

| Roxi | 17. Sierpień |
| deweloperka123 | 17. Sierpień |
| agnieszka36 | 17. Sierpień |
| asienka905 | 17. Sierpień |
| wyo | 17. Sierpień |
NieOddycham | 05:02:43 |
#
poczciwy | 05:14:21 |
Julianaempat... | 06:47:51 |
Crusoe | 12:36:07 |
Obito | 16:01:52 |
Pisze na tym forum, bo juz wszyscy maja mnie dość. Zaczęło się rok temu, gdy u męża znalazłam smsa do kochanicy o treści :"taka symetria się nie zdarza". Nie wiedziałam o co mam o tym mysleć, różne rzeczy przychodziły mi do głowy. Zapyałam go o to, zbeształ mnie z błotem, że jestem głupia i mam się zająć domem. Zaczełam przeglądac jego telefo i co chwila znajdowałam coraz ostrzejsze kawałki. W końcu nie wytrzymałam i wszczełam awanturę, na co on mi oświadczył, że kocha inną, nie wyprowadzi się na razie, bo nie wie czy cos z tego wyjdzie, ale jak ja poczekam- nie wie ile może tydzień, może 4 lata, to może jeszcze do siebie wrócimy. Zatkało mnie, ale on mówi, ze skoro mówię, że kocham to poczekam, bo "miłość cierpliwa jest". Spotykał się z niż i przychodził do domu. Wyganaiałam go, wyrzucałam mu rzeczy, a on z miną sadysty mówił, że to także jego mieszkanie, i że to ja się moge wyprowadzić. Z tej bezradności obdzwoniłam całą rodzinę, wszystcy wiedzieli, co robi jak się zachowuje, ale nikt nic nie robił. Potem wyprowadził się do matki. Mam dwoje dzieci, którymi tylko udawał, że się ineteresuje. wniosłam do Sądu o alimenty i rozdzielność majątkową, bo dowiedziałam się o jego zadłużeniach i nie chciałam za niego płacić. Za niego i jego lafiryndę. A o alimenty, bo wyliczał mi każdy grosz (dosłownie grosz) i ie miałam na dzieci i życie. Jak dostał pismo z sądu to tak się wściekł, że piana mu z ust ciekła. zarzucał mi, że jestem kłamliwa, bo mówię, ze kocham a o alimenty wnoszę. Mówił, że jestem beznadziejna, ze stoje w miejscu i się nie rozwijam, a jego nawa miłość to taka mądra i piękna. Mówił: spójrz na siebie, co Ty soba reprezentujesz? Zrób cos z soba, bo nikt Cię nie zechce. Każda próba rozmowy kończyła się tym samym. Do tego cała jego rodzina uważała, ze skoro wniosłam o alimenty i rozdzielność, to nie zależy mi, rozumieci MI na odbudowie związku, bo on przeciez się zagubił i mogłam mu dac więcej czasu, żeby się odnalazł. Poszłam do adwokata, poradził mi, że mam zbierac dowody do rozwodu. Przestaraszyłam się słowa rozwód, nie wiem dlaczego. W sumie wiem, bo go mimo wszystko kochałam i bałam się, że"mnie nikt więcej nie zechce". Ale zbierałam dowody. Mama dała mi kasę na detektywa. Mam zdjęcia, nagrania, bilingi,a teraz jeszcze doszło...dziecko. Niezbity dowód, bo ona jest w ciązy! A swoja drogą to ona tez ma jeszcze męża, z którym się będzie rozwodzić. Jak dowiedziałam się, że jest w ciąży nie umiałam zapanowac nad sobą, pojechałam tam, gdzie mieszkają i chciałam im nabluzgać, wyrzucić z siebie złość,a oni wezwali na mnie policję. Potem ona napisała na mnie na policję, ze ją zastraszam, że nachodzę, zarzucam telefonami, że boi się o swoje dziecko i żeby ze mną coś zrobili. Potem byłam wezwana na komisariat i musiałam się z tego tłumaczyć. Pan policjant okazał się całkiem w porządku, bo rozmawiał ze mna tak, jak musiał, czyli upomniał, ale wysłuchał mnie i wsparł. Mówię, że wszyscy maja mnie dość, bo ciągle opowiadam o nim, jakby mój swiat kręcił się wokól niego. Ludzie mówią, że nie mam czego załować, że znajdę sobie kogoś, że jestem wartościowa, ale on tak zrył mi psychikę, że nie wierze już, że cos dobrego moze mnie jeszcze spotkac. Złozyła o rozwód. Chciał się dogadac, że jak bez orzekania o winie to zrobię to zostawi mi mieszkanie. Zgodziłam się na to, bo się bałam, że będe musiał go spłacac, ale adwokat doradził mi inaczej i koniec końców wniosłam z orzekaniem. Od tamtej pory mówi, że mnie zniszczy, że skoncze na ulicy. Mam ochotę się z tego wycofać. Co robić, co robić????
