Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

# poczciwy
edek00:10:58
Luka1600:21:48
tomek4400:27:27
Brunetkatonieja02:16:43

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Paulinaa1
27.03.2023 14:46:41
Cześć

Gregor123
22.03.2023 10:19:16
Czesc Jestem od dwoch lat z kobieta, ktora nieprawdopodobnie kocham. Moj/nasz problem polega jednak na tym, ze ona nigdy nie byla wierna zadnemu mezczyznie. Miala ich dotychczas kilku i wszystkich z

poczciwy
13.03.2023 09:39:15
aniaanna100 wpisz w wyszukiwarkę google wniosek o zmniejszenie alimentów wyskakuje tego pełno i przerób.Niczym nie różni się to od tradycyjnego pisma procesowego.

KeepCalm
12.03.2023 23:50:17
Hej. Czy są organizowane jakieś spotkania osób z tego forum? Myślę że fajnie byłoby się spotkać i pogadać, napić piwka, winka czy wódki z osobami, które przeszły przez to samo piekło zdrady.

aniaanna100
12.03.2023 20:14:19
Szukam pomocy. potrzebuję wzór wniosku o dobrowolną rezygnację z alimentów przez dorosłe dziecko. Może ktoś ma i pomoże?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Dla człowieka jest człowiekDrukuj

