| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Rognar | 00:07:55 |
Anetastp | 00:08:24 |
Landexpzglosy | 00:20:14 |
Julianaempat... | 01:03:45 |
Edek_2 | 01:03:52 |

Witam, Chciałabym Wam opisać swoją historię - może jak się z kimś podzielę tym co mnie boli będzie mi choć trochę lżej....
Byliśmy z moim narzeczonym 6 lat, z tego związku mamy 4 letnią córeczkę. Na początku była to ogromna miłość zarówno z jego jak i mojej strony- kochaliśmy się "ponad życie". Niestety proza życia (kłopty mieszkaniowe i finansowe, brak akceptacji ze strony mojej rodziny) spowodowała,że coraz częściej się kłociliśmy. Ale pomimo tego zawsze czuliśmy, że między nami jest naprawdę wielkie uczucie- często sobie to powtarzaliśmy, że jesteśmy miłością swojego życia.
Mój narzeczony 2,5 roku temu stracił przez swoją głupotę prawo jazdy - a ponieważ był zawodowym kierowcą dość znacznie skomplikowało nam to życie. Sprawa w sądzie ciągnęła się do września tego roku - w między czasie mój G. musiał podjąc się pracy fizycznej (niestety ma problemy z dyskiem, skończylo się to operacją w lipcu tego roku). Ja przez cały ten czas starałam się go wspierać, że już niedługo jego problemy się skończą, że wróci do zawodu. Oczywiście w tym czasie ciężar utrzymania rodziny w większej części spadł na mnie. Widziałam, że nie może sobie z tym psychicznie poradzić. No i może dlatego nie od razu zauważyłam tego, że coś się z nim dzieje... Od początku tego roku stał się taki inny. Tłumaczyłam jego dziwne zachowanie tym, że nie ma porządnej pracy, że jest na moim garnuszku. Oddalił się ode mnie , przestał mnie przytulać, ciągle był jakiś nieobecny myslami. Nawet sexu zaczął unikać tzn chodził spać wczesniej ode mnie,a budził sie zanim wstałam. Jak zaczęłam się go pytać czy coś go trapi to mówił ze martwi się tym ze mamy malo pieniedzy ze czeka az zacznie znowu jezdzic na taksówce. Niestety razem z tym dziwnym zachowaniem zauwazyłam po pewnym czasie, że ciągle ma wyciszoną komórkę, że często gdzieś z domu wychodzi niby do sklepu albo z córka na plac zabaw (i zawsze bral komorke). Oczywiscie gdy sprawdzałam sms czy listy połączeń to niby bylo wszytsko ok - nic podejrzanego. Ale i tak zaczęłam coś podejrzewać że kogoś ma. Jednak jak próbowałam z nim o tym rozmawiać to albo się denerwował albo śmiał ze mnie, że mam dziwne wymysły. Powiem wam , że gdyby nie kompletny przypadek to chyba nadal żyłabym w tej obłudzie. Niestety raz wpadł do niego kolega z wizytą wypili parę piw i może dlatego zapomniał skasować sms do kochanki. Pisał w nim ,że ją kocha. Jak to przeczytałam to aż mi się nogi ugięły... oczywiście do niczego się nie przyznał- wiecie co wymyslił ,że to kolega po alkoholu pomylił komórki i wysłał smsa od niego do swojej kochanki.... No masakra. najsmieszniejsze jest to ze ona to potwierdziła - no a jakby nie... Zrobiłam awanturę ale przemyslałam sobie, że jak zacznę go obserować to może znowu zrobi cos glupiego i się wkopie. No i długo nie czekałam tylko niecały tydzień pózniej tzn wczoraj zadzowniłam do niego z pracy. Miał po mnie przyjechac na 16. Niestety była 15.30 a telefon miała zajęty. dzowniłam tak kilka minut, az wpadłam na pomysł zeby sprawdzic czy jej telefon tez jest zajety - BYŁ !!!! w tym samym zreszta czasie po nastepnych 10 minutach prztszlo powtierdzenie ze abonenci zakonczyli rozmowe telefoniczna.... Myslalam ze dostane zawału . zadzwoniłam do niego on oczywsocie niby nic pyta sie kiedy wychodze z pracy. wysłałam do tej baby smsa ze nakryłam ich na rozmowie telefonicznej - to ona ze to czysty przypadek (tak juz drugi w ciagu tygodnia). Po prostu nie mogłam uwierzyc ze tak oboje sciemniaja - chyba wzieli mnie za kompletna idiotke... po pracy porozmawiałam z narzeczonym - wyjasnilam mu , że zdrady nie przebacze i ze to koniec. był troche w szoku ale po 2 godzinach do niego dotarło i wyszedl z domu. Do tej pory nie zadzwonil..... Powiem wam, ze czuje sie strasznie - jednoczesnie jestem zadowolona, ze w koncu to wyszlo ze juz dluzej mnie nie bedzie oszukiwal, ale jednoczesnie czuje ogromny zal do niego - jak mogl mi to zrobic i jeszcze tak perfidnie wykorzystac moje uczucie do niego. macie jakies dobre rady dla mnie jak to przetrwac? czy kiedys w koncu to przestanie bolec?