#
poczciwy | 01:00:40 |
Aga104 | 01:15:04 |
Crusoe | 02:20:56 |
JamesTon | 03:54:15 |
Landexpzglosy | 11:47:42 |

Moja sytuacja wygląda tak:z mężem poznaliśmy się w 2003 roku, wielka miłość oparta na rozmowach,taka do końca życia,on facet wspaniały,mój pierwszy,ja jego pierwsza, a miał 23 lata, więc wiara że czekał na mnie tyle czasu..W 2012 pojawiło się dziecko,tak późno, bo wcześniej byliśmy zajęci dorabianiem się,jego zmianami prac (wszędzie mu było źle, najdłużej pracował 3 lata w 1 miejscu).Mąż nie chciał dziecka,ja tak,ale on zawsze się ze mną zgadzał,więc i tu się zogdził.W 2012 roku, pod koniec mąż wyjechał do pracy do warszawy,przyjeżdżał tylko w weekendy.Było obojgu ciężko,ja pracuję tu gdzie dom,on tam, oboje zestresowani,do tego ja z dzidziusiem.W weekendy zamiast się cieszyć sobą,żarliśmy się - mąż średnio pomagał mi przy dziecku,dużo siedział na kompie przy swoim hobby. CZUłam, że się coraz bardziej oddalamy. No i w maju bomba! Mąż poprosił mnie o coś,ja tego nie zrobiłam,zadzwonił do mnie z pretensją, ja mu odwarknęłam,bo akurat się pokłóciłam z kimś. I... dwa dni bez telefonów i mąż oznajmił mi że żąda rozwodu. Dla mnie szok, niedowierzanie...Powód? Niezgodność charakterów,ciągle kłótnie,i tak się rozejdziemy prędzej czy później,więc lepiej teraz, póki dziecko malutkie,nie zna praktycznie ojca,bo widuje go tylko w soboty. No i tydzień po tej jego decyzji rozpoczął się romans. Z koleżanką z pracy.Rozwódką i dzieckiem.Pani,która jest stęskniona męskiego ramienia przygarnęła męża,wysłuchała,zrozumiała,zawsze ma dla niego czas i chęć do rozmowy.Mąż oszalał,wydaje pieniądze,chowa komórkę,mnie nie kocha,nie chce być ze mną.Dziecko,które tak podobno kocha odwiedza raz na miesiąc,a tak to w weekendy jeździ na spotkania w sprawach swego hobby albo spędza tam gdzie praca,więc zapewne z nią.Przyznał się do kontaktów telefonicznych z nią, i że nie są to niewinne rozmowy.Są też bardzo częste,bo gdy zagroziłam rozwodem z orzeczeniem jego winy na podstawie billingów,to przestraszył się jak nie wiem. Ja przeżywam to bardzo, jest to rozpad rodziny,a on okazał się chamem i zdrajcą. Przez telefon płaczliwie chce rozmawiać z dzieckiem, mówi że tęskni jednocześnie nie widzi go 3 tyg i nie jest to dla niego problem. Wiem, że z boku pewnie widać że to łajdak zwykły i że pewnie nie dorósł do roli ojca,ale ja nie mogę sobie z tym poradzić.Boję się, że już nie znajdę nikogo, że to moja wina, że wyjechał tam sam, że kłóciłam się z nim co weekend,bo taka byłam zmęczona, że warczałam, jak pies. A teraz ta kochanica, kobieta bez sumienia, do której napisałam wiadomość a ona nawet nie raczy odpisać. Nie wiem czy pchać się w orzekanie o winie czy nie..
Na dzisiaj nie jest to dla Ciebie najważniejsze.Znajdziesz znajdziesz,wbrew temu co sądzą niektóre userki z tego portalu o facetach wybór jest spory.Życzę wytrwałości Tobie i zdrowia maluchowi.:tak_trzymaj
Ioner, ja też uważam, że fajnych facetów jest mnóstwo, trzeba tylko umieć ich odróżnić od tych niefajnych i wcale nie trzeba mieć lupy, żeby ich zauważyc.
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
No i Victory(dziwny nick jak na przegraną)wreszcie facet pokazał ,że ma swoje zdanie i jest szok ,niedowierzanie,jak on mógł tak zrobić i jeszcze jest szczęśliwy co?łajdak. Pokaż mu ten temat niech chłopina przedstawi swoją wersję.
Komentarz doklejony:
Cytat
Uff ,broń mnie Panie Boże przed takimi kobietami.
Podzielam zdanie lonera i odnowy.
Mam nadzieję że to nasza Odnowa
Musisz zabrac się za siebie i dziecko. Z czasem będzie coraz lepiej,
a ból będzie coraz mniejszy. Nie myśl w tej chwili o samotności i innych facetach, najpierw porządek w swoim życiu. Zadbaj o siebie, o swój wygląd, znajdz zajęcia. tu nie ma twojej winy.
Pamiętaj taki zdradzacz umie grać jak Hollywood-ski aktor, dramat,komedia,thriller,horror wszystko naraz.
Trzymaj się będzie dobrze !!! :cacy
Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.
Twoje cytaty nie świadczą aby zdradzić tylko rozstac się w normalny sposób.
Komentarz doklejony:
Victory:
Co za hobby ma twój chłop ?
Właśnie to co poniżej.
-wszędzie mu było źle,mąż średnio pomagał mi przy dziecku
No i w maju bomba! Mąż poprosił mnie o coś,ja tego nie zrobiłam,zadzwonił do mnie z pretensją, ja mu odwarknęłam,bo akurat się pokłóciłam z kimś. I... dwa dni bez telefonów i mąż oznajmił mi że żąda rozwodu. Dla mnie szok, No i tydzień po tej jego decyzji rozpoczął się romans.
,mnie nie kocha,nie chce być ze mną.Dziecko,które tak podobno kocha odwiedza raz na miesiąc,-
Cóż Pankracy,wniosek z twojego posta taki że na naukę np czytania ze zrozumieniem nigdy nie jest za pózno.A poza tym życzę dużo zdrowia
Jeżeli jeszcze go kochasz i chcesz mu zrobić dobrze na pożegnanie to nie.
Po pierwsze wygląda na to ,że romans rozpoczął się znacznie wcześniej.
On tylko wykorzystał , sprzeczkę do obarczenia Cię winą.Romansujący mężczyźni rzadziej niż kobiety angażują się emocjonalnie.Dwa dni bez kontaktu po kłótni i chce rozwodu ?
Nie wierz w jego wersję.Najbardziej prawdopodobne ,że rozpoczął romans znacznie wcześniej.I na skutek romansu Wasze relacje ostatecznie się popsuły.Teraz usiłuje wmówić Ci winę.Nie chce dopuścić , żebyś dowiedziała się prawdy.Wie, że w takim wypadku masz duże szanse na orzeczenie rozwodu z jego winy.Dlatego tak się przestraszył billingów.