wyciągłaś parę dobrych wniosków i zrobiłaś parę dobrych ruchów, za to należą ci się punkty.
W emocjach i złości popłynęłaś za daleko, ale cóż jesteś tylko człowiekiem, należy tylko wyciągnąć stosowne wnioski na przyszłość.
Na pewno nie ma sensu niczego naprawiać i wierzyć że za pomocą czarodziejskiej różdźki lub mszy gregoriańskich ten bezduszny człekopodobny twór zamieni sie w człowieka.
Dobrze zrobiłaś, że podjęłaś kroki prawne. Jednocześnie widzisz, że nie możesz liczyć na jego rodzinę, zatem wiesz na czym stoisz.
Najgorsze, że uwierzyłaś w te jego poniżające cię słowa, niepotrzebnie. Wiara w to pozbawia cię energii i sprawia że wszystkiego się boisz.
To co on mówi o tobie nie powinno mieć najmniejszego znaczenia dla ciebie. Zresztą czy opinia kogoś takiego jak on może mieć jakiekolwiek znaczenie. W końcu kim on jest, żeby tak cię upadlać.
Jemu buzi nie zamkniesz ale możesz sprawić, że jego słowa będziesz miała głeboko w tyle, to tylko twoja decyzja czy bierzesz je sobie do serca czy nie.
W końcu ty wiesz kim jesteś, skoro jeszcze nie, to przypomnij sobie kim byłaś zanim poznałaś jego.
Jemu żyć dobrze....w końcu będzie musiał płacić alimenty na swoje dzieci
ps. dowodów jego zdrady strzeż jak oka w głowie!
Musisz jednak pamiętać o szacunku do samej siebie! Tak jak pisze sinead- walcz tylko w sądzie. I o swoje , nie o niego.
Powodzenia!
Nie bój się słowa rozwód. To nie koniec świata. To początek nowej drogi. Nieznanej, niepewnej dla Ciebie -stąd Twoje obawy. Niepotrzebnie.
O własnej klęsce mogłabyś mówić gdybyś nie walczyła. Oznaczałoby to że już się poddałaś. W tej chwili on czuje się zagrożony. Im Ty jesteś silniejsza, tym on słabnie. Pamiętaj o tym. Trzymam kciuki. Dasz sobie radę. Nawet nie wiesz jeszcze, ale już jesteś ponad tym całym syfem.
to nowe cię przeraża, ale jak się dobrze zastanowisz to czy ty byłaś z nim szczęślwa w ogóle? Czy miałaś czas dla siebie i na realizację twoich pragnień.
Piszesz, że zarzucał ci braki ale jednocześnie wyliczał pieniądze.
Boże! Co za skunks! Chciał mieć wypoczętą, zadbaną, atrakcyjną i rozwijającą się żonę ale pieniędzy nie chciał wydawać.
Asica, proszę cię, zadbaj o siebie ale tylko dla siebie. Nie myśl o kimkolwiek, może dla dzieci będzie też miło spojrzeć na matkę, która ładnie wyglada, dba o swoje zdrowie, swój wygląd itd.
Pomaluj paznokcie tak na poczÄ…tek, wspaniale robi krwistoczerwony kolor, zaraz poczujesz siÄ™ silniejsza i bardziej " luksusowa".
