

Anetastp | 00:44:59 |
heniek | 03:14:13 |
Julianaempat... | 05:13:59 |
soighlah | 06:49:40 |
Edek_2 | 07:19:04 |

Witam wszystkich, znalazłam tę stronę kilka dni temu,poczytałam trochę i są tu naprawdę fajni ludzie.
Jesteśmy małżeństwem 20 lat (a raczej już byliśmy), różnie bywało raz lepiej raz gorzej.Od trzech miesięcy coś się zaczęło dziać, mąż zaczął znikać na całą sobotę lub niedzielę ale wracał na noc, od lutego zaczął znikać z soboty na niedzielę,jakieś wymówki że na imprezie był. Ale to się czuje znalazłam numer do jakiejś kobiety. Nie przyznaje się oficjalnie że do niej jeździ ale to się wie.Kiedyś podsłuchałam jak rozmawiał przez telefon żeby przyjechała po niego o 17-stej. Teraz jest mi najciężej bo pojechał sobie do niej na święta.
Ja mam siedzieć cicho a on chce się bawić bo i tak mnie zostawi. Spakowałam go już kilka razy ale nie chce się wynieść, dopiero jak on będzie chciał koło lata jak mówi. Wiem że wina zawsze leży po dwóch stronach,okazywałam mu za mało uczuć, co wiązało sie z tym że mąż lubi sobie wypić,i były oczywiście wyzwiska, demolowanie domu,i wszystko co z tym związane. Nie bił mnie, bo tego już bym nie zniosła. Wszystko żle robiłam, zła fryzura ubranie i wszystko czego można się czepić.
Ale tamte przeżycia są niczym w porównaniu z tym cierpieniem. Schudłam już 5 kilo, nabawiłam się anemii i jestem na zastrzykach, 6 lat temu przeszłam raka tarczycy. Wiem jestem beznadziejna ale go kocham i co tu zrobić? Najgorzej bo nie mam aktualnie pracy, małe miasteczko. Wiem że muszę się wziąć za siebie ale nie wiem jak i czy jest możliwe podnieść się z tego i ile to będzie trwało.
Nie wiem jeszcze kto to jest bo ona jest spoza naszej miejscowości.
Może to wszystko nieskładne ale ciężko tak siedzieć i myśleć co on z nią robi i jeszcze w tygodniu go oglądać bo tu ma pracę.
Pozdrawiam wszystkich
Potem, kiedy czytam ciąg dalszy...jest już tylko gorzej (pijaństwo, demolki etc.).
IMO czas najwyższy ZACZĄĆ, tak: zacząć inaczej myśleć, zacząć widzieć, zacząć robić cokolwiek dla siebie, zacząć ignorować pijaka-padalca, zacząć szukać wyjścia z tego chorego układu. Zacznij...czas ucieka.
Ja mam cicho siedzieć. Muszę zagryźć zęby, choćby to bolało i go ignorować,muszę się tego po prostu nauczyć po tylu latach niszczenia przez niego mojej samooceny. To prawda że tego małżeństwa nie ma od dawna ale ta zdrada mocno zabolała, ale jak to mi powiedziała moja znajoma "nie ty pierwsza i nie ostatnia" trzeba będzie żyć dalej...
Cytat
A za co ty go kivimax tak kochasz, tak z ciekawości pytam?
Daj mi jakiś przykład proszę.
Myślę i myślę i nijak się domyślić nie mogę, co kobietę może skłonić do trwania w tak upokarzającym małżeństwie.
Kobieto, ta kochanka to dar z niebios, Bóg się zlitował już chyba nad tobą. Pewnie w zamyśle miał byś w końcu przejrzała na oczy i zrobiła coś ze sobą. Zamiast bidolić, ostrzykiwać się, chorować, rozpaczać....szukaj pracy, stawaj na nogi i wreszcie zrozum, że ty, poprzez swoją bierność dajesz przyzwolenie na takie ciebie traktowanie.
Ta kochanka to twoje światełko w tunelu, niech sobie ją bierze i ją dojeżdża jak łysą kobyłę, zamiast ciebie.
Cytat
Tak, trzeba będzie żyć dalej... bez Twojego męża u boku. I chociaż może teraz inaczej to postrzegasz, to wkrótce zobaczysz, jakie to wyzwolenie. Podniesiesz się z tego, raczej wcześniej niż później. Ważne tylko, żebyś pozbyła się go szybko. Oczywiście, że on woli sam wybrać moment na odejście, w końcu "swój honor ma".
Uważam, że w Twojej sytuacji powinnaś zabezpieczyć się materialnie. Twój mąż ma wobec Ciebie obowiązek alimentacyjny. Jeżeli zdobędziesz dowody zdrady, to wnieś sprawę o rozwód z jego winy. Jeżeli otrzymasz wyrok z jego wyłącznej winy, będzie miał wobec Ciebie obowiązek alimentacyjny do końca życia (przesłanką jest pogorszenie się warunków życiowych w wyniku rozwodu). Jeżeli rozwód nastąpi za obopólną winą lub bez orzekania o winie, to ma taki obowiązek wobec Ciebie do pięciu lat, jeżeli popadniesz w niedostatek.
A rozwód oczywiście że chcę z orzeczeniem o jego winie.
Wiem że ta lafirynda późnym wieczorem po niego przyjeżdża samochodem,ale on tak sie chowa że nie mogę go wyśledzić,a potrzebny mi tylko jej numer rejestracyjny, wtedy sie dowiem kto to jest o ile jest na nią zarejestrowany.Tylko potem co? zdjęcia jakieś wystarczą ?czy coś jeszcze?
,na detektywa mnie nie stać
potrzebny mi tylko jej numer rejestracyjny,
Jaki detektyw,jakie koszta.Za sześciopaka chłopaki którzy mieszkają obok nie tylko zrobią zdjęcia n-ru rej ale i ustalą gdzie ona mieszka.
To że nie masz kasy i byłaś poważnie chora to nie powód żeby siedzieć na doopie i pozwalać łajdakowi robić z Ciebie idiotkę.
Krew mnie zalewa,kiedy otoczenie pozwala panoszyć się bezkarnie takiemu damskiemu dręczycielowi.Gdzie Twoja rodzina,znajomi?
Zaręczam że taki spiepsza nawet wtedy gdy kot go kopnie w sempiternę.No i jeżeli zależy ci na pogonieniu gościa to poszukaj wredniejszej części Siebie i do roboty.:tak_trzymaj
Nie ma co się zamęczać brakiem pieniędzy na detektywa,rodzina w zupełności wystarczy a jeśli się dobrze wczują w rolę to,śmiesznie to może zabrzmi,ale w moim przypadku ja czasami nie nadążę odbierać telefonów od życzliwych gdzie jest moja żona co robi itd.Wiem wszystko o jej Kochanku co robi w pracy co mówi i komu.
W tej chwili wiem wszystko tylko szkoda że musiało do tego dojść z tym sobie najbardziej poradzić nie mogę,i nie jestem po ślubie 20lat a 4 lata;((
W tej chwili już jestem po ich przyłapaniu razem.Więc romans ujawniony! Jestem trakcie kończenia zbierania ostatecznych dowodów i szykuję się do ewentualnej rozprawy.
potem zgrywasz na komputer i odsłu****esz - nagrywa bardzo dokładnie. Jednak aby tego słuchać trzeba mieć nerwy ze stali...
ja tak zdobyłam dowody zdrady - nagrywałam mojego pana przez dwa miesiące, mimo, że spotykał się z larwą 70 km od naszego miejsca zamieszkania
po dwóch miesiącach ujawniłam nagrania - jego mina bezcenna