

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | ![]() |
Julianaempat... | ![]() |
Anetastp | 00:29:05 |
#
poczciwy | 01:07:34 |
Joanna96 | 02:33:17 |

Byliśmy małżeństwem kilkanaście lat. Mąż był zawsze wspaniałym mężem i ojcem, ale od kilkunastu miesięcy jest inny. Zaczęły do mnie dochodzić informacje, że on kogos ma, ale ja to ignorowałam. Ufałam mu. do tej pory nie miałam powodu mu nie wierzyć. Aż kiedyś zadzwonił do mnie facet i powiedział, że mój mąż mnie zdradza. Powiedział mi nawet z kim. Podał nazwisko, adres i telefon tej kobiety. Ale ja nadal nie wierzyłam. W końcu ktoś podrzucił mi kopertę ze zdjęciami, na ktorych był mój mąż z jakąś kobietą w uściskach, pocalunkach... Nie bylo żadnych wątpliwości. Mało tego, te zdjęcia były zrobione przed kawiarnią, która miesci się 100 metrów od mojej pracy. Oni romansowali pod moim nosem. Zadzwoniłam do niej, a ona wszystko potwierdziła. Przeprowadziłam rozmowę z mężem. Nawet nie próbował sie wypierać. Ale powiedział, że mimo wszystko dzieci są dla niego najważniejsze, że się pogubił, że żałuje, prosił żebym mu to wybaczyła. Obiecał że z nia zerwie. Potem spotkalam się jeszcze z nią. Chcialam być szlachetna i tolerancyjna, byłam dla tej baby miła i udawalam przyjaciółkę. Chciałam w niej wzbudzić sympatię i współczucie. Obiecała mi, że go zostawi. Ja naiwnie uwierzyłam. Było trudno, ale wybaczyłam mężowi, zaufałam na nowo i starałam być jak najlepszą żoną, żeby czuł, że z nikim mu lepiej nie będzie. Przez jakiś czas było wszystko dobrze, aż któregoś dnia dostałam znów kopertę, a w niej... szkoda gadać. Nagrania odgłosów ich seksu. Bez trudu rozpoznałam jego głos. W chwili ekstazy szeptał że nigdy nikogo tak nie kochał, że jest jedyna, cudowna... i tym podobne bzdety. W kopercie były też kserówki jej badań z aktualnej karty ciążowej. Pokazałam mu to. Nawet nie próbował się usprawiedliwiać. Powiedział tylko że ktoś zrobił mu przysługę przysyłając mi to, bo sam nie umiał mi o tym powiedzieć. Przyznał, że faktycznie bardzo się kochają, że nie umiał z niej zrezygnować, że to było silniejsze niż rozsądek i poczucie obowiązku. Nie walczyłam, bo nie było o kogo. Minęło już dwa lata. Okazało się, że oni naprawdę się kochają, wspaniale się dobrali. A ona kocha go tak, jak ja nigdy nie umiałam. A co najciekawsze. A nasze dzieci? Bałam się, jak to zniosą. Na szczęście mój mąż nigdy o nich nie zapomina. Teraz ma dla nich wiecej czasu niż kiedyś. A ja? No cóż. Mój informator okazał się moim skrytym wielbicielem. Ale był też najbliższym przyjacielem mojego męża, więc dopóki byłam z mężem nie miał odwagi zbliżyć się do mnie. Teraz jest moim partnerem i nigdy nie byłam szczęśliwsza, po raz pierwszy czuję co znaczy kochać prawdziwie. Napisałam swoją historię ku pokrzepieniu serc tych, którzy po zdradzie czują że świat runął. Kochani, nie ma tego złego...:)