

| wirdiana | 14. Maj |
| pedrovonhaker | 14. Maj |
| moje_miasto | 14. Maj |
| summer | 14. Maj |
| mazacki | 14. Maj |
Landexpzglosy | ![]() |
Aga104 | 00:45:59 |
smutna555 | 00:53:44 |
#
poczciwy | 01:37:42 |
johnymiky | 11:30:37 |

Sama nie wiem co pisać, czasami myślę że jestem totalną idiotką bo cały czas w tym tkwie. Jest mi bardzo trudno o tym pisać bo cały czas odpycham te mysli od siebie ale przyszedł chyba juz czas na to aby uwolnić emocje. Z moim męzem jestem 10 lat po ślubie mamy dwoje wspaniałych dzieci i chyba tyle dobrego. Pierwsza zdrada nastąpiła w 2006 roku po 4 latach małżeństwa, był z dziewczyną o trzy lata młodszą ode mnie, ponoć z nią nie spał ale i tak w to nie wierze. Moja intuicja mnie nie zawiodła wiedziałam że coś jest nie tak i swoimi sposobami się dowiedziałam bo uważam że lepiej wiedzieć niż udawać że nic się nie dzieje, może w jakiś sposób chciałam miec kontrolę nad tym wszystkim, wybaczyłam i żałowałam po roku czasu postanowiłam odejść i tak tez zrobiłam. Nie spodziewałam się że jednak będzie o mnie walczył a tak było byłam szczęśliwa że jednak mnie kocha że chce ze mną być i wróciłam. Na początku było jak w bajce, znów zaczęłam mu ufać, kochać, to zmieniło się rok temu, mieliśmy kłopoty finansowe, kłótnie, obwinianie się nawzajem. Zostawił mnie dla młodszej o 16 lat. Hmmmm Czasami się zastanawiam dlaczego taką młodą, ponoć była to miłość. Najgorsze jest to że ja nie robiłam żadnych problemów, po prostu go puściłam do niej, dałam mu wolną rękę. Podejrzewam że przez to że nie robiłam awantur ani nie walczyłam zaczeły się wyzwiska w moją stronę i z jego strony i od niej choc wcale jej nie znałam i miałam ich gdzieś, dla mnie były najważniejsze dzieci a nie jakis śmieszne wojny. Ja tylko spakowałam go i pa. Po trzech miesiacach przyszedł skruszony, miłość się skończyła a Ja go przyjełam chyba nadal go kocham choć wiem i nie mam złudzeń że zrobi jeszcze nie raz nie dwa taki numer. Przeszłam do tego do porządku dziennego. Jedyna satysfakcję mam taką że nie jestem mu dłuzna choć wiem że jest to pocieszenie tylko na chwilkę. Myślę że nie powinniśmy być razem gdzies tam głęboko ale nie umiem się z tego uwolnić, może jak dzieci będą starsze......