| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
#
poczciwy | 00:09:16 |
Edek_2 | 00:09:48 |
Julianaempat... | 00:33:53 |
Joanna96 | 01:34:59 |

Witajcie,
małżeństwo z 12-letnim stażem; o zdradzie dowiedziałam się rok temu. Mąż wyprowadził się do kochanki, mieszka z nią, mnie i małe dzieci odwiedza codziennie. Niestety mieszkamy u jego rodziców czyli u teściów, którzy bardzo nam pomagają i są wsparciem. Zostawił nas i ich. Jest pomocny, płaci regularnie. Nie odnosi się do mnie wrogo. Kocha nas dwie. Jak większość zdradzonych dawałam szansę. Na moje pytania co dalej odpowiada nie wiem, daj mi jeszcze czas. Niestety z różnych względów nie mogę się wyprowadzić. Mąż nie chce ponieść odpowiedzialności za to co robi. Przynajmniej takie mam wrażenie. Wiem tylko, ze kobieta jest singielką koło 40-tki. Rozmowy o przyszłości inicjowałam sama, mąż nigdy tego tematu nie poruszył. Zawsze kończyło się tak samo - on nie wie co będzie dalej.
Skoro ja o niej wiem, ona o mnie, dlaczego mnie ciągle okłamuje w jej temacie? Jedzie, idzie, spotyka się gdzieś to mówi, że sam, a wiem, że z nią. Po co więc kłamie? Dlaczego nie postawi sprawy jasno i nie zakończy tematu? Psychicznie jestem rozsypana, zbieram się do kupy od roku. Chciałam ratować to małżeństwo, ale on myśli tylko o sobie i swoich odczuciach. Dlaczego tak się zachowuje??
Tak to mniej więcej działa ...niestety
Komentarz doklejony:
Acid dlaczego się wahasz? żona wybaczyłaby Ci? pozew jest Ci na rękę? i co zostawiasz za sobą i dla kogo? napisz proszę..
Dasz mu warunek np. albo wracasz natychmiast albo koniec z nami i alimenty to albo wróci i bedzie dalej po kryjomu zdradzał albo sie rozwiedziecie...wiesz o co mi chodzi? dobrze jest podjęć jakąś konkretną, twardą decyzję i trzymać sie jej, jak juz do tego dojrzejesz
przyznasz że trwanie w takim zawieszeniu jak teraz to koszmar. Dlaczego tak się zachowuje? bo mu tak odwaliło i hormony buzuja że teraz mysli jak cholerny egoistyczny, mały elf, który poza magicznym pyłem ze skrzydełek kochanki nic innego nie widzi (sorry) tak w skrócie. Dużo sił życzę bo jeszcze w tym wszystkim są Wasze dzieci i ich uczuc najbardziej szkoda...
Deepica- ale cała sprawa jest jasna. teraz Twoja kolej. Ty nie czekaj na ruch z jego strony, nie oczekuj deklaracji o powrocie (swoja drogą chcialabyś od niego taką deklarację usłyszeć prawda?).
Odszedł do innej kobiety. Ciągnie sie ta sytuacja rok. takie sprawy się porządkuje dla swojego i dzieci dobra psychicznego. Nie możesz trwać w stanie zawieszenia i skazywać na oś takiego dzieci.
Ten człowiek miał szansę i z niej nie skorzystał.
To co zrobił Twój mąż to jest opuszczenie rodziny- bardzo ważna rzecz i argument w przypadku rozwodu orzekaniem o winie.
Trzeba zabezpieczyć dzieci finansowo- należy wystąpić do sądu o zabezpieczenie alimentacyjne.
Dlaczego nie postawi sprawy jasno i nie zakończy tematu? Dlaczego tak się zachowuje??
A po co , jemu dobrze- je ciastko i ma ciastko.
Kocha nas dwie. -- przepraszam za dosadność ale ie iem czy kocha tamtą kobietę, Ciebie nie kocha. Jak się kogoś kocha to nie funduje się mu rocznej tortury.
Cytat
W obawie, że drzwi zatrzasną się bezpowrotnie? Stanowisz teraz koło ratunkowe, a tak tylko głęboka woda...
W obawie o opinię rodziny, znajomych?
W obawie, że trzeba będzie podjąć decyzję, zadeklarować się? Może kochanka chce stabilizacji, a tak zawsze może powiedzieć "daj mi czas, kiedyś się rozwiodę, nie teraz". Co innego mieć pachnącą i chętną kochankę, a co innego znowu żonę - może zrzędliwa będzie jak ona i co wtedy?
