

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
Julianaempat... | 00:55:53 |
#
poczciwy | 01:14:26 |
Crusoe | 13:23:56 |
milyfacet | 15:32:00 |
Macen | 16:09:36 |

Jestem, jesteśmy rok po........
Piszę to dla tych, którzy zastanawiają się,czy jest możliwe życie po zdradzie.
Najpierw napiszę dlaczego w ogóle z Nim jestem:
1. To On od niej odszedł (nigdy bym do Niego nie wróciła gdyby było na odwrót).
2. Widzę, że szczerze żałuje tego co zrobił.
3. To On wkłada więcej pracy, żeby to wszystko naprawić.
Od zdrady mojego męża minął ponad rok. Jesteśmy nadal razem, nadal walczymy, bo jeszcze nie mogę powiedzieć, że wygraliśmy. Mimo ogromnego wsparcia, zaangażowania i cierpliwości mojego męża był to strasznie trudny okres w moim życiu. Nieraz dopadały mnie wątpliwości, czułam się jak na karuzeli raz byłam pewna, że chcę być z Nim, a następnie chciałam, żeby poszedł w diabły. Wszystkie te uczucia gniew, strach, złość, napady lęku musiały znaleźć ujście i niestety wylewałam całą tę gorycz na mojego męża (uwierzcie,że to pomaga). Wiem czasem sobie tłumaczyłam, że skoro już zdecydowałam się z nim być to nie powinnam mu ciągle wypominać, ale uważam, że takie rozładowanie emocji jest dobre i na jakiś czas oczyszcza atmosferę, bo inaczej człowiek się udusi :). Najgorszy był natłok myśli na ich temat, zastanawianie się dlaczego, ale teraz wiem, że to nie ma sensu, bo i tak nigdy nie poznam odpowiedzi.
Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że jest dobrze już coraz rzadziej o tym myślę i na pewno już nie boli tak jak na początku. Czy nasze życie jest teraz gorsze czy lepsze? Na pewno jest inne. Więcej rozmawiamy, bardziej się doceniamy i cieszymy każdą chwilą. Ja nauczyłam się zdrowego egoizmu :) wiem, że ja też jestem ważna,ja i moje potrzeby. Wcześniej życie toczyło się wokół mojego męża, żeby dla niego było jak najlepiej i to był mój błąd. Nie można zatracać siebie żeby zadowolić innych.
Pewnie się zastanawiacie jak z zaufaniem? Z pewnością już nigdy nie zaufam tak w 100% jak kiedyś, ale mam to szczęście, że nie zastanawiam się nad tym czy jak gdzieś wychodzi,że może idzie do niej (tego jestem pewna, że nie, bo ona z chęcią by mnie o tym powiadomiła) lub jakiejś innej. Nie sprawdzam też jego komórki. Nie jest mi to potrzebne On wie dobrze, że to jego ostatnia szansa.
Dużo pomogła mi terapia u psychologa, do której namówił mnie mój mąż, ja miałam jakieś opory. Zresztą chciał chodzić ze mną, ale na razie ja sama musiałam się pozbierać.
Po swoim przykładzie mogę powiedzieć, że życie ze zdrajcą jest możliwe wymaga jednak wiele pracy, cierpliwości i najważniejsze obie strony muszą chcieć. Uwierzcie poczucie bólu, niesprawiedliwości, bezsilność, które są na początku z czasem słabną, poczucie własnej wartości wraca :D
Wiem, że to tylko rok a może aż, ale dopiero życie zweryfikuje nasze wybory. Ja na razie dostrzegam przebijające przez chmury promyki słońca. Życzę wszystkim zdradzonym siły i wytrwałości w podjętych decyzjach.