

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | ![]() |
Julianaempat... | 00:32:33 |
#
poczciwy | 02:26:17 |
jacksparrow | 04:27:48 |
NieOddycham | 21:05:50 |
Witam,
pierwszy raz będę "mówiła" o tym co się dzieje w moim życiu... chyba potrzebuję to wszystko z siebie wyrzucić
jestem mężatką od 11 lat, mam cudowną córcię i ... męża.
pobraliśmy się po krótkiej znajomości i na początku było jak w bajce - mimo tego że zaczynaliśmy od zera, nie mieliśmy dosłownie nic. Poranna kawa smakowała jak nigdy później.
Od samego początku staraliśmy się o dziecko, pierwsza próba nie powiodła się ale po dwóch latach zostaliśmy rodzicami. Zawodowo też zaczęło się układać, oboje zaczęliśmy awansować, kupiliśmy mieszkanie. Takie życie o jakim zawsze marzyłam - bajka.
Jakieś 5 może 6 lat temu mąż zaczął wyjeżdżać na kilkudniowe wypady - z firmy - niektórych znajomych znałam, więc nie wzbudzało to moich podejrzeń Wszyscy jego kumple zazdrościli mu takiej żony, która nie robiła wymówek i życzyła udanego wypoczynku. Z tych wyjazdów widziałam zdjęcia i wszystko wydawało się ok. pewnego dnia - tak bez żadnego powodu - odebrałam sms-a z komórki męża - ja nigdy nie miałam nic do ukrycia więc nie pomyślałam że może on ma... w wiadomości nie było nic konkretnego - [i]"kolorowych snów, będę myślała etc"[/i] Numer zapisany był pod jakąś dziwną nic nie mówiącą nazwą. Oczywiście że próbowałam dowiedzieć się czegoś więcej - całą sytuację wyjaśnił że to tylko znajoma, że w firmie często kobiety próbują coś "wyrwać" ale on mnie kocha i nie reaguje na to. Ja w całej swojej naiwności - oczywiście uwierzyłam. Niczego nie podejrzewałam, tym bardziej że zmienił pracę.
Rok temu niestety ja straciłam pracę, uzgodniliśmy że będę szukać zajęcia zgodnie z doświadczeniem a finansowo damy sobie radę
Jakieś pół roku temu chciał mi coś pokazać na swoim laptopie - na którym otworzył się mail id "koleżanki" zauważyłam tylko że tęskni....
Od tego czasu moje trybiki zaczęły normalnie funkcjonować- pomimo dużych oporów starałam się sprawdzać jego pocztę - nigdy nie podejrzewałam że będę potrafiła to robić - a jednak
Dwa miesiące temu znalazłam maila w którym koleżanka wysyła zdjęcie domku , domku w jakim chciałaby z nim leżeć, kochać się...
Wczoraj znalazłam kolejnego - nie jestem wstanie pisać o treści... była tam też jego odpowiedź że oczywiście, że tęskni za swoją żabką...
maile były wysyłane w momencie kiedy ja byłam na rozmowie w sprawie pracy
nie byłam wstanie złapać oddechu, wzięłam kluczyki z auta i pojechałam
przez 3 godziny siedziałam na jakimś parkingu i płakałam
oczywiście wysyłał sms-y że kocha , że prosi żebym wróciła że zaczniemy wszystko od nowa - wcześniej zapewniał że nie zrobił nic złego - teraz nie mógł użyć takiego argumentu
Teraz może o "koleżance" - dzięki za postęp technologiczny i różne portale społecznościowe :) Pani jest starsza ode mnie o 3 lata ( ja od swojego jeszcze męża też jestem starsza o 3 lata) ma męża i dwójkę dzieci
ot i całą opowieść - pewnie taka jak tysiące tutaj - boli jak cholera, mam żal do niego , do siebie
co ja zrobiłam???? przez ostatni rok dbałam o dom, gotowałam, prałam, prasowałam koszule, robiłam kanapki do pracy, nie obciążałam dodatkowymi obowiązkami (typu zajęcia dodatkowe córki, wizyty u dentysty )
może powinnam częściej chodzić do fryzjera, ubierać się bardziej ..elegancko - ale jego drugi związek trwał jeszcze w okresie kiedy ja byłam czynna zawodowo - zresztą teraz nie chodzę w dresie z wałkami na głowie
wiem co powinnam zrobić: znaleźć pracę, wykopać go z domu
ale siedzÄ™ i wyjÄ™
ja nie mam siły zaczynać od początku .
jak można zrobić coś takiego drugiej osobie, jak można z premedytacją krzywdzić
co ja zrobiłam źle???