Powodów może być wiele. Jedno jest pewne - tak mu wygodnie i w nosie ma, czego Ty chcesz. Zresztą nie wysunęłaś konkretnych warunków, to do czego ma się ustosunkowywać?
Cokolwiek się stanie, bez konsekwencji ani rusz.
Cytat
Bo niestety faceci to tchórze. ...
Wywal z tego cytatu facetów. To jest niezależne od płci.
Co do meritum to niestety nie jestem w stanie dodać coś sensownego. Pachnie bigamistą, ale nie na to się chyba umawialiście.
często tak jest, że partner/ka chcą mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli mieć bzykanko i adrenalinkę na boku, a w domu żonę/ męża, nie zrezygnują z dotychczasowego życia, bo nóż widelec tamto nie wyjdzie, będzie wtedy gdzie wrócić.
Uważam, że on widzi i wie, że może do Ciebie w każdej chwili wrócić, więc w tej chwili używa ile wlezie. A Ty dopóki nie ogarniesz krótko sytuacji będziesz w tym trwać latami.
Chyba już czas na podjęcie decyzji z Twojej strony, nie sądzisz?
Mąż twierdzi, że kocha nas dwie. Mówi, że nie wie co ma dalej zrobić, zagubił się, prosi o czas, wie, że to nie powinno się zdarzyć itd. Naprawdę nie wiem po co. Wakacji, świąt z nami nie spędza. Nie kocham się z mężem. Twierdzi, że jestem dla niego ważna, myśli by to ratować, czyli jak rozumiem daje mi nadzieję. Naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć... Chcę zrobić wszystko, by to małżeństwo uratować, łatwo jest zamknąc drzwi tylko co potem?
Cytat
"i w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz".
Sama jedynie się wypalisz.
Komentarz doklejony:
Cytat
"i w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz".
Sama jedynie się wypalisz.
Mówi, że nie wie co ma dalej zrobić, zagubił się, prosi o czas,
nie zagubił się wręcz przeciwnie ma jasno określone cele, które służą jego przyjemności. to nie jest jednorazowy wyskok, czy chwilowe zauroczenie. To regularny , roczny romans.
Chcę zrobić wszystko, by to małżeństwo uratować, łatwo jest zamknąc drzwi tylko co potem?
A ja bym zapytała inaczej- on wraca do Ciebie i co potem?
Chcesz zjadać resztki z pańskiego stołu? Będziesz na tyle silna aby znieść kolejne upokorzenia? Twój mąż ma Twoje przyzwolenie i na jednym razie, może się nie skończć.
Teraz powinnaś się zastanowić co wtedy- to nie o to chodzi czy zatrzasnąć drzwi to trudna czy łatwa sztuka. Zasadniczym problemem jest to jak Ty się odnajdziesz w takim układzie i czy jest on wart Twego poświęcenia. Podajesz mu sie na tacy prosząc i czekając. Zastanów się czy to ma sens.
Przecież Was już nie ma. Zagubił się? To pomóż mu się odnaleźć!
Naprawdę, zależy Ci jeszcze na tym fagasie?! To, co on wyprawia, to najbardziej perfidna forma manipulacji! Sam realizuje swoje egoistyczne potrzeby, a Ciebie trzyma w szachu! Ile jeszcze masz czekać?!
Dzień po dniu ucieka Twoja młodość. Powinnaś być radosna, szczėśliwa u boku cudownego mężczyzny! A Ty, co? Siedzisz w goownie po same uszy!
I boisz się wyjść! To nic, że smród, to nic, że wpadasz coraz głębiej, ale to znajomy smród, swojskie bagienko, do którego przywykłaś.
Czy, naprawdę, sobie nie poradzisz? Poradzisz!
Nie mówię od razu o rozwodzie. Bo, widzę, jak jesteś jeszcze słaba. To, na razie, ponad Twoje siły. Najpierw postaw mu ultimatum. Albo ona, albo ja.
Jak będzie kręcił, spakuj go i worki pod drzwi kochance.
Terapia szokowa. On zawinił, niech on ponosi karę.
Dlaczego masz Ty?!
I nie obawiaj się przyszłości. Myślę, że, gdy emocje opadną, będziesz się dziwić, że Ci na nim zależało.