Zdradzony przez żonęI mi przyszło dopisać swoją smutną historię na portalu nieszczęsnych osobników. Pozwólcie, że zacznę od samego początku (będzie trochę długo). Kilkanaście lat temu. To wtedy doświadczyłem pierwszego miłosnego rozczarowania. Młody, zakochany, szczęśliwy. Aż tu nagle, pewnego styczniowego dnia, moja narzeczona (tak, tak już były zaręczyny) przychodzi i mówi, że koniec. Że tak dalej być nie powinno, że ona tak dalej nie może. Szok, rozczarowanie, żal. Ból jaki czułem przez następne miesiące był nie do opisania. Podniosłem się jednak, pozbierałem. Potem były dwie inne, na krótko. To ja odchodziłem. Zdarzył się kiedyś dzień, w którym znajoma z pracy, kobieta w średnim wieku, powiedziała: - Widzę jak cierpisz. Zdziwisz się, ale wiem czego potrzebujesz. Nie wierzyłem, że ktoś zna moje pragnienia, moje potrzeby. Że ktoś wie co czuję. - Och, tak? A skąd Ty to możesz wiedzieć? - zapytałem. - Znam życie - odpowiedziała znajoma - umówię Cię ze wspaniałą dziewczyną. Początkowo się broniłem, zabroniłem jej tego. Była wytrwała, drążyła temat, aż w końcu się złamałem. Pieprzona randka w ciemno... Umówiliśmy się pod Marriotem. Punkt spotkania, dobry jak każdy inny. Miało być grudniowe piwo. Może grzane? Młodzi, niezależni. Co tam. Nie robiłem sobie złudnych nadziei. Dziewczyna okazała się roześmianą, rozszczebiotaną blondynką. Swoim przygłośnym, ale czarującym zachowaniem przykrywała wstyd i nieśmiałość. Piwa nie było. Za to herbata na Nowym Świecie. Smakowała wyśmienicie. Dzisiaj już nie pamiętam o czym rozmawialiśmy. Zapewne o wszystkim i o niczym. Spędziliśmy tak kilka wieczornych godzin. Nie pamiętam kolejnych spotkań. Wiele ich nie było. Nawet nie wiem kiedy, wyznałem jej miłość. Nie oponowała, powiedziała, że też kocha, że jestem facetem jakiego szukała. Przyszedł zwyczajny w każdym związku okres, choć bez wielkich uniesień (wszak jestem zodiakalnym bykiem). Na co dzień było bardzo dobrze, seks był świeży, ciekawy, niekiedy porywający. Przede wszystkim czuły. Jak to jest, że my faceci ciągle o tym myślimy? Nawet w takich chwilach.Wiedziałem, że żyję, że jest ktoś na kim mi zależy, jest ktoś, komu na mnie zależy.Rok później był ślub, cywilny, a jakże. Dni mijały, poznawaliśmy się coraz lepiej. Dla Niej i dla mnie jasne było, że raz będzie lepiej, raz gorzej. Chciała dziecka, ja nie. Za młody jestem - mówiłem - zbyt cenię sobie swobodę życia. Po kolejnym roku, no dobra prawie dwóch, na świat przyszła córka. Najwspanialsza kobietka w moim życiu. Dla niej oszalałem z miłości. W swoim życiu jeszcze nigdy nie kochałem tak żadnej kobiety i nie podejrzewam, że kiedykolwiek jakąś tak pokocham. Córa rosła, ja wariowałem coraz bardziej na jej punkcie. Żona poświęciła prawie dwa lata na wychowanie dziecka. Nie pracowała. Opiekowała się maleństwem i domem. Czasami coś "dorobiła". Gdzieś po drodze, wśród wielu kłótni i niesnasek zagubiło się wielkie uczucie. W odmętach naszych coraz częstszych i intensywniejszych walk na małżeńskim polu bitwy zgubiliśmy pożądanie, zapodziała się czułość. Zgubiliśmy naszą czystą i niewinną miłość. Przez te lata padło wiele słów. Przykrych, ostrych, niepotrzebnych. Dzisiaj z perspektywy czasu myślę sobie, że zagubiliśmy też szacunek do siebie. Owszem przetrwało przyzwyczajenie, świadomość obecności tej drugiej osoby. Świadomość, że razem jest łatwiej, że choćby ze względu na logistykę "przedsięwzięcia" warto trwać. No i dla córki. Dla Małej przede wszystkim! Kilka, kilkanaście miesięcy temu Piękna Pani zmieniła się bardzo. Zadbała o sylwetkę, zadbała o siebie, bardziej niż dotychczas. Zmieniła styl. Imponowało mi to. Nic nie mówiłem. Nie widziałem w tym nic dziwnego, tym bardziej nic złego. Ot kobieta po trzydziestce, chce się dowartościować, zabłysnąć. Ba nawet mi się to spodobało. Byłem z niej dumny. Dlaczego nigdy jej tego nie powiedziałem? O ja głupi.Kilkoro znajomych zwróciło moją uwagę na metamorfozę Żony. Podpytywali co jest przyczyną, czy mnie to nie dziwi, nie niepokoi. Nie niepokoiło. Bo i czym miałbym się martwić. Mam cudowną rodzinę, wspaniałą Córkę, piękną Żonę. Tak sobie myślałem i wracałem do swojego świata. Ach właśnie, mój świat. Ileż to razy tu wracam, uciekam, zamykam się w nim. Mój świat. Umysł introwertyka. Samotnika. Człowieka, który tylko w niewielkim stopniu potrzebuje kontaktu z innymi Homo Sapiens. Mój świat to bezpieczne miejsce w mojej głowie. Ciche, przytulne, ciepłe. Moje. Tu nie ma wstępu nikt poza mną. Tu nie rozgrywa się nic, na co nie miałbym ochoty. Tu odpoczywam, stąd czerpię siły przed starciami z przerażającą rzeczywistością. Tu mieszkam ja. Tu. Mniej więcej rok temu pojawiły się pierwsze wzmianki, że może lepiej byłoby to zakończyć. Że powinniśmy się rozstać. Nie układa się, każde z nas dąży do realizacji innych celów. Nie mamy wspólnych zainteresowań, skończyły się wspólne tematy do rozmów. Brak pasji w tym co robimy. Krótkie rozmowy nie wzbudzały mojego niepokoju. Ot małżeńskie rozterki. Normalne po kilku latach wspólnego życia, kilku latach rutyny, nudnej wegetacji. Żyliśmy dalej. "Pchaliśmy ten wózek do przodu". Raz szczęśliwi, raz sponiewierani. Razem. Celem od dawna była Młoda. Jej życie, jej szczęście. Och jak wiele razy słyszałem, że my i nasze zachcianki się już nie liczą. Że jest Młoda i to jej musimy się poświęcić. Początkowo to bolało, że niby dlaczego moje szczęście się nie liczy, jestem jeszcze młody i od życia mam prawo czegoś jeszcze oczekiwać... ale poddałem się. Skupiłem i ja na Córce. Choć u Pięknej Pani obserwowałem, jak powoli wkracza do innego świata. Świata pięknych strojów, ekskluzywnych przedmiotów, swobody, braku zobowiązań. Świata beztroskiego życia. Uważałem, że jej się należy. Ciężko pracuje. Niech korzysta. Nie chciałem jej ograniczać. Nie tak. Dwa lata temu zmieniłem pracę. Odszedłem z dużej firmy, z kierowniczego stanowiska. Zmieniły się warunki finansowe, niestety na gorsze. Żona w tym czasie awansowała, stała się "kimś" w hierarchii firmy. Zaczęła pracować do późna, do bardzo późna niekiedy. Weszła na wyższy poziom. Ja podjąłem wyzwanie pracy w domu, za średnie wynagrodzenie, ale za to "na miejscu". Cieszyliśmy się oboje, bo będzie łatwiej z Młodą. Cieszyła się Młoda, bo będzie częściej z ojcem. Finansowo jakoś damy sobie radę. Trudno było odnaleźć się w nowej roli. Obojgu. Były sprzeczki, że siedzę w domu, że niewiele robię, że mogę przejąć obowiązki. Nie pomagało tłumaczenie, że przecież pracuję. Tak jak ona. Że praca w domu to nadal praca. Prawdziwa. Jakiś czas potem ustąpiłem Pięknej Pani. Ja zawsze jej ustępuję. Przejąłem część obowiązków. Pracuję zatem w biegu, choć w domu, opiekuję się dzieckiem, sprzątam, gotuję. Zakichany, Perfekcyjny Pan Domu. Opiekun, sprzątacz, kucharz. Żyje się. A co. Chyba się przyzwyczaiłem. Nie narzekam. Trzy tygodnie temu (5 stycznia 2013 roku) moje życie się zmieniło. Bardzo. Można powiedzieć, że zostało skierowane na inny tor. Piękna Pani obwieściła mi w trakcie bardzo poważnej rozmowy - tak poważnej, jakiej nie prowadziliśmy nigdy przez jedenaście wspólnych lat - że powinienem być przygotowany na "ostateczne rozwiązanie". Zastanawia się, czy odejść. Czy odejść już teraz, żeby mnie, jak to ujęła "jeszcze bardziej nie skrzywdzić". Upadłem. Dosłownie i w przenośni. Czułem jak wali się na mnie cały świat. Jak przysypują mnie gruzy naszego wspólnego życia. Radości, troski, uniesienia, porażki. To wszystko przysypało mnie jak rumowisko cegieł ze zburzonego domu. Była sobota, głęboka ciemna noc. Zapragnąłem przytulić moją Córkę. Uświadomiłem sobie, że Żony już nie mogę, Piękna Pani już nie jest moja. Tu zaczyna się moja aktualna historia. Historia kolesia zdradzanego przez żonę. Żonę, która gra nie fair do samego końca. Żonę, która jednego dnia daje mi nadzieję, a drugiego ją odbiera. Żonę, która stała się z dnia na dzień zimna jak głaz. Która już oficjalnie przyznaje się do miłości do innego i perfidnie mną manipuluje. Zapraszam Was do przeczytania o szczegółach aktualnej rozgrywki na moim blogu http://dlaczlowiekajestczlowiek.blogspot.com Będę Wam bardzo wdzięczny za jakąkolwiek pomoc, za dobre rady, za drastyczną prawdę, czy warto to jeszcze ratować, czy w Waszej opinii jest już pozamiatane :( Zrozpaczony.
7236
<
#100 | Nick dnia 06.02.2013 19:38
mobilemaniac, przejmując inicjatywę, narzucając im swój plan, zmusisz ich do szybkich decyzji, zaczną się spierać co zrobić.
Ich misterny plan się rozsypie i będą musieli znaleźć szybko rozwiązanie zastępcze, myślisz ze wtedy nie ujawnią się różnice interesów, sprzeczne oczekiwania ??