Ot facet nie wyrobił z awanturnicą. Też mi wielkie mecyje...
Żeby jeszcze sądy takie naiwne jak Twój post to Polskę najechali by zdradzacze z całego świata aby tu uzyskać korzystne rozstrzygnięcie
- i nie odpisze , a jeżeli już to na pewno w jakiś mało miły sposób. Po co Ci to, na przepraszam z jej strony nie ma co liczyć, a jedyna rzecz jaka Ci zrobi to przykrość. nie pisz do niej, nie dawaj jej satysfakcji
Nie wiem czy pchać się w orzekanie o winie czy nie..- to zależy od dowodów jakimi dysponujesz, sam biling może nie wystarczyć. Niestety jest tak, że nawet 1% winy z Twojej strony i rozwód zostanie orzeczony z winy obu stron. Najlepiej poradź się prawnika, który orzeknie , co robić. Trzeba też pamiętać o kosztach postępowania z orzekaniem winy. Ale trudno po krótkim poście wyrokować, tu musi się wypowiedzieć adwokat.
I jakoś nie wierzę w historyjkę , że romans zaczął się po waszym rozstaniu- on już musiał trwać jakiś czas.
Zamiast tego zacznij mysleć praktycznie, zacznij "organizować " rozwód, by w razie czego skończył się korzystnie dla ciebie, a nie dla Twojego męża. Idź do prawnika i przedstaw swoją sytuację. tu ktoś napisał w wątku Piotra, że dobry prawnik to taki, który pokieruje sprawą na twoją korzyść- bardzo mi się to spodobało. Szukaj więc ratunku, bo znalazłaś się w opałach, Twój mąż nie będzie działał na Twoją korzyść, bo zaczął nowe życie. Musisz o siebie zawalczyć.
1.Twój mąż ma romans od dłuższego czasu. Sięgnij po bilingi, to być może dowiesz się od kiedy. Nagrywaj to , co mówi o romansie, kochance etc., żeby się później nie wykpił, że coś sobie uroiłaś.
2.Ktoś już zadał to pytanie, które i mnie interesuje : cóż to za hobby ?
3.Skoro tak "kocha" dzieci, to jego romans z dzieciatą kochanką raczej będzie kulawy i nie rokuje na przejście w stały związek. Może to jakieś pocieszenie dla Ciebie. Szczerze mówiąc na Twoim miejscu cieszyłabym się , że masz dobry pretekst aby się uwolnić od tego człowieka.
4.Zabezpiecz finanse , wystąp o alimenty na dziecko i siebie. Ponieważ Twój mąż wogóle nie pomaga Ci przy dziecku powinien płacić co najmniej 70% kwoty wydawanej na dziecko. Wyszukaj arkusz kalkulacyjny na tej stronie : http://grzybkowski-guzek.pl/pl/pro-publico-bono/167-koszt-utrzymania-maloletniego-wygodne-arkusze-kalkulacyjne.html
Cytat
Cytat
Czyli pomagał.A rekonstrukcja już pisze ,że w ogóle.
Cytat
A ta pani nie darła się na niego ze zmęczenia,nie żarli się?,przecież jej sytuacja była gorsza od Twojej. Też pracowała, opiekowała się dzieckiem i domem i nie miała pomocy "średniej" od męża, nie mówiąc o jego pensji, a mimo to miała jak piszesz zawsze czas dla niego na rozmowę.
Dla mnie Twoja historia nie trzyma się kupy.
Rekonstrukcjo apropo tego arkusza który podałaś do wyliczeń kosztów utrzymania dziecka to powiem ,że na rozprawie alimentacyjnej Pani sędzia widząc go pokiwała głową i spytała eks po co to i czemu ma służyć. Od jakiegoś czasu prawie na każdej sprawie alimentacyjnej dołączony był właśnie ten arkusz wydrukowany z tej strony. Tak ,że nie polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=_YeYbYoDZlU
http://www.youtube.com/watch?v=0tkd7xqNylU
jeśli jest w sądzie w stanie udowodnić jej awanturnictwo, to będzie rozwód z winą obustronną.
rekonstrukcja
Cytat
Podziwiam Twoją pewność
Cytat
A to na pewno nie zaszkodzi.
Cytat
Ponad dwa lata obserwacji i analiz historii z tego portalu nie poszły w las
Ale wracając do tej pani, zgadzam się z przedmówcami, ona była wcześniej. Moim zdaniem świadczy to o tym że w sytuacji krytycznej zawsze (99%) pojawiają się chęci uratowania związku. Choć by chwilowe przebłyski, ale jednak. Nie zamyka się ot tak drzwi za sobą bez jakichkolwiek emocji. Postawa Twojego męża świadczy o tym że gdy podjął decyzję miał już zastępstwo na Twoje miejsce. A na to już nie ma usprawiedliwienia bez wzg na to czy byłas kłótliwa, zła czy co tam jeszcze. W ten sposób spraw się nie załatwię.
Dziecko widział przez 2 dni całe 2 godziny i to się praktycznie nim nie zajmował w ogóle.Widzę że jest mu ono zupełnie obojętne.
Nie kocha mnie wcale, jestem już pewna, że ma romans,ponieważ wyłącza służbowa komórkę z której z nią rozmawia gdy jest w domu,włącza tylko na chwilę by sprawdzić coś i wyłącza.Gdy powiedziałam aby pokazał mi jej zawartość strasznie się zdenerwował i spanikował. Jest na 100% romans.
Oddał część swoich pieniędzy na lokatę dla dziecka.Zapłacił już 700 zł na dziecko za lipiec oraz dał mi trochę na opłaty.Pod tym względem jest w 100% w porządku.Sprawy finansowe między nami są załatwione. Zrobił to wszystko tylko dlatego, że zagroziłam, że w pracy ujawnię jego romans z tą zdzirą i oboje by polecieli,a co najmniej mieli nieprzyjemności.
Jestem prawie pewna, że romans trwał wcześniej,no może nie romans,ale już mu się podobała wcześniej,moja reakcja na jego telefon była tylko zapalnikiem i pretekstem.
Wiem już że mnie nie kocha i wiem też że jest w tym również moja wina.Jest to bardzo skomplikowana historia,wiem już teraz że nie powinniśmy byi nigdy ze sobą być,łączy nas zbyt mało,zbyt wiele poglądów dzieli.
Ktoś napisał, że ja byłam podła,a tamta mimo dziecka i obowiązków zawsze znalazła czas.No cóż,na początku zawsze tak jest przecież prawda?Romans uskrzydla, wiadomo.
