

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
Landexpzglosy | 00:35:43 |
JamesTon | 07:31:28 |
PS | 08:34:42 |
Anetastp | 09:03:06 |
Julianaempat... | 09:07:10 |

heh- "dodaj zdradę".. dość ciekawie się takie coś klika...
Ja 27, on 31. Zdradził rok temu. Dowiedziałam się od niej. Umówiłam się z nią na piwo. W końcu ona mi nic nie przysięgała.. I to nie z nią miałam wówczas półtorarocznego syna... Bała się. Nie umiała mi spojrzeć w oczy. Oczywiście on twierdził do niej że się rozwodzi (jak większość mężów szukających lekarstwa na kryzys który sami powodują w ramionach innej). Ta dziewczyna nie była mi nic winna... Do tej pory mamy kontakt. Ma być "gwiazdą" na mojej sprawie rozwodowej.
On zapierał się do końca. "Pomyliła sobie laska facetów!" albo "ona się mści bo mi się nie podobała i jej nie chciałem! wierzysz gówniarze a nie mężowi??" :)
Wierzyłam. Słyszałam ich rozmowę telefoniczną. Widziałam smsy. Wiem jakie wysyłał jej zdjęcia- ja miałam te same (byłam u mamy.. wcześniej powiedział że się "odkochał", o kochance nie wspomniał, a mieli plany wspólnie wychowac moje dziecko...). Potem się ogarnął. Ale był czas gry na dwa fronty. Na końcu ją olał.
Dzień przed moim odejściem (po północy) się przyznał i wybłagał ostatnią szansę...
Dałam mu ją. Głównie ze względu na dziecko.
Nie wiem czy zdradził drugi raz. Próbowałam wybaczyć, próbowałam zaufać, żyć normalnie.. zaszłam w drugą ciążę (obecnie 4 miesiąc). Wpadka- przyznam szczerze... Nie żałuję, bo dziecka żałować nie wolno. To tylko dziecko, moje dziecko.
On kłamie na każdym kroku. O wszystko... Ja jestem u mamy (mieliśmy tu spędzić wspólnie urlop), on jest 300 km dalej u siebie (problemy w firmie). Kłamie, ja się dowiaduję, wściekam, bo "obiecał", a on... mnei atakuje. Jaka to ja jestem beznadziejna... Dotarł do punktu krytycznego.. odpadam.
Jestem w trakcie pisania pozwu. Mam zwyczajnie dość bycia okłamywaną.
Tylko ten cholerny żal... i szkoda maleństwa w brzuchu, bo przeżywa to razem ze mna.
A miało być tak pięknie, prawda? :)