Anetastp | 00:13:21 |
heniek | 02:07:05 |
Julianaempat... | 04:06:51 |
soighlah | 05:42:32 |
Edek_2 | 06:11:56 |

Tydzień przed świętami mój mąż poinformował, że ma raka z nami koniec, odchodzi bo chce być sam. Świat mi się zawalił. Rozpacz, niezrozumienie. Jak powiedzieć dziecku... Mieszkał sam w naszym "przyszłym- niedoszłym wynajętym mieszkaniu. Pierwsze od 11 lat Święta bez niego bo nie chciał nawet przyjść na wigilię choć by dla syna. Całe Święta spędziłam przy w internecie szukając klinik, lekarzy i myśli jak powiedzieć dziecku że tatuś umiera... Po Świętach w pracy nie funkcjonowałam. Później dotarło do mnie, że coś nie gra. zapytałam. Powiedział że jest sam i chce być sam. że wcale nie chciałam z nim zamieszkać i inne debilne zmyślone nonsensy. Podejrzewałam że ma kogoś. Cały czas kłamał. Pierwsze potwierdzenia miałam od syna kiedy był u niego. Powiedziało mi dziecko, że się odwiedzają, wydzwania do niego Ania... Dalej twierdził że jest sam. Apogeum nastąpiło kiedy przyjechał jej samochodem po naszego syna zabrać go do kina. Wpadłam do samochodu i wydusiłam z niego że jest jak myślałam. Tylko powiedział że są razem od tygodnia i jeszcze ze sobą nie spali. Kłamca zostawił nas, wymienił na na inną rodzinę (ta pani ma 2 dzieci jest jego sąsiadką). Mięliśmy razem zamieszkać w styczniu, pomalowaliśmy pokoje, wybieraliśmy meble i lampy. syn rozpowiedział w całej klasie, że się przeprowadza i w końcu będzie miał swój pokój w ulubionym kolorze, który sam wybierał...... teraz okazuje się że zamieszka tam inne dziecko.... 11 lat byłam w tym chorym związku w tym 3 lata jako małżeństwo. po rozwodzie dalej byliśmy rodziną i nazywał mnie żoną..... Wszystko to było kłamstwo. jak tak mógł....
Cytat
Myślę, że powinnaś spróbować szczerze porozmawiać z mężem, zapytać dlaczego Ci to zrobił...być może, jeśli rzeczywiście ma raka zupełnie pogubił się w życiu, chce spróbować czegoś nowego...macie dziecko i to ono jest też tutaj najważniejsze....z drugiej strony jego postępowanie pozostawia naprawdę wiele do życzenia i choroba też nie może tu być wytłumaczeniem...
przede wszystkim nasuwa się tu podstawowe pytanie: czy po tym wszystkim nadal chciałabyś być z mężem i czy w ogóle chcesz mieć z nim jeszcze do czynienia?
nie możesz jednak ze 100 procentową pewnością wykluczyć, że nie mówi prawdy nt swojej choroby...cała reszta leży jednak w Twoich rękach i to Ty musisz zadecydować jak dalej ułożysz Wasze życie, macie wspólne dziecko więc nawet po rozstaniu będziesz na niego skazana...z tego co piszesz wynika, że mąż nie ma specjalnych wyrzutów sumienia z powodu tego co zrobił. Na pytanie jednak: Co dalej musisz sobie odpowiedzieć sama...
Sposób "na raka" żeby Cię zdradzać obrzydliwy, oby sobie nie wykrakał. Dokąd to wszystko zmierza jak się czyta takie historie, ręce opadają.
Swoja droga to chyba nie byla jakas wielka milosc skoro rozwiedliscie sie pod naciskiem rodzicow...gdybyscie sie naprawde kochali nic nie byloby w stanie was rozdzielic a napewno nie nacisk tesciow. Ten fikcyjny rozwod jak napisalas wiele mowi o waszym zwiazku dlatego bylo do przewidzenia ze predzej czy pozniej facet zostawi cie dla innej skoro nie mial dosc checi zeby wczesniej walczyc o malzenstwo...A czemu tak bylo to juz powinnas sama wiedziec.