Co mnie najbardziej boli,to fakt, że nawet zdradę bym mu wybaczyła. Wiem jaka jest moja wina,do tego rozłąka,wiele rzeczy się nałożyło i bym wybaczyła. Ale od razu całe życie nasze wyrzucać? Mam myśli samobójcze,żyję tylko dla maluszka, ale nie wiem czy długo tak pociągnę.
Komentarz doklejony:
Hobby to klocki Lego.Tworzy z nich różne budowle a potem w necie to pokazuje, jeżdżą na różne zloty itd.
Komentarz doklejony:
Co do winy: cały problem leży w tym że ja uważam że to GŁÓWNIE moja wina.Naprawdę byłam wredna w tym związku,ale to dlatego że on na mnie bardzo polegał,z jednej strony wydawał duże sumy,a z II zawsze mu coś w pracach nie pasowało i co rok praktycznie był bezrobotny,a jasię wtedy bardzo bałam.O to ma duży żal,że nie byłam dla niego wsparciem wtedy.W ogóle uważam teraz, że to ja zawaliłam całe to małżeństwo.
Tylko jedno:jeśli było mu tak źle,to czemu był ze mną tak długo,zdecydował się na dziecko 1,5 temu?Jeszcze trzy m-ce temu mówił że tak za nami tęskni, że chce żebym rzuciła pracę i już do niego przyjeżdżała, bo nie wytrzyma. Poza tym, jaka ja nie jestem, jest jeszcze dziecko! Tak po prostu je zostawić? No i jego dziwaczny stosunek do niego - on w ogóle nie jest za synkiem stęskniony,zajmuje się nim z musu,nie podziwia,siedzi jak flak przy nim.
Dobrze, że Twój mąż przynajmniej jak na razie jest fair w sprawach finansowych- w razie czego mniej będziesz miała z nim problemów. Jednak patrz na wszystko przytomnie, bo skoro on buduje sobie nowe życie, to w każdej chwili może mu się odmienić i zacznie okradać Wasz budżet.
Musisz być teraz bardzo silna.
Chodzę na psychoterapię. Robię rozdzielność majątkową,tak więc już po niej mąż nic do mnie nie będzie miał,bo małemu zrobił lokatę,a mi zostaje dom. Alimenty płaci,bo bardzo cały czas trzyma go strach przed wydaniem się sprawy w pracy. Dlatego też wykorzystałam ten strach by szybko zabezpieczyć dziecko.
Mąż to romantyk więc z udowodnieniem romansu może być ciężko. On może mieć romans telefoniczny długi czas,plus romansować w pracy (razem pracują) i na jakiś czas mu może starczyć. Więc może być ciężko z dowodami,a poza tym nie chciałabym go widzieć na zdjęciach z nią.
Pytanie zasadnicze: jak się odkochać i jak się pozbyć poczucia winy, które przejmuje całą moją istotę?
Komentarz doklejony:
Mąż całą winą za nasz rozpad obarcza niestety mnie. Mówi, że to ja go wysłałam do tej pracy,że to ja całe 10 lat o wszystkim decydowałam i że rządziłam nim jak szewc kopytem.Jednocześnie mówi, że możemy być przyjaciółmi...A jeszcze krzyczy, że ja go nie kocham też,bo tylko jako ojca, że wcale nie jako mężczyzny. Oj, nakręcone w tym naszym związku jest bardzo.
A czego mu nie mogę wybaczyć,to tego, że poleciał do kobiety zamiast próbować o nas walczyć - terapia, na którą za nic się nie zgadza.
Ten Twój facet to kłamczuch i wygodniś.
Przepraszam, że być może tak nieskładnie napisałam ale jestem bardzo zmęczona. Pozdrawiam.
Nie daj się też zapędzić w kozi róg, bo chociaż na pewno masz za uszami, to jednak nic nie usprawiedliwia zdrady- on doskonale o tym wie i dlatego jedzie po Twoim poczuciu winy, szczególnie, że potulną owieczką nie byłaś, więc jego zdaniem on ma argumenty. Uświadom sobie jednak, że to tylko wymówka, żeby Cię skołować i z siebie zdjąć odpowiedzialność za rozpad małżeństwa. Nawet, gdybyś była złota i brylantowa, a on poczułby wolę bożą do innej kobiety, to i tak nic by go nie powstrzymało. Powodem jego zdrady było to, że byliście małżeństwem na odlległość, to wszystko nie wytrzymało próby, takiej rozłąki i każde z was na swój sposób na to zareagowało- Ty byłaś marudna, a on poszedł do innej, jak to chłop. Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina- on sam tak wybrał. Kiedyś po latach zrozumie (albo nie zrozumie), że tak naprawdę odniósł pyrrusowe zwycięstwo. Rozwalił rodzinę (on to zrobił, nie Ty), wziął sobie jakąś kobietę, która bez oporów wlazła w cudze małżeństwo, dla mnie to szczyt bezczelności i perfidia ze strony tej kobiety , prędzej czy później ona i jemu wywinie jakiś numer, bo wartościową osoba na pewno nie jest i tak sobie albo on jej - są siebie warci, tym się nie zajmuj. Prędzej czy później będziesz cieszyła się, że pozbyłaś się kobieciarza. Na razie jednak będziesz cierpiała, chodź na terapię, to będzie bardzo Ci pomocne.
Z tego, co piszesz wnioskuję, że całą tę szopkę ogarniesz szybciej niż Ci się wydaje. Wiele kobiet po czymś takim miesiącami nie może się pozbierać, Ty uwinęłaś się raz dwa z domem, z funduszem na dziecko, z alimentami, szybko poszłaś na terapię- dziewczyno wyjdziesz z tego szybciej niż myślisz.
Jeszcze jedna moja rada dla ciebie- odrzucaj od siebie wszystkie myśli na temat tej kobiety, nie wyzywaj jej, nie obwiniaj, traktuj ją jak drugorzędnego pionka, na zasadzie, że nie byłaby ta, to byłaby inna, tak jak to jest właśnie z kobieciarzami, ona jeszcze przez niego zapłacze, juz Ty się o to nie matrw. Myśl o sobie i o dziecku. nie kłóć się z nim teraz, niczego mu nie tłumacz, bo i tak jesteś na przegranej pozycji, pinuj tylko finansów, dziecka i zadbaj o poczucie własnej wartości. nie szarp zdrowia na sprawy, na które i tak nie masz żadnego wpływu.