Właśnie przejmując inicjatywe masz szansę cokolwiek osiągnąc.

Czekając na nich - nic.
Czekasz aż topór sam spadnie Ci na głowę, nie próbujesz go zatrzymać ani nawet usunąć głowy...

Komentarz doklejony:
Chłopie, ogarnij przestań się miękolić nad nią bo ona się Tobą nie przejmuje. Przejmujesz się nią, chcesz ugoddy... co to za ugoda na jej warunkach które biją w Ciebie. Ona chce Cię wyzyskać. Brednie o tym że nie chce z panem wspaniały... dopóki nie chwyci się drugiej gałęzi nie zdecyduje sie na odejście. Dlatego czek na krok z jego strony. Wiesz przecież że on tego kroku teraz nie zrobi, więc właśnie teraz działaj. Obiecuje jej tylko gruszki na wierzbie... wiosna Uśmiech
Która wiosna ?
postaw na zimę - zima wasza, wiosna MOJA !
7914
<
#101 | rogacz76 dnia 06.02.2013 22:38
mobiele vel ferdynand
Czytam Twoje wpisy tu i na blogu i za cholerę nie czaję Twojego braku działania.Co z Tobą chłopie?.To już miesiąc odkąd wyszło szydło z worka a jedyne chyba to co zrobiłeś to to że,postawiłeś się w sprawie wyprowadzki.I to głównie za Naszą namową.Na co Ty czekasz?.To co było od 11lat już się nie wróci.
Możesz tylko budować życie na nowo.Z żoną lub bez Niej.Ale pod warunkiem że,podejmiesz decyzję.Jakakolwiek ta decyzja by była to napewno będzie lepsza od Twojej bezczynności.Już raz to udowodniłeś że,stać Cię na to więc idź do przodu i nie oglądaj się do tyłu.
8308
<
#102 | PanKracy dnia 06.02.2013 23:20
Kolego,posłuchaj ludzi z doświadczeniem. Przechodzisz to co ja i wielu innych z tego portalu. Nie jesteś pierwszy i nie ostatni. Masz to szczęście ,że trafiłeś tu w odpowiednim momencie i możesz liczyć na wsparcie. Twoja reakcja jest typowa dla zdradzonego faceta, któremu zawalił się cały świat. Nie możesz,jeść ,spać ,pracować, nie ma takiej minuty w której nie myślał byś o niej i nie zadawał sobie pytania dlaczego. To normalne.Próbujesz ratować coś czego nie ma,miotasz się jak ryba w sieci,większość to przechodziła bez potrzeby. Jeśli zaczniesz działać to za parę miesięcy się ogarniesz i zaczniesz w miarę normalnie funkcjonować. Ona Cię nie kocha, nie przeprasza i nie błaga o wybaczenie. Pozwól jej odejść na swoich warunkach. Nie czekaj ani jednego dnia. Zrób jej oborę i złóż pozew o separację lub rozwód z jej winy. Poinformuj rodzinę i znajomych. Wiem ,że się boisz, bo myślisz,że może jest jeszcze jakaś szansa, jakaś nadzieja na jej opamiętanie,ale uwierz mi ,że nie chciał byś tego.