Tylko szkoda dziecka, jak zwykle niewinne istotki cierpia najbardziej
Bardzo prosty mechanizm z podręcznika zdradzacza. Chce wywołać w Tobie jakieś (dla mnie niezrozumiałe) wyrzuty sumienia. Przerzucanie winny na kogoś innego. Chyba wszyscy to znamy. Rozwód jako dowód że:
wyszłam za niego dla pieniędzy
i
Cytat
przyczyną rozwodu byli jego rodzice
Paula. Przeczytaj to co piszesz. Ten facet nie powinien w ogóle zakładać żadnej rodziny. Coś jak by połączenie Piotrusia Pana i biednego misią.
A jakich ma użyć argumentów że byłaś dobrą zoną. Pewien człowiek ze wschodu miał powiedzenie: "dajcie mi człowieka a znajdę paragraf"
To że teściowie doprowadzili do rozwodu dla dowodu miłości nie jest żadnym argumentem. Jako mężczyzna nigdy nie powinien do tego dopuścić.
Jakoś mam inną miarę miłości. Mężczyzna chroni swoją rodzinę (stado), a to do czego doszło między wami jest dla mnie jakieś ciężkie do zrozumienia.
Ciesz się że pozbyłaś się gnoja z życia. Nikomu nie życzę ale w przypadku gdyby jednak dosięgnął go palec boży nie martw się Twoje drzwi będą pierwszymi w które zapuka. Tyle że jesteście po rozwodzie tak że nic za wyjątkiem dziecka Ciebie z nim nie łączy.
I w listopadzie możliwe że was kochał, ale pojawiła się sąsiadeczka więc skorzystał z okazji. Podejrzewam że ta lufra polowała na tatusia dla swoich dzieci. A wy cóż mąż/nie maż się po prostu napatoczył. Nie by ł by Janek był by Jurek.
Wg mojej oceny problemy zaczęły się w momencie wynajmu mieszkania.
A dziecka fakt jego najbardziej mi żal.
Komentarz doklejony:
a może to ona jest mu przeznaczona, może to właśnie jest miłość jego życia. Może się odnaleźli
P.S. mirtillo uważam że troszkę za ostro podchodzisz do sprawy, ja osobiście jestem przeciwniczką takiego oceniania ludzi i ich zwiazku kiedy ma się na ich temat tylko bardzo ogólne informacje...szukanie winnych tego co się stało nie ma sensu, niczego nie zmieni tylko spowoduje dodatkowa frustracje u Autorki a przecież celem tej strony jest pomaganie i wspieranie a nie dołowanie
jest tak strasznie ciężko.... dlaczego nie potrafił rozstać się w cywilizowany sposób. Uważam po tylu latach należy mi się jakaś, rozmowa, wyjaśnienie. Rozmawia, a właściwie wrzeszczy do mnie przez tylko telefon a każde słowo to kłamstwo.
Teraz przede wszystkim myśl o sobie i o dziecku i postaraj się nie zaprzątać sobie głowy mężem bo-choć okrutnie to brzmi-to on zdaje się nie być tego wart...?
Usunąłem dubla-Betrayed40
Tyle kłamstw, same kłamstwa- musisz odczekać, kłamstwa są jak trucizna, daj sobie czas- wszystko zblednie a kłamstwa przestaną mieć takie znaczenie. Tak jak i on. Daj sobie szanse na normalność.
Masz pracę, masz z czego żyć?
I pamiętaj, że on nie ma prawa odliczyć choćby 1 zł od zasądzonej kwoty. Jeżeli tak robi zgłaszasz sprawę do komornika. I niech pieniądze na dziecko wpłaca na konto- wtedy masz czarno na białym ile przelał.
I bardzo dobrze, że pracujesz
Cytat
I pamiętaj, że on nie ma prawa odliczyć choćby 1 zł od zasądzonej kwoty. Jeżeli tak robi zgłaszasz sprawę do komornika. I niech pieniądze na dziecko wpłaca na konto- wtedy masz czarno na białym ile przelał.
Dokładnie ani złotówki. Paula pokaż mu że nie może tak postępować.
Robi takie numery bo wie że może. Dziewczyno już dość podkulania ogona. 300 PLN no o takich alimentach dawno nie słyszałem.
