| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 01:00:08 |
JamesTon | 03:29:18 |
Urzekajaca444 | 03:35:08 |
Julianaempat... | 04:19:04 |
Aga104 | 05:47:36 |

O tym, że mąż mnie zdradza dowiedziałam się od JEJ męża rok temu, nie uwierzyłam, ufałam mężowi bezgranicznie jesteśmy przecież razem ponad 20 lat mamy dwoje dzieci. Więc kiedy zapewniał, że to pomówienia, ze owszem zna tą Panią ale to tylko koleżanka- uwierzyłam, bo ( teraz już to wiem ) bardzo chciałam uwierzyć. W ciągu tego roku bardzo się od siebie oddaliliśmy, mąż unikał mnie jak mógł, starałam się to zmienić aranżowałam wspólne wyjazdy, próbowałam rozmawiać... w sumie przez ten rok moja psychika została zdeptana i sponiewierana. Mąż przekupywał dzieci a ja czułam co się dzieje ale nie chciałam dopuścić tego do świadomości. To był jeden koszmar, kiedyś powiedziałam nawet mężowi , że ja już nie mam sił tak dalej , ze kocham go ale nie dam rady tak żyć i żeby mi pomógł znaleźć jakieś mieszkanie to odejdę z dziećmi i więcej mnie nie zobaczy a z dziećmi będzie się mógł zawsze spotykać. Odpowiedział, że wpędzam się w paranoję, że sama się nakręcam, że nie wie o co mi chodzi bo wszystko jest ok a on ciężko pracuje aby utrzymać dom.
Kilka tygodni temu otrzymałam niezbite dowody na to iż mąż rok temu jednak mnie zdradzał, sami wiecie co się wtedy czuje, teoretycznie to przeczuwałam a praktycznie zawalił się mój cały świat, nie jadłam nie spałam zaczełam palić. Spakowałam walizkę i powiedziałam mężowi że albo wyjedziemy gdzieś razem na kilka dni a by obgadać sprawę ( nie chciałam aby dzieci były świadkami naszych rozmów) albo czas na rozstanie. Pojechaliśmy to były trudne dni maż zapewniał że ten romans skończył się już ponad rok temu, że nie chciał mnie skrzywdzić że nie miał zamiaru odchodzić ( wiem wszystko to brzmi jak kiepski żart). Dla mnie najważniejsze było ze znowu rozmawiamy , że mąż nie prowokuje kłótni i nie wychodzi ale jest przy mnie i rozmawiamy. Wróciliśmy do domu ale ja ciągle czułam że coś jest nie tak po kilku dniach poprosiłam męża już kolejny raz o prawdę i tylko prawdę i dowiedziałam się i owszem romans z tamtą Panią zakończył się ponad rok temu ale od kilku miesięcy mój maż był już zaangażowany w kolejny związek. Powiedział że w trakcie tego wyjazdu zrozumiał że ja i dzieci jesteśmy dla niego najważniejsi, że nie chce mnie stracić , że właśnie powiedział tej drugiej a właściwie trzeciej że nie chce mnie dłużej oszukiwać i że do mnie wraca. A ja po raz drugi w ciągu tygodnia poczułam się jak zbity pies i to bity bez litości. Wiem jestem głupia ale mąż to jedyny mężczyzna w moim życiu tak bardzo chciała bym uwierzyć , że nigdy więcej mnie nie zrani a jednocześnie tak bardzo boje się że zaufam a on mnie znów zdradzi. Nie wiem co ma zrobić. Przepraszam z chaos ale w głowie mam ciągle zamęt. Czuję się jakby ktoś wyrwał mi serce zrobił z niego miazgę, działam i żyje tylko z rozpędu. W pracy jeszcze jakoś funkcjonuje ale nie mogę mieć wolnego czasu bo wtedy mysli mnie napadają: czy było ich wiecej? od jak dawna mnie oszukuje? czy będzie to robił nadal? czy uda nam się odbudować ten związek ? czy kiedyś będzie bolało choć trochę mniej?