Picia
Cytat
ale siedzÄ™ i wyjÄ™
A niby dlaczego , wykopać ? Nie lepiej złapać kartę kredytową, kupić parę ekstra ciuszków, kosmetyczka, fryzjer, pazurki, makijaż, cmoknąć męża w czółko i w drodze z walizką do drzwi, poinformować go od niechcenia, że przez parę dni ma się zająć domem, bo wyjeżdżasz odpocząć.
Słuchaj, płakać to sobie możesz później, jak już mu znikniesz z pola widzenia. Teraz, to tylko go utwierdzasz w jego wielkości.
Dlaczego?
Otóż dlatego, że nie będziesz miała na to siły ani odwagi.
Taki stan psychiczny utrzyma się w Tobie przez jakiś czas, może będą to miesiące, może nawet lata, ale dopóki Ty nie dojrzejesz do tego, by rozgonić to dziadostwo, to będziesz holowała tego wacka na własnych plecach.
Jedyna szansę na faktyczne i szybkie zakończenie tego małżeństwa miałabyś, gdyby on Ciebie zostawił i polazł sobie w siną dal.
On tego jednak nie zrobi, bo on nie szukał bocznych doop, by znaleźć sobie materiał na nową żonę, lecz po to, by zabawić sie od czasu do czasu na boku. Dlatego on nigdzie sobie nie pójdzie.
Za jakis czas Ty przyzwyczaisz się do myśli, że jesteś rogatą żoną i przyjmiesz z pokorą rolę jego podstawowej kołdry i jeszcze będziesz się modliła, żeby on przypadkiem nie spotkał takiej, dla której by chciał Ciebie zostawić. Znajdziesz nawet plusy tego małżeństwa i będziesz udawała, że dopóki on wraca do domu, to właściwie nie dzieje się nic aż tak strasznego.
Tak będzie dopóki Ty nie osiągniesz swojego dna i któregoś dnia nie nabierzesz sił do tego, by wypisać się z tego związku. Na razie jesteś zdolna tylko do labidzenia.
do **** jest to wszystko
ps. dzięki za radę - skorzystam i to już jutro
a moich łez nie widzi - na szczęście wyjechał służbowo - chyba służbowo
Cytat
Mono, Ty masz język szczerozłoty i płodny niczym Mickiewicz jaki
Picia, uwierz mi, szkoda Twoich łez. Zresztą, chyba lepiej, żeby to on płakał, co sobie będziesz delikatną skórę pod oczami niszczyć. Także, niech on płacze, a choćby nad ogołoconym kontem, więc nie żałuj sobie dziewczyno, nie żałuj . Może jakaś ciekawa wycieczka zagraniczna , albo jakiś miluśny wypad do SPA ? Wysmarkaj nosek i przejrzyj oferty w internecie. I wyobraź sobie, jaką będzie miał minę
Tylko pamiętaj, jak już rzecz cała się stanie , proszę mi tu relacje zdać.
nie boisz się że cała sytuacja się powtórzy, że tak naprawdę to mąż w dalszym ciągu może spotykać się z tą lub inną kobietą?
U mnie to jeszcze jest wszystko za świeże, jeszcze nie potrafię racjonalnie myśleć. Prawdopodobnie zdecyduję się na odejście, czy na rozwód ... nie wiem?
Mono pisała że będę dla niego "podstawową kołdrą" ja o sobie myślę jak o materacu.
chciałam podziękować za wszystkie słowa które tutaj piszecie - zarówno te pocieszające jak i te których zadaniem jest wylaniem przysłowiowego kubła zimnej wody
wczoraj byłam u fryzjera - tak dla poprawy humoru
poszłam na długi spacer - sama - zapomniałam jaka piękna może być jesień
w chwilach zwątpienia, wchodzę tutaj i czytam to co piszecie i to co sama napisałam
no i dzisiaj przespałam całą noc - bez budzenia się z kołatającym sercem
jeszcze raz dziękuję
ps. oczywiście będę dalej czytać i pisać jak zacznę motać się w swoich uczuciach
To już nawet zwierzęta są pod tym względem mądrzejsze od niektórych ludzi, bo nawet najbardziej zdziczałe stworzenie potrafi jednak docenić swojego karmiciela i opiekuna. Tu mamy do czynienia z chłopem, który chociaż w domu ma wszystko, co potrzebne do życia i do doceniania wartości tego życia, on chodzi i zarywa jakieś przygodne dzi..wy, które nastawiają się żonatemu. Stawia więc wyżej byle wywłoki od swojej rodziny i swojego gniazda.
