

Anetastp | 00:19:51 |
heniek | 02:49:05 |
Julianaempat... | 04:48:51 |
soighlah | 06:24:32 |
Edek_2 | 06:53:56 |

Witajcie, jakiś czas temu opisałam w skrócie moją historię. Dzisiaj chcę się z Wami podzielić tym co ostatnio się wydarzyło. Otóż mój wspaniały mąż w dalszym ciągu mieszka z panną, która mu strasznie pomieszała w głowie. Chodzą razem po mieście, po sklepach, któregoś dnia moja siostra będąc na spacerze z naszym synkiem zauważyła jak razem szli, oczywiście pan tak zajęty lalunią,że własnego dziecka nie zauważył, dopiero jak siostra za nim krzyknęła to się wrócił z połowy pasów i stwierdził,że ich nie widział.Innym razem przypadkiem zobaczyłam jak państwo parkują niedaleko solarium.Wiedziałam,że ona tam chodzi,więc postanowiłam,że poczekam na nich i jej powiem kim dla mnie jest. Objechałam wkoło, zaparkowałam przed nim, okazało się,że on na nią czekał w samochodzie,podszedł do nas-zapytałam czy popilnuje dzieci-odpowiedział,że tak. Weszłam do solarium i poczekałam na nią w środku. Jak wyszła i mnie zobaczyła zatkało ją, jej mina była bezcenna,niby po opalaniu, a blada jak ściana się zrobiła. Szybko stamtąd wyszła,żeby babki nie słyszały zbyt wiele. Przez drogę trochę usłyszała o sobie,ale to tępe jak but z lewej nogi to pewnie połowy nie zrozumiała. Ale miałam satysfakcję,że ją upokorzyłam. To była zemsta za to,że się z moim mężem i za jego pieniądze po sklepach lansowała(ona nie pracuje i liczy na sponsorów) . Dzień przed naszą piąta rocznicą ślubu mój mąż oświadczył,że on do dzieci to tylko rano może przyjść(a była to sobota). Tak wszystko ułożył,że myśleliśmy,że kogoś do ślubu wiezie. Przyszedł w sobotę, odstroiłam się w nową sukienkę, odebrałam torcik i wręczyłam go panu z okazji rocznicy. Zatkało go, nic nie powiedział. Dopiero jak ochłonął zapytał dlaczego to robię-odpowiedziałam,że formalnie jest jeszcze moim mężem, a przed Bogiem będzie nim zawsze. źle się poczuł, jeszcze mu kropelki dawałam(wiedział,że takie akcje na mnie działają), pisałam jak się czuje a on wiecie co później zrobił???? Przypadkiem dowiedziałam się,że on jest na weselu z nią u jej siostry ciotecznej. Panna chciała się zaprezentować w naszym samochodzie z nowym kochasiem.
Postanowiliśmy z teściami,że odwiedzimy pana na tym weselu. Nie wiedzieliśmy nawet na jakiej sali jest to weselicho,ale przypadkiem trafiliśmy. Weszłam na salę,patrzę siedzą-pani ufryzowana,umalowana,wystrojona. Podchodzimy z teściową(znowu się blada zrobiła)do nich i przedstawiamy,że ten kawaler jest moim mężem i ma dwójkę dzieci a panna sobie takiego "chłopaka"(jaj matka tak o nim mówi) wybrała. Ale miałam kolejną satysfakcję, wesele się dla nich o 22 skończyło. Chciała się zaprezentować,to się pokazała. Ludzie aż przed salę z ciekawości wyszli. I wiecie co on jak przychodził do dzieci nawet słowem nic nie wspomniał o akcji z solarium, o weselu. Wiem,że ją to strasznie zabolało i nie mogła sobie udarować. Ale jak jak się bierze żonatego to trzeba się różnych rzeczy spodziewać. Wydawało mi się,że już sobie trochę ulżyłam i zaczynam to ogarniać ,ale wczoraj znowu wróciłam do punktu wyjścia. Jego bratowa z bratem- mieli w planach się z nimi zakumplować tak dla oka,aby trochę wybadać sytuację co dalej planują(pożyczyli im nawet materac,powiedzieli mi,że ona była z nim po ten materac ubrana jak prosty*****,że stała na dole). Ja o tym nawet rano rozmawiałam z jego bratową i doszłyśmy do wniosku,że jeszcze trochę poczekają, a po południu ich synek tak ładnie wszystko wyśpiewał i co się okazało??? że oni to już drugi raz tam byli,że przynieśli zabawki dla ich dzieci i ona się bawiła z ich synkiem. Rozwaliło mnie konkretnie. Powiedzieli,że oni nie chcieli nic mówić,bo jeszcze nic się nie dowiedzieli to nie było sensu. Zwyłam się,oczy do dzisiaj mam spuchnięte. Zrobiło mi się strasznie przykro,znowu w jakiś sposób mnie oszukano. Teściowie też im powiedzieli,że nie powinni tego robić za plecami. Czułam się tak jakbym leżała i jeszcze mnie kopano. Przepraszam,że tak chaotycznie,ale cały czas to wszystko przeżywam.