Dobrze napisane Odnowa
Właśnie on mi też zarzuca,że zawsze byłam za pieniędzmi, i że teraz zamiast rozpaczać nad jego odejściem to tylko potwierdzam, że tylko na kasie mi zależało. A ja przyznaję,zawsze byłam sknerą,ale taką dla rodziny,sobie nic prawie nie kupowałam,tylko dla małego i dla niego.A on ostatnio to buciki,to garniturek,to koszulki. A ja mimo całej głupoty swej miłości do niego kocham dziecko,które jest niczemu nie winne,i muszę myśleć o nim. Bo tatuś nie robi tego.
I jeszcze fałszywie ciągle powtarza, że rozwodzimy się dla małego,żeby mu zaoszczędzić cierpień.
Kurczę,im więcej z Wami piszę tym większą mam ochotę drania załątwić w sądzie...
Piszę tak,ale i tak znowu zasypiając i budząc się będę miała go przed oczami z tą babą
Uwierz, przejdzie Ci i rozpacz i żal. Trochę to potrwa, a być może kiedyś usmiechniesz się jak przypomnisz sobie jego co ciekawsze "genialne " teksty i zachowania.
A kochanka- tej od mojego męża może i chciałam jej w pierwszym momencie nawrzucać ale mi przeszło i juz mi się nie chciało
Ten facet boi się, że brudy z jego życia osobistego wyjdą w pracy- to pewnie taki wygalantowany goguś- nie bazuj na tym, nie strasz go, nie szantażuj, bo tylko na tym stracisz, nie rób sobie z niego jeszcze większego Twojego wroga- wprost przeciwnie, bądź teraz ty fałszywa i ugraj, jak najwięcej dla siebie. Tak się ustaw psychicznie do tej sprawy.
Tak więc muszę do niego podejść bez emocji,bo psych.stwerdziła, że i ja i dziecko jesteśmy dla niego tylko przedmiotami,zresztą jak każdy człowiek który jest w jego życiu.
Teraz muszę się skoncentrować na tym aby ugrać jak najwięcej. No i znowu zastanawiam się czy nie próbować z orzekaniem o jego winie. Ja mam bardzo małą pensję,pracuję w szkole,co roku mam mniej godzin,może za rok zostanę bez pracy całkiem. Gdybym miała orzekanie o winie tego drania, płaciłby na mnie alimenty. Na dziecko płaci 700 zł. I teraz zastanawiam się czy warto,bo nie mam pojęcia czy zdobędę dowody. Nie mam siły z nim rozmawiać aby nagrać przyznanie się,poza tym on jest już ostrożny i nic nie powie. Przyjeżdża w następny weekend niby do małego z matką. Czy myślicie, że jest sens zaaranżować rodzinne spotkanie z moją matką, jego, nagrywać i usadzić go w środku aby przyznał się co jest grane? I zażądać pokazania komórki? Kosztowałoby mnie to wiele nerwów, ale nie wiem czy gra nie jest warta świeczki..
Do czego zmierzam? Otóż chodzi mi o to, ze tak naprawdę, to rozważania czy on jest psychopatą, czy też pospolitym łajdusem albo ostatnim kretynem nie ma w sumie większego znaczenia dla Ciebie. Możesz potraktować to tylko, jako zwykłą ciekawostkę medyczną, niech ta druga zastanawia się nad nim, bo łatwo jej z nim nie będzie. Ciebie takie kwestie, jak jego charakter albo mniej czy bardziej zaburzona osobowość powinny obchodzić tylko w zakresie zastanawiania się ile jeszcze krzywdy może wyrządzić Ci ten człowiek, w jaki sposób mogłabyś zabezpieczyć swoje interesy i dobre imię- przygotuj się bowiem na ciosy poniżej pasa.
Na razie nie wiem, co poradzić ci w sprawie rozwodu, jak to przeprowadzić, bo w każdym wariancie widzę plusy i minusy dla Ciebie. Pomyslę o tym. Może też wypowiedzą się inne osoby.
Komentarz doklejony:
Victory widzę też, że cały czas gnębi cię poczucie winy, że nie zawsze byłaś dla niego uprzejma i miła.Nie myśl o sobie w ten sposób- funkcjonowałaś nie najlepiej w małżeństwie na odległość, masz małe dziecko, niepewną sytuację w pracy, problemy z tym człowiekiem, więc nic dziwnego, że puszczały Ci nerwy, jesteś tylko człowiekiem. Wiesz jaka ja potrafię byc, gdy coś mnie denerwuje? Nie wymagaj od siebie rzeczy za dużo, inne kobiety chodzą na palcach koło swoich mężów i myślisz, że przez to nie są zdradzane? To nie w Tobie był problem- to on ma coś z głową, a teraz swoim postępowaniem tylko to udowodnił. Dorosły i odpowiedzialny meżczyzna nie rozwiązuje w taki sposób problemów małżeńskich- poszedł do jakiejś kobiety i odwrócił się emocjonalnie od własnego dziecka- to ma być meżczyzna? Daj spokój. O nic się nie obwiniaj.
Komentarz doklejony:
Może bardzo źle ci podpowiem, więc nie sugeruj się tak bardzo moim zdaniem, jednak ja chyba nie wchodziłabym z takim człowiekiem w wielkie konflikty. Tacy ludzie potrafią człowieka zdeptać i do końca zniszczyć. ja na własnej skórze doświadczyłam tego, jak potrafi zachować się taki zaburzeniec, dziś wspominam pewne rzeczy ze zgrozą. Jednak ja mam bardzo ustabilizowaną sytuację pod każdym względem, więc może inaczej patrzę na pewne rzeczy. Piszesz, że on płaci Ci alimenty na dziecko, że zabezpieczyłaś dziecku specjalny fundusz finansowy- to i tak dużo na ten moment. nie wiem, jak wygląda Twoja sytuacja mieszkaniowa, musisz tego przypilnować. To, że nie masz pewnej pracy, że różnie z tym może być, to faktycznie jest problematyczne, ale z drugiej strony przeciez nie będziesz siedziała z założonymi rękami i czekała aż on da Ci jeść, na pewno doskonale dasz sobie radę z pracą i zarabianiem na siebie. On niech płaci na dziecko, a ty sama na siebie zarobisz. Nie wiem czy dobrze myślę. Dowodów na jego winę właściwie nie masz wcale. Pomyśl czy taka szarpanina jest Ci naprawdę potrzebna? Chociaz z drugiej strony, to aż scyzoryk sam otwiera się w kieszeni na samą myśl o tym, co zrobił ten facet. Nie wiem- mam mieszane uczucia w tej kwestii. Wiem tylko, że ja bardzo boję się takich ludzi.
Psychoterapeutka powiedziała również, że w obecnej sytuacji nie powinnam się angażować w rozwód z orzekaniem,bo nie zniosę tego.