Co można myśleć o takim facecie?
jest za co szanować kogoś takiego albo podziwiać?
Większość ludzi marzy o tym, by miec rodzinę, fajne poukładane życie, a przecież siedzą w domu samotnie i za cholerę nie mogą trafić na właściwą osobę, więc gdy juz wreszcie osiągną to o czym marzą, to przeciez potrafią docenić to i uszanować. Taki wacek niczego jednak nie szanuje, bo jemu wszystko przyszło stanowczo za łatwo. On nie musiał o nic się starać, nie zagryzał paluchów z bezsilności- on dostał od życia to, co najlepsze za darmo i bez specjalnego zatwardzenia z jego strony. Ot, przyszło, to może i sobie pójść- jaki problem? to taka głupota ludzka, że aż człowieka otrząsa z politowania.
Ale niech taki robi, co chce i co uważa za dobre dla siebie- ja mam to w doopie, jak wyląduje taki człowiek, bo jak znam życie, większość z nich i tak ląduje lepiej niż Ci, którzy są akuratni i starają się.
Pytanie jednak do partnerów takich osób- kim jesteś Ty, skoro pozwalasz, by na Twoich plecach pasł się jakiś idiota? Dlaczego uważasz, że Tobie należy się mniej od życia niż innym ludziom, którzy w tym czasie żyją ze zdrowymi na umyśle osobami? Dlaczego dajesz schronienie i swoją osobę, czyli to, co w Tobie dobre i najlepsze komuś, kto tego ani nie ceni, ani nie szanuje i tak naprawdę ma głęboko w doopie, bo uważa siebie za kogoś ulepionego z lepszej gliny i takich, jak Ty uważa za swój dwór przyboczny, który żyje po to, by jemu słuzyć? Kim jesteś dziewczyno? Czego, twoim zdaniem, Tobie brakuje, że trzymasz na swoich plecach pasożyta? Takich facetów puszcza się wolno i to najlepiej prosto w ramiona idiotek lecących na żonatych i jeszcze należy się modlić, by kochanka go nie pogoniła.
Bo ja rozumiem, że ktoś kogoś już nie kocha i oto nagle spotkał gwiazdę, z którą chce ułożyć sobie życie, to skoro tak, to idź człowieku, układaj sobie to życie, ale nie zawracaj mi głowy, nie wiąż mi życia, bo ja też mam prawo do szcześcia.
Wszystko jest dla ludzi, ale kurczę, jest wielkim świństwem siedzieć komuś na karku, komuś, kto kocha i wierzy i z premedytacją żerować na takiej osobie. Dlatego właśnie partnerzy takich ludzi w pierwszym rzędzie powinni zastanowić sie nad sobą i zamiast uząlać się nad swoim zmarnowanym zyciem, zrobić wszystko, by dalej tego życia nie marnować.
Zwyczajnie bowiem nie warto. Są tacy ludzie na świecie i łażą na tych samych ulicach, co my, dla których nie warto zrobić nic, nawet tyle, ile jest brudu za paznokciem. No są tacy ludzie i nic na to nikt nie poradzi. Od nas po prostu zależy tylko to, jakiego dokonamy wyboru.
Jak sie zachowuje?
Nie wolno myśleć Ci, że coś źle zrobiłaś, absolutnie to nie jest Twoja wina.
Nie daj sobie wmówić, że jesteś winna.
Zdradził, bo chciał, bo miał za dobrą żonę i poprzewracało się chłopinie w głowie.
Tak to jest, że jak jest zbyt dobrze to muszą to spitolić, zeby nie było monotonii.
pisałam że kupiliśmy wspólnie mieszkanie, jakieś 3 lata temu kupiłam dom (niestety na kredyt) piszę że ja kupiłam - bo w tamtym momencie łatwiej było udokumentować moje dochody więc załatwiliśmy rozdzielność majątkową.