Gdyby koleś ją zostawił, a ona została z Tobą,to gwarantuje Ci ,że za parę lat całując ją, myślałbyś o Tym co jej kochaś zostawiał w jej ustach. Nigdy nie szanowałbyś jej i nigdy nie pogodzisz się,że uprawiała sporty ekstremalne z innym.Ale tego nie rozpatruj bo wylądujesz u psychiatry. Rób to co, poradzili Ci użytkownicy tego portalu.
7914
<
#103 | rogacz76 dnia 06.02.2013 23:55
mobile
Mam coś dla Ciebie.
Może to trochę pomoże.
Byl taki cytat z Malego Ksiecia :
- Dzień dobry - odpowiedziały
róże.Mały Książę przyjrzał się im.
Bardzo były podobne do jego róży.-
Kim jesteście? - zapytał zdziwiony.-
Jesteśmy różami - odparły róże.-
Ach... - westchnął Mały Książę.I
poczuł się bardzo nieszczęśliwy.
Jego róża zapewniała go, że jest
jedyna na świecie. A oto tu, w
jednym ogrodzie, jest pięć tysięcy
podobnych!
8308
<
#104 | PanKracy dnia 07.02.2013 00:28
Ten cytat pomoże nie tylko jemu.
Gość: rekonstrukcja
<
#105 | Gość: rekonstrukcja dnia 07.02.2013 00:41
Jedno jest pewne. My, obcy ludzie, walczymy o Ciebie i Twoje dziecko bardziej, niż kiedykolwiek zrobiła to Twoja żona. Może dlatego, że widzimy w Tobie człowieka...

Uważam, że kochanka powinno się w tym momencie gry zostawić w spokoju. On się przyda, ale później. Jak otwiera się komuś ( żonie) drzwi do wyjścia z domu, to nie powinna za tymi drzwiami stać ściana. Także po co żonę już teraz pozbawiać złudzeń co do kochanka i jego planów? A niech sobie planują, niech myślą, że są bezpieczni. Co komu da, że ona zostanie w domu na wieść, że jej fagas się na nią wypina ? Niech się o tym dowie, jak drzwi za nią już będą zamknięte.
5682
<
#106 | idontknow dnia 07.02.2013 02:07
Świetny cytat R76! Szkoda, że to tak późno do nas dociera Z przymrużeniem oka

Cytat

Uważam, że kochanka powinno się w tym momencie gry zostawić w spokoju. On się przyda, ale później. Jak otwiera się komuś ( żonie) drzwi do wyjścia z domu, to nie powinna za tymi drzwiami stać ściana. Także po co żonę już teraz pozbawiać złudzeń co do kochanka i jego planów? A niech sobie planują, niech myślą, że są bezpieczni. Co komu da, że ona zostanie w domu na wieść, że jej fagas się na nią wypina ? Niech się o tym dowie, jak drzwi za nią już będą zamknięte.