Mam gdzie mieszkać.Mam dom podarowany przez rodziców odrębną darowizną. Co prawda,mąż włożył w niego środki fin,ale zgodził się nic nie dochodzić aby tylko uzyskać rozwód bez orzeczenia.Więc wychodziłoby że tak źle nie mam.Tylko że to jest duży dom na wsi,nawet nie wiem czy będę w stanie go sama utrzymać (palenie w piecu w zimie węglowym, koszenie). Poza tym po co mi we dwójkę z malutkim dzieckiem siedzieć w takim domu.. Nawet nie chcę. Kiedyś kochałam ten dom ponad wszystko,teraz kojarzy mi się z tym "człowiekiem".
Zrobił najgorszą rzecz jaką można. Gdyby mnie nawet zdradził,wybaczyłabym mu,każdemu sie może zdarzyć.Ale to jak obojętne jest mu własne dziecko,jak mnie wynurzał psychicznie, jak wykorzystał bazując na moim poczuciu winy, to jest po prostu straszne. I nawet nie dał szansy na powrót, po prostu nie i już.
Najgorsze, że ponastawiał przeciwko mnie rodzinę i znajomych, opowiadając, że to moja wina.
Acha, co do rozwodu,boję się również, że jeśli będzie bez orzekania, a jemu się nie powiedzie związek/związki i znowu rzuci pracę (co jak widzicie jest BARDZO prawdopodobne, zresztą psychoterapeutka przyznała, że wróci prędzej czy później) to jeszcze będzie chciał ode mnie alimentów, gdyby się zdarzyło, że trafiłabym na dobrego człowieka i miałabym środki. Nie chciałabym obarczać kogoś ewentualnego taką sytuacją. No i dlaczego miałabym płacić ze swoich uczciwie i ciężko zarobionych pieniędzy na osobę, która zgotowała mi największy szok i cierpienie w życiu?Nie chce mi się rankami wstawać, zmuszam się dla synka..
A propo, dziecko jest przeziębione, a on nawet nie pyta o jego zdrowie, przysłał tylko smsa "wszystkiego najlepszego dla tu imię) w rocznicę urodzin" jak obca osoba. Poza tym niunio skończył 1,5 roku... a nie rok
Napisałam Ci, że grozi Ci walka o swoje dobre imię, on w ten sposób chce się wybielić i jest to normalne, że będzie się bronił, nie chce stracić swojej reputacji. Musisz uodpornić się na to, chociaż doskonale wiem, że nie jest Ci łatwo. Takie przepychanki są normą w każdym rozchodzącym się małżeństiwe, tylko w amerykańskich filmach takie sprawy toczą się inaczej. Będziesz też miała okazję, by przekonać się, które osoby w Twoim otoczeniu są prawdziwymi Twoimi przyjaciółmi- zaczął się dla Ciebie bardzo ciężki etap życia- dasz sobie radę.
Ja też zgadzam się z Twoją psychoterapeutką, że jeszcze będziesz miała z nim przeboje związane z chęcią powrotu do Ciebie- za szybko bowiem wyskoczył z rozwodem, tak jakby się zachłysnął czymś i wyskoczył, jak nienormalny. Może dopiero teraz zaczęło mu coś świtać i stał się ostrożny. Bazuje na Twoim poczuciu winy i jeszcze bardziej utwierdza Cię w przekonaniu, że słusznie zrobił odchodząc od Ciebie. Na dodatek Cię oczernia- on nie ma honoru, skoro tak robi.
Nie wiesz tak naprwdę ile czasu trwa ten jego romans, ale nawet jesli troszkę dłużej niż myślisz, to i tak dla nich to są początki, więc nie masz szans. Ta kobieta zna tylko jedną stronę medalu, jest samotną matką z dzieckiem, trafił jej się facet, więc będzie wierzyła w każde jego słowo. Ona gorzko jeszcze zapłacze z jego powodu, bo gdyby była madrą kobietą, to nie wdawałaby się w romans z żonatym facetem, na dodatek z ojcem małego dziecka, pomyślałaby najpierw czy warto zadawać się z kimś takim, ż czystego egoizmu nie wchodziłabym w taki układ, bo nawet, jeśli nie miałabym skrupułów odnosnie drugiej kobiety, to najzwyczajniej w świecie odrzuciłabym żonatego w trosce o własny tyłeĸ. Ale to jej sprawa i jej wybór- ona źle na tym wyjdzie. Taki facet ją też zdradzi i zostawi w najmniej spodziewanym momencie. Musisz być bardzo twarda, a kiedyś może nawet zniknie żal i poczucie niesprawiedliwości. niestety są kobiety, które włażą w małżeństwa i nic na to nie poradzisz.
Komentarz doklejony:
Napisałam, że on ją też zdradzi, a przecież on już ją zdradził z Tobą- żałosny koleś, ale wiem, że i tak go kochasz.
ostrożnym. Rozwód z orzeczeniem winy- i tu jest problem, bo musisz mieć naprawdę mocne dowody. I prawdą jest., że jeżeli on przed sądem udowodni Ci chociaż 1% winy, to sąd orzeknie rozwód z winy obu stron. Musisz być bardziej przebiegła niż on, a może uda Ci się zdobyć niezbite dowody winy. Niestety wiem po sobie, że cała ta akcja w sądzie, ten cały cyrk wyczerpał mnie psychicznie. Dobrze , że mam to już za sobą.
Komentarz doklejony:
Zgodzę się z tym co napisała Odnowa- przy takim człowieku należy być
ostrożnym. Rozwód z orzeczeniem winy- i tu jest problem, bo musisz mieć naprawdę mocne dowody. I prawdą jest., że jeżeli on przed sądem udowodni Ci chociaż 1% winy, to sąd orzeknie rozwód z winy obu stron. Musisz być bardziej przebiegła niż on, a może uda Ci się zdobyć niezbite dowody winy. Niestety wiem po sobie, że cała ta akcja w sądzie, ten cały cyrk wyczerpał mnie psychicznie. Dobrze , że mam to już za sobą.
Psychoterapeutka ma prawdopodobnie lepszy obraz sytuacji niż my tutaj.
Jeżeli uważa ,że nie poradzisz sobie teraz z walką podczas rozwodu z orzekaniem o winie to pewnie tak jest.
Jednak ,żeby taki rozwód dostać potrzebne są dowody ,których nie masz.
Lisbet już właśnie to napisała - jeżeli jesteś w stanie to spróbuj te dowody zdobyć.I dalej idąc tropem rozumowania lisbet. Powstanie obowiązku alimentacyjnego między małżonkami zależy od tego, kto ponosi winę za rozpad pożycia małżeńskiego. W przypadku, kiedy żaden z małżonków nie został uznany za wyłącznie winnego rozpadu pożycia małżeńskiego, alimentów może żądać:
małżonek winny od małżonka drugiego również winnego,
małżonek niewinny od małżonka również niewinnego.
