

#
poczciwy | 00:23:16 |
JustinIngep | 01:24:41 |
Roszpunka19 | 03:52:28 |
Crusoe | 06:20:38 |
NieOddycham | 10:19:18 |

Mój koniec Świata nastąpił i co śmieszne właśnie w tym dniu, którym wszystkie media żyły. Odkryłam, że mój "kochający" Mąż prowadzi podwójne życie, że oprócz nas, czyli mnie i synka, ma swój świat opętany seksem, ciągłęgo udawadniania swego męskiego ja. Pomimo moich starań, jak mi się wydawało spełnianiu Jego marzeń, zachcianek, On sięgnął po coś innego. Jest to dla mnie ogromna porażka życiowa, włożone uczucia, zaufanie, miłość, siły, starania. Targają mną różne emocje, od płaczu, krzyku do nienawiści, złości i bezradności, bo nie wiem co robić. Nie wiem czy Go kocham, czy już tylko nie nienawidzę... Swięta cięzki okres, bo to czas, gdy Rodzina jest razem, dzieli się miłością, szczęściem... a co My.. Rok temu kupiliśmy nasze małe mieszkano, nasz swój własny świat. W końcu tylko nasz a nie dzielony z teściami. I teraz co, Syn, kredyty.. i pustka. Tyle lat i tak nagle nic.. Pisząc to płaczę, chociaż nie chce mu pokazywać słabości, chce być teraz zimną s...ą. Chce się zemścić z jednej strony a z drugiej nie potrafię.. Mąż w końcu się przyznał, jak znalazłam drugi telefon i ten Jego drugi świat..który mnie tak zdołował. Wiem muszę być silna dla synka, On jest moją radością, iskierką ale mąż...... jednak wciąż Go chyba kocham. Mamy iść na terapię małżeńską w styczniu. Na szczęście znam kogoś takiego, co sam to przechodził... Nie wiem co będzie dalej,, czy po terapii będę mogła z Nim żyć, już nie mówiąc zaufać. Pytam się Boga, czemu ja, najpierw ojciec, który mnie skrzywdził a teraz mąż. Życie jest niesprawiedliwe....... Czemu... tak się starałam...co dalej