Osobiście, nie wyobrażam sobie, że po takiej traumie, małżeństwo może być szczęśliwe... Ale każdy z nas jest inny...
Skoro go nie masz, może pokuś się o mały eksperyment...Napisz pozew rozwodowy, złóż go, poczekaj aż przyjdzie z sądu pismo o terminie pierwszej rozprawy i popatrz na reakcję. W tej, a nie innej konfiguracji tzn. nie informuj o zamierzeniach - powinien, dostając polecony, zrozumieć, że to nie przelewki, że czara goryczy po brzegi, że jesteś do bólu zdesperowana.
Jeśli biedak rzeczywiście znalazł się w matni nicniewiedzenia, powinno zadziałać, jak zimny prysznic.
Jeśli grzecznie zgodzi się na rozwód...No cóż...wiele to w Twojej sytuacji nie zmienia, a jeśli, to chyba na lepsze - przynajmniej nie będziesz bez końca zastanawiać się, co poeta ma na myśli mówiąc "kocham was obie"
Cytat
Na co, skoro jest oczywiste, że się nie liczysz?
btw, uśmiechy i pozdrowienia ślę sąsiadowi (od miesiąca idzie po klucze, które zostawił przed świętami), koledze (wisi mi kartę do aparatu), dzieciom (kiedy zapominają zadzwonić do matki), ostatnio zaprzyjaźnionemu pacjentowi (dziękując za przelew) i nawet kilku userom tutaj...Rozumiesz?
Zazdroszczę...
:rozpacz
Czekam na JEGO decyzję. Bo w jaki inny sposób? Mam podać mu rozwiązanie na tacy w imię poszanowania swojej zdeptanej godności? Kto ma ponieść odpowiedzialność i konsekwencje za romans z kochanicą? Ja?
Owszem, ze jego dezycję konsekwencje poniosę ja i dzieci. Ale on unika odpowiedzialności i przeciąga w czasie swoją ostateczną decyzję. Nie wiem co mam dalej robić.. tak naprawdę nie wiem...
Ja jestem kobietą , po rozwodzie ..wniosek złożyłam ja
a te słowa które napisałamto określenia co facet myśli w tym momencie ...mój też kochał i się wahał ...prawie 3 lata żył podwójnym życiem okłamując wszystkich dookoła ...nie potrafił podjąć decyzji ...nawet jak wszystko się wydało grał biednego pokrzywdzonego .... niestety ....ale to nie tylko forma tchórzostwa bo tak jak tu napisano ..chce mieć ciastko i zjeść ciastko ...jak z kocanką nie wyjdzie to wróci do żony która mu wszystko wybaczy i czeka ...
Zagubiony i biedny ..osiołkowi w żłoby dano ...nie wie na co się zdecydować ...
Do Ciebie należy decyzja co zrobisz ..będziesz czekać aż mu "przejdzie" albo zaczniesz życie sama . Oczywiście to nie jest łatwa decyzja ale niestety nie pomogę ci i nie podam magicznej recepty w jaki sposób ratować bo należę do osób które w takiej sytuacji nie wybaczają , nie czekają aż wróci , nie byłabym w stanie żyć w ciągłym napięciu czy za jakiś czas znowu pozna kogoś innego i będzie się wahał ....Jak się kocha to się nie zdradza i nie traktuje żony jak przedmiotu który można odstawić na półkę jak się znudzi . Nie wie co to jest szacunek do drugiej osoby z premedytacją zadaje ci ból pod przykrywką fałszywej troski i robienia ci nadziei że może kiedyś zmieni zdanie .
Mimo wszystko życzę ci wszystkiego co najlepsze i mądrych decyzji .
Dlaczego sama jej nie podejmiesz? Łudzisz się?
Odpowiedzialności nie unikniecie, ani Ty, ani on, więc nie rozumiem, dlaczego to Ty nie postanowisz, jak żyć, skoro on chce mieć i zjeść?
Wiesz, gdybym była na Twoim miejscu, wolałabym to ja powiedzieć "spadaj, gnoju" niż żeby ze mnie zrezygnowano, ot, mała, ale jednak różnica.
Przyzwalasz na ten harem, Dziewczyno...
Kochanka nie naciska. Z tego co mówi mąż ona nie jest pewna czy nie wróci do nas. Jest u nas codziennie, nie rozumiem więc po co ta szopka?