Paula nie interesuj się co on ma do powiedzenia.Teraz może zwlekać,kombinować z pieniędzmi bo to umowa między wami.Jeżeli alimenty zostaną zasądzone ma wpłynąć tyle ile się dziecku należy.bez odliczania i cudowania.A ty będziesz mogła udowodnić że się miga w razie czego....Porozmawiaj z prawnikiem/chyba że sobie sama poradzisz/nie zwlekaj ,czekając na sprawę zbierzesz rachunki.Ex wydaje pieniądze na sąsiadkę,na siebie-może płacić więcej na syna.
Komentarz doklejony:
wystawiłaś jego bambetle przed drzwi?
Komentarz doklejony:
ja mieszkam z mamą, synem i bratem, a on w naszym niedoszłym mieszkaniu. Teraz to jego miłosne gniazdko. Sąsiadka piętro wyżej. Ale z tego co powiedział to stan przejściowy (czytaj: niedługo zamieszkają razem). wmawia mi że ona się teraz rozwodzi. jeśli tak jest to pewnie dlatego zwlekają. Może jej mąż nic nie wie o nich, bo mogło by to utrudnić ten rozwód. Jeśli ten kłamca znów czegoś nie zmyślił. To w ogóle jest jak jakiś horror.
Wrzeszczy przez telefon-odkładaj słuchawkę , rozłącz się. Wyjdź z założenia , że wszystko inne jest o niebo ciekawsze niż słuchanie jego wrzasków czy historyjek .
Tutaj każdy z nas grał przez jakiś czas, chwilę w takim kiepskim filmie.
A spakowałaś go już w eleganckie , niebieskie worki? No to pakuj, niech je zabiera- a jak nie oddaj potrzebującym , bądź wrzuć do ciuchowego kontenera niech ktoś inny zadaje szyku na mieście w jego ciuchach.
Pozbądź się wszystkich jego rzeczy, oczyść atmosferę wokół siebie, pozbądź się tych swoistych łączników . On Cie wyrzucił ze swojego życia oczyść swoje z jego osoby. Na wszystko znajdziesz siłę.
Twój syn ma smutne oczy , bo widzi Twoje smutne oczy.
Zajmij go czymś , wyjdźcie razem, zróbcie coś fajnego. Wiesz czym się interesuje? Może ma jakąś ulubioną grę. Jaki film lubi?- obejrzyj z nim. Pośmiejcie się razem, powygłupiajcie. On też tego potrzebuje, Tobie tez to dobrze zrobi.
Masz kiepską pracę ..no cóż ..wiem coś o tym ..ale może zacznij szukać czegoś lepszego .... Wszystko małymi krokami i napewno sie uda ... spokoju ..siły ..życze
wszystko załatwiać z nim wyłącznie formalnie i na papierze. nie wiem tylko czego mogę spodziewać się w Sądzie na rozprawie. jestem w takim dołku, że naprawdę nie chcę aby poniżył mnie jeszcze w Sądzie. Bardzo dziękuję AcidRain za dobre rady. Pozew już sama naskrobałam, ale mam problem z uzasadnieniem. Mam pustkę w głowie. Nie umiem myśleć logicznie. Jestem wewnętrznie rozbita. Może go poprosić , wytłumaczyć ze muszę zabezpieczyć przyszłość dziecka. A może go nie uprzedzać o moim pozwie? Już sama nie wiem. Przecież może zacząć coś kombinować. Tak się boję konfrontacji w Sądzie. jego wyrzutów, jakiś wrzasków, nowych kłamstw........mogę spodziewać się wszystkiego
Możesz powiedzieć ( np poprzez sms w sumie najlepiej przez sms) swojemu męzowi -nie mężowi że synek potrzebuje jeść , mieć ubranie itd
Jak byliście razem to on powinien wiedzieć ile kosztowało utrzymanie synka
Sama też potrafisz ocenić wydatki , poszukaj dobrze może masz paragony nawet z przed roku
Uzasadnienie pozwu
Kochanie przecież jesteś po rozwodzie , musisz utrzymać dziecko
A w Sądzie , Sąd nie pozwoli na jego krzyki możesz być pewna
a jeżeli nadal krzyczy na Ciebie przez tel , nie gadaj z nim pisz tylko sms
I sms można potem dostarczyć do Sądu jako dowód
Zbierz się do kupy , wiem że trudno ale wiem że można
Dasz radę Kobieto :cacy:cacy
Ty zajmij się sobą i dzieckiem- o siebie teraz zadbaj i swoje dziecko.
