

Aga104 | ![]() |
Crusoe | ![]() |
#
poczciwy | 00:32:55 |
JamesTon | 01:12:07 |
Julianaempat... | 05:38:10 |

Witam Wszystkich.
Chciałabym opisać pokrótce swoje historie, liczę na Wasze wsparcie, bo mam wrażenie że Bóg jest teraz zajęty kimś innym a o mnie zapomniał, na te kilka lat.
Ale do rzeczy! w 2007 roku mój mąż zakochał się w swojej koleżance z pracy, która miała na imię tak samo jak ja. W listopadzie dzwoniłam do niego kiedy wróci, bo czekałam z kolacją, najpierw nie odbierał, potem przysłał smsa że nie wróci, ja spytałam w wiadomości dlaczego no i gdzie jest, to mi gnój odpisał " Bo już cię nie kocham". Zostałam z córką 5 letnią sama, wyprowadził się, miał małą odwiedzać, ale bywał coraz rzadziej, a ja głupia prosiłam żeby wrócił. On twierdził że to moja wina, że nie może ze mną wytrzymać, obiecywałam idiotka, że się zmienię. Boże Narodzenie-porażka, przeryczane, sylwester tak samo, po czym na początku roku on dzwoni do mnie i pyta czy na niego zaczekam kilka dni, że wróci. Okazało się, że paniusia zaciążyła, a on nie ma zamiaru benkarta wychowywać- oczywiście aborcja.
Etap II mamy już dom-na kredyt, on jest alkoholikiem, poniża mnie, ma za śmiecia. i niedawno okazuje się że kolejna ścierka jest, najgorsze że on się nie przyznaje. Mam jej smsy, do niego na ukrywany przede mną telefon, listy jakie do niej pisał, a on się dalej wypiera. Groził mi, szantażował, zastraszał dosłownie wszystkim, szarpał, wyzywał przy dziecku itd..
stwierdziłam, że nie ma na co czekać i zrobiłam to co powinnam dawno zrobić:
1. złożyłam wniosek w gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych o leczenie delikwenta
2. Założyłam niebieską kartę, żeby przestał mnie tak traktować i wiedział, że to jest czyn karalny
Jestem zdecydowana na separację,gdyż jestem osobą wierzącą i nie chcę rozwodu. Ale pomimo tego że stał się mniej agresywny teraz postanowił mnie zniszczyć finansowo, tzn. nie interesuje wydatkami na dom, jedzenie dla dziecka, i co gorsza nie wpłacił kasy na konto, z którego spłacamy kredyty.
Co dwa dni dzwoni do mnie jakiś bank a ja nie wiem co mam zrobić, może coś doradzicie?
Dodam jeszcze że on zarabia 2 razy więcej niż ja. Wkrótce wystąpię o alimenty na córkę, bo nie daje rady sama.
Jestem załamana, mam takie momenty, że po prostu tylko wyć mi się chce. Na dodatek mieszka z nami cięgle w naszym domu, i muszę go codziennie widywać, i patrzeć jak się w sobotę szykuje do kochanki. a mi po prostu serce pęka. Nie mam już siły. On chce mnie zniszczyć i mu się to jak na razie świetnie udaje.
Pozdrawiam wszystkich z takimi problemami jak moje.