Mieszkanie jest wynajmowane - do końca roku
w domu mieszkamy wspólnie- całe szczęście nie wchodzimy sobie w drogę - zbyt często
problem polega na tym że do momentu kiedy nie znajdę pracy nie mam zbyt dużego pola manewru - raty muszę spłacać, do rodziców nie mogę pójść (nawet jak sprzedam dom i podzielimy kasę ze sprzedaży mieszkania to dziecko jest w wieku szkolnym i musiałabym poczekać do końca roku szkolnego)
zachowanie męża?? nie odzywa się, jego postawa jest raczej wroga - tak jakby miał pretensje, ale podejrzewam że to bardziej strach
jedyny nasz "kontakt" to rano znajduję kartkę - a co jest napisane - że kocha, przeprasza itp. -kartka ląduje w koszu
muszę poukładać swoje myśli, uporządkować swoją sytuację finansową
a i jeszcze jedno Mono piszesz że "zarywa dzi***i" cały szkopuł w tym że prawdopodobnie chodzi tylko o jedną pin*ę która też ma rodzinę
ale jak mawiał mój mąż "pies nie weźmie jak suka nie da" a " ciało puszczone raz puszcza się cały czas" - IRONIA LOSU
słowa które idealnie go opisują i tylko utwierdzają mnie w moim postanowieniu
Jednak nie ma sytuacji bez wyjścia, ale wszystko zalezy od determinacji danej osoby i od tego, w jakim jest aktualnie położeniu. Nie lubię gdybać, ale co byś zrobiła, gdyby ten fircyk w zalotach naprawdę poszedł sobie do innej? Załóżmy, że boczniaczka byłaby wolna, miałaby swoją chatę i tylko kolanem o kolano by pocierała z niecierpliwości, żeby przyszedł do niej upragniony i ukochany żonaty? Toż poszedłby do niej, skoro widziałaby, że Ty rzucasz zadkiem na wieść o istnieniu bocznej. Potem wracałby do Ciebie, gdy kochanka by go chwilowo zmęczyła, a potem odchodził do niej, gdy miałby dość Ciebie. Co wtedy bys zrobiła? Przecież nie siedziałabyś z założonymi rękami i nie czekała na zmiłowanie boskie, lecz musiałabyś zacząć działać. Ty masz w miarę wygodną sytuację, bo boczna jest mężatką, pewnie ma ona także i dzieci, też jakiś dorobek wypracowany z meżem łosiem i cóż? Wiadomo, że rozwalanie dwóch rodzin, ogarnięcie tego wszystkiego łatwe nie będzie. Wiadomo więc, że Twój status mężatki raczej nie jest zagrożony. Mogłabyś też zrobić koło pióra tej pani i doniesc o wszystkim jej mężowi- ona na pewno odczepiłaby się od Twojego męża albo otworzyłabyś puszkę Pandory, bo mąż wykopałby taka z domu i do kogo ona by wtedy poszła po ratunek? Wiadomo do kogo- poszłaby do Twojego męża. On np. wynająłby dla nich chatkę- kopulatkę i jakoś by się to dalej toczyło. Twojemu mężowi daleko jednak do takich radykalnych rozwiązań, bo on nie szukał w swojej kochance materiału na żonę, lecz tylko doopy do przeruchania raz na jakiś czas. Będzie więc siedział w domu, obnosił się z obrażoną gębą i wypisywał do Ciebie kartki z wyznaniami miłosnymi. Taka sytuacja może utrzymywać się bardzo długo, niektóre małżeństwa żyją tak całymi latami, z czasem staje się taka patologia nawet normą, bo życie jakoś się przecież toczy. Wiele więc zależy od Twojego zdeterminowania, bo tak naprawdę, to sama będziesz musiała podjąc decyzję, co dalej. Facet nasrał Ci na podłogę, ale sprzątnąć będziesz musiała Ty, bo on palcem o palec nie kiwnie. Daj sobie kilka miesięcy na wykonanie paru sensownych ruchów pt. Stanę na głowie i będę niezależna, udaj się też do prawnika, żeby on podpowiedział Ci w jakim kierunku masz działać i zastanów się przede wszystkim czy dalej chcesz takiego męża, czy też nie widzisz dla siebie życia u boku kogoś takiego. Jak już tego będziesz pewna, to ja w życiu nie uwierzę w to, byś nie wiedziała, jak się obrócić, by pociągnąć sprawę w takim kierunku, o który Tobie będzie chodziło. W ekstremalnych sytuacjach nawet niespodziewanie spokojny i spolegliwy człowiek potrafi sprężyć się i obudzić w sobie bestię. Dasz więc radę, tylko musisz wiedzieć, czego chcesz,a czego w szczególności nie chcesz.