Zgadzam się w stu procentach!
8769
<
#107 | mobilemaniac dnia 07.02.2013 05:30
Kochani, wszystkim dziękuję za wsparcie i dobre rady.
Pomogliście przetrwać mi najtrudniejsze chwile.
Dzisiaj jestem już pogodzony z myślą, że ona odejdzie, że to koniec naszego małżeństwa, naszej rodziny. Nie mam złudzeń.
Jak już pisałem, nie chcę wojny, nie chcę wywlekania brudów w sądzie.
Wiem, zdaniem wielu z Was to poddanie się, utrata dużej części własnej godności. Rozumiem i szanuję Wasze zdanie.
Sądzę jednak, że polubowne załatwienie tej sprawy, pozwoli mi zachować tą cząstkę godności, która dzisiaj jeszcze mi pozostała. Pozwoli mi nadal czuć się człowiekiem, czuć się sobą.
Wszystkim Wam życzę wiele szczęścia i radości w codziennym życiu, szczególnie tym uczuciowym. Jeszcze raz dziękuję za wszystko.
Pozdrawiam,
MobileManiac.
7914
<
#108 | rogacz76 dnia 07.02.2013 08:52
Żebyś się Ferdynandzie jeszcze mocno nie zdziwił.Bo jak na wiosnę kochanek powie żonie o swoich planach to wtedy zacznie się rozpierducha.
Znasz Jego żonę?.Wiesz jak zareaguje na wspaniałą wiadomość od męża?.Nie.Prawda?
Do tego momentu jest jeszcze daleko a w międzyczasie możesz się zdziwić co przez rozwód polubowny Twoja żona i goguś chcą uzyskać.Idź do dobrego prawnika to wyłoży Ci to jak należy.Zapewniam Cię że,będziesz w lekkim szoku.
I tu właśnie mylisz się.Bo to co napisaliśmy,te rady które Tobie daliśmy,są walką o Twoją godność której kochankowie krok po kroku pozbawiają Cię dzisiaj.
Myślę że,to samo co My powiedziałby Ci ten kolega z którym ostatnio się spotkałeś.Szkoda że,z Nim nie porozmawiałeś.
7236
<
#109 | Nick dnia 07.02.2013 09:19
zrobisz co bedziesz uważał.
To Twoje życie i Twoja decyzja.
Ale pamietaj że są w życiu chwile, kiedy decyzja o unikaniu podjęcia decyzji to... ucieczka.
Potem, po killku latach zaczynamy tego żałować.
Zrób tak żebyś potem nie miał do siebie pretensji.
Każdy z nasz potrzebuje swojej przestrzni. Takiej przestrzeni w którą nie pozwalamy innym ingerować. Inaczej - jest to przestrzeń ograniczna naszymi granicami. Bez postawienia naszych granic, stajemy sie bezwolnym narzędziem w rękach innych.
Sorry, ale obecnie tak oceniam Twoje postepowanie.

Komentarz doklejony:
na poczatku pisałeś " czy moge jakoś uśmierzyć swój ból" - ten ból jest spowodowany właśnie obdzieraniem Ciebie z godności przez żonę i jej kochanka.
Świadomością że stałeś się przedmiotem w ich rękach, którym sie bawią. Nie uśmierzysz tego bólu, pozwalając im nadal to robic.
Gość: Suchy64
<
#110 | Gość: Suchy64 dnia 07.02.2013 12:04

Cytat

Dzisiaj jestem już pogodzony z myślą, że ona odejdzie, że to koniec naszego małżeństwa, naszej rodziny. Nie mam złudzeń.
Jak już pisałem, nie chcę wojny, nie chcę wywlekania brudów w sądzie.

Wiesz co; życie kołem się toczy. Pomyśl też, że jak się pani noga podwinie, to możesz zostać z obowiązkiem alimentacyjnym na dokładkę.
To pani podjęła decyzję. Więc niech i ponosi konsekwencje. Ty nie masz dalej obowiązku być żyrantem weksla jej życia.

Zaręczam Ci za to, że wiele z tych pań potrzebuje kochasia jedynie by się dowartościować (choć może nawet same tego nie wiedzą i p..ą głodne kawałki o miłości). Jak im nagle widmo poważnych zmian i niepewności jakim człowiekiem się kochaś okaże (bo przecież kantując żonę udowodnił jakie mogą z nim być perspektywy) w oczy zajży, to nagle i ten "ciamajda" mąż jawi się im w innym świetle.
Ale by myśleć, to pani musi wyjść z amoku. W tym celu czasem nawet kochanej osobie trzeba dać po pysku.
7914
<
#111 | rogacz76 dnia 07.02.2013 13:48
Ale by myśleć, to pani musi wyjść z
amoku. W tym celu czasem nawet
kochanej osobie trzeba dać po
pysku.
Otóź to.Właśnie.
Gość: rekonstrukcja
<
#112 | Gość: rekonstrukcja dnia 07.02.2013 14:36
No , tylko kochać też trzeba umieć mądrze. Zwłaszcza żonę, która funduje takie atrakcje.