Złóż pozew o konkretne alimenty na wasze dziecko i na tym tylko się skoncentruj. ciebie niech nie interesuje to, jakie facet ten ma plany na przyszłość, z kim się związe, a z kim tylko się bzyknie, czy ma rak , czy jest zdrowy jak byk, czy w dniu dzisiejszym oddał stolec, czy też ma zatwardzenie- niech ciebie nie interesują żadne jego sprawy, chyba że wprost dotyczą one twojego dziecka.
Ty dla niego już się nie liczysz- on woli jakąś mężatkę- jesteś w jego życiu, bo jesteś, ale najlepiej byloby gdyby cię nie było, ale skoro jesteś, to wkurza go to i dlatego ryczy na ciebie i wyzłośliwia się na każdym kroku.
A ty będąc na jego miejscu zachowywałabyś się inaczej? Też wkurzałoby cię to, że masz przyczepioną do nogi jakaś kulę, której nijak nie możesz się pozbyć.
Daruj sobie zawodzenia w stylu " jak on tak mógł, co ja mu zrobiłam, a obiecał mi to i tamto a teraz proszę bardzo, jak mnie potraktował itd."- ty odpuść sobie takie żale, bo one do niczego nie są ci teraz potrzebne.
Poszedł do innej, bo chciał i mógł- tyle w temacie.
Zajmij się alimentami i uspokój się- dasz sobie radę sama, bo ty niczyjej łaski nie potrzebujesz.
Najważniejsze dla ciecie powinno być to, że ty masz czyste ręce i sumienie. Ktoś może toba wzgardził, bo inna szerzej rozkłada swoje nogi- ty możesz jednak spojrzeć spokojnie w lustro i nikt nie zarzuci ci, że jesteś ****.
Czy to nie ma dla ciebie wartości?
Ja uważam, że dla kobiety to właśnie powinno byc najważniejsze.
Odpuść sobie tego chorego na raka- któregoś dnia on naprawdę zachoruje, wtedy będzie miał przy sobie tę mężatkę- już ja to widzę, jak ona będzie o niego dbała. Tak będzie dbała, jak dzisiaj dba o swojego męża, którego zdradza z sąsiadem.
Wypisz się z teo towarzystwa- to nie jest miejsce dla ciebie.
Zajmij się tylko alimentami dla dziecka. Ciesz się, że masz z nim rozwód i nie musisz ciągać się po sądach także i z tego powodu.
Komentarz doklejony:
Paula a macie uregulowane prawnie terminy i zasady spotkań z dzieckiem? Czy on widuje się regularnie z synem ?
Komentarz doklejony:
Tak, ma prawo spotykać się z synem co drugi weekend. Potrafi tygodniami do syna nie dzwonić, nie interesuje się nim. A jak mu się przypomni to dzwoni do niego najczęściej po godz. 22. kiedy syn już prawie śpi. w niedzielę zabrał go rzekomo do kina ale skończyło się na McDonaldzie i wrócił może po 2 godz. A dziecko tak cieszyło się na kino. Debil odpowiedział mi że musieli by czekać na seans 2 godz.Po prostu ten stary zwariował. Ta nowa miłość odebrała mu rozum, chociaż nigdy nim nie grzeszył
tak, bardzo się cieszę, że mam z nim rozwód. Teraz wiem że na rozwodzie to powinno było się zakończyć.
- bo co to w ogóle jest? Najpierw jakis rozwód, bo coś tam, potem zawracanie komus głowy i zwodzenie, a na koniec jakas bajka o raku podczas, gdy prawda jest aż do bólu prosta i banalna, bo wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi w danym związku, to chodzi albo o kasę, albo o inną doopę.