W przypadku, kiedy jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia małżeńskiego, tylko małżonek niewinny może żądać alimentów od małżonka winnego.
Więc jeżeli założymy jako bazowy wariant rozwodu bez orzekania o winie to zarówno Ty jak i Twój mąż macie prawo do alimentów od byłego współmałżonka.Jeżeli wniesiesz o rozwód z orzeczeniem winy męża to gdy będziesz w stanie udowodnić zdradę nic nie tracisz.Gdy obie strony uznane zostaną jako współwinne rozpadu to sytuacja się nie zmieni -zarówno Ty jak i mąż macie prawo do alimentów.
Gdy zaś rozwód zostanie orzeczony z wyłącznej winy męża on straci prawo do alimentów.
Jeżeli czujesz się silna możesz spróbować rozwodu z orzeczeniem winy-niestety dowody są niezbędne-nie stracisz na tym bez względu na wynik rozprawa , a możesz tylko zyskać.
Komentarz doklejony:
Bóg na pewno Ci pomoże , ale musisz dać mu szansę.Dowody zbierz sama.
Nie czekaj biernie ,aż pojawią się nie wiadomo skąd.Tak się nie stanie.
No i na pewno doradzi Ci która opcja postępowania będzie dla Ciebie najlepsza.
W ten weekend będzie ciężko bo przyjeżdża. Też nie będę się z nim widzieć, już poprosiłam kogoś, będzie przy wizycie i dziecku. Ja zamierzam porozumiewać się z nim wyłącznie mailami i to na temat maluszka.
Może napisałaś je z pośpiechu ale powyższe porównanie jest super.
Pozdrawiam
Gorsza sprawa jest z Tobą, bo zwyczajnie, jak każda normalna osoba w takiej sytuacji bardzo cierpisz. Najważniejszą rzeczą, jaką w tej chwili możesz zrobić dla siebie, to popracować nad poczuciem własnej wartości. jesli to się tobie uda wtedy w Twojej głowie wszystko się przestawi, w jednej chwili to się stanie- mentalnie dasz temu chlopu wolność, puścisz go luzem, a z czasem będziesz trzymała kciuki, żeby ukladało mu się jak najlepiej z inną kobietą. Na samą mysl, ze znowu miałaby mieć kogos takiego w domu będzie robiło ci się niedobrze- uwierz mi, dojdziesz do takiego etapu, chociaż dzisiaj wydaje Ci się to nieprawdopodobne.Musisz teraz zrobić coś takiego, żebyś dowartościowała się w swoich oczach, zrobic coś znaczącego, co da Ci wielką satysfakcję. Wzmocnij swoje ego- przynajmniej na chwilę poczujesz ulgę, poddawanie się stanom depresyjnym i branie leków - to tylko cię osłabia.Zmus się do działania, do jakiejś aktywności.
Komentarz doklejony:
miałam oczywiście napisać dać czasowi czas, bo oczywiście widzę znaczną róznicę w powiedzeniu dać czas czasowi, a dać czasowi czas.
Nawet przy rozdzielności musisz być Ty lub pełnomocnik (lepiej jak się jest osobiście z pełnomocnikiem)
Najgorsze są zawsze te pierwsze chwile , potem już człowiek ogarnia uczucie bólu maleje
Jeżeli chcesz żeby to był ktoś inny niż Ty z dzieckiem i mężem przy spotkaniu spraw aby to była osoba najbardziej opanowana
Żeby nie było awantury
Na to jak bardzo mężowi zależy lub nie zalezy na spotkaniach z dzieckiem zbieraj dowody
Jeżeli dojdzie do rozwodu , jeżeli nic się nie zmieni spraw abyś potem mogła ograniczyc mężowi prawa do dziecka
Nie myl z odebrac , ale ograniczenie praw ułatwia życie samotnej matce i ogranicza złośliwości męża
Być może za jakis czas zechce zmienić swoje relacje z dzieckiem i wtedy może być problem
I jeszcze jedno , zawsze istnieje szansa że jemu się odmieni ...
Zadbaj o siebie , dowartościowanie sie w takiej sytuacji jest trudne (zna to większośc z nas)
Ale może jakiś spacer tylko dla siebie , albo spotkanie z zaufaną osobą a może po prostu ugotowanie dobrego obiadu
Coś co na chwile odgoni mysli a nie wymaga ogromnego wysiłku
:cacy:cacy:cacy:cacy:cacybędzie lepiej tylko jak Odnowa zaszalała (
Komentarz doklejony:
Sorki miałam napisac VIctory
Piszę z autopsji...
Najpierw Victory stań na nogi tak dobrze , nie finansowo ale psychicznie
Zrzeczenie się od męza tego co włożył w dom oraz na przyszłośc alimentów można zabezpieczyć umowa notarnialną
Zabezpiecz się jak najlepiej na przyszłość
Jeżeli nie uda się (tutaj jest potrzebna ocena prawnika )
Istnieje ogromne ryzyko że on rzuci prace i będzie chciał od Ciebie pieniędzy (alimentów)
Rozwód to męka (jetem w trakcie ) , ale właśnie rozwodzę się z psychopatą , takim co to po sobie tylko pyl zostawia
Nie miałam innego wyjścia
Ty koniecznie pogadaj z prawnikiem
I jezeli zdecydujesz się na rozwod z orzekaniem musisz zdobyć dowody co łatwe nie jest , ale może warto spróbowac
Nie pozwól sobie już na wciąganie się z nim w dyskusje , on i tak nie zrozumie
Polecam blogi
mojedwieglowy.blogspot.com/r06;
oraz
terapiaprzezpisanie.blogspot.com/r06;
poczytaj jak dasz radę od dechy do dechy
Łatwiej zrozumiesz mechanizm działania męża
I nie daj się za nic w świecie wpędzić w poczucie winy bo akurat to go najbardziej pasie , Twój ból i cierpienie
I to szarpanie emocjami sprawia mu ogromną radośc
Może nie warto już "dawać " mu powodów do "radości?
I jeszcze grandziara chce rozwód z orzeczeniem o winie męża. No panie dzieju!
Zresztą nie zamierzam już argumentować, dla mnie ta historia jest skończona,chociaż wiem, że jeszcze mi ten człowiek mocno namąci,ale staram się o tym nie myśleć,bo życie się robi nie do zniesienia.
Ponieważ zwleka z rozwodem i chce przeciągać sprawę,wzięłam ją w swoje ręce. Składam pozew w jego imieniu,bo nie mam siły czekać na jego kolejne kroki. Składam też do sądu wniosek o alimenty.