Wymodeluj włosy, nałóż podkład na twarz, odrobnę różu i delikatnej szminki. Idź kup sobie trochę kosmetyków jeśli nie masz, jeśli nie wiesz jak się malować poproś jakąś koleżankę, która ma doświadczenie. To są tylko dzialania zewnętrzne ale spełniają swoje zadanie. Potrzebujesz wsparcia w postaci takich ułameczków, które sprawią, że chwycisz trochę pozytywnej energii.
Puść sobie jakąś muzykę, którą lubisz i która cię uskrzydla. Muzyka szybko potrafi człowieka wyciągnąć z martwej zadumy.
Użyj perfum...i uśmiechaj sie do siebie w lustrze, jak do osoby którą kochasz. Wychowałaś dzieci, które cię kochają i szanują. Uwierz w siebie i w to, że możesz być szczęśliwa tylko musisz chcieć.
Trzymam kciuki za ciebie!
ps. I jak ognia wystrzegaj się myślnia o nim i o niej w kategoriach roztrząsania. Skup się tylko na rozwiązaniu problemu. Kompulsywne negatywne myśłenie niszczy człowieka, zatem unikaj tego jak tylko mozesz.
Asica, rób jak mówi adwokat, rozwód z orzekaniem o winie, nic się nie dogaduj, mieszkanie podzielicie potem
Komentarz doklejony:
Nie, mieszkanie kupilismy razem niestety.
Zważ, że jego rodzina, biorąc pod uwagę ich obecną postawę, powie o tobie najochydniesze rzeczy by jego wybielić, to masz pewne jak w banku. Może i jacyś kumple się znajdą by powiedzieć, że cię mieli kiedy chcieli. Wydaje ci się, że romeo nie mógł by tego zrobić....nie bądź taka tego pewna. Rozwód z orzekaniem bywa tak traumatyczny, że nawet zwycięstwo czlowieka już czasem nie cieszy.
Skoro romeo chce oddać ci mieszkanie w zamian za rozwód za porozumieniem stron, można to wziąć pod uwagę. Oczywiście ten zapis powienien być zrobiony przed rozwodem z wiadomych wzlgędów.
Zresztą, jak można okraść taką kanalię jak twój romeo, zastanawiam się i nijak nie mogę wyczaić.
Przecież jego kradzieźy, żadna inna kradzież nie pokryje.
"mieszkanie nie musi być podzielone po połowie""jak można okraść taką kanalię jak twój romeo"- normalnie, pozbawienie kogos jego własności to po prostu kradzież, i jak by mocno ideologii nie dorabiac to fakt jest faktem.
Bardzo mi się podoba pod tym względem USA , tam pewna pani żona pozwała pewną panią kochankę do sądu i zażądała odszkodowania i zwrotu wszystkich prezentów, które pan maż i pan zdradzacz w jednej osobie fundował pani kochance ze wspólnych pieniędzy swoich i żony
"Zrób cos z soba, bo nikt Cię nie zechce"
Dokładnie to samo słyszałem w czasie swojego rozwodu.Żona z teściem prześcigali się w takich i podobnych "komplementach"
Po 3-trzech m-cach schudłem,do tego basen,siatkówka,łażenie po górach i....no i coraz to nowe jazdy.Tego ostatniego jednak nie polecam.Rozwód zmienił mnie również psychicznie.Uodporniłem się na stres,podejrzewam że dzisiaj nawet wybuch bomby A mnie nie ruszy.Piszę o tym dlatego żebyś wiedziała że po pierwsze można się zmienić a po drugie warto.Dla siebie samej dla dzieci i na pohybel sukinsynowi który który zniszczył część Twojego życia.:tak_trzymaj
Komentarz doklejony:
B52 a Ty nie wiesz, że za błędy się płaci w życiu? W przenośni i dosłownie. Wszystko co się robi w życiu to robi się razem dla swoich dzieci , dla rodziny, a jak ta małpa-mąż tego nie rozumie i lezie do wyra z obca babą z wizja tego , że grozi za to utrata rodziny to niech teraz odpowie za swoje czyny. Proste. Gdzie niby ona pójść z dziećmi, pod most? Nie ma prawa się upominać nawet o złotówkę, drań jeden.
