

| wirdiana | 14. Maj |
| pedrovonhaker | 14. Maj |
| moje_miasto | 14. Maj |
| summer | 14. Maj |
| mazacki | 14. Maj |
Aga104 | 00:36:46 |
smutna555 | 00:44:31 |
#
poczciwy | 01:28:29 |
johnymiky | 11:21:24 |
NieOddycham | 11:47:35 |

Witam Wszystkich!
Wchodzę na ten portal już od kilku tygodni, ale dopiero dzisiaj zdecydowałam się opowiedzieć o swojej historii.
Ja i mąż mamy w dorobku: kilkanaście lat stażu razem, dwójkę dzieci w szkole podstawowej, zadbany dom i ogród (plus kredyt) oraz niezłą sytuację materialną. Mąż pochodzi z bardzo tradycyjnej rodziny, jest wierzący i praktykujący, a do tego solidny, odpowiedzialny, "złota rączka" i bardzo troskliwy i opiekuńczy ojciec. Tak postrzegałam go i ja, i moja i jego rodzina oraz znajomi. W ciągu ostatnich lat to on w większym stopniu zajmował się dziećmi po szkole, ponieważ ja awansowałam na kierownicze stanowisko w zagranicznej korporacji, dzięki czemu mogliśmy żyć naprawdę komfortowo (mamy kredyt itp.), ale kosztem tego był dłuższy czas spędzany w pracy.
Kilka miesięcy temu powiedział mi, że ma dziecko z inną kobietą ale, że chce zostać ze mną i z naszymi dziećmi, bo zrozumiał, jak bardzo mu na nas zależy. Jestem bardzo opanowana, więc nie płakałam, nie krzyczałam ani nie wyrzuciłam go za drzwi. Oszołomiona i zraniona słuchałam, ale zarazem docierało do mnie, że nadal kocham tego człowieka i chcę z nim być. Podjęłam decyzję, żeby a) pozwolić mu zostać w domu b) w ciągu najbliższych dwóch tygodni zadać mu wszystkie, kłębiące się pytania c) mając uzyskaną wiedzę, powziąć decyzję, co dalej.
Następne dni, to był jakiś senny koszmar. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść (zaczęłam bardzo chudnąć), prześladowały mnie nerwowe bóle w żołądku. W pracy nie mogłam się skupić na niczym. Mój świat rozpadał się na kawałki.
On chodził wokół mnie ze skruszoną miną, a ja po kawałku wyciągałam z niego dosyć banalną historię. To była koleżanka z pracy (wolna, sama, kilkanaście lat młodsza), mieszkająca niedaleko od nas. Twierdził, że zdarzyło się to pięć miesięcy wcześniej, trwało trzy tygodnie, w tym trzy razy spali ze sobą. Potem chciał to już skończyć, i wtedy ona przyniosła wynik testu ciążowego. On jej powiedział, że zostanie z rodziną (jeżeli się uda). Zaręczał, że niczego jej nie obiecywał. Ona od początku wiedziała, że on ma żonę i dzieci. Twierdził, że wtedy już wszystko było skończone, a wieść o dziecku spowodowała, że żadne nie miało ochoty na kontynuację romansu. Później odwiedził ją dwa razy, żeby omówić kwestie przyszłości dziecka. Oprócz tego widywali się w pracy. Przez trzy miesiące zastanawiał się, jak mi to powiedzieć (nawet konsultował to z psychologiem). Kiedy dowiedziałam się, panna była w czwartym miesiącu ciąży. Na moje pytanie dlaczego to zrobiłeś, odrzekł że [b]z głupoty i z chęci spróbowania czegoś innego[/b].
Już po tygodniu postawiłam warunki : 1) żadnych kontaktów z tą kobietą do porodu, 2) później kontakt raczej z dzieckiem (jak najmniejszy z nią - w tym zmiana pracy przez niego lub przez nią) 3) chcę widzieć jego starania, jak odbudować nasz związek. Powiedział, że akceptuje te warunki.