Jest mi tak ciężko,a serce krwawi codziennie. Jestem taka zazdrosna o to jego inne życie, płaczę gdy tylko sobie przypomnę jakieś nasze wspólne chwile, miejsca, powiedzonka. Serce mnie tak bardzo boli. trzymam się tylko dla dzieciątka, którym on nie interesuje się już kompletnie.
On szaleje, w ciągu pół miesiąca przepuścił całą pensję
Dziewczyny, dziękuję za bloga. Na razie nie mam cczasu czytać, ale już z tego co zerknęłam, zdążyłam ocenić, że jestem uzależniona od miłości. Tak bardzo boję się samotności, życie bez męża i rodziny budzi we wmnie trwogę i widzę tylko bezsens. Nie potrafię sobie w ogóle zorganizować sensownie czasu,jestem jak otępiała. Wiem, że muszę się za siebie wziąć dla maluszka,ale jest tak ciężko..
Teraz w dniu orzeczenia rozwodu wstąpiły we mnie nowe siły i nie zazdroszczę mu tego jego innego życia.
Ja buduję swoje- kiedy dzieci są u niego wychodzę ile się da, organizuje sobie rozrywki, wychodzę do ludzi.
A tym którzy chcieli coś ugrać na moim nieszczęściu współczuję tchórzostwa.
Strach przed samotnością - też mam ale jestem dobrej myśli, bo mam generalnie ogromne szczęście i z większości kłopotów wychodzę obronną ręką, mam tam na górze ogromna opiekę.
Bo mimo wszystko mam wielką wiarę w dobro.
Trzymaj się:cacy
A jednocześnie robię co innego,jestem ostra dla niego,ostatnio nawet powiedziałam, że sama złożę ten pozew,bo mam już dość zwodzenia mnie.On już dwa razy był u adwokata,podobno ma przygotowany pozew,ale ciągle nie ma czasu aby go wysłać.
U Ciebie wszystko świeże, to i boli mocno i zazdrość ogromna.
W moim wypadku tylko całkowite odcięcie od źródła poniżenia i bólu czyli od eks, spowodowało wyciszenie emocji , po dłuższym czasie tylko obojętność.
Mam wrażenie , że Ty nie chcesz rozwodu- i dlatego jeszcze próbujesz się obwiniać i przerzucać winę na siebie . Oczywiście rozwieść się zawsze zdążysz- teraz rób to co jest najlepsze dla Twojej psychiki- musisz być silna również dla dziecka.
Tak,poczucia winy się nie umiem pozbyć.Wiem,że on się teraz zachował źle,ale wiem też, że ja byłam okropna podczas małżeństwa.On też nie był bez winy,ale ja bardziej.On był wrażliwy i delikatny,a ja się na nim wyżywałam.
Co do pozwu,to bez przerwy z tym zwleka.Nie wiem dlaczego,łudzę się, że może rozmyśla się,ale wiem w głębi duszy,że to tylko łudzenie się. Dlatego że jestem niecierpliwa,w końcu ja go złożę,pieniądze na ten cel mi już przelał.
Tak,nie chcę rozwodu,nie ukrywam tego. Chciałabym jak dziecko aby wróciło wszystko sprzed tego okresu,wszystko bym mu wybaczyła
Rozmawiam z wieloma facetami,i im więcej to robię i z większą ilością, tym bardziej się przekonuję, że tylko mój mąż mi odpowiadał. On mnie rozumiał bez słów. Był nienachalny,delikatny, wrażliwy. Miał swoje wady,ale sama bym od niego nigdy nie odeszła. Generalnie było mi dobrze. Uważam, ze nie znajdę nikogo lepszego. Boję się też,bo nie jestem bardzo ładną kobietą,boję się, że już nigdy nikt nie zwróci na mnie uwagi,a już na pewno nikt kto i mi by odpowiadał..
Ech, przepraszam za te wynurzenia,ale mam dołek
Ja też nie byłam chodzącym aniołem, czasami byłam Hitlerem
Nie przejmuj się, ja też czasami się martwię, że nie trafi się nikt fajny bo również jestem niecierpliwa- czasami chcę już i natychmiast
bo nie jestem bardzo ładną kobietą,boję się, że już nigdy nikt nie zwróci na mnie uwagi,- nie wytrzymam no
Mam nadzieję, że przejdzie Ci to idealizowanie pana męża.
Na razie zadbaj o siebie
Przysłał mi też pozew, który ja mam złożyć (chce udawać takiego macho przed babami, a nawet pozwu sam nie może złożyć od ponad miesiąca.). W pozwie są takie głupoty napisane, że czytajac oczy wytrzeszczałam. Że od ponad roku nie współżyliśmy (przez ostatni rok był najlepszy seks), że korzystaliśmy z usług psychologów (cholera,przecież za nic nie chce!!).
Ja nie wiem czy temu człowiekowi sperma na mózg padła?? Sama nie wiem co robić już.
I niech nie będzie śmieszny- co masz ten pozew w zębach dostarczyć do sądu? Niech te swoje wypociny zaniesie sam i uiści odpowiednią opłatę. Na rewelacje zawarte w pozwie masz możliwość odpowiedzieć.
Nie wiem na co czekasz-?
I dlatego, że ja też chcę mieć jasną sytuację, powiedziałam, żeby mi ten pozew przysłał, a ja go wreszcie złożę w jego imieniu, bo przynajmniej będę wiedziała na czym stoję.
A tak nie dość , że złożysz bzdury to jeszcze zapłacisz 600 zł za niego. Nie ogarniam.
Słuchajcie,czy uważacie, że jest sens napisać tej babie, że ją zdradził ze mną? Mam na to dowód, nagranie naszej rozmowy. Tylko nie chcę się wygłupić,bo jeślli to na razie jest rzeczywiście tylko znajomość,a jest może inna, a ta jest tylko przykrywką..? Doradźcie..
Komentarz doklejony:
A z II strony, jeśli to ona i jest coś między nimi, to może by się wkurzyła i odpisała mi, że chce tego dowodu i miałabym przyznanie się jej?
Niech Cie ręka Boska broni przed zrobieniem tego i podobnych ruchów.
Dowody to Ty masz dla sądu a nie dla tej baby - swojego wroga.
