

| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Rognar | 00:29:51 |
Julianaempat... | 01:10:48 |
Landexpzglosy | 02:35:52 |
#
poczciwy | 03:01:33 |
Crusoe | 03:57:13 |

Jestem nowa, od 1,5 miesiąca wiem na 100%, że mój mąż mnie zdradza, (jego wersja to ,że się zakochał w koleżance z pracy).Jak to pisze to boje się, że on wejdzie na ten portal i będzie mnie szpiegował, żeby wykorzystać to na sprawie rozwodowej. Właściwie to nawet nie chce mi się opisywać tej całej historii, bo już to tyle razy opowiadałam, rozmawiałam z rodziną, znajomymi,że czuje przesyt ale ,żeby być w porządku wobec was to uważam, że powinnam.W ubiegłym roku w lipcu byliśmy na wczasach, po których mój mąż założył konto na Facebooku a ja idiotka jeszcze mu pomogłam obrobić jego zdjęcie i wkleić. Później zaczął się odchudzać w bardzo szybkim czasie a to wszystko dla niej.Po tym odchudzaniu zrobił się apatyczny bez energii i zaczął robić się obojętny wobec mnie .I tak było przez 9 miesięcy w między czasie zaproponował mi związek partnerski i że już mnie tak nie kocha właściwie traktuje mnie jak koleżankę, a gdy tysiące razy pytałam czy ma jakąś kochankę to odpowiedział, że nie.A ja idiotka myślałam, że przechodzi jakiś kryzys uczuć do mnie, że może to początki depresji.Tak w ogóle to w tej chwili jesteśmy 11 lat po ślubie a przed ślubem 7 lat ze sobą chodziliśmy i nie mamy dzieci.Proponowałam, że może pójdziemy na terapię, żeby poszukać problemu a on wiedział gdzie był problem.Chciałam żeby się wyprowadził ale jemu było dobrze tylko ja wychodziłam z siebie a jego obojętność mnie zabijała.I wreszcie za którymś tysięcznym pytanie wydukał, że się zakochał w koleżance z pracy, która ma męża i dziecko.Ujęła go tym, że była uśmiechnięta a zaczęło się od współczucia, bo narzekała na swojego męża, jaki on jest nie dobry, że ją ciągle kontroluje, sprawdza i tak dalej.I mój mąż tak jej współczuł że aż się w niej zakochał i będzie o nią walczył.Jak dowiedziałam się o tym to tak jak wam wszystkim zawalił mi się świat. Nie mogłam zrozumieć jak ten mój wspaniały prawie święty mąż pozwolił sobie na tą miłość i te wszystkie nasze wspólne lata przekreślił.Po jego wyznaniu przez parę dni była sielanka, wydawało mi się,że znów mnie kocha że się stara , prosił o szansę ,że się pogubił, że popełnił błąd i tak dalej... ale gdy znowu ona przyszła do pracy i znów byli obok siebie, miłość się odezwała.Mąż już nie wiedział czy chce ze mną być, żebym mu dała czas bo on się pogubił i nie wie czego chce.To było już za dużo jak na jeden tydzień, więc powiedziałam, że chce rozwód, po paru dniach zaczął mnie znów prosić o wybaczenie ,że żyć beze mnie nie może ale miłości mi nie wyznał tak jak teraz mi się przypomina.A później była tylko obojętność nic się nie starał, jedynie prosił o czas i że rozwieść zawsze się zdarzę Teraz to myślę ,że czekał na decyzję tej k.... .Spakowałam go i wyrzuciłam go z mieszkania i wymieniłam zamki. Teraz czekam na rozwód i podział pseudo majątku.Mieszkanie na kredyt, auto na kredyt (dopiero początek spłacania).A on teraz robi ze mnie wariatkę i psychol-kę bo leczę się na depresję. To był taki kochany człowiek, wydawało mi się że byliśmy szczęśliwi, wygląda na to, że tylko ja choć nie słyszałam od niego, że ma mnie dosyć albo już nie może na mnie patrzeć.Nie wiem czy mi coś umknęło, czegoś nie zauważyłam.I tyle z grubsza.