Komentarz doklejony:
Masz więc skomplikowaną sytuację, ale kto takiej nie ma. Rzadko się przecież zdarza, by sprawy bytowe przedstawiały się u kogoś super gładko i że wystarczy zrobić tylko raz ciach i już po problemie.
Jednak nie ma sytuacji bez wyjścia, ale wszystko zalezy od determinacji danej osoby i od tego, w jakim jest aktualnie położeniu. Nie lubię gdybać, ale co byś zrobiła, gdyby ten fircyk w zalotach naprawdę poszedł sobie do innej? Załóżmy, że boczniaczka byłaby wolna, miałaby swoją chatę i tylko kolanem o kolano by pocierała z niecierpliwości, żeby przyszedł do niej upragniony i ukochany żonaty? Toż poszedłby do niej, skoro widziałaby, że Ty rzucasz zadkiem na wieść o istnieniu bocznej. Potem wracałby do Ciebie, gdy kochanka by go chwilowo zmęczyła, a potem odchodził do niej, gdy miałby dość Ciebie. Co wtedy bys zrobiła? Przecież nie siedziałabyś z założonymi rękami i nie czekała na zmiłowanie boskie, lecz musiałabyś zacząć działać. Ty masz w miarę wygodną sytuację, bo boczna jest mężatką, pewnie ma ona także i dzieci, też jakiś dorobek wypracowany z meżem łosiem i cóż? Wiadomo, że rozwalanie dwóch rodzin, ogarnięcie tego wszystkiego łatwe nie będzie. Wiadomo więc, że Twój status mężatki raczej nie jest zagrożony. Mogłabyś też zrobić koło pióra tej pani i doniesc o wszystkim jej mężowi- ona na pewno odczepiłaby się od Twojego męża albo otworzyłabyś puszkę Pandory, bo mąż wykopałby taka z domu i do kogo ona by wtedy poszła po ratunek? Wiadomo do kogo- poszłaby do Twojego męża. On np. wynająłby dla nich chatkę- kopulatkę i jakoś by się to dalej toczyło. Twojemu mężowi daleko jednak do takich radykalnych rozwiązań, bo on nie szukał w swojej kochance materiału na żonę, lecz tylko doopy do przeruchania raz na jakiś czas. Będzie więc siedział w domu, obnosił się z obrażoną gębą i wypisywał do Ciebie kartki z wyznaniami miłosnymi. Taka sytuacja może utrzymywać się bardzo długo, niektóre małżeństwa żyją tak całymi latami, z czasem staje się taka patologia nawet normą, bo życie jakoś się przecież toczy. Wiele więc zależy od Twojego zdeterminowania, bo tak naprawdę, to sama będziesz musiała podjąc decyzję, co dalej. Facet nasrał Ci na podłogę, ale sprzątnąć będziesz musiała Ty, bo on palcem o palec nie kiwnie. Daj sobie kilka miesięcy na wykonanie paru sensownych ruchów pt. Stanę na głowie i będę niezależna, udaj się też do prawnika, żeby on podpowiedział Ci w jakim kierunku masz działać i zastanów się przede wszystkim czy dalej chcesz takiego męża, czy też nie widzisz dla siebie życia u boku kogoś takiego. Jak już tego będziesz pewna, to ja w życiu nie uwierzę w to, byś nie wiedziała, jak się obrócić, by pociągnąć sprawę w takim kierunku, o który Tobie będzie chodziło. W ekstremalnych sytuacjach nawet niespodziewanie spokojny i spolegliwy człowiek potrafi sprężyć się i obudzić w sobie bestię. Dasz więc radę, tylko musisz wiedzieć, czego chcesz,a czego w szczególności nie chcesz.