Stracisz Mobile córkę w dalszej perspektywie , bo patrzysz tylko na tu i teraz. I chowasz głowę w piasek. Nie masz łatwej sytuacji w zdobyciu opieki, ale nie masz też beznadziejnej. Czemu tego nie doceniasz, wiesz ilu facetów chciałoby startować w nowe z Twojej pozycji? Tyle atutów, a Ty nawet nie chcesz spróbować ich wykorzystać.
Gość: takizly
<
#113 | Gość: takizly dnia 07.02.2013 14:40
Mobi twoje życie twoja decyzja , szkoda że nie chcesz skorzystać z rad osób które już wróciły z podróży w którą ty sie dopiero wybierasz każde z nas wybrało swoją drogę zostać lub odejść ,wybaczyć albo zgnoić do bólu ale każde z nas zaczęło tak samo zrobiliśmy ten pierwszy potem drugi ,trzeci i kolejny krok ty się wahasz czy warto a perspektywy masz właściwie trzy :
1. nic nie robisz
zostajesz w dołku płaczu żalu i bólu w którym na wiele lat zasypią
cie plany piękny , twoje żale i nieróbstwo , być może gorzała i
dragi . (pewnie każde z nas sie na moment stoczyło bynajmniej ja
tak miałem )
2.robisz to co ci radzimy i :
a. stajesz na nogi rozstajesz się z piękną na twoich warunkach .
b. stajesz na nogi , po wstrząsie pięknej wraca rozum i :
- ty "obudziłeś się " i już nie chcesz z nią być = rozwód
- walczycie ale już wspólnie o nowy związek bo stary już umarł .
TWOJE ŻYCIE TWÓJ WYBÓR ...
Powodzenia !!!
Gość: axxa
<
#114 | Gość: axxa dnia 07.02.2013 14:57
Witaj Mobile.

Szkoda ze zahaslowales bloga . No nic , dalej trzymam kciuki , pozdrawiam axxa.
7914
<
#115 | rogacz76 dnia 07.02.2013 15:47
Takizly
Zmień nick bo mądry człek z Ciebie.
Już nie Jesteś taki zły lecz dobry.

Komentarz doklejony:
axxa
Możliwe że,piękna Pani małźonka znowu namierzyła męża w necie.Kto wie?.Tak Mi się wydaje.
Takie miałem i mam przeczucie.
A może to kochanek?.
Szkoda że,mobile vel ferdynand już tu raczej nie zagląda.
8773
<
#116 | Tomek80 dnia 07.02.2013 16:00
niestety myślę że został już "urobiony" przez Piękną Panią,
a szkoda mi chłopa tego, tak po prostu,
bo dobry z niego człowiek a życie go kopię w ****.

Niestety jest tak zaślepiony, że zrozumie swoje błędy jak już będzie za późno, ew. jak Piękna Pani zrealizuje swój plan w całości a on się ocknie.

Ja rozumiem takie myślenie, chyba każdego to spotkało, myślimy ciągle:
"ona jest inna, ona by tak nie zrobiła, jeszcze jest szansa"

a później wiadro zimnej wody na głowę
3739
<
#117 | Deleted_User dnia 07.02.2013 16:31
Tomek80
"na portalu nieszczęsnych osobników."
W tym fragmencie pierwszego posta,mobile jednoznacznie pokazuje Swój stosunek do nas.No to podejrzani osobnicy,(i osobniczki też) pozwólcie że ja określę mój stosunek do niego.O takich jak mobile w mojej rodzinie po mieczu mówi się krótko:"czemu biedny bo głupi ,czemu głupi bo biedny".Z przymrużeniem oka
Gość: rekonstrukcja
<
#118 | Gość: rekonstrukcja dnia 07.02.2013 18:40
Z dedykacją od jednego nicku z portalu nieszczęsnych osobników:

"Baranek" Kult

Ach ci ludzie, to brudne świnie
co napletli o mojej dziewczynie
jakieś bzdury o jej nałogach
to po prostu litość i trwoga
tak to bywa, gdy ktoś zazdrości
kiedy brak mu własnej miłości
plotki płodzi, mnie nie zaszkodzi żadne obce zło
na mój sposób widzieć ją

Na głowie kwietny ma wianek
w ręku zielony badylek
a przed nią bieży baranek
a nad nią lata motylek

Krzywdę robią mojej panience
opluć chcą ją podli zboczeńcy
utopić chcą ją w morzu zawiści
paranoicy, podli sadyści
utaplani w brudnej rozpuście
a na gębach fałszywy uśmiech
byle zagnać do swego bagna, ale wara wam
ja ją przecież lepiej znam

Na głowie kwietny ma wianek
w ręku zielony badylek
a przed nią bieży baranek
a nad nią lata motylek

Znów widzieli ją z jakimś chłopem
znów wyjechała do St. Tropez
znów męczyła się Boże drogi
znów na jachtach myła podłogi
tylko czemu ręce ma białe
chciałem zapytać, zapomniałem
ciało kłoniąc skinęła dłonią wsparła skroń o skroń
znów zapadłem w nią jak w toń

Na głowie kwietny ma wianek
w ręku zielony badylek
a przed nią bieży baranek
a nad nią lata motylek

Ech, dziewczyna pięknie się stara
kosi pieniądz, ma Jaguara
trudno pracę z miłością zgodzić
rzadziej może do mnie przychodzić
tylko pyta kryjąc rumieniec
czemu patrzę jak potępieniec
czemu zgrzytam, kiedy się pyta czy ma ładny biust
czemu toczę pianę z ust?