Nie ma co wymyślać wielkich teorii i filozofii do prawd starych, jak świat- jak ktoś jest podły, nic niewarty, to taki zostanie do smierci i tyle. Czasem tylko zdarzy się, że ugnie sie przed kims, gdy będzie widział w tym jakis konkretny swój interes, anie dlatego, że nagle olsniło go i dostrzegł bezmiar krzywd, jakie wyrządził innym ludziom.
Paula dasz sobie radę bez zakochanej wielkiej łachy zwykłego czuba, który potrafi nałgać nawet o tym, że ma niby raka, by jeszcze na odchodne dać komuś dobremu powody do zmartwień.
Niech spada na drzewo i dalej posuwa tę mężatkę- nie przejmuj się tym.
nikog wartościowego ty nie straciłaś, a zresztą, żeby kogos stracić, to najpierw trzeba tago kogos mieć.
Nie mysl tez, że ma go ta mężatka- ona kupuje kota w worku. Prędzej czy þóźniej przekona się na kogo sie połakomiła- inna sprawa, że on też będzie miał z nia do wiwatu.
Niech się kiszą we własnym sosie- ty mysl o sobie i o dziecku, a nie o jakiejs wywłoce i jej bzykaczu.
Komentarz doklejony:
miało być zakichanej wielkiej łachy
Ta nowa miłość odebrała mu rozum, chociaż nigdy nim nie grzeszył nie, on i wcześniej był głupkiem skoro mu na własnym dziecku nie zależy
Wiem o czujesz jeżeli chodzi o dziecko- bo jakkolwiek mój eks mąż to przeszłość, to jego złośliwe działania które uderzają w dzieci są jedyną rzeczą która jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi i w ciągu sekundy rozwścieczyć.
Jak dla mnie u Ciebie idzie już ku lepszemu- nie siedzisz, nie użalasz się tylko zaczynasz odczuwać złość. Dobrze, niedługo poczujesz obojętność. I wtedy poczujesz ulgę i wyrzucisz go z myśli
Komentarz doklejony:
I jeszcze jedno Ci powiem, że dla twojego syna lepsze jest być tylko z Tobą niż z ojcem palantem! Jako dziecko wychowałam się tylko z mamą, rodzice się rozwiedli i tata nie przejawiał żadnego zainteresowania moją osobą. Chciałabym podkreślić że dzięki mamie nie odczułam braku ojca i miałam raczej szczęśliwe dzieciństwo. Nigdy nie rozumiałam tych którzy rozpaczają nad rozstaniem rodzicow. Ale co ważne moja mama nigdy nie wypowiadała się o ojcu negatywnie w mojej obecności, żeby mnie nie angażować w ich sprawy. Więc nie czuj absolutnie żadnej porażki,że coś tam bie wyszło Twój były sam sobie kreuje swój wizerunek w oczach syna, a syn doskonale widzi i czuje. Po prostu bądź dla syna mamą i tyle lub..
aż tyle! On(syn)to kiedyś bardzo doceni.
Który normalny, dojrzały i odpowiedzialny facet odstawiałby takie komedie- to burek i burak pierwszej wody. Tu będzie ci szklił o wspólnym mieszkaniu, opowiadał cuda wianki, a w rzeczywistości chodzi do jakiejs mężatki, a ściślej mówiąc ona do niego zbiega z rozwianym włosiem- daj sobie spokój z tym czlowiekiem- taki z niego partner do życia, jak i ojciec dla dziecka.
niech bierze sobie to cudo ta druga- zobaczysz, jak on ja urządzi, nawet przez chwilę nie wierz w to, że dla innej to on będzie w porządku i objawi się, jako wspaniały towarzysz zycia. Będzie ona klepała nim taka samą bidę osobista, jaka ty miałaś.
bardzo dobrze napisane lona.
nie jestem silna jestem wrakiem. jesteś, jesteś silna - na razie jesteś zamrożona. Obudzi się w Tobie wszystko co miałaś i masz najlepsze Jeszcze chwila, juz za chwileczkę, juz za momencik
Komentarz doklejony:
dzisiaj byłam u psychologa, ryczałam jak nienormalna. Byłam taka głupia, ślepa i naiwna....