Niech płaci, płacze i żałuje do końca życia....chociaż takie sukin......y nic nie czuja. !!!!!!!!!!!!!
bumerang-"ze wspólnie zarobionych pieniędzy"- nie bardzo widzę jak mogą byc"wspólnie zarobione pieniadze".Co-jeden etat mają i pracują po połowie? Myślenie o drugim człowieku jak o niewolniku majacym ryrać na potrzeby drugiego jest mi obce.Zaś bardzo popularne wśród żeńskiej populacji Europu i Ameryki Północnej.Stad właśnie malejąca ilość malżeństw i wybychy śmiechu wsród młodych mężczyzn na pytanie o malzeńskie plany.Dziś mężami zostają tylko naiwne ciaptaki, bezbronne ofiary swojej ignorancji.
Niestety nieznajomość prawa nie zwalnia nas z obowiązku jego przestrzegania, masz szczęście, że twojej niewiedzy nie wykorzystała przeciw tobie twoja żeńska połówka, byłoby kiepsko.
tak mówi prawo B52
W przypadku gdy między małżonkami istnieje ustawowa wspólność majątkowa (powstaje z chwilą zawarcia małżeństwa) co do zasady wszelkie przedmioty majątkowe nabyte w czasie trwania wspólności przez oboje małżonków lub przez jednego z nich wchodzą do ich majątku wspólnego; w szczególności do majątku wspólnego wchodzą pobrane wynagrodzenia za pracę, dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków, dochody z ich majątku wspólnego, dochody z majątku osobistego każdego z małżonków oraz środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków
część Twojej emerytury drogi B 52 też należy do małżonki
możesz sobie to nazwać "jednym etatem " tak właśnie to wygląda, pracują i co wypracują to jest ich wspólne
Pytasz,"Co robić, co robić????"
Właśnie to co robisz czyli: "Ale zbierałam dowody.", "Mama dała mi kasę na detektywa. Mam zdjęcia, nagrania, bilingi"
I najważniejsze:" i koniec końców wniosłam z orzekaniem".
I jeszcze.Wasz majątek jest wspólny jego opowieści że jest inaczej nic tu nie zmienią.Chciałbym być tak ogarnięty kiedyś,jak Ty teraz.Pozdrawiam.:tak_trzymaj
bumerang- nie żartuj proszę.Ja się naprawdę niczemu nie będę dziwić, bo tak się składa, że w niecały miesiąc od godziny 0 miałem już rozdzielnośc majatkową, zadne więc niespodzianki mi nie grożą.Na OFE nie licza bo nie płącę ZUS.Uważam więc, że dokształcony jestem co najmniej równie dobrze jak Ty.
Co do zaistniałej sytuacji, to dobrze na wstępie wspomniałaś "małżenstwo itd itd"- otóż tu małżeństwo włąsnie się kończy.I szanowny drań, jakikolwiek by nie był, ma prawo do włąsnych wypracowanych pieniędzy.Tak jak i do połowy majątku wspólnego.Kwestia utrzymania dzieci to juz całkiem odrębny temat.Ja naprawdę uwazam, ze powinno się podzielić po połowie i iść włąsną drogą.
zresztą ... ty uważasz jedno, ja drugie, ty chcesz dzielić po połowie, a je chcę dzielić sprawiedliwie
"sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie
poprawilam .sinead
"na tyle w temacie smiley i już"
więcej się nie odzywam
Nigdy nie grzebie sie w telfonach, mailach swoich mężów!! Bo wtedy nie dość że jest to brak zaufania to jeszcze rodzą sie głupie domysły i chore sytuacje!
Taka miłość jest toksyczna
Po pierwsze, lepiej unikaj jakichkolwiek kontaktów z tą kobietą! Pamiętaj, że groźby są karalne i mogą Ci zaszkodzić w trakcie procesu.
Po drugie, pomyśl o kontakcie z psychologiem - pomoże Ci wyciszyć emocje, opanować obawy przed groźbami męża, procesem itp.
Po trzecie, przemyśl strategię na proces i późniejszy podział majątkowy. To, jaki pozew złożyłaś, nie ma znaczenia, bo obie strony mają prawo modyfikować swoje stanowisko w trakcie procesu. A może warto wziąć od męża to mieszkanie (oczywiście notarialnie) i wyższe alimenty na dzieci w zamian za rozwód bez orzekania o winie? No, chyba, że zależy Ci na alimentach na siebie... Powodzenia!