

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:09:24 |
Landexpzglosy | 00:24:13 |
soighlah | 02:07:26 |
Sfinks | 03:20:42 |
Julianaempat... | 03:57:33 |

Witam! Mam 39, od 21 jestem z facetem, który prawie 19 lat jest moim mężem, mamy czworo dzieci i kilkanaście tysięcy kredytu.On pracuje za granicą, ja zajmuję się domem, taki był układ, że skoro dzieciaki nie maja taty na codzień, to mama ma być w domu. Zdradza mnie od listopada 2010, dowiedziałam się w BN, ale nie miałam dowodu i zaprzeczał. Na początku lutego znalazłam w jego telefonie smsy od niej(do tej pory kasował kazdy zaraz po przeczytaniu). Nawet wtedy zaprzeczał, przysięgał na nasze dzieci, że nie są kochankami, wieczorem tego dnia zadzwoniłam do niej i ona się przyznała. Powiedział, że to nie żaden romans tylko błąd, skok w bok, że tylko cztery razy. Wyjechał i dopiero przez telefon się zaczynał przyznawać do wszystkiego. Jednocześnie zapewniając, że to koniec. Najpierw walczyłam, sprawdzałam każdy krok na ile to bylo możliwe i wciąż odkrywałam kłamstwa. Na NK znalazłam ich zdjęcia z imprez polonijnych, na których byli, a właściwie jak on tłumaczy, to oni się tam tylko przypadkiem spotkali. Nie wykazuje żadnej skruchy, bo on nie ma czego żałować, wie że zrobił nam krzywdę, przeprosił, ale nie żałuje. Raz nawet powiedział, że kocha nas obie, a teraz twierdzi, że to nie było zakochanie. Cały czas mówi, że wszystko zależy tylko ode mnie, a tamto jest skończone. Tylko, że wracając do domu droga zajęła mu Prawie 3 godz. dłużej, chyba odwoził ją do rodziny. Jak był w domu to nie odbierał dzwoniącego telefonu, bo nie zna tego numeru. Zadzwoniłam na ten numer ze swojego zastrzeżonego i odebrała ona, nie odezwałam się. Przed wyjazdem sprawdzał w internecie trasę i oczywiście to była trasa do jej miejscowości. Poprzednim razem jak był w domu w czasie kłótni powiedziałam, że ja też mam prawo do tego samego, a on mi na to ,że mogę robić co chcę tylko nie w naszym domu. Zrobiłam to, poszłam do łóżka z kimś prawie przypadkowym, kto o wszystkim wiedział. Mąż się domyslił, zapytał a ja potwierdziłam. Nie potrafię udawać, u mnie co w sercu to na języku i to chyba moja największa wada. Teraz wiem, że będą się bardziej pilnować. Po ostatnim numerze z telefonem najpierw wypaliłam, co o tym myślę a potem pożałowalam. Boje się rozwodu teraz, bo nie wiem jak poradzę sobie z naszymi długami. Jezeli nic się nie zmieni, to mam nadzieję że za rok juz będzie wszystko spłacone. Do tego czasu mam zamiar udawać, że wszystko jest ok. tylko nie wiem jak dam radę. Czasami mam wrażenie, że on jest jak dziecko które chce mieć wszystko i rodzinę i kochankę. Jest perfidny, gdy byłam u niego zabrał mnie do niej do domu, żebym poznała jego koleżankę, nawet razem wino piłyśmy. Dziwne ale po tej całej huśtawce robi mi się obojętny, ani nie kocham, ani nienawidzę. Tak jak na początku wyłam z rozpaczy i prosiłam Boga żeby nie chciał rozwodu, to teraz jeśli wiedziałabym, że będe miała pracę i będę niezależna finansowo to niechby odszedł od razu. Byłoby mi lżej bez udawania, że wierzę mu że mnie kocha i jest wierny.