

| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
#
poczciwy | 01:00:03 |
NieOddycham | 03:31:07 |
Crusoe | 04:03:07 |
loqs | 11:54:59 |
Rognar | 17:40:39 |

Witam ponad miesiąc temu dowiedziałam się,że moj malzonek zdradzil.Jestesmy razem ponad 12 lat ,mamy dzieci,ogolnie zawsze bylo raz lepiej raz gorzej ,jak to zwiazkach bywa.Jednak dopadl nas wiekszy kryzys.Maz akurat mial zlecenie zagranica i wtedy przypadkiem wylapalam jego rozmowy na komunikatorze z pewna kobieta.Niwiele myslac wyslalam mu kopie owej namietnej dyskusji.Zarzekal sie ze to jednorazowe "gadanie" itp.Po powrocie to juz nie byl ten sam czlowiek.Niby chcial byc ze mna ,mowil jak kocha ogromnie ,ale jednak cos bylo na rzeczy.Kontakt ktory mial zostac zerwany okazalo sie ze nadal jest ciagniety i to ze wzmozona sila.Kolejny wyjazd do pracy ,okazal sie wylotem zagranice do NIEJ!Pomimo ,ze nasz dziecko bylo powaznie chore w tym momencie.Wiedzialam ,ze to nie praca,bo gdyby tak bylo zawsze mial mozliwosc zamiany z kims gdy dzialo sie cos .A tu niespodzianka olal wlasne dziecko,przepuscil mase kasy by byc z nia.Po powrocie nie przyznal sie odrazu jak wiadomo wyszlo przypadkiem(malo dyskretni koledzy).Teraz chce na nowo ukladac wszystko,a "JEGO PANI" zmecza mnie gdzie tylko moze .Nie wiem jak to poukladac teraz po tym wszystkim .Nie tyle zabolala zdrada co to jak o mnie sie wyrazal ,jak mial w nosie dzieciakiNiestety ,ale pani okazala sie sprytna i nagryala wszystkie rozmowy telefoniczne ,czego nie omieszkala mi wyslac.Dowiedzialam sie jaka jestem beznadziejna we wszystkim.Jak maz gotow jest porzucic nas i byc z nia chocby na koncu swiata.Jak teraz po czyms takim dalej z nim byc kiedy czasem zlosc bierze gore do tego stopnia ,ze nie moge sie oprzec by czegos nie palnac,a on juz twierdzi ze ma wszystkiego dosc.Staram sie jak moge,ale obawiam sie ze za duzo slow padlo z jego ust ,ktore bardziej zranily niz sama zdrada.W tym momencie nie wiem czy mowil to by sie przypodobac,czy naprawde tak myslal.Powiedzialam mu wprost ,ze chce mu wierzyc,ale ciezko jest po tylu klamstwach itptwierdzil ze rozumie i bedzie walczyl,ale tak naprawde nie dzieje sie nic.On przechodzi do tego na porzadku dziennym,a to ja jestem histeryczka.Ile tak jeszcze wytrzymam?Czy to w ogole ma sens?