

#
poczciwy | 01:17:35 |
JustinIngep | 02:19:00 |
Roszpunka19 | 04:46:47 |
Crusoe | 07:14:57 |
NieOddycham | 11:13:37 |

Witam, zdrada być może zaczęła się banalnie. Mówił że ciągle pracuje, że trzeba zostać w pracy dłużej a ja wierzyłam. Wieczorami płakałam, czekałam , ale wierzyłam że długo pracuje. Potem się okazało, że jego ojciec zaczął coś podejrzewać....ale ja chyba nie chciałam nic słyszeć. On zaczął się coraz bardziej denerwować, grunt mu się pod nogami palił.W czerwcu 2007 roku pod pretekstem delegacji , wyjechał na 3 dni- bez uprzedzenia. Gdy zadzwoniłam, to powiedział że nie wie kiedy wróci, Po powrocie, powiedział że mnie nie kocha i czy dam mu rozwód jak to powiedział " bez cyrków". Świat wtedy przestał dla mnie istnieć, moja miłość do niego była tak wielka , że nic nie miało dla mnie znaczenia. Dzięki moim przyjaciołom dźwignęłam się odrobinę. Okazało się, że ma romans z koleżanką o 23 lata od siebie starszą. W trakcie podziału majątku , koleżanka z pracy go zostawiła. Znalazł sobie kolejną też z tego samego zakładu pracy. Jestem sama , minęło sporo czasu a ja nie potrafię ponownie zaufać.