

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
#
poczciwy | 00:34:22 |
Edek_2 | 00:34:54 |
Julianaempat... | 00:58:59 |
Joanna96 | 02:00:05 |

Wczoraj zawaliło się moje życie. Wyłączając dzwoniący w nocy telefon, zobaczyłam wiadomość "Czy będziesz w Kaliszu 17.XI?". Nigdy nie przeglądałam telefonu mojego męża, moje zaufanie było bezgraniczne. Wiele miał na sumieniu, ale byłam pewna, że jestem jedyną. Gdy zobaczyłam tę wiadomość, serce podeszło mi do gardła. Mój męża z Kaliszem, jak mi się wydawało, nie łączyły żadne relacje. Musiałam przeczytać. Była to seria bardzo intymnych sms-ów z kobietą. Nie były to erotyczne sms-y. Nie było w nich słowa o miłości. Dotyczyły codzienności, przemyśleń, zmagania się z własnymi słabościami. Serce biło mi jak oszalałe, nogi ugięły się pode mną, świat mi się walił. Wiadomości były z początku miesiąca, pisane w momencie, gdy, jak mi się wydawało żyliśmy pełnią szczęścia. Obudziłam męża od razu, domagając się wyjaśnień. Bełkotał, był po imprezie. Do rana nie zmrużyłam oka, więc nawet nie mogłam się łudzić, że to tylko sen. Ważna rzecz: z wiadomości wywnioskowałam, że ich adresatką była moja współlokatorka sprzed 6 lat. Rano okazało się, że wymiana sms-ów trwa prawie od roku, że mój mąż w czasie naszego kryzysu znalazł w niej wsparcie (autokreował się), że w tym czasie się nie spotkali, a więc nie było zbliżenia fizycznego. Przy okazji dowiedziałam się, że 6 lat temu, gdy wspólnie wynajmowałyśmy mieszkanie (ja z nią, on odwiedzał mnie wówczas jako mój chłopak), ona próbowała zainicjować spotkanie z nim. Nie powiedział mi wtedy o tym, żeby uniknąć awantury. Są dla mnie tak szokujące wyznania, że wciąż nie potrafię ich ogarnąć rozumem. Zwykle wiem, co jest dobre, a co złe, ale tym razem potrzebuję pomocy. Pomóżcie. Czy słusznie uważam to za zdradę, nawet jeśli ten emocjonalny związek nie opierał się na seksie? Zresztą czy mogę wierzyć, że mężczyzna szuka takich związków? Niestety nie potrafię już zaufać mężowi i temu, co mówi, więc odpowiedź muszę znaleźć sama...
Jestem trudną osobą. Mój świat jest czarno-biały. Chyba nie uznaję szarości. Ponad rok temu urodziłam dziecko. Przechodziliśmy trudny okres, prawdopodobnie miałam depresję. Ale uporałam się z nią, zaczęliśmy walczyć o nasze małżeństwo, dawaliśmy od siebie dużo, wydawało mi się, że wyszliśmy na prostą. Tym większy szok. Co myślicie? Czy może jednak świat nie jest czarno-biały...