Na głowie kwietny ma wianek
w ręku zielony badylek
a przed nią bieży baranek
a nad nią lata motylek
8760
<
#119 | Villemo dnia 07.02.2013 19:18
Tylko mnie proszę nie zlinczujcie. Ja rozumiem chyba żonę Mobile, bo ja też wolałabym mężczyznę a nie zapłakanego chłopczyka.To po pierwsze.Po drugie ja również jestem zodiakalnym bykiem ale potrafię zadbać o "uniesienia" w moim związku czyli jak się chce to można (jeszcze trochę i minie 10 lat wspólnego sexuZ przymrużeniem oka). Zależy też na co sie miłość wymienia (dom,samochód, więcej kasy na koncie) to wasz wybór a niestety bardzo rzadko udaje się mieć naprawdę wszystko.
3739
<
#120 | Deleted_User dnia 07.02.2013 19:22
czytam i nie wierzę
Mobil napisał tu szukając pomocy, chętnych było wielu, rad tysiące, Mobil grzecznie wysłuchał, podziękował za rady, napisał, że nie chce iść na wojnę jak mu radziliście, jego prawo, jego życie, wy za niego tego życia nie przeżyjecie, możecie mu radzić a nie narzucać co ma robić. Zablokował bloga, nie odzywa się tutaj, może ma powody, wiemy jakie? nie wiemy, więc czemu do cholery teraz mu dowalacie? pije do ciebie sale. Nazwał nasz nieszczęsnymi osobnikami, bo nimi jesteśmy albo byliśmy, on też, pisał tu bo szukał pomocy a nie obrażał nas, to czemu teraz go obrażacie? Mylę się? źle odczytałam twój wpis sale i rekonstrukcjo ?
obym się myliła, ale jak się nie mylę to ... to nie napiszę, ale sobie o was odpowiednio pomyślę
3739
<
#121 | Deleted_User dnia 07.02.2013 19:47
bumerang
"pije do ciebie sale"
Nie pij proszę bo wpadniesz w nałóg.A serio,mobile ma prawo pisać,my mamy prawo go oceniać.
Ps.W czasie kiedy u mnie był pożar,przez myśl mi nie przeszło żeby "dokładać do do własnego pieca"nazywając się nieszczęsnym osobnikiem.

