Landexpzglosy | 02:06:18 |
JamesTon | 02:48:48 |
P1501 | 03:46:16 |
Rognar | 06:37:38 |
#
poczciwy | 07:24:58 |

Witam
bardzo ciężko mi o tym pisać ale niech tam trudno musze się komus wygadać .
znam się z mezem 10 lat od roku jesteśmy malzenstwem mieszkamy w mieszkaniu na kredyt nie mamy dzieci .od marca spotyka się z kobieta a dowiedziałam się 29 lipca ze mnie zdradza nakryla ich moja mama ale nie dosłownie tylko ze ona była u mnie w domu i powiedziała mi o tym ja bylam wtedy w pracy a mam przyszla do psa bo wyprowadza go jak nikogo nie ma w domu .przyznal mi się jak się spytałam czy to prawda .ale nie mogę znieść ze robili to u mnie w domu jak ja chodziłam do pracy bo mam prace na zmiany i ze to tyle trwa a ja nic się nie zorientowałam ze cos jest nie tak oczywiście ze nie bylo0 jak na początku znajomości ze ogien i seks ale po malu się wypalalo uczucie miedzy nami wiadomo praca dom zakupy i stalam się kura domowa a on chciał laski do bzykania .tłumaczyl ze się zakochal ale nie może wybrać bo chce byc i ze mna i z nia smieszy mnie to .wiem ze powinnam go wypeprzyc na zbity leb ale jakos nie mogę sobie dac rady z tym szytskim i nie wiem co mam robic .pomóżcie mi proszę was .powiedziałam mu ze mu wybaczę wiem ze jestem nienormalna ale ja go wciąż kocham i chce ratować ten związek .nie mogę jhesc nie mogę spac na niczym nie mogę się skupic to jest porazka w moim zyciu.prosze pomóżcie mi jakos się pozbierać
nie wiem czy tak samo kobieta to odczuwa czy inaczej....
Chyba wiekszość tutaj z Nas to przechodziła.....
Jedno co mogę Ci napisać z włąsnego doświadczenia:
wiem że jest ci Cieżko, i to co pisze wyda się wrecz niemożliwe, ale... weż się w garść, masz jakieś pieniążki odłożone? wydaj je na przyjemnościi, weż urlop, wyjedz gdzieś, zajmnij się czymś innym, odwiedź jakichś znajomych, zrób sobie wakacje, porozmawiaj z kimś kto jest ci bliski, lub..wrecz z całkiem obcą osobą (mi pomogło) pozbieraj myśli, i dopiero wtedy prubój przeanalizować to co się stało, zobaczysz że zupełnie inaczej spojrzysz na swoje dotychczasowe życie i łatwiej bedzie ci sobie dać z tym radę...
A co do twojego męża, jak wyjedziesz to jeśli mu zależy to facet zacznie myśleć, gdzie jesteś z kim jesteś i co robisz...
Jeśli Ci się uda nie odezwać się do niego przez kilka dni, po prostu zniknąć to bedzie miał sporego kopa w zad i uwież mi żę szybciej się określi gdzie mu "cieplej"...
Nie obiecam ci, (nikt Ci tu nie obieca) że nie odejdzie od Ciebie, może odejdzie ale wtedy bedziesz wiedzieć że niestety czar prysł..lepsze to niż cierpienie, potem wymówki/kłótnie, ciągła niepewność jutra...
Kluczowe jest żeby to on się określił czy chce być z Tobą...
nie daj się, nie wybaczaj z dnia na dzień, nie rób tego samego błędu jaki ja zrobiłem, daj temu czas, musisz być silna i wytrzymać...zobaczysz, rozwiązanie przyjdzie samo...
życzę Wszystkiego naj, uspokojenia myśli przede wszystkim!
3m sie!
Cytat
Ogromny i podstawowy błąd. Decyzja "co dalej" powinna należeć do Ciebie. Wyłącznie do Ciebie.
On zrobił syf, a teraz, hrabia ma zadecydować, czy, łaskawie, ze mną zostanie, czy nie?! :szoook
Tak sobie myślę, jak możliwy jest powrót zaufania, szacunku, miłości po zdradzie. Wybrał inną i to w tej, najbardziej intymnej, sferze. Jak ma teraz do mnie poczuć tę namiętność, te silne odczucia, które czuł ( czuje) do kochanki? Czy to jest w ogóle możliwe? A ja bym chciała, żeby też to do mnie czuł! I, żebym ja czuła te niesamowite porywy! A nie, ciągły niepokój, że znów zdradzi...
O co walczyć? O ten ochłap uczucia? O,te łaskawe: zostanę, jednak, z tobą?
Każdy ma wybór.
andzka...wiem, że to nie jest łatwe, ale opanuj te pierwsze emocje, te najsilniejsze...weź głęboki, spokojny oddech...i przestań się bać.
I postaw warunki. Zanim on zadecyduje.
Rozstanie, na jakiś czas, dobrze by Ci zrobiło.
Co na to mama ? to oczywiste mowi zebym go wyjeb...la na zbity łeb .
i wiem ze ma racje bo lepiej nie będzie bo ksieciuniu się zastanawia .
Śmieszy mnie tez fakt ze skoro ja tak bardzo kocha to czemu siedzi u nas w domu ? tego nie rozumiem ,widocznie mu jest wygodnie .i wlasnie za szybko dałam mu szanse głupia jestem ale mam tez satysfakcje z tego, ze chociaż nie siedzi u niej .to prawda ze nie wstrzasnełam nim, przyjęłam to na klate jak jakiś robot i to prawda ze nie warto trzymać się portek które same spadają .
a co sadzicie żeby się zastanowił i jak podejmie decyzje ze jednak ze mna chce być to wtedy go wypierdo...c na zbity łeb?mialabym ubaw .