Uwierz mi- czeka cię jeszcze w życiu wiele dobrych rzeczy i wiele wartościowych znajomości. Zrozumiesz, że są ludzie od których należy trzymać się za daleka- nie będziesz brała sobie do serca aż tak bardzo każdej ludzkiej podłości. Nabierzesz bowiem dystansu do siebie i do innych- ja życzę ci, bys spokojnie i konsekwentnie zawalczyła teraz o siebie, o swoje życie, o swoja przyszłość. Drugiego życia nikt na pewno ci nie da, więc warto teraz właśnie pomysleć o sobie.
Wszystkiego dobrego.
Ja zawsze mówię, że są wśród nas szczęśliwcy, którzy maja jakieś większe szczęście do ludzi i jesli spotykaja się oni nawet z jakimś jawnym zaprzaństwem, to jednak raczej nie w swoich rodzinach, nie w swojej rzeczywistości- różne świństwa widzą naokoło, ale ich jakoś wiele omija.
Są jednak prawdziwi pechowcy, którzy mają ten "zaszczyt" i natną się na szuję Taki zawsze okradnie kogoś ze wszystkiego, z marzeń, z nadziei, z radości życia- to tak jakby ktoś wlazł do twojego domu i narzygał ci centralnie na środek kosztownego dywanu.
Tacy ludzie zjawiaja się w czyimś życiu, narobią szumu i zamieszania, nakłapia się kłamliwym dziobem, nażrą kimś, a potem wyplują cię, podeptają i pójdą czynić pożogę gdzie indziej.
Dlatego ważne jest, byś nauczyła się rozpoznawać wartościowych i porządnych ludzi i byś w miarę swoich mozliwości, tylko takimi w życiu się otaczała.
Wszelką miernotę należy wycinać ze swoich realiów i nie tylko wtedy należy ich wycinać, gdy tobie bezpośrednio zrobia świństwo, lecz także wtedy, gdy wiesz o tym, iż ta osoba krzywdziła albo krzywdzi także innych ludzi- jest bowiem więcej niż pewne, że skoro ktoś krzywdzi np. swoje dzieci, inną kobietę, rodziców czy generalnie pomiata znajomymi i jest znany ze swojej bufonady, to nie należy łudzić się, że ktos taki akurat ciebie uszanuje i doceni- to jest zwyczajnie niemożliwe( nie chce mi się rozpisywać teraz o tym dlaczego jest to niemożliwe)- należy odcinac się od kłamców, bufonów i niegodziwych osób.
Dasz sobie radę- tylko musisz w siebie uwierzyć i pozwolic czasowi dokonać reszty, czyli pozwolić, by czas zabił w tobie wszelkie dobre i złe uczucia związane z tą znajomością.
Potem będziesz widziała, jak inni męczą się z tym człowiekiem, ale po tobie będzie to już dokumentnie spływało i czy on będzie szczęśliwy, czy będzie zdychał pod mostem, to dla ciebie nie będzie juz żadnym powodem do roztrząsań ani do zainteresowania- doczekasz się tego, że facet ten będzie ci po prostu obojętny tak, jak zeszłoroczny śnieg.
Dobrze, że na ten moment znasz prawdę- gorzej byłoby, gdyby on dalej siedział ci na karku, zwodził cię, mamił, a za plecami bzykałby się z sąsiadka z rozwianym włosiem.
Będzie dobrze- wszystko, co złe minie, przekonasz się o tym. I dla ciebie zaświeci kiedyś słoneczko, tylko dokonuj mądrych życiowych wyborów i stawiaj na porządnych ludzi. Potraktuj tę znajomość, jako gorzka lekcję, jaka dało ci życie. Od tej pory nigdy już nie powinno być gorzej- bądź tylko mądrą kobietą i bardzo wybredną w zawieraniu, a szczególnie w rozwijaniu różnych znajomości.
Najgorszy jest pierwszy rok, potem rozpacz zaczyna zamieniać się w smutekza minionym, jakąś melancholię, ale wszystko te uczucia zaczną mieć charakter schyłkowy, więc człowiek może w takim stanie normalnie zyc, normalnie funkcjonować, cieszyc się różnymi rzeczami na co dzień- jest coraz lepiej.