Komentarz doklejony:
bumerang
I jeszcze jedno,kota można zagłaskać na śmierć.U ludzi nazywa się to bezstresowe wychowanie.W pracy mam dookoła siebie sporo takich trzydziestoletnich bezstresowo wychowanych gówniarzy.Kilku z nich ma założoną jeszcze obrożę kredytową.Ci nieszczęśnicy boja się własnego cienia.Żal na nich patrzeć.Coś mi się wydaje że nasz mobile jest jednym z ich.
3739
<
#122 | Deleted_User dnia 07.02.2013 20:09
sale i co ci się jeszcze wydaje? tak jak napisałam nie powiem, pomyślałam sobie, widzę że masz monopol na "jedynie słuszną rację" wszystkie rozumy pozjadane, już wiesz kim jest Mobile. Chcesz układać innym życie, tobie żal patrzeć na bezstresowo wychowanych gówniarzy,a oni mają w doopie staruchów toczących pianę z ust i twierdzących że wszystko wiedzą najlepiej, patrzą na ciebie pewnie z politowaniem, co ciebie obchodzi życie innych? czemu ci ich żal? zajmij się sobą i nie martw się o innych.
I wyobraź sobie że ja jak miałam u siebie pożar to nazwanie siebie nieszczęsnym osobnikiem to było najłagodniejsze co mogło mi przyjść do głowy, nie mierz wszystkich swoją miarą, każdy ma prawo przechodzić swoją tragedię na swój własny indywidualny sposób robić to co jest dla niego dobre a nie to co każą inni
3739
<
#123 | Deleted_User dnia 07.02.2013 20:44
bumerang
"pomyślałam sobie"
Kiedy córki podobnie jak Ty,mówią "tata a ja myślę"zawsze troskliwie dopytuję a czym?.
Często nawet za często kusi mnie aby zadać to samo pytanie nie tylko własnym dzieciom.
I jeszcze uwaga co do tego fragmentu Twojego posta:
"I wyobraź sobie że ja jak miałam u siebie pożar to nazwanie siebie nieszczęsnym osobnikiem to było najłagodniejsze co mogło mi przyjść do głowy"
Czy takie zachowanie ugasiło lub chociaż zmniejszyło ogień?Dla jasności ja nie oceniam tylko pytam.
3739
<
#124 | Deleted_User dnia 07.02.2013 21:01
sale, możemy przejść na pw, bo chyba tu nie miejsce na rozwijanie tej dyskusji, jeżeli masz ochotę to zapraszam, współczuję, że wątpisz w swoje córki, wątpisz w tych młodych ludzi z pracy, wątpisz w to, że córki mają czym myśleć, no tylko potwierdzasz moje zdanie o Tobie, mam nadzieję, że kiedyś córka jak nabierze odwagi zada Ci to samo pytanie. To nie troska jest w Twoim pytaniu do córek o to czy mają czym myśleć tylko pogarda, poniżenie ich.
Dla jasności możesz sobie oceniać, a tak z przekory odpowiem na pytanie, ogień był bardzo długo i nic go nie ugaszało, ani potulne zachowanie, ani rzucanie się do gardła eksa , przeszłam wszystkie etapy zdrady od zwątpienia w siebie, w cały świat, od obojętności po złość, od kochania do nienawiści, od duszenia bólu w sobie po krzyk na tym forum i nie tylko, cenię sobie każdą radę tu uzyskaną, wysłuchiwałam wszystkich, ale swoją drogę wybrałam sama i nikt wcześniej tutaj mi nie narzucał swojego zdania, był pomocny, odpowiadał na pytania, radził, dzielił się dobrym słowem, ale nikt nigdy nie mówił co mam robić i jak bo to dobre dla mnie.
3739
<
#125 | Deleted_User dnia 07.02.2013 21:08
bumerang
Ok.,priv to dobry pomysł.Ponieważ nie wchodzimy do windy to Ty pierwsza.
5427
<
#126 | takizly dnia 07.02.2013 21:17
Święte słowa . jego życie jego wybór i tyko jego sprawa co zrobi z naszymi radami . Ważne żeby podniósł sie z kolan i zaczął coś robić i tyle .W sumie nie dziwie się chłopu bo z tego co i jak pisze naprawdę dobry z niego człowiek , zatracił się na lata w małżeństwie widzi wyimaginowany obraz żony i tego co teraz robi i nie wierzy że ona ...że to wszystko mogło go spotkać , wszyscy to przecież przeżyliśmy.
Może właśnie trawi to co tu przeczytał i dopiero podejmuje decyzje a może już ją podjął , działa i po prostu nie ma czasu tu zajrzeć .
Jeśli możemy pomagajmy ale nie oceniajmy bo tak naprawdę do końca nie znamy tych ludzi i do końca na prawdę nie wiemy jakie
tam są relacje .
Gość: rekonstrukcja
<
#127 | Gość: rekonstrukcja dnia 08.02.2013 02:16
Bumerang, tekst Kultu to nie zgniły pomidor tylko wiaderko zimnej wody. Dlaczego miałabym obrażać chłopaka, którego szanuję za uczciwość i przekonania? Przecież ja go absolutnie nie podburzałam do darcia kotów z żoną, wręcz przeciwnie. Ale też nigdy nie będę nikogo namawiać do łykania wody z zatrutej studni, bo to wbrew moim przekonaniom.

Szkoda tego , co wypracował, zanim oberwał obuchem w łeb. Czas nie działa na Jego korzyść, a moment zaskoczenia zdrajcy trwa tak krótko i se ne wrati. A wiadomo, że jak się go szybko nie wykorzysta, to później nie będzie miał tych możliwości , choćby nie wiem jakich prawników wynajął. Ale rozumiem doskonale, że Mobile nie wyszedł jeszcze z szoku i mechanizmy samoobronne działają w spowolnionym tempie.
8773
<
#128 | Tomek80 dnia 15.02.2013 23:28
ciekawe co tam u Mobile.
Jeszcze napisze ?
7914
<
#129 | rogacz76 dnia 16.02.2013 00:13
Tomek80
Chyba już nie bo nawet blog jest chyba zablokowany lub skasowany.
Gość: Nick
<
#130 | Gość: Nick dnia 16.02.2013 00:30
pewnie zostal przekonany do "kulturalnego" rozwodu.
Przez mało kulturalną żonę. Dał się przekonac do "cichego" wyproszenia z rodziny.
Szkoda że żona "wspaniałego" nie dostała szansy na podjęcie decyzji przez nią i nieświadoma jest że spadnie na nią topór przygotowany przez męża. Na wiosnę... pewnie dowie się że wspaniały się "wypalił", życzy jej żeby jeszcze znalazła godnego siebie mężczyznę, że niewiele jej potrzeba żyby była idealna i zaakceptowana przez nowego mężczyznę jej życia ale... póki co niech nie robi scen, zachowa się na poziomie i bez prania brudów, "kulturalnie" da jej wolność. Jeżeli go choć trochę kocha to musi zrozumieć że życie z osobą której sie nie kocha to taka udręka :rozpacz:niemoc
Gość: axxa
<
#131 | Gość: axxa dnia 16.02.2013 22:58
Szkoda ze nie wiadomo co u chlopaka . Taki fajny koles .Echhhh

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?