NieOddycham | 01:09:53 |
Urzekajaca444 | 01:19:23 |
Crusoe | 01:41:17 |
Jess | 01:44:04 |
#
poczciwy | 02:57:56 |

Witajcie, kiedyś nawet przez myśl by mi nie przeszło, że trafię na taką stronę. Cóż, tak się jednak stało.
Mojego męża poznałam w marcu 2011 roku, miłość od pierwszego wejrzenia i taka aż po grób (oczywiście tak mi się tylko wydawało). Jak to bywa w szaleństwach miłości- zaszłam w ciążę, a w lutym 2012 urodził się nasz syn,w międzyczasie wzięliśmy ślub. Wydawało mi się, ze jesteśmy bardzo szczęśliwi.
I w tym momencie zadaję sobie pytanie, co przeoczyłam. Mój mąż zdradzał mnie od samego początku, w czasie gdy nawet wyznaczona była data ślubu.
Nic nie zapowiadało tego, ze mnie zdradza, o zmiany nastroju obwiniałam niespodziewaną ciążę. Miesiąc przed porodem wzięłam jego telefon (nawet nie wiem dlaczego, nie podejrzewałam absolutnie niczego!) i przeczytałam smsy od nieznajomej kobiety- pisał o jej urodzie, o tym, że chciałby się z nią spotkać, że zaprasza ją na kawę. Zapytany o to, powiedział, że poznał dziewczynę w pociągu i po prostu się wygłupiał. Obiecał,ze nigdy już do niej nie napisze. Słowa może i dotrzymał, bo już go nie złapałam na pisaniu do niej smsów. Sprawa się uspokoiła, urodziłam dziecko, z którym siedziałam sama w domu, gdy mój mąż pracował.
Jednego dnia weszłam na portal społecznościowy i przeczytałam dziesiątki wiadomości od jego rkoleżanekr1;. Umawiał się na spotkania, choć twierdzi,ze na żadne nie poszedł, komplementował i pisał takie rzeczy, które mnie faktycznie bolały. Bagatelizuje moje obawy.
Pierwsze wiadomości były z lipca, gdy byłam już w pierwszym miesiącu ciąży, a ostatnie w momencie, gdy złapałam o na pisaniu smsów.
Twierdzi, ze sobie to uroiłam, że na pewno ja zdradzam, bo on nie wie,co ja robię, gdy jest w pracy (jak już wspomniałam mam 5 miesięczne dziecko, z którym siedzę w domu). Dla mnie to szukanie wymówki i zmienianie tematu.
Wiem, że jestem i byłam zdradzana. Świadomość taka jest chyba najgorsza, że moje starania, moje wszystkie wysiłki zostały po prostu zdeptane, a mój syn nigdy nie będzie już miał normalnej rodziny.