dla świętego spokoju ustępować. W pewnym momencie, gdy już poczułaś się pewnie w związku, może poczuł się mocno zdominowany - "nie czuje się przy mnie męsko" - i trochę jak dodatkowe wyposażenie mieszkania. A prawie każdy interesujący kobiety chłop chce móc nosić spodnie - tu było może tylko tak, jak Ty chcesz, a nie jak on chce.
Zmarginalizowany chłop zawsze będzie więc poszukiwać szczęścia i samorealizacji już gdzieś indziej, gdzie dana mu będzie szansa nosić portki, błyszczeć i dominować jako władca nad własnym klanem. Poszedł poszukać więc piedestału dla siebie.
Druga kwestia:
Podatność na wirusa bostońskiego, potem łuszczyca - świadczą o osłabionym układzie immunologicznym. Organizm zostaje opanowany przez rozmaite odmiany drożdży. Tak na wszelki wypadek - warto zainwestować w test na AIDS, bo osłabiony układ immunologiczny to jeden z objawów podatności na wirusy i drożdże. Może uciekł umierać w samotności?
A jeśli nie AIDS - to dziewczyno, młoda jesteś, masz pracę - całe życie przed Tobą... no i jaka ulga.
Kwestia do zapamiętania - następnym rozważniej znaleźć tylko takiego faceta, dla którego opiekuńcza i dominująca w związku kobieta pozostawiająca mu odrobinę przestrzeni na męskie hobby, to prawdziwy skarb. Inaczej, dominujący faceci będą wiać od kobiety szukając miejsca, gdzie ktoś postawi im piedestał, gdzie będą mogli w samorealizacji sobie pokrólować i poczuć się jak facet.
Problem jest zawsze ten sam - kobieta zawsze szuka dominującego faceta - a potem jest zawsze ten sam zonk - dominant nie mogąc dominować... wieje... ;-)
Do poczytania:
http://www.zdradzeni.info/readarticle.php?article_id=210
:cacy
Druga sprawa, to piszesz, że nie było między Wami strasznych kłótni - wiesz, ludzie mają różne potrzeby i różne oczekiwania, kiedy te oczekiwania się ze sobą konfrontują, zwykle musi dojść do konfliktu i nie ma w kłótni niczego złego, jeżeli jest ona konstruktywna. Bo jak inaczej dowiedzieć się, czego partner potrzebuje? Sugestie i spokojne kumunikowanie często jest bagatelizowane lub może zostać źle odczytane - komunikat podparty silnymi emocjami trafia celnie, o ile dwoje ludzi się faktycznie kocha i szanuje i nie używa kłótni do pokonania drugiej strony.
Na dziecko bardzo uważaj - zwłaszcza z TV i grami - owszem pokusa nas rodziców jest duża, bo mamy więcej czasu dla siebie, a dziecko siedzi grzecznie i gra albo ogląda bajki, ale tak łatwo o utratę kontaktu, a co gorsza uzależnienie.
Odnośnie ex partera i Twojego synka - jak to zniósł Twój synek? Jak mu wytłumaczyłaś i co zrobisz, jeżeli uda się Tobie ewentualnie zawalczyć o powrót, a potem partner znowu odejdzie (bez względu na przyczyny)? Takie sytuacje mogą zniszczyć poczucie bezpieczeństwa dziecka.
Popatrz, masz pracę i masz szczęśliwą rodzinę - czyli synka, który Cię potrzebuje. Ja mimo wszystko odnoszę wrażenie, że Ty potrzebowałaś tego mężczyzny, aby wszystko było ułożone i kompletne niczym puzzle. Sądzę, że zbudowałaś sobie już w głowie tę niby sielankę, nie bardzo oglądając się na innych człownków Twojej nowej rodziny.
A mężczyzna albo wcale nie był gotowy na to, aby się z Tobą wiązać, albo uznał, że to nie jest to, czego oczekuje - napisałaś bardzo mgliście, że podał jakieś głupie powody - a może one wcale nie były dla niego głupie, może były na tyle ważne, aby nie kontynuować tego dalej, tylko Ty je zbagatelizowałaś? Albo też zwyczajnie zauroczenie się w nim wypaliło i zawinął się cichaczem, podając jakieś tam faktycznie "głupie" powody. Ty go poznałaś najlepiej, skoro podjęłaś decyzję o wspólnym zamieszkaniu, więc powinnaś to wiedzieć. Jeżeli nie wiesz, to jeszcze z nim porozmawiaj, dopytaj, ale nie po to, aby go odzyskać, tylko aby zrozumieć przyczyny tej sytuacji i wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość. Szczęśliwa rodzina wcale nie musi oznaczać 2+1/2 w domku z ogródkiem i psem. To trzeba wypracować w sobie i to w takim zapasie, aby móc podzielić się jeszcze z kimś.