

| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
Aga104 | 00:12:47 |
#
poczciwy | 01:17:56 |
NieOddycham | 03:49:00 |
Crusoe | 04:21:00 |
loqs | 12:12:52 |

Witam,
Muszę się tym podzielić. Jakiś miesiąc temu w piątą rocznicę ślubu, mój świat legł w gruzach. Mój mąż, który był dla mnie wzorem uczciwości, partnerem, kochankiem i jednocześnie największym przyjacielem, stwierdził że się wypalił. Wcześniej jakieś 2 miesiące, oddalił się ode mnie, upatrywałam przyczyny w jego pracy, która była bardzo stresująca, z resztą sam mnie zaręczał że czuje się non stop zmęczony. Podejrzewałam oznaki depresji, gdyż zaprzestał robienia wszystkiego co zawsze wspólnie lubiliśmy robić, więc nie wywoływałam presji tylko wspierałam. W trakcie naszej rocznicy, był zupełnie jakby nieobecny. Miał jakieś problemy żołądkowe, był bardzo zdenerwowany, powiedział mi że się wypalił w Polsce, że chce wyjechać za granicę bo tu nie ma dla nas perspektyw itd. Strasznie się zmartwiłam, gdyż ja nie chciałam wyjazdu, zaręczał mnie że to nie chodzi o mnie itd. Zaczynałam mieć jakieś myśli, że może ma romans, gdyż non stop stukał w telefon służbowy.. jednak zaślepiona miłością usprawiedliwiałam to że w sumie taka jest jego praca, dostępność 24 h pod telefonem. 2 dni później zachowywał się już zupełnie jak w depresji. namawiałam go na wizytę u psychologa,powiedział że nie chce bo się nie otworzy przed obcymi itd. Jak spał coś mnie tknęło, żeby sprawdzić jego telefon, czego nigdy nie robiłam. Znalazłam zdjęcia koleżanki z pracy w kostiumie kąpielowym. Dalej sie wypieral, mowil ze no normalne ze sobe zdjecia z wakacji przesylaja.Powiedzial ze ma 5 minut na prawde bo inaczej bedzie koniec, wtedy sie przyznal ze mial z nia romans. Załamało mnie to kompletnie.... nastepne dni walczylam ze soba jaka decyzje podjac. W koncu powiedzialam, ze jestem w stanie sprobowac ratowac nasz zwiazek. Doszlo do takiej paranoi ze sama go pocieszalam, bo on mial takie wyrzuty sumienia że nawet nie mogl mi w twarz spojrzec. Nastepnego dnia wyprowadzil sie do rodzicow, bo powiedzial ze nie moze sobie tego wybaczyc i jest wyzuty z jakichkolwiek uczuć i musi być sam. Ja przyplacilam to wszystko depresją, minal miesiac jak rodzice zabrali mnie do siebie, bo nie bylam w stanie sama funkcjonować i nie jestem. On sie nie odzywa a ja nie spie po nocach, serce boli tak że mam tylko ochote zasnac i juz sie nie obudzic. Nie widze sensu w niczym, swiat sie tak zawalil ze nie wyobrazam sobie jak mozna sie po tym pozbierać.................. :((((((((((