

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:39:27 |
milyfacet | 00:51:46 |
Julianaempat... | 02:07:08 |
#
poczciwy | 02:25:41 |
Crusoe | 14:35:11 |

Witajcie! Pisałam już tu w kwietniu i od tego czasu zmieniła się trochę moja sytuacja. Właściwie do czerwca byłam zapewniana, że już to skończył. Szkoda tylko, że zamiast najpierw porozmawiać z nią, wsiadłam w samochód. Miałam wtedy dość wszystkiego. Samochód rozbiłam, ale mi się nic nie stało. Najbardziej ucierpiały moje bliźniaki, bo po jego wyjeździe przez dwa tygodnie spały ze mną. Po tamtej akcji przypomniała mi się moja pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po tym jak dowiedziałam się o zdradzie. Chodziło mi wtedy o przepisanie na mnie domu. Bałam się, że przypadkiem mógłby ją ściągnąć do naszego domu. Dziś jestem jedyną właścicielką domu i to właściwie zawdzięczam kochance mojego męża. Bo oczywiście, gdy była rozmowa na ten temat, to on nie miał nic przeciwko temu. Słyszałam od niego, że jest ze mną, że z nią się nie kontaktuje, że to był tylko sex, a kocha tylko mnie. Gdy jednak zaczęłam załatwiać formalności i zobaczył, że to nie jest puste gadanie o zapisie, to zaczął na mnie się wydzierać, że mam sobie wszystko ukartowane i chcę mu zabrać dom po to żeby jakiś gnojek się do mnie wprowadził. A on oczywiście już z nią nie jest. Wtedy w nerwach zadzwoniłam do niej przy nim. Zadawałam pytanie po pytaniu, czy są dalej ze sobą kiedy ostatni raz spali ze sobą itd. Ta rozmowa go uciszyła. Pozwolił na dokończenie formalności. Chociaż później oczywiście mówił, że nie wie dlaczego ona mi tak powiedziała, bo z jego strony to wygląda inaczej. On nie wie, że mam jego bilingi. Przekonuje mnie, że nie dzwonił do niej w tym czasie jak był w domu, a mnie aż nosiło żeby je wydrukować i mu pokazać. Jego ostatnie kłamstwo, to złamanie danej mi obietnicy. Zależału mu na szybszym wyjeździe do pracy, bo dzwonił szef kilka razy, a samochód, którym miał jechać był jeszcze w naprawie. Zaproponowałam, że dam mu swój jeśli ona z nim nie pojedzie. Obiecał i oczywiście mnie okłamał. Dziś znowu z nią rozmawiałam. Powiedziała co i jak. Teraz czekam na jego telefon żeby mu powiedzieć co wiem, a potem koniec rozmów. Zastanawiam się czy zmienić nr telefonu czy tylko wyjąć wtyczkę. Jak będzie chciał rozmawiać z chłopakami, to każdy z nich ma swoją komórkę. To ostanie kłamstwo przelało czarę goryczy. Koniec walki o to co zostało z naszego małżeństwa. Dziś zastanawiam się o co ja właściwie walczyłam, o kogo i dlaczego ja? Przecież to on nasrał w nasze życie i to on powinien zabiegać o mnie, a nie ja o niego. Serce mówi mi żeby zaraz składać wniosek o rozwód, a rozum żeby poczekać aż zostanie spłacony kredyt. Proszę o wasze opinie, nie mówię że macie za mnie podjąć tą decyzję, chodzi mi tylko o to co zrobilibyście na moim miejscu. On rozwodu nie chce, zresztą chyba sądzi że jestem zbyt słaba na taką decyzję.