Mam do czynienia z przemocą psychiczną, z psychopatą?
masz do męża takie bezgraniczne zaufanie że łykasz wszystko co on powie? ...dziewczyno obudź się ...
Żyje z nią ..mieszka ...myślisz że jakakolwiek kobieta zgodziła by się na takie przechowywanie kochasia na chwilę ? bo jest świadoma i akceptuje fakt że jak mu się znudzi to wróci do żony ?
Pewnie że tobą manipuluje zgrywając idealnego mężusia ...jak dla mnie wyrachowany cwany typ ....
Oprócz tego nie jesteś panią swojego losu, tylko zwykłą kukłą, która ktoś bawi sie skolko ugodno.
Na twoje usprawiedliwienie przemawia jedynie fakt, że mąż zdradza cię zaledwie od roku- dla niektórych, to o cały rok za długo, a dla ciebie najwidoczniej jeszcze stanowczo za krótko- potrzebujesz silniejszych doznań.
Nie upokarza cię to, że facet ten robi z ciebie kretynkę?
O kogo ty chcesz walczyć? Jesteś jego żona, a stoisz w kolejce do własnego męża.
Facet żyje na co dzień z inna kobietą, ona jest jego oficjalną partnerką, on spędza z nią święta, wyjeżdżają razem na urlop- czy to nic dla ciebie nie znaczy?
Czego ty oczekujesz od tego człowieka albo od jego kochanki?
Czy masz nadzieję, że facet ten wybierze w końcu ciebie i cały koszmar się skończy?
Dlaczego tak rozwydrzasz tego chłopa i dlaczego aż tak bardzo pompujesz jego ego? Za chwilę on rozdyma się niebezpiecznie, tak się napuszy, że gotów przyjechać nawet do mnie, żebym go sobie wzięła, a ja nawet, gdyby mi dopłacali nie wiem ile, to nie chciałabym trzymać takiego gostka w swoim domu.
Kobieto ogarnij się wreszcie i zacznij rządzić swoim życiem.
Czy nie masdz swojego rozumu i czy masz jakieś problemy z budowaniem sobie własnych osądów sytuacji, że musisz pytac jego o zdanie, co z toba dalej?
A co on ma ci powiedzieć? Sama powinnaś chyba dostrzec, co dzieje się wokół ciebie.
Jego będziesz pytała i na tym, co on ci opowie, ty będziesz polegała i budowała sobie życie?
skoro tak, to nic dziwnego, że on ma oficjalna kochankę i zdradza cię legalnie i na bezczela. ciekawa przyszłosc przed tobą z takim człowiekim i z takim twoim nastawieniem do życia.
Może ja nie widzę jakiś rozwiązań?
Ja powiem ci, jak to z nim jest jest- on nie kocha ani ciebie, ani tej drugiej- on kocha ale tylko i wyłącznie samego siebie i to tym źle i piotrusiowato pojętym egoizmem
Jedyna rózniaca między tobą a kochanka polega na tym, że tamta go kręci (wiesz, chodzi o seks), a ty go juz nie kręcisz.
Jesteś dla niego czymś w rodzaju koła zapasowego, jakby cóś.
Zacznij w końcu działac, bo zeżre cię ta jego kochanica, sprzeda a ty nawet nie będziesz wiedziała komu cię sprzedała, kiedy, dlaczego i za ile.
To ty bądź mądra.
Komentarz doklejony:
Wystąp o rozwód z jego winy- dowodów daleko nie musisz chyba szukac.
A cóż ty tak kalkulujesz, co będzie później- jak będziesz sprytna, to przerobisz tę słodką parkę na szaro- to mało masz jeszcze atutów w ręku? Mam przyjechać do ciebie, żeby potrzymać cię za rękę.
Niczego się kobieto nie bój- to ty rozdajesz karty, chociaż z tego strachu nawet sama o tym nie wiesz.
Komentarz doklejony:
i co to znaczy będę sprytna? przecież mieszkam u teściów więc ręce mam związane
a do tej pory, to gdzie mieszkaliście i teraz gdzie ty dalej mieszkasz od jego wyprowadzki? Czy pod mostem? Że musisz czekać teraz, aż on załatwi ci dach nad głową? Masz swój kawałek dachu nad głową- to on porzucił rodzinę, a nie ty.
