

Julianaempat... | ![]() |
#
poczciwy | 01:55:04 |
Aga104 | 02:09:28 |
Crusoe | 03:15:20 |
JamesTon | 04:48:39 |

Nie wiem czy była to taka prawdziwa zdrada fizyczna ale emocjonalna napewno tak. Dokładnie rok temu odkryłam, że mój mąż notorycznie, bo kilkanaście razy w ciągu dnia wydzwania do siostrzenicy kolegi i sms-uje z nią (ona mieała wtedy 16 lat, mój mąż 25). Po tym odkryciu (prześwietlenie telefonu i bilingów) była wielka awantura ale on twierdził że to tylko koleżanka i to kolega prosił go aby był z nią w stałym kontakcie, bo ona ma jakieś problemy (podobno była w ciąży). Gdy to się wydało obiecał, że zerwie z nią kontakt, ale chyba tak nie było, bo potem były jeszcze smsy od niej typu "przyjedż mam godzine" albo "przyjedź po mnie do szkoły". Niestety mąż ma własną działalnośc gospo. i nie jestem w stanie zweryfikowac gdzie w danej chwili przebywa. Mówił, że nie był. Cały rok był względnego spokoju a teraz znowu sie zaczęło. Pewnego razu przypadkiem przeglądając jego kontakty zauważyłam, że zniknął jej nr telefonu ale pojawił się ktoś oznaczony literką "z", gdy zapytałam kto to powiedział, że klient. Po kilku dniach przeglądając jego biling zauważyłam 2 smsy wyłane o 2 w nocy na numer literki "z", wydało mie sie to podejrzane. Połączeń było 20 każdego dnia, newet wtedy kiedy rzekomo był z kolegami. Zapytałam kto to jest, najpierw był kolego więc poprosiłam go aby zadzwonił na ten nr, bo chiałam usłyszec czyj głos pojawi się w słuchawce, odmówił. Po szarpaninie, gdy wyrwałam mu telefon i sama wybrałam ten numer już wiedziałam, że to nie kolega. Powiedział, że to koleżanka, w końcu, że to Natalia (ta co w zeszłym roku). Wyzwałamgo od śmieci i ****rzy. On twierdził, że to tylko koleżanka i że to ona zaczęła do niego pierwsza dzwonic, a on do niej oddzwaniac bo podobno znowu ma jakieś problemy i to właśnie on musi jej pomóc poukładac życie. Zadzwoniłam do niej ona twierdzi, że nigdy go o nic nie prosiła i że to on zaczął do niej wydzwaniac. Wczoraj poprosiłam go, żeby zadzowił do niej (przy mnie) i poprosił o spotkanie w trójkę. Nie zgodziła się, twierdząc że nie ma jej w mieście. On upracie twierdzi, że to tylko zwykła koleżanka i nic złego nie zrobił. Ale czy do zwykłej koeżanki dzwoni sie 23 razy w ciągu dnia i pisze smsy o 2 w nocy. Nie usłyszałam od niego słowa skruchy ani głupiego przepraszam. Nie wiem co o tym mam myślec, przerasta mnie to. Może ktoś z was doradzi co robic. Zaufac, że jest jak mówi? Ale nie wiem czy potrafie? Dodamże jesteśmy 6 lat po ślubie i mamy 5 letnią córkę.