NieOddycham | 01:34:51 |
Urzekajaca444 | 01:44:21 |
Crusoe | 02:06:15 |
Jess | 02:09:02 |
#
poczciwy | 03:22:54 |

witajcie:) jestem na forum nowa i mam nadzieje ze znajde tu odrobine pocieszenia..
moj maz od 5 lat (razem 13) wyprowadzil sie miesiac temu. Nie wiem gdzie mieszka i zupelnie nie mam z nim kontaktu. Ostatnio mial depresje i leczyl sie u psychiatry. W ostatnich dwoch tygodniach wspolnego mieszkania wydalo sie ze od kilku miesiecy spotyka sie ze swoja wielka miloscia sprzed lat. dziewczyna ma meza i dwoje dzieci i mieszka w innym kraju. pisza do siebie bez przerwy i wiem ze juz dwa razy ja odwiedzil. Od czasu gdy sie o tym dowiedzialam stal sie zimnym, nikczemnym potworem ktory obarcza mnie cala wina za rozpad naszego zwiazku. powiedzial mi ze mnie juz nie kocha, ze kontakt z ta dziewczyna to wynik tego co dzieje sie miedzy nami, ze najlepiej jak kazde z nas pojdzie w swoja strone, ze wreszcie sie obudzil itp. nie zdawalam sobie sprawy, ze w jego oczach nasz zwiazek jest taki zly. Owszem bylismy zabiegani i zmeczeni ale nie mielismy dzieci, male mieszkanie i od czasu do czasu pozwalalismy sobie na odrobine szalenstwa. Moj maz naduzywa alkoholu i tonie w dlugach. Nie wiem czy jego zachowanie to jakis akt desperacji czy rzeczywiscie koniec? wydaje mi sie ze on ta dziewczyne kocha, ale z drugiej strony jego zachowanie jest tak desperackie i nieprzemyslane ze troche sie o niego martwie. Co robic? pomozcie! pozdrawiam wszystkie cierpiace dusze:)
Popatrz na to tak
Twoją historię jako swoja opowiada Ci Twoja najlepsza przyjaciółka
Co bys jej powiedziała?
Ja czytając to zastanawiam sie co on ma w sobie takiego , że pomimo alkoholizmu zaciągania długów zdrady chcesz go jeszcze
Czy to jest miłość czy strach przed samotnością
Już jesteś sama od dawna w tym małżeństwie ....
Myśl co dalej , bo tak żyć nie można
Kwestia tylko jak dalej chcesz żyć i czy z nim czy bez niego
:cacy:cacy:cacy
Współczuję Ci ogromne, zwłaszcza, że Twój problem jest mi bardzo bliski.
Też mąż alkoholik, też wyszła zdrada, rozstaliśmy się. On jest, chyba, z tą kobietą. Byliśmy razem 18 lat. Dwoje dzieci.
Nie wierz w nic, co Ci powiedział. To bardzo chory człowiek. Alkoholizm to choroba zakłamania, dla mnie, najgorsza z chorób. Chora jest dusza, a lekarze są bezradni.
Alkohol i zdrada idą w parze. Alkoholik ma zabite, a raczej zapite uczucia, więc aby cokolwiek poczuć, musi mieć dostarczane bardzo silne bodźce. Romanse, zdrady, kłamstwa, manipulacja...to jego życie. A wszystko skąpane w alkoholu...
Jedynym ratunkiem dla Ciebie jest rozwód. I to jak najszybciej. Od jutra działaj. Nie macie dzieci, będzie łatwiej. Jemu już nie pomożesz, ale możesz uratować siebie. I uciekniesz od jego długów.
Piszę to z pełną świadomością, bo dzisiaj odkryłam, jakie mój eks ma długi, jak żyje na kredyt, wydając miesięcznie bajońskie sumy. W firmie znalazłam alkohol. Gdy z nim byłam, jakoś funkcjonował. Teraz puściły wszystkie hamulce, popija całymi dniami i pewnie w takim stanie siada za kierownicą. Bogu dziękuję, że nie mamy ślubu, że zażądałam przepisania domu na dzieci, że mam na jakiś czas bezpieczeństwo finansowe. Bo naprawdę dzisiaj zaczęłam się bać... Uwierz mi, zdrada i jakaś tam lafirynda, to betka w porównaniu z tym, co odkryłam.
Chcę Ci pokazać, że wszystko co mówi Twój mąż to manipulacja. On uciekł. Nie od Ciebie. Nie do niej. To żadna miłość. Dla niego jedyną miłością jest alkohol. Z tą kochanką nie wygrasz nigdy.
Weź się w garść, nie martw o niego, myśl o sobie i składaj pozew.
Czytaj o tej chorobie, będzie Ci łatwiej zrozumieć mechanizmy postępowania Twojego męża. Znajdź grupę al-anon, tam znajdziesz zrozumienie.
Musisz się z tego wyrwać. Ja też długo trwałam w nadziei. On cały nasz związek oszukiwał, zdradzał i pił. Nawet, gdy uczęszczał na terapie, czy spotkania AA. To są przypadki beznadziejne. Odetnij się od niego i zapomnij.
Nie masz innego wyjścia. Uwierz. Dla nas też zaświeci słońce!
:cacy
Komentarz doklejony:
drugą a nie droga- kurczę juz drugi raz wkradła mi się taka sama literówka,muszę wolniej pisać
Avenious, tak mi przykro ze bylas w podobnej sytuacji - mam nadzieje, ze wyszlas na prosta i ten okropny czas masz juz za soba, mysle o Tobie!
Dziekuje za wszystkie komentarze! Pomogliscie mi zobaczyc o co w tym wszystkim chodzi. Jak czlowiek zyje z kims przez wiele lat pod jednym dachem traci zdolnosc obiektywnej oceny sytuacji. Po przeczytaniu waszych rad dotarlo do mnie ze skupiam sie nie na tym na czym powinnam. Przez wiele lat nie chcialam dopuscic do siebie mysli ze zylam z alkoholikiem, ale taka jest prawda. I rzeczywiscie nic, ale to nic na to nie poradze a probujac mu pomoc zniszcze sama siebie. Zrobie tak jak radzicie, szybko rozwiaze sprawy finansowe, bo skora mi cierpnie na mysl jak to moze sie skonczyc. Minal juz jakis czas od czasu jak szanowny pan sie wyprowadzil i mimo tego ze jest mi zle i jestem zupelnie sama zaczynam rozumiec ze moze jeszcze kiedys bede wdzieczna ze tak sie stalo. Zycie jest krotkie i nie ma sensu poswiecac sie dla kogos kto tego zupelnie nie docenia. Jeszcze raz wszystkim dziekuje, naprawde mi pomogliscie!! Pozdrawiam i pamietajcie the only way is up! (Sorki za brak polskich znakow) A.