To wszystko sa, rzecz jasna, sprawy bardzo indywidualne, ale generalnie nic nie przejdzie ci za dotknięciem czarodziejskiej rożdżki albo dlatego, że takie będziesz miała pobozne zyczenia.
Skraca cierpienie właściwie ustawiona praca nad sobą, praca nad odzyskaniem poczucia własnej wartości( dobry psycholog często bywa bardzo pomocny)- jeśli uświadomisz sobie, że człowiek, którego ty kochasz nie ma dla ciebie nawet cienia litości i robi ci różne podłości w zamian za twoje dobre serce, wiernosć i oddanie i że dlatego on, jako taki nigdy nie byłby dla ciebie żadnym życiowym wsparciem- no zrozumiesz to, że na dobrą sprawę, to wcale "nie opłaca" ci się darzyć kogoś takiego uczuciem, to też bardzo pomaga. Odrzuci cię od tego człowieka także psychicznie- ciepłe uczucia i nawet te złe zaczna po prostu odchodzić.
Nastaw się jednak na to, że przez dłuższy czas będzie ci bardzo ciężko.
To jednak tylko kwestia czasu, by twoja miłość została juz tak do końca zabita przez tego człowieka. Dziś to początek końca.
Czy on będzie kiedyś tego żałował?
Osobiście bardzo w to wątpię, ponieważ gdyby on cenił sobie ten związek, to nigdy w zyciu nie pozwoliłby sobie na to, by narazić go na zniszczenie- ze strony tego faceta nie ma mowy o żadnej miłości do ciebie.
On tej drugiej też nie kocha- a zresztą oni i tak nie maja szans, bo zaczęli swój związek od kłamstw. Jedno i drugie zdolne jest do kłamstw, mataczenia i robienia ludziom świństwa ( tamta kobita jest mężatką- nie zapominaj o tym)- nie ma mowy, by tacy ludzie zbudowali godziwy związek. Prędzej czy później zaczną się nawzajem żreć, potem będą kłamstwa i zdrady- uciekaj od takich życiowych klimatów.
Ten facet, to frajer i nieudacznik, bo zamienił prawdziwie kochającą go kobietę na jakaś zwyklą wywłokę, która zdradza swojego męża. Zobaczysz jego klęskę, tylko mówięci jeszcze raz- do tego czasu on będzie ci obojętny, jak zeszłoroczny śnieg.
Szkoda, że trafił ci się chloptaś w krótkich spodenkach, a nie dojrzały mężczyzna, ale cóż- nic na to nie poradzisz.
dlatego musisz się ratować się i za wszelką cenę wygrzebać z tego syfu.
ja widzę że przetrwałaś piekło a to się zdarza tylko nielicznym- najsilniejszym...myślę że teraz się czujesz jak w czarnej dziurze , która Cię pochłania i nie masz siły z niej wyjść, ale Paulo to już bardzo niedługo potrwa!!! Wszyscy tu jesteśmy z Tobą! Zresztą będę w tej dziurze siedziała z Tobą bo nie chcę żebyś była sama...widząc Ciebie widzę siebie z przed pięciu lat i czuję jak to boli bo tego się nie da zapomnieć. Słyszysz ! To potrwa jeszcze troszkę, malutko ...odrobinkę! Paulo trzymaj się cieplutko! Jestem z Tobą!
Nie zapomina się takich rzeczy, nawet, gdy komus wszystko się wybaczy. szkoda tylko twojej miłości, ale jak widać facet ten ma takie powodzenie, że dla niego czyjeś prawdziwe uczucie nie ma zbyt wielkiej wartości. Pycha i głupota idą przed upadkiem- przekonasz się o tym..
Bądź cierpliwa, współpracuj z psychologiem i bardzo teraz siebie kochaj a wręcz rozpieszczaj- nie zaniedbując, rzecz jasna, swojego dziecka( to był oczywiście żart- wiem, że nie będziesz zaniedbywała swojego dziecka).
Głowa do góry.
oczywiście, ja tak robię i coraz bardziej mi się to podoba
A zresztą każdy przeżywa różne sprawy po swojemu-ważne, żeby iść do przodu i wychodzic z czarnej doopy.
Dla chcącego nie ma nic trudnego.