Musisz zrozumiec jedno, że jesli sama nie weźmiesz sie do roboty i dalej będziesz liczyła na jego odpowiedzialność za byłą rodzine, to mocno się przeliczysz- on ma na głowie kochankę ,a nie ciebie, a poza tym, jakim ty cudem chcesz polegać na poczuciu odpowiedzialności człowieka, który okażał się tak skrajnie nieodpowiedzialny.
Idź do prawnika- weź swoje sprawy we własne ręce.
Komentarz doklejony:
Mono mieszkamy z dziećmi u teściów. Tylko dlatego, że się na to godzą. Nie mam prawa do ich mieszkania. Jak zażądałam lokum to mąż baardzo się oburzył, że chce go z torbami puścić...nie odpuszczam, ale jak grochem o ścianę
Za chwilę bowiem on może wpaść na pomysł, by ciebie wywalić z tego domu i przyprowadzi tam kochankę. znane sa też takie przypadki, gdy facet mieszkał pod jednym dachem z zoną i z kochanką.
Ja nie załatwię ci mieszkania i nie sprawię, by ten chłop wybrał ciebie- a ty nie czekaj do usranej śmierci na jego łaskę, tylko zawalcz o swój byt, bo nie jestes pierwszą lepszą z ulicy, tylko jego żoną, kimś, kto żył z nim przez 12 lat.
Zacznij działać.
I jeszcze jedno- czy Ty pracujesz?
Mąż dziś obiecuje, że od teściów was nie wyrzuci , a jutro jednak może zmienić zdanie
Oczywiście , że jak są dzieci ton ie możesz myśleć tylko o sobie więc tym bardziej powinnaś wystąpić o alimenty, które będą prawnie zasądzone i które o będzie miał obowiązek co miesiąc płacić
Jeszcze tak zapytam- najmłodsze dziecko ma 1,5 roku, o zdradzie dowiedziałaś się rok temu. Czyli romans mógł trwać w trakcie Twojej ciąży lub rozpoczął się tuż po porodzie. tym bardzie ktoś taki nie jest wart zaufania i wiary w jego słowa.
Myślenie o dzieciach nie wyklucza myślenia o sobie a dla chcącego nie ma nic wspólnego- ja odnoszę takie wrażenie, że ty, podobnie, jak ten facet wzięłaś na przetrzymanie, liczysz na to, że z kochanka mu się nie ułoży i on wróci do ciebie. Może nawet i tak będzie, ale nie stanie się tak dopóki ty będziesz dawała soba pomiatać.
Idź do prawnika, rozwiedź się znim z orzeczeniem o jego winie, niech płaci na ciebie i na dzieci- to nie jest tak, że ty pokornie wyniesiesz się byle gdzie, tylko dlatego, że jakaś baba ustrzeliła sobie twojego męża.
nie rób mu żadnych awantur- powiedz, że juz go nie kochasz, że nie będziesz na niego czekała- bądź bardzo konkretna i stanowcza. O nic go nie pytaj, bo on będzie cię zwodził i brał na przeczekanie. Jeśli umiesz liczyc, to licz na siebie- jest takie mądre powiedzenie. Wiadomo, że jest to bardzo trudna sytuacja, dla niego także, bo wiadomo, że w rękawa on nie wytrząśnie dla ciebie oddzielnego mieszkania. Nie rozjuszaj go- rozmawiaj z nim na poziomie i nie rób sobie z niego wroga- z was i tak nic juz nie będzie, ale jeśli umiejętnie pokierujesz tym wszystkim, to on wykaże chociaz minimum przyzwoitości wobec ciebie. To nie jest żaden psychopata, tylko zwykły głupi chłop, który zakochał się w innej i zgłupiał na punkcie jakiejs podłej baby, która bez oporów bzyka się zonatym i dzieciatym facetem- za jakis czas ona pokaże mu swoją prawdziwa twarz- na razie jednak ty jesteś na straconej pozycji, szczególnie, że dajesz soba pomiatać.
Komentarz doklejony:
To oczywiste, że kochanica pojawiła się znacznie, znacznie wcześniej niz rok temu- nikt nie podejmuje tak szybko decyzji o wspólnym mieszkaniu i nie idzie tak na całosc i na bezczela, jak w tym przypadku. Tamtych dwoje tworzy związek- tej parze chodzi o wspólne życie, a nie tylko o bzykanie sie od czasu do czasu.
W takim przypadku nie istnieje żadna metoda na to, byś mogła odciągnąć męża od kochanki.