

| michal8787 | 09. Czerwiec |
| radzio | 09. Czerwiec |
| kaska111 | 09. Czerwiec |
| Wilde650 | 09. Czerwiec |
| Quiet | 09. Czerwiec |
#
poczciwy | 00:38:51 |
Quanta1670 | 00:39:47 |
Urzekajaca444 | 01:11:20 |
Aga104 | 02:08:42 |
Jess | 02:24:56 |

Poznalismy się jak byłam na koncówce pierwszego małzeństwa. Związek zakonczyłam i postanowiłam spróbować swoje życie układac z K.. Wielka miłość...Od samego początku wiedziałam, ze jest nadgorliwym katolikiem i ze ciezko mu żyć z osoba z która nie moze wziac ślubu kościelnego. Odszedł od swojej wiary dla mnie. Po roku znajomości wzięliśmy ślub cywilny. Po pól roku zaszłam w ciażę. /gdy byłam w 3 miesiącu on pojechał w delegację. Bardzo tęskniłam on też. Potem wróćił urodziło sie dziecko i życie toczyło sie raz lepiej raz gorzej.... 2 lata temu podjęłam walkę o stwierdzenie nieważności ślubu kościelnego z pierwszego małzeństwa....zrobiłam to dla niego... po roku - udało się i w maju 2011 mój ślub uznano za nieważny... w kwietniu 2012 on doznał nazwijmy to religinjego powrotu. A co za tym idzie i prawdomówności... w maju br powiedział mi ze mnie zdradził ale do niczego nie doszło a było to na tej wspomnianej wyżej delegacji...dziwne ale nie dopytywałam o szczególy bo to było mi nie potrzebe nic nie było to nie było, minęło od tego 6 lat... postanowiliśmy wziac slub koscielny... i tydzień przed śni mi sie że wchodze do pokoju a tej delegacji i widzę jak on uprawia seks oralnny z kobietą..rano obudziłam sie mu mu to mówię ze śmiechem, ze takie głupoty mi sie śiły i jak zobaczyłam jego minę to już wiedziałam ze to zrobił.....matko jedynna szok, za tydzien ślub, goście, resatuaracja...nie chciałam wyść na wariat a w rodzinie...upiłam sie, dałam mu w twarz.... poszłam do tego kościoła, powiedziałam co miałam powiedzieć, i byłam nawet szczęśliwa..a potem wszsytko wróciło.....on przepraszał, załował błagał o wybaczenie...to było tylko raz i nie przeszło w czysty sex..ale wg mnie tylko dlatego ze nie mieli gumek, bo poszłoby dalej...ie zrzucał na mnie winy powiedział ze tylko on jest temu winien i nikt inny, ze nie wie dlaczego jedyne wytłumaczeie to głupota..... ją odnalazłam i powiedziałam co o niej myśle i kim dla mnie jest...bo takimi kobietami gardze(2 dzieci 2 i 5 lat i mąz w domu) przepraszała i prosiła zebym nie mówiła jej męzowi i nie powiedziałam choć mnie korci jak jasna cholera. a K. bardzo sie zmienił zajmuje sie domem i dzieckiem, no facet do rany przyłóż... Postwiłam a jedą kartę wybaczam i żyję dalej i tak próbowałam dobre 2 m-ce...i co i doopa... nie moge z nim sypiać bo mi sie chce rzygać jak pomyślę ze pchał mordę w jej brudne ****sko..... próbowałam sie przełamać ale ciągle mam wypalony obraz pod powiekami..powiedziałam mu to ...dał mi czas...i faktycznie jest dla mnie cudowny i mówi , ze będzie czekał ile tylko bede chciała i ze moze pokutować za swój czyn do śmierci..... a ja sie tylko pytam siebie jak tu a niego nie zwymiotować i brać garściami to co o chce mi dać... nie wyobrażam sobie życia bez niego i jest mi bardzo bliski ale boję sie ze stał sie przyjacielem a nie mężem....
I w ogóle o czym my tutaj gadamy?!! Spieprzaj gdzie pieprz rośnie, albo zmień wyznanie...
Z pozdrowieniami
M.
M.