Wiele razy przemyśl każde posunięcie.Karty przy orderach i poker face,to podstawa Twojego działania.
oczywiście, że możesz ją powołać na świadka i taki świadek to cenny "skarb"
i ona będzie musiała odpowiedzieć o czym tak piszą i rozmawiają, jeśli ją moja adwokatka zapyta?
może kłamać jak z nut, niestety
Nie kontaktuj się z ta kobietą, nie nagabuj, ponieważ to może obrócić się przeciwko Tobie i wyjdziesz na wariatkę stręczycielkę
W jakim celu???Jeżeli tak Ci na tym zależy to poproś niech zrobi to adwokatka w czasie rozprawy.Lisbet ma 100% racji kiedy pisze: taki świadek to cenny "skarb".Nie sądzę aby kochanica uprzedzona przez sąd o tym że ma mówić prawdę,potrafiła razem z mężem iść w zaparte
Wyprosiłam go z domu o 17 i zakazałam noclegu, więc wykrzyknął, że w takim razie z dzieckiem nie będzie się w niedzielę w ogóle widział, bo on na nocleg w hotelu nie ma pieniędzy. Popruł jak oszalały z powrotem do kochanki. Tak go wzburzyło, podejrzewam, że powiedziałam, że powołam ją na świadka oraz powiem jej o jego zdradzie 3 tyg temu, i że mam nagranie z tej zdrady. Tak się tego przeraził, że nawet małego nie ucałował, wystrzelił jak z procy.
To nienormalny człowiek, a ja nie mogę się nadal pozbierać. On na mnie pluje, a ja jak pies bym za nim szła. Nie podejrzewałam siebie o taką słabość
I teraz mam pytanie: jaką miałąbym włąściwie konkretnie korzyść z uzyskania orzekania wyłącznie o jego winie? Bardzo proszę, przybliżcie mi ten temat. Bo powiem szczerze, że chciałabym uzyskać jak najszybciej bez orzekania o winie i mieć go jak najdalej od siebie. Czy warto pakować się w jego orzekanie?
Komentarz doklejony:
A najgorsze jest że on tak przekabacił wszystkich, że wierzą jemu. Jego rodzice też nazywają mnie nieporządną osobą,która leci za kasą
Paradoksalnie,izolacja zapewnia Ci potrzebny do przemyśleń i działania spokój.Piszesz:"bez orzekania o winie i mieć go jak najdalej od siebie".To nie tak.Chwila spokoju dzisiaj to bardzo możliwe kłopoty w przyszłości.Rozwód bez orzekania o winie to możliwe problemy,np alimenty o które Cię poda kiedy zachoruje i straci zródło utrzymania.Zrozum,mąż prowadzi z Tobą wojnę na śmierć lub życie.Widać że jak nie Ty jego,to on zniszczy Ciebie bez skrupułów.
Panią potraktuj nawet nie jak bohatera drugoplanowego i nawet nie jako statystę ale jako nieistotny element Twojego życia. Ona jest po prostu nieważna.
Masz problemy z wyegzekwowaniem wizyt u dziecka- ustalcie harmonogram.
Mam wrażenie, że czekasz na przylot czarodziejskiej wróżki która to za Ciebie zrobi- pora skontaktować się z prawnikiem.
Mam do Was pytanko co do podziału majątku, czy możecie mi doradzić, bo każdy prawnik mówi co innego.
Otóż ja mam dom nie wchodzący w skłąd wspólnego majątku, on miał mieszkanie również kawalerskie. Podczas małżeństwa sprzedał je (za 220 tys) i włożył trochę w mój dom (powiedzmy 100 tys), kupił samochód za ok.70 tys, część przepuścił, tak że zostało ok.30 na koncie z tej sprzedaży. W trakcie trwania małżeństwa konto urosło do 70 tys.
Z tego drań zgodził się utworzyć lokatę dla małego na 30 tys. także zostało mu ok 40 tys na koncie. Planowany podział: ja zostaję tylko z domem wyposażonym, on nie dochodzi roszczeń, a on zabiera te 40 tys oraz samochoód. Dodatkowo przelewać ma alimenty, dał na rozwód 600 zł i rozdzielność 500 oraz 200 na szczepionkę dla małego i leki. Oraz 1500 na opał na zimę do domu.
Czy uważacie, że taki podział jest sprawiedliwy? Będę wdzięczna za odp.
Co do uczuć jakie miałam do niego to wyparowały już ostatecznie w ten weekend jak się okazuje. Gdy zobaczyłam jak bezwzględnie potraktował nasze dziecko, które jest tak śliczne, inteligentne, kochane i ufne i któro się cieszy na jego widok nawet po miesiącu go niewidzenia, a on spędza z nim 2 godziny i potem nawet nie pocałował na pożegnianie, okazało się, że moja miłość już nie istnieje :_))) i to jest jedyny plus sytuacji..
Komentarz doklejony:
Dodam, że on cały czas zachwyca się sobą i argumentuje, że żaden facet odchodzący tak by nie obdarzył finansowo rodziny. No i fakt, cieszę się z tego, ale z II strony wiem, że robi to tylko dlatego, że jest zakochany w tamtej i chce zrobić wszystko by zaspokoić swoje wyrzuty sumienia oraz pokazać wszystkim znajomym jaki to on jest hojny, a ja jaka harpia.
Pozew jest bez orzekania o winie,
Na sprawie obowiązkowo zmień z orzekaniem o winie i w ostatnim możliwym terminie powołaj na świadka ladacznicę.
Mam do Was pytanko co do podziału majątku,
Pytanko raczej nie do nas a prawnika który musi pomóc Wam w podziale.Widzę że zaczynasz wychodzić na prostą,tak trzymaj i nie puszczaj.
Natomiast co dalej będzie zobaczę. Na razie troszkę ciężko mi występować z orzekaniem, bo nie mam kompletnie żadnych dowodów. Nie mam dostępu do jego komórki, komputera,nie wiem gdzie mieszka, nic. Nie zostawię małego na głowie mamie i nie pojadę go śledzić.. A nie mam też pieniędzy za dużo, nie wiem nawet ile od września będę zarabiać.. Więc na razie zobaczę.. Ale dziękuję Wam za rady, bardzo je sobie cenię .
Trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno.
Lisbet, bardzo Ci dziękuję za kciuki!! Wieczorkiem zerknę na Twoją historię, bo gdzieś mi przemknęła na tym forum.
Komentarz doklejony:
Pozew poszedł pocztą
Komentarz doklejony:
Kochani,potrzebuję wsparcia.Tym razem chodzi o moją psychikę. Zaczynam popadać w smutek i przerażenie. Tak bardzo brakuje mi bliskiej osoby. Kocham swoje dzieciątko tak bardzo, ale ono nie zastąpi mi dorosłego mężczyzny. Do tej pory rodzina była moim największym i jedynym szczęściem. żyłam tylko tym. Teraz gdy mi zabrakło męża, nie mogę sobie poradzić. Tydzień jest ok, a potem nagle tak strasznie mnie dopada lęk, że zawsze będę sama, nie wyobrażam sobie tego. Choćbym nie wiem jak próbowała, NIE CHCĘ być sama.Potrzebuję faceta