

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |
Runio | 00:07:07 |
Rognar | 00:08:39 |
jacksparrow | 00:09:17 |
MarekXX | 01:19:48 |
Anetastp | 01:50:03 |

Witajcie, już jakiś czas temu tu zajrzałam,ale jakoś odwagi zabrakło,żeby się odezwać. Teraz muszę się wygadać, zobaczyć jak inni widzą moją sytuację. Oto moja historia:Jesteśmy po ślubie prawie 5 lat, przed ślubem też mieliśmy 5-letni staż. W 2009r mój mąż zaczął się dziwnie zachowywać, w dniu pogrzebu mojego wujka zauważyłam jak się gapi na dziewczynę mojego brata, nasza córcia miała wtedy 4 miesiące. Była awantura, wyparł się. Niedługo trzeba było czekać, mój mąż niby pojechał na myjnię, a został przyłapany z nią przez mojego brata.Siedzieli razem w samochodzie. Twierdził,że się tylko całowali, nic więcej.Szok,płacz, przepraszał, przyrzekał,obiecywał,ze względu na dziecko wybaczyłam,choć było ciężko. Mój brat z panną też się pogodzili. Ułożyło się jakoś, w 2010 urodził się nasz synek. W tamtym roku panna mnie przeprosiła, w tym roku była na urodzinach naszej córki, malowała jej paznokietki, bawiła się z moimi dziećmi. Od stycznia mój mąż zaczął się znowu podejrzanie zachowywać, nie bardzo mu się chciało iść na spacer, nosił telefon ze sobą, zaczął chodzić coraz częściej na siłownię, coraz później wracał-np. o 12 w nocy. Zapewniał,że jak kogoś będzie miał to powie, ale nikt mu nie potrzebny. były awantury, jego rodzice się za to wzięli. Do końca się wypierał,że nikogo nie ma, a został przez własną matkę przyłapany jak z nią do lasu pojechał. jej matka potwierdziła, że przyjeżdżał do niej, ale myślała,że to kawaler(przez tyle lat nosił obrączkę-srebrną przed ślubem, a teraz od stycznia mu coś przeszkadzała). Wyniósł się z pomocą swojej matki,bo sam to nawet chyba nie miał zamiaru. Mieszka z nią od 3 tygodni, jest gotów wyrzec się całej rodziny na rzecz tej panienki. Nic do niego nie trafia. Teściowie są za mną,pomagają. Dodam,że moje dzieci mają 3lata 8 miesięcy i 2 lata. Mieszkanie jest moje, on nic nie chce, to co ja na ten moment zarabiam to idzie na przedszkole i opłaty, a to co on mi da to mamy na życie. Byłabym nawet w stanie mu wybaczyć kolejny raz, ale on nie chce.