

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:49:44 |
Landexpzglosy | 01:04:33 |
soighlah | 02:47:46 |
Sfinks | 04:01:02 |
Julianaempat... | 04:37:53 |

Witajcie! Pisałam już o moim przypadku. Było to ponad miesiąc temu. Wtedy byłam w 100% przekonana, że jedynym wyjściem jest rozwód. Ale wcale nie jest to łatwa decyzja jak również nie jest łatwą decyzja o pozostaniu dalej małżeństwem po zdradzie. Wiem co pisaliście, co radziliście. Ale to wszystko jest takie trudne!!! Jak to wszystko przetrwać i wyjść z tego silniejszą, mądrzejszą, lepszą? Co zrobić by nie dać się z powotem wkręcić w spiralę kłamstw i oszustw ( a mąż niestety cały czas kłamie jak z nut i nieugięcie trwa przy swoim)? Nadal nie próbuje ze mną szczerze rozmawiać. Słyszę tylko "nie mogę ci nic więcej powiedzieć" "nic więcej ci nie powiem" itp. Nie, nie zwariuję od tego! Już nie!!! Teraz widzę jak źle musiało być przez te wszystkie lata w moim małżeństwie a ja zamiatałam wszystkie problemy pod dywan i oszukiwałam siebie, że "przecież jest dobrze". Być może przegapiłam tak wiele sygnałów... albo inaczej widziałam je i nic nie zrobiłam. Wiem, że tak dłużej być nie może, że nie mogę dalej tak żyć. Muszę znaleźć w sobie jeszcze więcej siły by walczyć o siebie, o moje dzieci. A on jeśli zauważy, że być może umyka mu coś co może się kiedyś okazać najcenniejsze w jego życiu, jeśli będzie chciał to niech walczy o nas. Póki co tylko mówi, że zrobi dla nas wszystko ale nie potrafi zrobić naistotniejszej dla mnie rzeczy - szczerze porozmawiać i powiedzieć choćby najgorszą ale prawdę.
Wiem, że dam radę. Wiem, że jeszcze kiedyś zaświeci dla mnie słońce niezleżnie od tego jaką decyzję podejmę w przyszłości. Potrzebuję czasu, ale nie czasu, który przyniesie ukojenie bólu, tylko czasu, który pozwoli mi zrozumieć siebie.